Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi

2017 Film
7.2 10.0 0.0 114
Pozytywnie oceniony przez krytyków
7.0
Pozytywnie oceniony przez użytkowników

Rey odnajduje Luke'a Skywalkera, by namówić go na powrót i walkę z Najwyższym Porządkiem. Tymczasem Rebelianci próbują uciec przed flotą wroga.

  • Recenzje krytyków

  • Recenzje użytkowników

    • 7

      Filmowy moloch przeładowany postaciami i wątkami, gubiący się w wielu momentach, ale mający w sobie tyle dobra, że jestem usatysfakcjonowany.

    • 7

      Dla mnie The Last Jedi to jedna z najlepszych odsłon tej serii i naprawdę się cieszę, że Rian Johnson miał dość dużo odwagi, by wprowadzić trochę świeżości do tej skostniałej marki i zrobić coś nowego z tymi postaciami (nawet jeśli parę z nich przez to ucierpi np. Finn).

    • 8

      Najlepsze Gwiezdne Wojny od pierwszego tercetu filmów, a może i pod względem realizacyjnym najlepsze w historii.
      "Ostatni Jedi" odcina się od poprzednich części, stawiając na nowych bohaterów, nowe pomysły i nową intrygę.
      Świetne są również wymyślne stworki, od ptaszków z wyspy Luke’a po kryształowe lisy z sekwencji końcowej.
      Interesujące motywy na drugim planie: służbistka, która odgrywa kluczową rolę, czy też nowa komandor statku z fioletową fryzurą i kamienną twarzą.

    • 8

      Niech ma swoje wady, bo nie brakuje mu jakichś słabszych watków lub rozwiązań fabularnych, ale mało kiedy czułem takie emocje przy Star Warsach. Zyskuje z czasem.

    • 7

      Jako film jest ok. Jednak jako część sagi Star Wars już niekoniecznie. Zbyt dużo bezsensownych rozwiązań, jednak nie pałam nienawiścią i raczej obstaję po stronie zwolenników tej części.

    • 8

      To te Gwiezdne Wojny, którym można naprawdę wiele wybaczyć. Bo tak ociekają Gwiezdnymi Wojnami. A wątek mocy i równowagi poruszony najlepiej od dawna.

    • 5

      "The greatest teacher, failure is." Za drugim razem bolał mniej, na plus strona techniczna, Kylo i mimo wszystko, Luke oraz Poe do pewnego stopnia, ale ilość głupiutkich i cringe'owych scen, fanfikowy charakter relacji Kylo Ren i Rey oraz kompletnie bezsensowny wątek Finna i Rose (serio, Finn dostaje drugi raz ten sam story arc, co w TFA- are you kidding me?) sprawiają, że trzeci raz tego filmu już nie obejrzę, pomimo mojej wielkiej miłości do SW.

    • 7

      Wszystkie sceny z Kylo, Rey i Lukiem są mocarne, reszta tylko niezła.

    • 6

      O ile Abrams zachwycił mnie dbałością o to co kochamy w Gwiezdnych wojnach to Johnson zrobił coś co raczej do gustu mi nie przypadło

    • 9

      To są te Star Warsy, na które czekałam. Thank you Rian.

Najlepsze recenzje użytkowników

  • 8

    Niech ma swoje wady, bo nie brakuje mu jakichś słabszych watków lub rozwiązań fabularnych, ale mało kiedy czułem takie emocje przy Star Warsach. Zyskuje z czasem.

  • 5

    "The greatest teacher, failure is." Za drugim razem bolał mniej, na plus strona techniczna, Kylo i mimo wszystko, Luke oraz Poe do pewnego stopnia, ale ilość głupiutkich i cringe'owych scen, fanfikowy charakter relacji Kylo Ren i Rey oraz kompletnie bezsensowny wątek Finna i Rose (serio, Finn dostaje drugi raz ten sam story arc, co w TFA- are you kidding me?) sprawiają, że trzeci raz tego filmu już nie obejrzę, pomimo mojej wielkiej miłości do SW.

  • 7

    Jako film jest ok. Jednak jako część sagi Star Wars już niekoniecznie. Zbyt dużo bezsensownych rozwiązań, jednak nie pałam nienawiścią i raczej obstaję po stronie zwolenników tej części.

  • 7

    Ciężko się nie zgodzić z jękami zawodu, jakie się roznoszą ilekroć ktoś o tym filmie wspomni. Najlepszym opisem tego dzieła byłoby, świetnie zrobiony, fatalnie przemyślany. Sceny często wydają się być poucinane w połowie, lub jakby wepchnięto w jedną długą scenę, krótszą. Aktorom nie mam nic do zarzucenia, Mark Hamill prawdopodobnie dał tutaj swój popis życia w kwestii aktorstwa( Nadal i tak najlepszy jest jako Joker). Połowę można by spokojnie wywalić i film by wręcz zyskał na akcji i jakości.

  • 7

    Dla mnie The Last Jedi to jedna z najlepszych odsłon tej serii i naprawdę się cieszę, że Rian Johnson miał dość dużo odwagi, by wprowadzić trochę świeżości do tej skostniałej marki i zrobić coś nowego z tymi postaciami (nawet jeśli parę z nich przez to ucierpi np. Finn).