Serwis w nowej odsłonie. Największa aktualizacja w historii serwisu. Sprawdź
Szanujemy Twoją prywatność i przetwarzamy dane osobowe zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Razem z naszymi partnerami wykorzystujemy też pliki "cookie".
Zamykając ten komunikat potwierdzasz, że zapoznałeś się z polityką prywatności i akceptujesz jej treść.
  • Wielu osobom nie siądzie fabuła, długość czy sposób narracji. I jest to w zupełności zrozumiałe. Wszak nie lubimy oglądać czegoś, co nam się nie podoba. Babilon może się nie podobać, ale dlaczego? To pytanie musimy zdać sobie po seansie. Mnie nakłonił do wielu rozmyślań. Takiego brzydkiego obrazu show biznesu nie zobaczymy zbyt prędko. Damien Chazelle miał wystarczający odwagi, by powiedzieć o tym głośno.

    Więcej
  • Nie jest idealny, po znakomitym otwarciu napięcie słabnie i im bliżej końca, tym więcej rozwodzenia się nad kwestiami, które można by załatwić jedną sceną zamiast czterech. Tym niemniej w ciągu trzech godzin Chazelle i tak nieraz potrafi zaskoczyć, a to niepokojącym epizodem z Tobeyem Maguire'em, a to nagłą zmianą konwencji.

    Więcej
  • Chazelle kapitalnie lawiruje między scenami wypełnionymi górami koki, wykwintnie przyrządzonymi daniami i wymiocinami zmęczonej tym wszystkim aktorki. Jednocześnie trafia w punkt, jeśli chodzi o tęsknotę za sławą. Dotyka kruchości tych, którzy boją się wypaść z obiegu. Nie do końca rozumiem, dlaczego Chazelle nie skrócił tego filmu o masę zbędnych rzeczy. Czy za bardzo wierzył w swój geniusz? Nie wiem, ale jedno jest pewne - czekam na kolejną imprezę, którą zorganizuje.

    Więcej
  • Jeśli wkraczać w rzeczywistość po-godardowskiego świata sztuki to właśnie w tym szalonym rytmie Babilonu. Więcej dodawać nie trzeba - Kino żyje!

    Więcej
  • Ostatecznie, będę go doceniał za różne pojedyncze aspekty albo sceny. A także nie znosił za pewne inne elementy jak chociażby okropne zakończenie. "Babilon" na pewno podzieli mocno publikę, więc ostatecznie wciąż jest warty uwagi. Jednak sami zdecydujcie czy jesteście gotowi na tą 3-godzinną, szaloną przeprawę w kinie czy może wolicie poczekać na inną okazję.

    Więcej
  • Mógł być udanym filmem... gdyby tylko skończył się po pierwszej godzinie.

    Więcej
  • A więc kolejna rewia w stylu "Wielkiego Gatsbiego" Baza Luhrmana? Nie, bo Chazelle to najwyżej bóg chaosu, megalomanii i przedawkowania samego siebie.

    Więcej
  • Z jednej strony reżyser chce pokazać, jak bezlitosny Hollywood potrafi być w dehumanizacji jednostki. Z drugiej zaś przed szereg zdaje się wysuwać osobliwa - i niemal nostalgiczna - puenta o wartości zuchwalstwa. Każda z trzech wszechstronnych części "Babilonu" sprawia wrażenie traktatu o innej kwestii.

    Więcej
  • Nie taki "Babilon" straszny, jak go malują. Po swojej światowej premierze film spotkał się z niezbyt entuzjastycznym przyjęciem krytyków, a widzowie go olali. A to przecież najlepsza kinofilska impreza od dawna. "Wilk z Wall Street" osadzony w Hollywood przełomu lat 20. i 30.

    Więcej
  • To, że "Babilon" jest swego rodzaju bajką, ale też najbardziej rozpustnym listem miłosnym do Hollywood, sugeruje już sam tytuł filmu. Problem w tym, że ta bajka staje się coraz bardziej rozwlekła, niewiele istotnego się w niej dzieje, nie ma w niej napięcia. Jej zaletą jest to, że przenosi nas w inną epokę - i ta epoka rzeczywiście jest ładnie zobrazowana.

    Więcej
  • Jest głównie kompilacją pikantnych anegdotek o Hollywood. Atrakcyjną, kontrowersyjną, jednak tak jednocześnie naprawdę zachowawczo starającą się nie nadepnąć na odcisk nikomu ważnemu. Jedno muszę przyznać. Nie pamiętam kiedy w Hollywood nakręcono film tak pełen sprzeczności, a dzięki temu mimo wszystko fascynujący.

    Więcej
  • Tak samo jak nikt nie spodziewał się niczego dobrego po "Babilonie" - imponującego technicznie, fantastycznie zagranego i wyreżyserowanego kolosa. Szalonego, ambitnego, brawurowego i bardzo mrocznego.

    Więcej