Serwis w nowej odsłonie. Największa aktualizacja w historii serwisu. Sprawdź
Szanujemy Twoją prywatność i przetwarzamy dane osobowe zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Razem z naszymi partnerami wykorzystujemy też pliki "cookie".
Zamykając ten komunikat potwierdzasz, że zapoznałeś się z polityką prywatności i akceptujesz jej treść.

Nie martw się, kochanie

2022 Film
DVD 14 dni temu
5.5 10.0 0.0 14
Negatywnie oceniony przez krytyków
6.0
Pozytywnie oceniony przez użytkowników

Lata 50. Gospodyni domowa mieszkająca z mężem w utopijnej, eksperymentalnej społeczności, zaczyna się niepokoić, że jego pełna przepychu firma może skrywać niepokojące tajemnice.

  • Recenzje popularnych krytyków

    • Nie będzie odkryciem, jeśli powiem, że to będzie jeden z bardziej polaryzujących filmów tego roku. Jedni będą zauroczeni estetyką, aurą tajemnicy oraz charyzmą Pugh, drudzy uznają za wtórną, mało odkrywczą wydmuszkę na temat samostanowienia, podziału ról społecznych czy portretu dystopii. Ja jestem na tak, mimo pewnych wad.

      Więcej
    • Na płonący domek dla lalek zawsze dobrze się patrzy - przynajmniej póki co, bo oczywiście tylko kwestią czasu pozostaje, kiedy gatunek women revenge zacznie zjadać własny ogon. "Nie martw się, kochanie" można uznać za taki właśnie symptom zmęczenia, można także oglądać bez wielkich oczekiwań i przedsądów. I tę drugą praktykę radzę potraktować jako moją właściwą i ostateczną rekomendację.

      Więcej
    • Jest w efekcie dziełem na wielu płaszczyznach nieudanym, którego seans jednak paradoksalnie absolutnie polecam. Bo choć wiele rzeczy wyraźnie tu nie działa, obcowanie z filmem jest jednym z ciekawszych przeżyć, jakie kino przyniosło mi w ostatnim czasie. A to przecież o stokroć więcej, niż kolejny blockbuster, nie prowokujący do rozmyślań na absolutnie żaden temat.

      Więcej
    • Doceniam połączenie klimatów Davida Lyncha z atmosferą rodem ze Strefy mroku.

      Więcej
    • "Nie martw się, kochanie" zdołało jedynie oddać estetykę tamtych lat, ale wszystko inne wiążące się z nimi, to koncepty, które zostały leciutko zarysowane. Brakuje tu pełnoprawnych bohaterów, trzymających w napięciu sekwencji oraz solidnego skrócenia całości, żeby pozbawić film dłużyzn.

      Więcej
  • Recenzje popularnych użytkowników

    • Skończyłem seans DON'T WORRY DARLING z mętlikiem w głowie. Choć początkowo jest jeszcze OK, to z każdą kolejną sceną robi się coraz gorzej i gorzej, aż dochodzimy do finału i cholernego plot twistu rodem z Assassin's Creed. A na dokładkę mamy nie umiejącego grać Harry'ego Stylesa.

    • Skrzyżowanie "Żony ze Stanford" z "Truman Show"

    • Drugie podejście Wilde do reżyserii jest niezłe, chociaż mogło być lepiej.Umówmy się, od pierwszych minut wiadomo o co chodzi-ze utopijny przedstawiony świat to tak naprawdę przykrywka czegoś większego,brutalniejszego.Fabularny twist jednak trochę dziwi i wprawia w widzu takie „eee?!” I nie wiem czy jest to pozytywne zdziwienie.Na uwagę zasługuje muzyka - to jak Wilde buduje Nią dramaturgię jest niesamowite a Pugh tylko utwierdza że świetna aktorką jest.Była to niezła uczta ale bez fajerwerków!

    • Olivia Wilde nie umie budować napięcia, Harry Styles jest niezamierzenie śmieszny w dramatycznych scenach, a panowie Van Dyke dalej nie umieją pisać.

    • Totalny przerost formy nad treścią. Technicznie może i niezły, ale historia nie powala-do bólu przewidywalna i wtórna. Styles nie potrafi grać, Pine się męczy, Florence Pugh próbuje, ale ileż można, a Wilde chyba zbyt popadła w samozachwyt nad swoimi umiejętnościami... Doskonale rozumiem, dlaczego to dzieło potrzebowało skandali w celu promocji - nic innego nie wybroniłoby filmu przed zawodem widzów....

  • Najlepsze recenzje użytkowników

    • Drugie podejście Wilde do reżyserii jest niezłe, chociaż mogło być lepiej.Umówmy się, od pierwszych minut wiadomo o co chodzi-ze utopijny przedstawiony świat to tak naprawdę przykrywka czegoś większego,brutalniejszego.Fabularny twist jednak trochę dziwi i wprawia w widzu takie „eee?!” I nie wiem czy jest to pozytywne zdziwienie.Na uwagę zasługuje muzyka - to jak Wilde buduje Nią dramaturgię jest niesamowite a Pugh tylko utwierdza że świetna aktorką jest.Była to niezła uczta ale bez fajerwerków!

    • Skończyłem seans DON'T WORRY DARLING z mętlikiem w głowie. Choć początkowo jest jeszcze OK, to z każdą kolejną sceną robi się coraz gorzej i gorzej, aż dochodzimy do finału i cholernego plot twistu rodem z Assassin's Creed. A na dokładkę mamy nie umiejącego grać Harry'ego Stylesa.

    • Olivia Wilde nie umie budować napięcia, Harry Styles jest niezamierzenie śmieszny w dramatycznych scenach, a panowie Van Dyke dalej nie umieją pisać.

    • A mnie się podoba. Faktycznie scenariuszowo jest co najwyżej przeciętnie, ale klimat, warstwa wizualna i Florence Pugh wystarczyły, bym się świetnie bawił. ;)

    • Skrzyżowanie "Żony ze Stanford" z "Truman Show"

  • Nowe recenzje krytyków

    • Z pewnością wzbudzi wiele kontrowersji, chociażby poprzez przedstawiony w idealnym świetle model patriarchalny i zniżenie kobiet do ról gospodyń domowych. Szybko jednak widz zorientuje się, że to właśnie silna Alice gra pierwsze skrzypce w tej produkcji. Jednym się to spodoba, drugim niekoniecznie.

      Więcej
    • Nie będzie odkryciem, jeśli powiem, że to będzie jeden z bardziej polaryzujących filmów tego roku. Jedni będą zauroczeni estetyką, aurą tajemnicy oraz charyzmą Pugh, drudzy uznają za wtórną, mało odkrywczą wydmuszkę na temat samostanowienia, podziału ról społecznych czy portretu dystopii. Ja jestem na tak, mimo pewnych wad.

      Więcej
    • Na płonący domek dla lalek zawsze dobrze się patrzy - przynajmniej póki co, bo oczywiście tylko kwestią czasu pozostaje, kiedy gatunek women revenge zacznie zjadać własny ogon. "Nie martw się, kochanie" można uznać za taki właśnie symptom zmęczenia, można także oglądać bez wielkich oczekiwań i przedsądów. I tę drugą praktykę radzę potraktować jako moją właściwą i ostateczną rekomendację.

      Więcej
    • Doceniam połączenie klimatów Davida Lyncha z atmosferą rodem ze Strefy mroku.

      Więcej
    • Jest mistycznym niedopowiedzeniem, w którym rzecz nie polega na uzupełnieniu napoczętych wątków, a o wyjściu z klinczu spowodowanym ich wywołaniem

      Więcej
  • Nowe recenzje użytkowników

    • Totalny przerost formy nad treścią. Technicznie może i niezły, ale historia nie powala-do bólu przewidywalna i wtórna. Styles nie potrafi grać, Pine się męczy, Florence Pugh próbuje, ale ileż można, a Wilde chyba zbyt popadła w samozachwyt nad swoimi umiejętnościami... Doskonale rozumiem, dlaczego to dzieło potrzebowało skandali w celu promocji - nic innego nie wybroniłoby filmu przed zawodem widzów....

    • Nie jest to zly film bo klimat i gra są rewelacyjne tylko gdzieś to już było .Florence to moja kandydatka do Oscara za role pierwszoplanową.

    • Jest nawet angażujący, fantastyczna też jest Pugh natomiast nie da się odnieść wrażenia, że już się gdzieś to widziało...

    • Dość infantylny i nie zbyt satysfakcjonujący ten płot twist. Florence trzyma ten film w jakichś ryzach. Jednakże, wspaniała ścieżka dźwiękowa i mocne udźwiękowienie, za to duży plusik.

    • Drugie podejście Wilde do reżyserii jest niezłe, chociaż mogło być lepiej.Umówmy się, od pierwszych minut wiadomo o co chodzi-ze utopijny przedstawiony świat to tak naprawdę przykrywka czegoś większego,brutalniejszego.Fabularny twist jednak trochę dziwi i wprawia w widzu takie „eee?!” I nie wiem czy jest to pozytywne zdziwienie.Na uwagę zasługuje muzyka - to jak Wilde buduje Nią dramaturgię jest niesamowite a Pugh tylko utwierdza że świetna aktorką jest.Była to niezła uczta ale bez fajerwerków!