• Mężczyzna
Fanatyk aktorskich adaptacji mang oraz Danganronpy, który pisze głupoty o filmach na fanpage'u, Twitterze, Filmwebie, a także tutaj. Do tego mam bloga, na którym pojawiają się moje recenzje, więc na Mediakrytyku jestem zarówno jako użytkownik jak i krytyk. Poza tym posiadam jeszcze kanał na YouTube.
  • Ostatnio obejrzany film: 26 stycznia 2020 (dzisiaj)
  • Na Mediakrytyku od: 25 września 2018 (1 rok temu)
  • 444
    obejrzane
  • 444
    recenzje
  • 443
    oceny
  • 283
    pozytywne
  • 160
    negatywnych
  • 713
    punktów
  • 6.0
    średnia
  • 64%
    pozytywnych
  • 1.1
    odrębność

Ostatnio obejrzane

  • 7.2
    7.2
    7.6
    7.6
    7
    Gdzie nie gdzie ma swoje problemy w scenariuszu, ale podejmuje ciekawy temat i w miarę nieźle go przedstawia. Poza tym warto docenić Green i Dillona.
  • 8.7
    8.7
    8
    Jedyne tego typu doświadczenie, które zachwyca warstwą wizualną (zdjęcia!), bo to ona definiuje ten film. Scenariusz jest ok, ale to nie on miał być ważny.
  • 6.5
    6.5
    6.4
    6.4
    5
    Nakręcony bez jakiejkolwiek werwy, bo Eastwood już od jakiegoś czasu jest rzemieślnikiem. Historia może być ciekawa, ale ukazana w ten sposób nie wciąga.

Najwyżej ocenione

Najniżej ocenione

  • 2.7
    2.7
    3.3
    3.3
    1
    Ilość okropnych żartów nadałaby się na jakąś Biblię, a o fabule zapomniałem w trakcie filmu i traktowałem go przez resztę czasu jako zbiór słabych skeczy.
  • 2.3
    2.3
    2.0
    2.0
    1
    To jest ten moment kiedy zaczynam zastanawiać się czy ja jeszcze mam do czynienia w ogóle z filmem. Bo bardziej przypomina to kompilację możliwie najbardziej żenujących filmów z YouTube'a.
  • ?
    ?
    1
    Kompletnie nie jest w stanie oddać tego co najlepsze w mandze, a do tego wygląda momentami jak szkolny projekt, bo nie dość, że jest to nakręcone brzydko to jeszcze aktorzy nie mają za grosz talentu, a efekty specjalne przypominają mi o czasach Spawna. Jedna z najgorszych adaptacji mang jakie kiedykolwiek powstały. Co z tego, że historia jakoś przypomina oryginalną. Nie widzę sensu w oglądaniu czegoś w miarę podobnego jeśli jest zrealizowanego aż tak tragicznie.

Najbardziej odrębnie ocenione

  • 3.5
    3.5
    6.1
    6.1
    1
    Przy tym filmie mogę spokojnie uznać nawet The Room za całkiem dobrą produkcję. Całość przypomina co najwyżej filmidło zrobione przez kogoś kto nie ma pojęcia jak się tworzy produkcje przez co wyszło barachło. Beka nawet jest z tego średnia, bo film zdecydowanie zbyt męczy podczas oglądania. Po prostu nie warto.
  • 3.8
    3.8
    6.3
    6.3
    2
    Gdyby nie był oparty na prawdziwej historii, uznałbym go za średniaka. A tak to możemy mówić o naprawdę bezdusznym żerowaniu na cudzej tragedii.
  • 8.2
    8.2
    4
    Ma niezły klimat, obsadę oraz stronę techniczną, ale w sprawie fabuły nie oferuje niczego ciekawego od siebie. Również relacja głównych bohaterów jest słaba. Przerost formy nad treścią.

Najwięcej polubień

  • 6.1
    6.1
    5.7
    5.7
    3
    Kiedyś myślałem, że będę narzekał na ten film za bycie kopią 1:1 i wyjdzie z tego coś równie niejakiego co chociażby Aladyn. Tymczasem dostałem coś, gdzie są znacznie większe problemy niż odtwórczość. Dawno nie widziałem produktu tak pozbawionego duszy i życia, który oglądałbym z taką obojętnością. Nie dlatego, bo nie przepadałem nigdy za oryginałem. Po prostu remake jest jego znacznie gorszą wersją. I to pomimo tego, że niejako jest taki sam jak on.
  • 3.9
    3.9
    3.4
    3.4
    2
    Jeden wielki cringefest, którego scenariusz nie ma żadnego sensu, a żarty i wszędzie pojawiająca się krew sprawiają, że mam ochotę zacząć wymiotować krwią. Nie ma w tym żadnego wyczucia, a do tego Harbour nie jest w stanie nic sprawić, abym choć trochę mógł polubić Hellboya. Jedyne co się broni to warstwa techniczna, bo efekty praktyczne, scenografia oraz kostiumy są całkiem w porządku. Resztę najlepiej pogrzebać.
  • 6.5
    6.5
    6.6
    6.6
    6
    Jasne, to przyjemny i solidnie zrealizowany film, ale generalnie nie ma co się oszukiwać i trzeba przyznać, że to ma być produkt studia, który będzie czerpał pieniądze dzięki nostalgii widzów. Gdybym nie wiedział, to nigdy bym nie pomyślał, że to film Ritchiego. Jest tak bardzo wykalkulowany.

Aktywne