Aktualizacja serwisu! Seriale, dziennik obejrzeń, "moja strefa", import i eksport, komentarze, konwersacje i wiele więcej. Sprawdź

KajetanCyra

Użytkownik
  • Kajetan Cyra
  • Mężczyzna
  • 19 lat
  • Ostatnia aktywność: 14 marca
  • Dołączył(a): 1 grudnia 2018

Ostatnio obejrzane

  • 8

    "Harley Quinn" idealnie balansuje między bardzo sensownym (trochę trafnych spostrzeżeń w kwestii toksycznych relacji, ale też konkretnej przyjaźni i trzymania się razem) dramatem oraz autentycznie zabawną (i "naturalnie" wulgarną) komedią. Dawno nie widziałem serialu z podobnym gronem barwnych postaci, które miałyby tak fajnie rozpisane relacje. Obsada głosowa jest absolutnie kapitalna. Całe szczęście, że na kolejny sezon nie będzie trzeba długo czekać!

  • 8

    W pewnych kwestiach odrobinę bije łopatą po głowie, a bohaterom zdarza się wypowiedzieć na głos o dwie oczywistości za dużo. Ale poza tym to przede wszystkim bardzo dobra historia opowiedziana z gracją i pewnością, których mógłby pozazdrościć niejeden bardziej doświadczony twórca. "Motherless Brooklyn" jest kryminałem bardzo klasycznym, ale nie schematycznym, niespiesznie odsłaniającym kolejne karty, co w połączeniu z ciekawym soundtrackiem i genialną obsadą tworzy rewelacyjny klimat. Moje kino.

  • 7

    Popisówa Deakinsa, jak bardzo za resztę dorobku bym go nie uwielbiał, niestety nie działa tu za dobrze. Mastershoty są super, wiadomo, ale jak ze wszystkim, i w tej kwestii można przesadzić - i tak właśnie tu jest. Prowadzenie tej historii wyłącznie długimi ujęciami (udawanymi zresztą, co potrafi wybijać z filmu, bo dobrze wiadomo, gdzie są cięcia) kompletnie nie służy narracji. Oczywiście niemniej "1917" to wciąż imponujące dokonanie i solidny film, a świetny MacKay niesie go na swoich barkach.

  • 7

    "Bombshell" niestety traci całkiem sporo na podzieleniu czasu ekranowego pomiędzy trzy bohaterki. I tak nie udało się do końca zarysować szerszego obrazu przedstawianego problemu, a poszczególne wątki tracą część wydźwięku, który każdy z nich mógłby spokojnie osiągnąć, gdyby stanowił główną oś opowiadanej historii. Świetna Margot Robbie i bardzo dobry (odpowiednio obrzydliwy, jeśli można tak napisać?) Lithgow, reszta obsady raczej przeciętnie.

Najwyżej ocenione

  • 9

    Fincherowi udało się stworzyć przerażający, a jednak wciąż prawdziwy obraz świata, w którym każdy element podkreśla beznadziejność podejmowanych działań przeciwko złu. Bo zło jest w każdym z nas, a zranić może praktycznie każdy - nieważne, czy jest sąsiadem, kolegą z pracy czy fotoreporterem. Wszystko podkreślone jest dawką brutalności, ale nie epatuje przemocą. Całości dopełnia równie niepokojąca, jak wszystko od zdjęć i scenografii po wspaniałą grę aktorską, muzyka.

  • 9

    Waititi wciąż to samo: perspektywa chłopca i relacja z rodzicem prowadząca do zrozumienia świata i swojej roli w nim, dramat skryty pod bardzo cienkim płaszczem komedii... Po raz kolejny - mimo powtarzających się (choć to też tylko pozornie) motywów - jest to jednak historia oryginalna i, co więcej, bardzo poruszająca. U Taiki w gruncie rzeczy powtarza się jedynie kapitalny poziom i kreatywność projektów oraz fakt, że jest jednym z najlepszych twórców opowiadających po prostu o ludziach.

  • 9

    Nikt nie potrafi budować napięcia i suspense'u jak Fincher. Pozornie niespieszne i nierówne tempo narracji buduje opowieść w rewelacyjny sposób i fantastycznie prowadzi widza przez pełen podejrzeń świat. Z pozoru przypomina trochę "Siedem", ale w gruncie rzeczy to zupełnie inna i zupełnie inaczej poprowadzona historia - "Zodiak" rozwija wątki osobno, leniwie snuje się do zakończenia trzymającej cały czas w napięciu opowieści, która jest równie nieprzewidywalna, jak tytułowy morderca.

  • 9

    Nowy film Damiena Chazelle'a nie ucieka się do oczywistych rozwiązań. Film o lądowaniu na Księżycu, jednym z większych osiągnięć Ameryki bez przesadnego patosu będący kameralną opowieścią o złamanym człowieku? To właśnie udało się reżyserowi osiągnąć. Ciasnota i roztrzęsienie kadrów zbliża do bohaterów i przeraża w czasie lotów, by dopiero w finale przestrzeń otworzyła się wraz z Neilem Armstrongiem. Aktorskie wyżyny z boleśnie prawdziwą Claire Foy i rewelacyjnym Ryanem Goslingiem na czele.

Najniżej ocenione

  • 2

    Okropna mieszanka prawdopodobnie wszystkich pomysłów, które kiedykolwiek ktokolwiek zaproponował, a z których większość nie jest nawet dobra - o oryginalności, świeżości czy sensowności nawet nie mówiąc. Od bohaterów pozbawionych charakterów i motywacji (najlepszą próbą zarysowania których są tu ekspozycyjne dialogi o przeszłości postaci - najczęściej oczywiście wspólnej) bardziej obchodzą mnie kamienie z polnej drogi. "Hellboy" jest nudny i nie nadaje się nawet do ironicznego oglądania.

  • 3

    Nie tak źle - choć ciut banalnie - na początku i naprawdę dobrze - choć nie tak subtelnie, jak mogłoby być - na końcu... Ale poza tym "Toni Erdmann" ma jeszcze jakieś środkowe dwie godziny, w ciągu których nie dzieje się absolutnie nic ważnego czy angażującego. Wszystkie wydarzenia pozbawione są jakiegokolwiek wpływu na fabułę, bohaterów lub relacje między nimi. Gdyby to wywalić, film tylko by zyskał, bo nie rozwadniałby poruszanych kwestii, no i nie męczyłby metrażem.

  • 4

    Nie oglądałem w życiu zbyt wielu musicali, ale na szczęście dotąd żaden z nich nie nazywał się "Mamma Mia! Here We Go Again" i nie zniechęcił mnie do gatunku. Bo ten by zniechęcił. Nie widziałem jeszcze żadnego musicalu tak bardzo bez pomysłu na siebie i zrealizowanego bez jakiegokolwiek polotu w aż takim stopniu. Postaci nie mają charakterów ani nie wyrażają prawie żadnych emocji - mimo że konwencja pozwala wszystko wykrzyczeć widzowi w twarz! Prawie dwie godziny męczarni.

  • 4

    Te dobre elementy, jak relacja Eddiego z Venomem, kilka pomysłów na horror czy głupie napierdzielanie się gigantycznych kosmitów, są na tyle fajne, że "Venom" pozwala na trochę dobrej zabawy. Ale tylko tyle, bo niestety ta mieszanka mimo wszystko ciekawych lub przynajmniej nie tak złych pomysłów nie ma szans połączyć się w cokolwiek sensownego, a rozrywka wynika z nieporadności. Szkoda, bo kilka interesujących myśli za tym stało, ale gwałtowna zmiana kierunku jest tutaj bardzo wyraźnie widoczna.

Najbardziej odrębnie ocenione

  • 3

    Nie tak źle - choć ciut banalnie - na początku i naprawdę dobrze - choć nie tak subtelnie, jak mogłoby być - na końcu... Ale poza tym "Toni Erdmann" ma jeszcze jakieś środkowe dwie godziny, w ciągu których nie dzieje się absolutnie nic ważnego czy angażującego. Wszystkie wydarzenia pozbawione są jakiegokolwiek wpływu na fabułę, bohaterów lub relacje między nimi. Gdyby to wywalić, film tylko by zyskał, bo nie rozwadniałby poruszanych kwestii, no i nie męczyłby metrażem.

  • 4

    Nie ma połowy świeżości i pomysłowości pierwszego "Deadpoola", a zamiast tego "Deadpool 2" ma kij w tyłku i na każdym kroku stara się udowodnić, że od pierwszej części jest większy, lepszy, fajniejszy i śmieszniejszy, przez co nie można nawet liczyć na głupiutką rozrywkę - chyba, że kogoś zaangażuje oglądanie na wpół martwego człowieka bez nóg próbującego wdrapać się na Mount Everest udającego, że wszystko jest w porządku i radzi sobie nawet lepiej niż wszyscy inni.

  • 4

    "Pręgi" zamiast budować swoją wartość, niestety cały czas starają się jedynie przekonać widza, iż ją mają - i to jeszcze nie wiadomo jak ogromną. Ten film to obrzydliwie pretensjonalna wydmuszka, która nawet nie umie w przekonujący sposób przedstawić opowiadanej historii, będącej notabene zbitkiem niepowiązanych wydarzeń, które pokazane w odwrotnej kolejności miałyby dokładnie tyle samo sensu. Do całej nieporadności dołożyć trzeba grę aktorów, która jest momentami tak przerysowana, że śmieszna.

  • 7

    Choć z początku McGuigan kreuje opowieść za bardzo na podobieństwo serialowego "Sherlocka", przy którym też maczał palce i trochę bałem się o kierunek, w jakim to wszystko podąży, a do finału można mieć naprawdę wiele zarzutów (wśród których na pierwszym miejscu z całą pewnością znajdą się potraktowanie potwora jako bezmyślnej masy i fakt, że wygląda jak ulepiony z ziemi kloc), generalnie "Victor Frankenstein" jest ciekawą reinterpretacją legendy, która na pierwszym miejscu stawia relację.

Najlepsze recenzje

  • 9

    Nowy film Damiena Chazelle'a nie ucieka się do oczywistych rozwiązań. Film o lądowaniu na Księżycu, jednym z większych osiągnięć Ameryki bez przesadnego patosu będący kameralną opowieścią o złamanym człowieku? To właśnie udało się reżyserowi osiągnąć. Ciasnota i roztrzęsienie kadrów zbliża do bohaterów i przeraża w czasie lotów, by dopiero w finale przestrzeń otworzyła się wraz z Neilem Armstrongiem. Aktorskie wyżyny z boleśnie prawdziwą Claire Foy i rewelacyjnym Ryanem Goslingiem na czele.

  • 7

    Seans "Endgame" był dla mnie jednoczeście satysfakcjonujący i rozczarowujący - jak dziwnie by te dwa określenia obok siebie nie wyglądały. To bardzo dobry film i świetna rozrywka, jednak momentami bardzo oczywista przez nadmierny fanservice i miewająca problemy z tempem. Opowieść ładnie domyka pewne wątki, ale prawie w ogóle nie zaangażowała mnie emocjonalnie, ponieważ jej ton właściwie co chwilę się zmienia. Większość aspektów naprawdę tu gra, ale... Niekoniecznie obok siebie.

  • 7

    Świadomy - nie tylko własnych zalet, ale także wad - zarówno w treści, jak i formie. Ironicznie bawi się swoją konwencją, ale nie opiera się tylko i nie jest jedynie bezwartościowym komentarzem do gatunku. Bardzo dobrze wychodzi i cytowanie (w bardziej lub mniej dosłowny sposób) oryginału, i realizowanie nowych pomysłów. Aktorzy okay plus wyraźnie wybijająca się Jamie Lee Curtis. Nie lubię wątku dziennikarzy, który w sumie nic nie wnosi poza maską. Główny motyw muzyczny w kinie daje ciary!

  • 8

    Pomysłowy i efektowny, skutecznie łączący najróżniejsze style animacji w obłędną i przepiękną całość. Nie cały czas szaleje tak bardzo, jak by mógł i popada w oczywiste rejony, ale ponieważ świadomy jest właściwie wszystkich swoich zalet oraz (bardzo niewielu) wad i cały czas kombinuje, bawiąc się konwencją, zupełnie to nie przeszkadza. Podpisuję się rękami, nogami i czymkolwiek jeszcze się da pod każdym zdaniem określającym "Uniwersum" mianem najlepszego filmu o Spider-Manie.

Średnio ocenia o 0.3 niżej niż inni użytkownicy