Nowa wersja serwisu! Listy, wideorecenzje, recenzje użytkowników, powiadomienia i wiele więcej. Sprawdź

his name is death

Źródło
  • Ostatnio dodana recenzja: 17 października 2018 (wczoraj)
  • Na Mediakrytyku od: 19 grudnia 2017
  • 309
    recenzji
    308 z oceną
  • 200
    pozytywnych
    recenzji
  • 108
    negatywnych
    recenzji
  • 1
    recenzja
    bez oceny
  • 6.2
    średnia
    ocena
  • 65%
    pozytywnych
    recenzji
  • 1.0
    stopień
    odrębności

Ostatnio ocenione

Najwyżej ocenione

  • ?
    10.0
    Jeden z najważniejszych i najlepszych filmów w historii, arcydzieło sztuki współczesnej. Pod fałszywie ordynarną powłoką kryją się tu pokłady bardzo wyrafinowanych znaczeń. Projekt powstał w najcięższych warunkach, w piekielnym upale i obkupiony został maksymalnym poświęceniem ekipy realizacyjnej. Poświęceniem, które opłaciło się twórcom jak mało komu w branży filmowej.
  • 8.4
    9.0
    Po emisji na Nowych Horyzontach "Climax" określono jako doświadczenie - a nie film sensu stricto. Żywiołowy wstęp, w którym dwudziestu tancerzy vogue'uje jak na konkursie drag, sprawi, że sami przed sobą szepniecie: chwilo, trwaj. Niesamowitą choreografię ciał egzaminuje równie roztańczona kamera. Jej układ nie jest standardowy: sprzęt zawieszono nad głowami bohaterów, pozwolono mu płynąć po parkiecie i korpusach zgonujących młodzieńców.
  • 9.0
    Soundtrack wyprowadza w kierunku naszych przewodów słuchowych serię hucznych ciosów, jest paląco dezorientujący. Pozostaje też w dobrej komitywie z narracją, bo sam film, niczym rollercoaster, jest nabuzowany i nieprzewidywalny. Pomimo oczywistych źródeł inspiracji, pozostaje "Dziedzictwo. Hereditary" filmem oryginalnym i zaskakującym. Historia wywołuje zadyszkę, jest pełna zwrotów akcji, które intrygują, ale też stale destabilizują obraz sytuacji.

Najniżej ocenione

  • 4.6
    2.0
    To nic więcej niż remiks swojego poprzednika, to one-linerowa popisówa, spektakl efektów CGI. Scenariusz filmu jest płaski i jednowymiarowy, a rozmowy między bohaterami bywają tępe. Logika zdarzeń wydaje się mocno pokaleczona.
  • ?
    2.0
    Masochistyczni miłośnicy kina klasy "Z" z pewnością nadal szukają zaginionego "arcydzieła", które przyprawi ich o wrzody żołądka i wypali im oczy. Nikłe są szanse, że trafią na pozycję nikczemniejszą niż "Scream". To filmowy półprodukt i najbrzydsze dziecko boomu na slashery.
  • ?
    2.0
    Nużące ostatnie minuty filmu migają nam przed oczami w ekspresowym tempie niczym składanka typu "greatest hits" i przypominają o dziesiątkach stokroć lepszych horrorów. Taylor Ri'chard - o pracy reżysera niemający mniejszego pojęcia - swój pierwszy film nakręcił chyba tylko po to, by dowieść, że każdy może pobiegać po lesie z kamerą w dłoni, a efekt tej błazenady sprzedać jako twór artystyczny.

Najbardziej odrębnie ocenione

Aktywne