Piotroby

Użytkownik
  • Mężczyzna
  • Ostatnio obejrzany film: 19 maja 2019 (dzisiaj)
  • Na Mediakrytyku od: 26 listopada 2018 (5 mies. temu)
  • 86
    obejrzanych
  • 86
    recenzji
  • 86
    ocen
  • 51
    pozytywnych
  • 35
    negatywnych
  • 531
    punktów
  • 5.9
    średnia
  • 59%
    pozytywnych
  • 0.8
    odrębność

Ostatnio obejrzane

  • ?
    ?
    3
    Przyjaciółki-komediantki,które razem w Saturday Night Live dawały popis swoich komediowych umiejętności-tworzą nudną komedię,która pomimo refleksji na temat życia i przemijania jest dość oklepana i z pewnością nie utkwi na karcie kinematografii światowej.Widać,że Poehler w swym debiucie chce aż nadto uwznioślić niektóre aspekty scenariuszowe,jednak brak warsztatu sprawia,że jest to tylko zarys i nic więcej-cięcie-i idziemy dalej.Aktorsko też nikt nie ma jak się obronić.Słabiutkie to.Aj Netflix
  • 7.4
    7.4
    7
    Jej film jest przepełniony alegoriami,znaczeniami,symboliką która na pierwszy rzut oka raczej dezorientuje widza niż mu pomaga.Już sam wstęp do filmu robiony przez reżyserkę daje wiele do myślenia.Ona odbiorcom w żaden sposób tego nie ułatwia...Niezwykłe ukazanie ludzkiej psychiki,tytułowy hotel jest jak czyściec,jak pewnego rodzaju przejście do czy na pewno lepszego miejsca?Seans był ciężkim przeżyciem,ale naprawdę kłaniam się i proszę o więcej.Dziwnie się człowiek uzależnia od jej twórczości.
  • 7.2
    7.2
    7.0
    7.0
    8
    Słodki koniec dnia to tak naprawdę niezwykle gorzka refleksja dotycząca ryzyka samodzielnego myślenia.A może i nie myślenia,ale samej afirmacji życia,które przemija,jest spełnione,jednak to nie wystarcza bohaterce.Jej zdrowy egoizm gdzieś zanika a pojawia się wręcz nastoletnia natura,przepełniona jakby buntem nad światem,tym co się dzieję dookoła Niej.Kino ciche,niezwykle skromne,krytykujące współczesność i społeczeństwo podążające za miałkimi autorytetami.Takie kino w Polsce to rzadkość- szkoda

Najwyżej ocenione

  • 7.3
    7.3
    7.7
    7.7
    10
    Na Suspirię aka 2018 w wydaniu Luci Guadagnino trzeba się przygotować.Zresztą tak samo jak na wersję Daria Argenty z 1977 roku.Zapewne seans podzieli widzów tak jak zeszłoroczna "mother!" Aronofskiego. Artystyczny,arthousesowy horror osadzony w dusznych i obślizgłych czasach.2,5h seans nawet na minutę mnie nie znudził. To seans, któremu trzeba się poddać - i wizji reżysera również- i albo się zachwycicie albo zażenujecie. Horrorem tam jest dosłownie wszystko. Zdecydowanie dla koneserów art kina.
  • 8.7
    8.7
    9
    Nigdy bym nie pomyślał,że postać tą można w tak szalenie ciekawy sposób zobrazować-niesamowita technika animacji,która wciąga Nas dosłownie w świat Spider-Manów-ona wręcz intryguje swoją warstwą wizualną i chwyta za serce przynajmniej 10 razy w trakcie całego seansu-dla fanów będzie to po prostu miazga.Od pierwszych momentów wszystko tu działa na najwyższych obrotach,od historii,po dźwięk,montaż,dialogi,interakcje między postaciami.Ten pająk to uczta dla oczu i hołd dla mitologii Spider-Mana.
  • 8.0
    8.0
    9
    Oj Peele,co Ty z Nami robisz,jak swego czasu Hitchock-myślimy,że dostaniemy typowy horror z dobrze sprawdzoną historią a tutaj co scena to niespodzianka.Odwołań do kinematografii horroru jest tu na pęczki,odniesień do popkultury jeszcze więcej.Szalenie inteligenty scenariusz-inni stwierdzą,że to istny chaos,a jego tutaj praktycznie brak,wszystko wyważone i zabójczo przemyślane-smaczków/odwołań co nie miara.Była to dla mnie wspaniała uczta,szalona,ironiczna,pełna swojego pokręconego wdzięku.BRAWO

Najniżej ocenione

  • ?
    ?
    0.8
    0.8
    1
    Fabuły "The Room" praktycznie nie ma,a jej logiczne,przyczynowo-skutkowe streszczenie odbiera filmowi jego najważniejszy „walor”-zero logiki,chaos.Z jednej strony trudno to obejrzeć "na trzeźwo",z drugiej zaś jest to najlepszy film w swojej materii.Nie wiem czym się kierował tworząc swoje "dzieło",ale zapisał się na kartach kinematografii na zawsze.Cel chyba został osiągniętym,o tym filmie mówiono i ciągle mówi się,może taki był jego zamysł,albo to wciąż nieodkryty i nieoszlifowany diament? :D
  • 2.8
    2.8
    1.9
    1.9
    2
    Panie Vega,pomijając fakt,że sam pomysł wyjściowy był naprawdę ciekawy to to co Nam Pan przedstawił to słaba patologia. Kino klasy 0, niezwykle żenujące, jakby innych słów nie było niż same przekleństwa.Nie ukrywam,że seans nawet i w miarę szybko minął,ale mój mózg po prostu wyparował. Jeżeli to było Pana zadaniem to wywiązał się Pan z tego mistrzowsko, za to jeden punkt, drugi za jedną ze scen, śmiałem się dobre 15 min. A resztę przemilczmy,bo jest to wybitnie ciężkostrawne.
  • ?
    ?
    3.8
    3.8
    2
    Nigdy nie zrozumiem skoku na kasę! O ile pierwsza część była znośna i ludzie tłumnie na seans się pchali, tak było wiadomo, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Miałka,mało śmieszna komedyjka - typowo amerykańska - owszem zdarzają się w tej materii pozycje ciekawe i na swój sposób inteligentnie poprowadzone - tutaj chaos goni chaos. Bardzo złe. Nie ma co na to tracić czasu.

Najbardziej odrębnie ocenione

  • 6.5
    6.5
    7.0
    7.0
    4
    Kolejny solowy film o bohaterze z uniwersum DC! Niestety coś poszło nie tak.Poza nielicznymi fajnymi rozwiązaniami fabularnymi i złożonością niektórych scen to film słaby.Efekty specjalne w żaden sposób nie zaskoczyły, kolorystyka jak na dyskotece-pstrokato,podjeżdżające wręcz kiczowatością.Scenariusz pisany na kolanie,miało być podniośle,poważnie i patetycznie, lecz dialogi i słowa wypowiadane bardziej żenowały-tak samo jak śmieszne scenki. Nie kupuje tego. Lekkie rozczarowanie. 3.5/4 Oj DC! :|
  • 5.2
    5.2
    4.5
    4.5
    2
    Jason Statham wyrasta tu troche na kolejnego Chucka Norrisa, Stevena Seagala i innych aktorów którzy pomimo kataklizmów, największych gangów na świecie , dają sobie radę i uchodzą z akcji bez większych zadrapań. Zdecydowanie pozycja "guilty pleasure" - dla koneserów takowego kina. Jak dla mnie przerost formy nad treścia, może i pomysł wyjściowy jest ciekawy, ale został okraszony zbytnią ideologią i dramaturgią. Ledwo to przegryzłem, troche przechorowałem. :)
  • 7.3
    7.3
    7.7
    7.7
    10
    Na Suspirię aka 2018 w wydaniu Luci Guadagnino trzeba się przygotować.Zresztą tak samo jak na wersję Daria Argenty z 1977 roku.Zapewne seans podzieli widzów tak jak zeszłoroczna "mother!" Aronofskiego. Artystyczny,arthousesowy horror osadzony w dusznych i obślizgłych czasach.2,5h seans nawet na minutę mnie nie znudził. To seans, któremu trzeba się poddać - i wizji reżysera również- i albo się zachwycicie albo zażenujecie. Horrorem tam jest dosłownie wszystko. Zdecydowanie dla koneserów art kina.

Najwięcej polubień

  • 8.1
    8.1
    9
    Yorgos jak zwykle dorzuca swoje "3 grosze" do świata filmu.To popis jego poczucia humoru,ironii,greckiej tragedii-bo kto inny by mógł opowiedzieć historię osadzoną w XVIII-wiecznej Anglii w sposób tak infantylny jak nie on?Analogii do współcześnie rządzących nie trudno się doszukać.Ale to nie metafory i symbolika unosi obraz greka tak wysoko,a przede wszystkim historia,aktorzy, warstwa wizualna. Jak to powiedziała odbierając Złoty Glob Olivia Colman:"ona i jej bitches" są absolutnie miażdżące.
  • 8.0
    8.0
    9
    Oj Peele,co Ty z Nami robisz,jak swego czasu Hitchock-myślimy,że dostaniemy typowy horror z dobrze sprawdzoną historią a tutaj co scena to niespodzianka.Odwołań do kinematografii horroru jest tu na pęczki,odniesień do popkultury jeszcze więcej.Szalenie inteligenty scenariusz-inni stwierdzą,że to istny chaos,a jego tutaj praktycznie brak,wszystko wyważone i zabójczo przemyślane-smaczków/odwołań co nie miara.Była to dla mnie wspaniała uczta,szalona,ironiczna,pełna swojego pokręconego wdzięku.BRAWO
  • 6.8
    6.8
    6.7
    6.7
    8
    "Mój piękny syn" nie ma rozbiegu,wchodzimy od razu w życie ojca który musi uporać się z "chorobą" syna.Nie ma w tym filmie brawurowych scen-to spokojny dramat o ludziach,którzy są tak bardzo bezsilni jeżeli chodzi o nałóg.Niezwykle emocjonalna rozgrywka o ojcowskiej miłości i granicach walki o życie dziecka,a Carell i Chalamet tworzą wielkie kreacje,które nie są zbudowane na mocnych tonach lecz subtelnych nutach - wewnętrznym bólu,rozdarciu,niemocy. Bo bezgraniczna miłość jest wszystkim.