juliapalmowska

Użytkownik
  • Julia Palmowska
  • Kobieta
  • 16 lat
Autorka bloga Palma kulturalna. Miłośniczka filmów Tarantino, Lyncha, Bergmana, Tarkowskiego i Andersona. Uzależniona od seriali Michaela Schura i porąbanych dzieł sztuki. Nie obraża się za nazwanie jej Social Justice Warrior.
  • Ostatnio obejrzany film: 16 czerwca 2019 (2 mies. temu)
  • Na Mediakrytyku od: 28 sierpnia 2018 (11 mies. temu)
  • 7.2
    7.2
    7.4
    7.4
    8
    Film Dextera Fletchera to pełnoprawne dzieło, które bierze postać Eltona Johna na warsztat, obierając sobie za konwencję musical. Postać artysty zostaje pokazana z całym dobrodziejstwem inwentarza - zaczynamy od sceny wejścia Eltona na odwyk i jesteśmy świadkami introspekcji z prawdziwego zdarzenia. Dowiadujemy się o trudnym dzieciństwie, wielkim talencie, marzeniach, braku akceptacji, ale przede wszystkim - o braku miłości, którą później John próbuje sobie rekompensować.
  • 8.1
    8.1
    8
    Bardzo trudne doświadczenie. Sekielski sprawdza się świetnie nie tylko jako reżyser, ale przede wszystkim jako dziennikarz. Nie ma tu niepotrzebnych krzyków. Jest za to dużo miejsca dla ofiar i ich traum.
  • ?
    ?
    7
    Reżyserka w sztampowym motywie "zakazanej miłości Romea i Julii" i tak potrafi odnaleźć to, co najważniejsze w młodzieńczej miłości. Wszystko świetne, szczególnie aktorstwo, zdjęcia i muzyka, tylko montaż ssie.
  • 5.9
    5.9
    6.6
    6.6
    6
    Trochę nijaki i bardzo pretekstowy. Mógłby spokojnie być zresztą pół godziny dłuższy. Chris Hemsworth i Tom Hiddleston jako Thor i Loki otrzymują jednak bardzo dobre wprowadzenie do uniwersum, więc nic mi więcej nie potrzeba. Branagh trochę poszalał z podniosłością, ale takie szekspirowskie zagrania do historii w sumie pasują. Jeszcze jedno: Asgard to wizualny majstersztyk!
  • ?
    ?
    6.1
    6.1
    5
    Jak można z takiego geniusza, jakim jest Tony Stark, zrobić tak żenującego bohatera. Antagonista znowu średni. Najlepsze, co tu jest to konkretniejsze wprowadzenie Fury'ego i pojawienie się Natashy.
  • 5.5
    5.5
    4.6
    4.6
    3
    Męczący i pretensjonalny. Nie widać też, żeby Norton w którymkolwiek momencie cieszył się z grania w tym filmie. Ja za to dziękuję twórcom MCU, że zrecastingowali Hulka. "Incredible Hulk" położyło, przede wszystkim, to, co trzyma w ryzach całe uniwersum, czyli bohaterowie.
  • 6.8
    6.8
    6.1
    6.1
    6
    Gloria jest urocza, ale Lelio trochę nie wie, co chce o niej powiedzieć, poza tym, że jest "cool babką". Soundtrack i zdjęcia dodają nostalgii, choć nie wiem, czy czasami nie jest tego wszystkiego przypadkiem za dużo. Łatwo o nim zapomnieć.
  • 7.8
    7.8
    7.8
    7.8
    7
    Dobre rozpoczęcie uniwersum. Robert Downey Jr. już wtedy czuł się w tej roli znakomicie. Trochę jednak przeszkadza mi okropnie bezpłciowy antagonista w wykonaniu Jeffa Bridgesa.
  • 8.6
    8.6
    8
    Po seansie odczuwa się tak niesamowitą satysfakcję z oglądania tych filmów przez ostatnie 11 lat, że wybacza się wszystkie niedociągnięcia. Wątki w większości zakończone po mistrzowsku i najlepiej, jak się tylko dało. Dużo miejsca na aktorskie popisy, w których każdy wypada niesamowicie.
  • 6.7
    6.7
    6.7
    6.7
    7
    Odebrałam go w sposób bardzo osobisty i emocjonalny. Brie Larson to idealna Carol Danvers - taka z moich marzeń o ekranizacji przygód ulubionej superbohaterki. Relacje między postaciami zostały świetnie nakreślone, więc czego chcieć więcej. Nawet jeśli nie wnosi nic nowego, to wzrusza i nie rozczarowuje.
  • 7.6
    7.6
    10
    Nie mam ani jednej uwagi. Film idealny. Czuć, że to projekt jednej osoby - Cuarona. Zdjęcia - czysta poezja! Yalitza Aparicio i Marina de Tavira tworzą bohaterki pełne lęków, nadziei i wyzwań, które dotykają kobiety każdego dnia, a wypadają w tym bardzo realistycznie.
  • 8.1
    8.1
    9
    Lanthimos pięknie prowadzi aktorów. Colman daje taki popis, że chapeau bas! Zresztą Weisz i Stone na drugim planie też są znakomite. Lubię takie ciekawe spojrzenia na postacie historyczne, więc kolejny plusik. Audiowizualnie to jest poezja najpiękniejsza.
  • 6.4
    6.4
    6.3
    6.3
    6
    Malek jest rewelacyjny, a reszta obsady, choć jednak gorsza z powodu braku warsztatu, to i tak tworząca dobre tło i mająca ze sobą tak świetną chemię, że ogląda się ich na ekranie bardzo przyjemnie. Jako film biograficzny - najgorszy rodzaj: bezpłciowy, obdarty z charakteru, Mercury to figura, a May - deus ex machina. Mogło być arcydzieło, a wyszło jak wyszło...
  • 7.7
    7.7
    8
    Gosling trochę za bardzo na jedną nutę, bo znosi ten film na dno. Claire Foy na szczęście ratuje sytuację. Pięknie nagrany i z wielką precyzją wyreżyserowany. Pomimo iż, znamy zakończenie, to "First Man" trzyma w napięciu przez cały seans. Muzyka to arcydzieło.
  • 5.3
    5.3
    6.2
    6.2
    7
    Do pewnego momentu był dla mnie bezbłędnym i charakternym arcydziełem. Jedna scena zepsuła cały film, spłyciła wszystkie wątki i pozostawiła niesmak na długie dni. Hawke niesamowity i Seyfried też w sumie daje radę, biorąc pod uwagę, jak słabe role ma za sobą. No szkoda, że nie wyszło tak dobrze, jak można się było nastawiać...
  • 7.4
    7.4
    7.1
    7.1
    7
    Ten film nie jest antyreligijny. On nie jest nawet antyklerykalny. To opowieść o obecnym wśród księży zepsuciu, a przede wszystkim - o samotności, bezradności i beznadziei, jaka ich dotyka. Jednocześnie Smarzowski nie próbuje tu nikogo usprawiedliwiać. Raczej przedstawia swoje stanowisko w sprawie bezkarności kleru. Film jest znakomicie napisany i zagrany (moim faworytem, jest tu zdecydowanie Arkadiusz Jakubik). Trochę brakuje mi tu jednak konkretnego kierunku stylistycznego i równego tempa.
  • 6.9
    6.9
    6.8
    6.8
    6
    Trzyma w napięciu, a do tego sama innowacyjna forma jest świetnym rozwiązaniem. Sprawia ona, że film staje się jeszcze bardziej niekomfortowy i ciężki. Brak tu aktorskich popisów, bo popisem jest głównie ta forma. Zakończenie ujawnia zbyt wiele i przez to wydaje nam się, że obejrzeliśmy coś mniej interesującego i intrygującego.
  • 7.3
    7.3
    7.2
    7.2
    7
    Kukłowate postacie w zderzeniu z głębokimi metaforami i rozbudowaną warstwą psychologiczną wypadają czasami dziwnie. Jest jednak dużo napięcia i niewiadomych. Poza tym, Lanthimos potrafi tak poprowadzić aktorów, że nie potrafię wybrać tego najlepszego. Audiowizualnie to jest poezja!
  • ?
    ?
    7.3
    7.3
    8
    Mike Nichols z niezwykłą dbałością prowadzi aktorów. Zmiany w relacjach ukazane niesamowicie. Portman i Owen wspinają się tu na aktorskie wyżyny.
  • 6.5
    6.5
    5.4
    5.4
    5
    Trochę za mało tu niedopowiedzeń, a historia wielowarstwowa i potrzebująca refleksyjnego opowiadania. Obserwuje się ją z zaciekawieniem i współczuciem dla głównej bohaterki, ale na koniec już średnio kogokolwiek obchodzi to, co ona robi. Reżyser wykłada kawę na ławę i nawet nie próbuje szukać innej drogi do pokazania metaforycznego zakończenia.
  • 6.5
    6.5
    5.8
    5.8
    6
    Cieszę się, że wciąż jest w miarę pozytywnie i wesoło, ale pozostawienie tylu wątków bez odpowiedzi i zignorowanie ważnych aspektów życia bohaterów jest co najmniej ignoranckie. Do tego dochodzą jeszcze niezgodności z pierwszą częścią. Lily James jest naprawdę cudowna w roli młodej Meryl Streep, ale co z tego, jak w sumie mało mnie to obchodzi, kiedy nie wiem, z którą częścią mam wiązać życie bohaterki. Estetyka trochę się zmieniła i zbrzydła w porównaniu do "Mamma Mii".
  • ?
    ?
    9.3
    9.3
    10
    Niepodważalne arcydzieło. Pod każdym względem zrobiony i przemyślany bezbłędnie. Dialogi naturalne, muzyka znakomita. Motyw walizki tak wielowarstwowy, że bardziej się nie dało.
  • 5.4
    5.4
    2
    Szkodliwy film o szkodliwych postaciach, które niestety, mogą się stać autorytetami, bo twórcy robią, co tylko się da, żeby udowodnić, że przedstawiają ludzi czyniących dobre rzeczy. A szkoda, że tak to wyszło, bo aktorsko był potencjał na coś zdecydowanie lepszego (i nieszkodliwego). Koleżanka Sierry jest ciekawszą postacią niż sama Sierra, więc może o niej powinni zrobić film.
  • 7.2
    7.2
    6.3
    6.3
    9
    Magiczna opowieść o samotności. Pod wieloma względami przypomina zeszłoroczny "La La Land". Sally Hawkins jest niesamowita w roli głuchoniemej Elisy. W każdym z nas kryje się jakaś baśniowa postać - i to właśnie Guillermo del Toro chciał udowodnić "Kształtem wody". Alexandre Desplat po raz kolejny pokazuje, że jest jednym z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej. Poza tym, wizualnie ten film to czysta poezja.
  • 8.0
    8.0
    10
    Arcydzieło, które można smakować. Z każdym kolejnym seansem otwiera kolejne drzwi do marzeń i ich spełniania. Nad wyraz szczery i mądry. Uwielbiam muzykę i zdjęcia tego filmu. Emma Stone i Ryan Gosling sprawdzają się niesamowicie jako para marzycieli. Choć nie śpiewają idealnie, to ma to swój specyficzny i magiczny styl. Kadry przepiękne - mogłabym wieszać, gdzie się da.
  • 4.7
    4.7
    3.8
    3.8
    3
    Da się to w miarę oglądać i seans wcale nie jest aż tak męczący, jak się spodziewałam. Mimo to, zdubbingowanie Iwana Rheona było decyzją z kosmosu, a w oryginalnej wersji jego polski wypadał naprawdę dobrze. Postacie da się lubić, ale tracą zainteresowanie tak szybko, jak się da. Efekty nieznośne i sceny, które powinny cieszyć oko, męczą je. Urywa się gdzieś w połowie, zmienia kierunek i nie zamierza wracać tam, gdzie szło mu dobrze. Aktorsko nawet dobry.
  • 8.1
    8.1
    10
    Kompletne arcydzieło, które chwyciło mnie za serce i gardło. Nie pozwala o sobie zapomnieć. Joanna Kulig gra swoją rolę życia, a Tomasz Kot dotrzymuje jej kroku w każdej scenie. Agata Kulesza, pomimo małego epizodu, sprawdza się świetnie jak zawsze. Pawlikowski ociera się o maestrię w "Zimnej wojnie" - zarówno, jeśli chodzi o scenariusz, jak i o reżyserię. Marcin Masecki i Łukasz Żal stworzyli muzyką i zdjęciami niepowtarzalny klimat, który pragnęłabym odtworzyć w każdym swoim dziele.
  • 6.5
    6.5
    6.6
    6.6
    6
    Znacie te filmy pokroju "Dnia świra", które jednych śmieszą, innych doprowadzają do płaczu, a jeszcze kolejni siedzą, jak gdyby mieli CHAD? Taką produkcją jest właśnie "Juliusz" w reżyserii Aleksa Pietrzaka. Dobrze napisany, jeszcze lepiej zagrany (Mecwaldowski! Peszek! Smołowik!). W niektórych momentach, niestety, bardzo męczący, bo humor Gizy wjeżdża tu naprawdę mocno i nie zawsze działa. Do tego film jest trochę dziwnie (strasznie niejednolicie) nagrany.