• Ostatnia aktywność: 8 sierpnia
  • Dołączył(a): 16 lutego 2019

Ostatnio obejrzane

  • 3

    Old to typowo schyamalanowy pokaz braku logiki, drewnianych dialogów, beznadziejnego aktorstwa i twistów z czapy. Końcowe wyjaśnienie sytuacji i wpleciony w to wątek moralny jest tak głupie, że aż nie chce mi się tego komentować. Serio, wizja życia przelatującego przez palce i starości postępującej w tempie ekspresowym sama w sobie jest wystarczająco przerażająca i to na ograniu tego tematu trzeba było się skupić.

  • 9

    Co. To. Było. Mam wrażenie, że całe życie czekałam na Annette, a po kilku dniach od seansu nadal siedzę na tej emocjonalnej karuzeli, na którą wsadził mnie Carax. Od pierwszych do ostatnich minut miłość i zachwyt, mimo że pojawiały się i ciary żenady i rozczarowanie tłumaczeniem metafor. Baśniowe, groteskowe, operowe, kiczowate, wyjątkowe - KINO at it's finest!

  • 7

    Neonowo, energetycznie, ale wciąż małomiasteczkowo. Historie młodych bohaterów ukazane są bezpretensjonalnie, a reżyser obdarza ich czułością, dzięki czemu obraz uderza tam, gdzie ma uderzyć.

  • 5

    Diabeł, to znaczy De Ville, ubiera się u Prady, znaczy się Baronessy. Czy jakoś tak. Plot twist można przewidzieć w pierwszych 5 minutach filmu, stylówka niby punkowa, ale to trochę taki korpo-punk, a na piosenki trzeba mieć nieco lepszy pomysł, niż strzelanie nimi z karabinu co kilka minut. Z wierzchu może i Cruella opakowana jest ładnie, ale jak się przyjrzeć, to jednak wydmuszka.

  • 7

    Subtelnie i czule o miłości, utracie kontroli nad własnym życiem i przygotowywaniu się do żałoby. Nie ma tu tanich chwytów i typowych dla melodramatów klisz, a dzięki wspaniałej chemii między Firthem i Tuccim obraz wypada szczerze i przejmująco.

Najwyżej ocenione

Najniżej ocenione

Odrębnie ocenione

Najlepsze recenzje

  • 2

    Czemu na to poszłam? Nie wiem. Nie dość, że obleśne, to jeszcze diabelnie (hehe) nudne. Przeskakiwanie od wątku do wątku, byle upchać jak najwięcej flaków. Od CGI oczy krwawią, a Hellboy jako dzieciak to w ogóle majstersztyk. Jedyne, co szanuję, to wykorzystane piosenki, a jednocześnie boli mnie, że moje beloved Muse się tu znalazło. Reasumując - dajcie spokój/10.

  • 8

    Szalona podróż z Eltonem przez kolorowe lata 70. Jest odważnie, kreatywnie, a śpiewający Taron Egerton to miód na moje uszy. Rami Malek ze swoim lip sync'em może mu czyścić buty #Malekoddajoscara

  • 9

    Co. To. Było. Mam wrażenie, że całe życie czekałam na Annette, a po kilku dniach od seansu nadal siedzę na tej emocjonalnej karuzeli, na którą wsadził mnie Carax. Od pierwszych do ostatnich minut miłość i zachwyt, mimo że pojawiały się i ciary żenady i rozczarowanie tłumaczeniem metafor. Baśniowe, groteskowe, operowe, kiczowate, wyjątkowe - KINO at it's finest!

  • 8

    Iście taikawaititowskie, absurdalne feel-good movie o nazistach, które tak przyjemnie i bezpretensjonalnie uczy, jak być człowiekiem.

  • 8

    Wojna nie ma w sobie niczego pięknego, ani wzniosłego. Mendes rozprawia się z mitologią wojenną, odrzucając martyrologię na rzecz ukazania dramatu jednostki. Newmanowi za muzykę należą się wszystkie nagrody świata, a Deakinsowi kłaniam się w pas.

Średnio ocenia o 0.5 niżej niż inni użytkownicy