Piotroby

Użytkownik
  • Mężczyzna
Filmoznawca z wykształcenia i z zamiłowania. Oceniam filmy od momentu założenia konta...(jakbym miał ocenić wszystko co oglądałem zabrakłoby mi życia :P) Miłego czytania!! :)
  • Ostatnio obejrzany film: 16 sierpnia 2019 (5 dni temu)
  • Na Mediakrytyku od: 26 listopada 2018 (8 mies. temu)
  • 130
    obejrzanych
  • 130
    recenzji
  • 130
    ocen
  • 74
    pozytywne
  • 56
    negatywnych
  • 889
    punktów
  • 5.7
    średnia
  • 57%
    pozytywnych
  • 0.8
    odrębność

Ostatnio obejrzane

  • 7.9
    7.9
    7
    Tarantino można kochać albo nie znosić.Ja do jego kina mam ambiwalentny stosunek.Hollywood lat 60 jego oczami jak najbardziej kupuje.Mam wrażenie,że wręcz idealnie odwzorował wszystkie wady i zalety tamtych czasów.Chociaż nie ukrywam,że film momentami gdzieś się dłużył-miałem wrażenie,że Tarantino za zbyt wiele sznurków ciągnie-niektóre sceny czy też historię aż prosiły się o kontynuacje-pewnie wtedy film by trwał 7h :D.Aktorsko główne role to cud miód.Scenografia czapki z głów.Quentin na 7.
  • 4.3
    4.3
    2.6
    2.6
    2
    Sekretna obsesja była tak sekretna,że odkryłem tę obsesję w 2 minucie filmu.Dlaczego Netflix daje pieniądze na takie"arcydzieła"?Czymś takim mógłby się poszczycić tylko TV Puls - i znowu przywołuję tę zacną stację przy okazji Netflixowego potworka.Nie chce wymieniać co było tu złe,bo naprawdę złe jest tu wszystko,WSZYYYYSTKO!I co Wy dajecie swoim użytkownikom Netflixie,ja tu płacę miesięcznie a tu mózg mi wyżera.2/10 tylko za to,że się zaśmiałem raz.Powoli zaczynam się bać oglądać Wasze filmy.
  • ?
    ?
    4.3
    4.3
    4
    Netflix pozostaje na średnim poziomie,które od pewnego czasu jest normą przy dystrybuowaniu filmów.Film niczym,absolutnie niczym się nie wyróżnia-jest dość miałki,schematyczny-łatwo można się domyśleć co będzie dalej-widać,że twórcy chcieli przekazać i pokazać coś więcej,ale im to po prostu nie wyszło.Owszem seans jest lekki,przyjemny,ale to nie wystarcza-przynajmniej dla mnie-aby uznać ten film za dobry.Taki na sobotnie popołudnie-nic nadzwyczajnego,po obejrzeniu szybko ucieka z pamięci.

Najwyżej ocenione

  • 8.4
    8.4
    10
    Zapewne ocena jest zawyżona,ale nie umiem inaczej podejść do zabawek z pokoju Andy'ego jak z ogromnym sentymentem.Jest to animacja która rosła,zmieniała się(dzięki technologii),dojrzewała razem ze mną.Każda część odzwierciedla jakiś etap mojego życia-to jest wręcz może i abstrakcyjne co pisze ale taka jest prawda.Dziś,już jako dorosły mężczyzna przeżyłem ostatnią przygodę w świecie Toy Story-to trochę jak epilog sagi,mrugnięcie okiem do tych dzieci z dawnych lat.Piękne to było i dziękuje za to!
  • 7.3
    7.3
    7.5
    7.5
    10
    Na Suspirię aka 2018 w wydaniu Luci Guadagnino trzeba się przygotować.Zresztą tak samo jak na wersję Daria Argenty z 1977 roku.Zapewne seans podzieli widzów tak jak zeszłoroczna "mother!" Aronofskiego. Artystyczny,arthousesowy horror osadzony w dusznych i obślizgłych czasach.2,5h seans nawet na minutę mnie nie znudził. To seans, któremu trzeba się poddać - i wizji reżysera również- i albo się zachwycicie albo zażenujecie. Horrorem tam jest dosłownie wszystko. Zdecydowanie dla koneserów art kina.
  • 8.1
    8.1
    9
    Trudno poddać ocenie coś co ma w sobie taki wydźwięk.Kaliber tego przedsięwzięcia-jak dla mnie-jest tak duży i mocny,że nawet nie potrafię sklecić czegoś sensownego nawet dobę po obejrzeniu.Wiadomo gdyby odsunąć emocje,które dość mocno targają podczas seansu,to można się przyczepić realizacji-ale jest to dokument tworzony z serca i jakby przełamania pewnych tematów tabu.Niezwykle potrzebne to było.Brawo dla Sekielskiego za to,że pomimo wielu trudności ukończył realizacje.Warto obejrzeć!

Najniżej ocenione

  • 3.0
    3.0
    2.3
    2.3
    1
    Żałuje poświęcenia 1,5h cennego czasu na ten film.Żałuje,że w ogóle moje oczy spoglądały na tę historię pani Ilony Łepkowskiej.Żałuje,że nie puściłem sobie czegoś innego na niedzielny wieczór.Żałuje,że niektórzy aktorzy wystąpili w tym tworze.Jest mi wstyd za ten film.To takie GÓWNO,że nawet nie chce mi się pisać czegoś sensownego na temat tej produkcji,bo sama w sobie sensu nie posiada.Może i za jakiś czas ten film będzie"kultowy"- mam nadzieje,że nie.Oglądacie na własną odpowiedzialność.
  • ?
    ?
    1.0
    1.0
    1
    Fabuły "The Room" praktycznie nie ma,a jej logiczne,przyczynowo-skutkowe streszczenie odbiera filmowi jego najważniejszy „walor”-zero logiki,chaos.Z jednej strony trudno to obejrzeć "na trzeźwo",z drugiej zaś jest to najlepszy film w swojej materii.Nie wiem czym się kierował tworząc swoje "dzieło",ale zapisał się na kartach kinematografii na zawsze.Cel chyba został osiągniętym,o tym filmie mówiono i ciągle mówi się,może taki był jego zamysł,albo to wciąż nieodkryty i nieoszlifowany diament? :D
  • 4.3
    4.3
    2.6
    2.6
    2
    Sekretna obsesja była tak sekretna,że odkryłem tę obsesję w 2 minucie filmu.Dlaczego Netflix daje pieniądze na takie"arcydzieła"?Czymś takim mógłby się poszczycić tylko TV Puls - i znowu przywołuję tę zacną stację przy okazji Netflixowego potworka.Nie chce wymieniać co było tu złe,bo naprawdę złe jest tu wszystko,WSZYYYYSTKO!I co Wy dajecie swoim użytkownikom Netflixie,ja tu płacę miesięcznie a tu mózg mi wyżera.2/10 tylko za to,że się zaśmiałem raz.Powoli zaczynam się bać oglądać Wasze filmy.

Najbardziej odrębnie ocenione

  • 6.4
    6.4
    7.0
    7.0
    4
    Kolejny solowy film o bohaterze z uniwersum DC! Niestety coś poszło nie tak.Poza nielicznymi fajnymi rozwiązaniami fabularnymi i złożonością niektórych scen to film słaby.Efekty specjalne w żaden sposób nie zaskoczyły, kolorystyka jak na dyskotece-pstrokato,podjeżdżające wręcz kiczowatością.Scenariusz pisany na kolanie,miało być podniośle,poważnie i patetycznie, lecz dialogi i słowa wypowiadane bardziej żenowały-tak samo jak śmieszne scenki. Nie kupuje tego. Lekkie rozczarowanie. 3.5/4 Oj DC! :|
  • 5.1
    5.1
    4.6
    4.6
    2
    Jason Statham wyrasta tu troche na kolejnego Chucka Norrisa, Stevena Seagala i innych aktorów którzy pomimo kataklizmów, największych gangów na świecie , dają sobie radę i uchodzą z akcji bez większych zadrapań. Zdecydowanie pozycja "guilty pleasure" - dla koneserów takowego kina. Jak dla mnie przerost formy nad treścia, może i pomysł wyjściowy jest ciekawy, ale został okraszony zbytnią ideologią i dramaturgią. Ledwo to przegryzłem, troche przechorowałem. :)
  • 7.3
    7.3
    7.5
    7.5
    10
    Na Suspirię aka 2018 w wydaniu Luci Guadagnino trzeba się przygotować.Zresztą tak samo jak na wersję Daria Argenty z 1977 roku.Zapewne seans podzieli widzów tak jak zeszłoroczna "mother!" Aronofskiego. Artystyczny,arthousesowy horror osadzony w dusznych i obślizgłych czasach.2,5h seans nawet na minutę mnie nie znudził. To seans, któremu trzeba się poddać - i wizji reżysera również- i albo się zachwycicie albo zażenujecie. Horrorem tam jest dosłownie wszystko. Zdecydowanie dla koneserów art kina.

Najwięcej polubień

  • 7.7
    7.7
    9
    Oj Peele,co Ty z Nami robisz,jak swego czasu Hitchock-myślimy,że dostaniemy typowy horror z dobrze sprawdzoną historią a tutaj co scena to niespodzianka.Odwołań do kinematografii horroru jest tu na pęczki,odniesień do popkultury jeszcze więcej.Szalenie inteligenty scenariusz-inni stwierdzą,że to istny chaos,a jego tutaj praktycznie brak,wszystko wyważone i zabójczo przemyślane-smaczków/odwołań co nie miara.Była to dla mnie wspaniała uczta,szalona,ironiczna,pełna swojego pokręconego wdzięku.BRAWO
  • 8.1
    8.1
    9
    Yorgos jak zwykle dorzuca swoje "3 grosze" do świata filmu.To popis jego poczucia humoru,ironii,greckiej tragedii-bo kto inny by mógł opowiedzieć historię osadzoną w XVIII-wiecznej Anglii w sposób tak infantylny jak nie on?Analogii do współcześnie rządzących nie trudno się doszukać.Ale to nie metafory i symbolika unosi obraz greka tak wysoko,a przede wszystkim historia,aktorzy, warstwa wizualna. Jak to powiedziała odbierając Złoty Glob Olivia Colman:"ona i jej bitches" są absolutnie miażdżące.
  • 8.4
    8.4
    10
    Zapewne ocena jest zawyżona,ale nie umiem inaczej podejść do zabawek z pokoju Andy'ego jak z ogromnym sentymentem.Jest to animacja która rosła,zmieniała się(dzięki technologii),dojrzewała razem ze mną.Każda część odzwierciedla jakiś etap mojego życia-to jest wręcz może i abstrakcyjne co pisze ale taka jest prawda.Dziś,już jako dorosły mężczyzna przeżyłem ostatnią przygodę w świecie Toy Story-to trochę jak epilog sagi,mrugnięcie okiem do tych dzieci z dawnych lat.Piękne to było i dziękuje za to!