Nowa wersja serwisu! Listy, wideorecenzje, recenzje użytkowników, powiadomienia i wiele więcej. Sprawdź

Kalejdoskop Wrocław

Źródło
  • 309
    recenzji
    260 z oceną
  • 160
    pozytywnych
    recenzji
  • 100
    negatywnych
    recenzji
  • 49
    recenzji
    bez oceny
  • 6.1
    średnia
    ocena
  • 62%
    pozytywnych
    recenzji
  • 1.1
    stopień
    odrębności

Ostatnio ocenione

Najwyżej ocenione

Najniżej ocenione

  • 2.8
    1.0
    Jest cały szereg powodów, dla których "Syna Królowej Śniegu" trzeba odrzucić i pozwolić na odejście w filmowe zapomnienie.
  • 2.1
    1.0
    Teraz, gdy wyłączność do mówienia prawdy o gangsterach dzierży Patryk Vega, a publika chętnie poszłaby do kina na Popka, ale nie w roli koproducenta, film Charona skazany jest na całkowitą porażkę. Pojedynczy śmiałkowie, którzy pokuszą się o wybranie na seans, przez jego większość najpewniej będą gapić się ślepo przed siebie, niczym matka głównego bohatera. Cytując piosenkę promującą to dzieło - "to jakaś chora jazda".
  • 6.5
    1.0
    Nie potrafię znaleźć w sobie nawet małej cząstki miłości dla tego filmu, mimo, że uwielbiam Lawrence, kocham Michelle Pfeiffer i nigdy nie chciałem skreślać Aronofsky'ego jako twórcę. On sam jednak, "Mother!", a szczególnie jej przeokropnym finałem, wykreślił się z grona twórców, którzy mogliby mnie jeszcze zainteresować.

Najbardziej odrębnie ocenione

  • 6.5
    1.0
    Nie potrafię znaleźć w sobie nawet małej cząstki miłości dla tego filmu, mimo, że uwielbiam Lawrence, kocham Michelle Pfeiffer i nigdy nie chciałem skreślać Aronofsky'ego jako twórcę. On sam jednak, "Mother!", a szczególnie jej przeokropnym finałem, wykreślił się z grona twórców, którzy mogliby mnie jeszcze zainteresować.
  • 6.6
    2.0
    W obliczu widzianego przeze mnie zaledwie tydzień wcześniej genialnego "Zwierzogrodu", "Sing" jawi się jako mizerne i nic niewnoszące świecidełko, po które sięgnąć można, ale zdecydowanie nie warto. To nieszkodliwy twór z masą postaci i wątków, próbujący nas do siebie przekonać obietnicą muzycznej rozrywki, ale ostatecznie dający jedynie nieciekawą historię i, dla odmiany, nie najgorszy humor.
  • 7.2
    3.0
    Cały konflikt schodzi niestety na dalszy plan, bowiem dla Wattsa istotniejsze jest pokazywanie prywatnego życia Petera i rozmów z jego pierdołowatym kolegą. Nieciekawe to, mało zabawne i pozostawiające ogromny niedosyt. Zgodnie z moimi oczekiwaniami Spider-man jako część MCU upodobnił się do reszty tamtejszych bohaterów, infantylizując historię z nieskończonym potencjałem.