• Ostatnia aktywność: 5 lipca
  • Dołączył(a): 16 lutego 2019

Ostatnio obejrzane

  • 2

    Filmopodobny twór z okropną rolą Hanksa. Płytkie to, chaotyczne, a ugrzecznianie szołbiznesowego rasizmu wobec czarnoskórej społeczności, motywując w jakiś dziwacznie podniosły sposób zawłaszczanie utworów przez Elvisa, to już szczyt żenady. Butler w porządku, innych plusów brak.

  • 6

    Wciąż nikt nie widział Batmana i Bruce'a Wane'a w jednym pokoju.

  • 4

    Mimo że tekst źródłowy jest właściwie skrojony pod del Toro, tym razem Guillermo niestety nie dowiózł. Film snuje się przez 2,5 godziny, nie oferując ani dobrego scenariusza, ani emocjonalnego zaangażowania. A motyw cyrku został już przez kino tak przeorany, że w Zaułku koszmarów nawet nie ma co zbierać.

  • 7.5

    Wina, kara, próba wybaczenia i niejednoznaczny bohater. Gęsty klimat i wspaniały Isaac. Schrader wciąż trzyma poziom.

  • 6.5

    Gdybym jednym słowem miała opisać Diunę, powiedziałabym, że to film monumentalny. Ale cóż z tego, skoro pusty? Villeneuve zaoszczędził na środkach ekspresyjnych i w efekcie otrzymaliśmy papierowe postaci. Z kolei obrana kolorystyka, mimo że czyni film pięknym w obrazku, nie oddaje zagrożenia, jakim jest gorąca, pustynna planeta. Jako prolog spoko, ale liczę na więcej w części drugiej.

Najwyżej ocenione

Najniżej ocenione

  • 2

    Czemu na to poszłam? Nie wiem. Nie dość, że obleśne, to jeszcze diabelnie (hehe) nudne. Przeskakiwanie od wątku do wątku, byle upchać jak najwięcej flaków. Od CGI oczy krwawią, a Hellboy jako dzieciak to w ogóle majstersztyk. Jedyne, co szanuję, to wykorzystane piosenki, a jednocześnie boli mnie, że moje beloved Muse się tu znalazło. Reasumując - dajcie spokój/10.

  • 2

    Filmopodobny twór z okropną rolą Hanksa. Płytkie to, chaotyczne, a ugrzecznianie szołbiznesowego rasizmu wobec czarnoskórej społeczności, motywując w jakiś dziwacznie podniosły sposób zawłaszczanie utworów przez Elvisa, to już szczyt żenady. Butler w porządku, innych plusów brak.

  • 3

    Old to typowo schyamalanowy pokaz braku logiki, drewnianych dialogów, beznadziejnego aktorstwa i twistów z czapy. Końcowe wyjaśnienie sytuacji i wpleciony w to wątek moralny jest tak głupie, że aż nie chce mi się tego komentować. Serio, wizja życia przelatującego przez palce i starości postępującej w tempie ekspresowym sama w sobie jest wystarczająco przerażająca i to na ograniu tego tematu trzeba było się skupić.

Odrębnie ocenione

Najlepsze recenzje

  • 2

    Czemu na to poszłam? Nie wiem. Nie dość, że obleśne, to jeszcze diabelnie (hehe) nudne. Przeskakiwanie od wątku do wątku, byle upchać jak najwięcej flaków. Od CGI oczy krwawią, a Hellboy jako dzieciak to w ogóle majstersztyk. Jedyne, co szanuję, to wykorzystane piosenki, a jednocześnie boli mnie, że moje beloved Muse się tu znalazło. Reasumując - dajcie spokój/10.

  • 8

    Szalona podróż z Eltonem przez kolorowe lata 70. Jest odważnie, kreatywnie, a śpiewający Taron Egerton to miód na moje uszy. Rami Malek ze swoim lip sync'em może mu czyścić buty #Malekoddajoscara

  • 9

    Co. To. Było. Mam wrażenie, że całe życie czekałam na Annette, a po kilku dniach od seansu nadal siedzę na tej emocjonalnej karuzeli, na którą wsadził mnie Carax. Od pierwszych do ostatnich minut miłość i zachwyt, mimo że pojawiały się i ciary żenady i rozczarowanie tłumaczeniem metafor. Baśniowe, groteskowe, operowe, kiczowate, wyjątkowe - KINO at it's finest!

  • 8

    Iście taikawaititowskie, absurdalne feel-good movie o nazistach, które tak przyjemnie i bezpretensjonalnie uczy, jak być człowiekiem.

  • 8

    Wojna nie ma w sobie niczego pięknego, ani wzniosłego. Mendes rozprawia się z mitologią wojenną, odrzucając martyrologię na rzecz ukazania dramatu jednostki. Newmanowi za muzykę należą się wszystkie nagrody świata, a Deakinsowi kłaniam się w pas.

Średnio ocenia o 0.5 niżej niż inni użytkownicy