Najfantastyczniejszy recenzent filmowy pod słońcem, no chyba, że zacznie padać. Gadam o rzeczach - czasem z sensem, czasem bez.

  • Ostatnia aktywność: 4 września
  • Dołączył(a): 14 marca 2018

Ostatnio obejrzane

  • 1

    Ten sam zbiór losowych anegdot, eksploatowania przemocy, pokazywania kobiet w najgorszym świetle oraz pozlepianych na ślinę wątków budowania gangsterskiego imperium. Duża ilość naraz cięć montażowych, które wyglądają, jakby montażysta sklecił z jakieś dwie godziny, ale Vega uznał, że za długie, więc musiał skrócić sceny do najważniejszych zdań. Trociny z pieprzem, wedle przepisu na paprykarz twojego starego pijanego, tylko zamiast oleju wlano Związek X i tanią żubrówkę.

  • 6

    Nie wie, gdzie skręcić - w satyrę pełną absurdu czy feel-goodową popierdółkę - więc zjeżdża w ślepą uliczkę - opowieść, w której niekompetentnym ludziom wybacza się wszystko, bo pod koniec odcinka powiedzieli coś od serca/akurat coś im się udało. No i humor to sinusoida; często nie wiadomo, czy masz się śmiać z danej sceny, bo była zamierzenie cringe'owa, czy nie śmiać, bo nie była zamierzenie cringe'owa. Tyle dobrze, że obsada i postaci są kapitalne i płynie się z tempem od początku do końca.

  • 4

    Fajne, dopóki nie skończysz 10 lat i nie odkryjesz, że każdy bohater to samolubna gnida, do której polubienia zmusza cię film. Najlepsza rola głosowa Scorsese.

  • 6

    Pierwsza połowa kapitalnie zarysowuje postać Steve'a na następne części, a pulpowe bicie nazistów po mordach zawsze cieszy, ale w drugiej połowie film zamienia się w standardowe łubudu, które strasznie się ciągnie i męczy setką wybuchów.

Najniżej ocenione

Najlepsze recenzje

  • 9

    Tak posrany film, że nie chcę wiedzieć, co jeszcze Jordan Peele kryje w swojej główce, ale także tak fantastycznie przemyślany, zagrany i napisany horror, że chcę wiedzieć, co jeszcze Jordan Peele kryje w swojej główce. Połączenie fenomenalnie wygranego napięcia z częstym i gęstym humorem, który wynika zarówno z samej sytuacji, jak i z charakterów postaci (scena obydwóch "home invasion" - majstersztyk!!!). Groteska w stanie czystym, perfekcyjny horror i genialna zabawa formą i gatunkiem.

  • 3

    Ten film śmierdzi niewymienioną od dawna taśmą z fabryki kolejnych produkcji ze świata "Obecności", które z każdą następną częścią tego cyklu straszą już coraz mniej. Pomysłu tyle, ile starczyłoby na porządną krótkometrażówkę, a nie na film kinowy.

  • 2

    Jeżeli nie przeszkadza Wam jechanie na mięsie wymawianym i wyrywanym w praktycznie takich ilościach jak u Vegi, tylko że razy dziesięć, to lećcie spokojnie na "Hellboya". Cieszcie się komputerowo wygenerowaną krwią, którą żywcem wymponowano z pierwszej ekranizacji "Mortal Kombat", i scenami walk, które w najlepszym wypadku wyglądają jak cutscenki z tych gorszych gier na PS4. Reszta niech lepiej nie. Po prostu nie. Nie. Nie, nie, N I E.

  • 8

    Czasem staje się zbyt pretensjonalna, ale za to, że wygląda jak klasyka polskiej kinematografii, której remaster wypuszczono w tym roku do kin, szanuję okrutnie. Bywa, że jest lekki przerost formy nad treścią, ale to, z jaką miłością stworzono tę formę, wynagradza wszystkie wady filmu.

  • 10

    Szaleńcza i mistrzowsko wciągająca jazda bez trzymanki. Najlepszy Peter Parker, najlepsza Gwen Stacy, najlepszy Spider-Man. Kreatywna i przepiękna perełka.

Średnio ocenia o 0.1 niżej niż inni użytkownicy