Aktualizacja serwisu! Seriale, dziennik obejrzeń, "moja strefa", import i eksport, komentarze, konwersacje i wiele więcej. Sprawdź

Pierwszy reformowany

2017 Film
5.3 10.0 0.0 10
Negatywnie oceniony przez krytyków
6.5
Pozytywnie oceniony przez użytkowników

Głównym bohaterem "Pierwszego reformowanego" jest Ernst Toller - pastor sprawujący posługę w niewielkim kościele. Wielebny przybity jest tragiczną śmiercią syna. Dodatkowym źródłem zmartwień są dla niego problemy parafian, zwłaszcza Mary, która nie może porozumieć się z mężem - politycznym radykałem. Wzajemna szczerość sprawia, że Ernst i Mary stają się sobie coraz bliżsi.

  • Recenzje krytyków

  • Recenzje użytkowników

    • 8

      Film powolny, ale nie dłużący się. Film męczący, ale nie nudny. Wymaga ogromnej wytrwałości i cierpliwości, ale wynagradza to dziełem tak bolesnym i wyniszczającym, że po seansie sami się będziecie zastanawiać nad tym, czy Waszym wyrzuceniem gumy na trawnik nie zabijacie przypadkiem Matki Ziemi. Przesadza w paru momentach (Schrader z tym lataniem i przedziwnym, choć emocjonującym finałem grubo pojechał), ale nie jestem w stanie się na niego gniewać. Depresja w stanie czystym.

    • 5

      To zdecydowanie film tzw"trudnego kalibru". Starając się zrozumieć przesłanie,monologi wewnętrzne bohatera spisywane w dzienniku,czy też dialogi między bohaterami, warto się zapoznać z genezą oraz wartościami jakimi kieruje się Kościół Ewangelicko-Reformowany - być może wtedy bardziej film trafi do odbiorcy. Jednak nie ukrywam, że to był seans dość męczący, nużący i raczej mało przekonywujący. O ile aktorsko rzeczywiście się broni, tak scenariuszowo, jedynie zahacza o tematy nie kończąc żadnego

    • 8

      Paul Schrader ma niezwykły talent do kreowania postaci wielowymiarowych. Był Jake La Motta, był Travis Bickle, a teraz dołącza do nich Wielebny Toller.

    • 7

      Ciężki w odbiorze, chociaż jasny w przekazie. I tutaj tkwi jego paradoks, ale również i sens. Hawke zalicza jedną z najbardziej kreatywnych ról. #prayforoscar

    • 7

      Do pewnego momentu był dla mnie bezbłędnym i charakternym arcydziełem. Jedna scena zepsuła cały film, spłyciła wszystkie wątki i pozostawiła niesmak na długie dni. Hawke niesamowity i Seyfried też w sumie daje radę, biorąc pod uwagę, jak słabe role ma za sobą. No szkoda, że nie wyszło tak dobrze, jak można się było nastawiać...

    • 5

      Schrader to nie jest dobry reżyser i to jedna z największych bolączek tego filmu. Ciekawe zapożyczenia z "Winter Light" stopniowo przeradzające się w osobisty manifest reżysera-scenarzysty. Są momenty, które wynagradzają, ale film raczej dryfuje po tematach.

    • 5

      Z wiarą ten film ma niewiele wspólnego, a próbuje o tym nieudolnie mówić i punktować. Dobry Hawke. Od świetnego początku do kiepskiej końcówki.

    • 6

      Tak, ale nie do końca. Narration. Also scena lewitacji. Ale jest też tu jakaś niezgłębiona potrzeba bliskości, która mnie urzeka.

    • 8

      Nikt się nie spodziewał takiego zakończenia!

    • 7

      Kolejny rozdział odwiecznej walki między wiarą/religią a nauką która celnie punktuje absurdy i hipokryzję osób ślepo podążających za wiarą. Kiepskie zakończenie

Najlepsze recenzje użytkowników

  • 5

    To zdecydowanie film tzw"trudnego kalibru". Starając się zrozumieć przesłanie,monologi wewnętrzne bohatera spisywane w dzienniku,czy też dialogi między bohaterami, warto się zapoznać z genezą oraz wartościami jakimi kieruje się Kościół Ewangelicko-Reformowany - być może wtedy bardziej film trafi do odbiorcy. Jednak nie ukrywam, że to był seans dość męczący, nużący i raczej mało przekonywujący. O ile aktorsko rzeczywiście się broni, tak scenariuszowo, jedynie zahacza o tematy nie kończąc żadnego

  • 5

    Schrader to nie jest dobry reżyser i to jedna z największych bolączek tego filmu. Ciekawe zapożyczenia z "Winter Light" stopniowo przeradzające się w osobisty manifest reżysera-scenarzysty. Są momenty, które wynagradzają, ale film raczej dryfuje po tematach.

  • 8

    Film powolny, ale nie dłużący się. Film męczący, ale nie nudny. Wymaga ogromnej wytrwałości i cierpliwości, ale wynagradza to dziełem tak bolesnym i wyniszczającym, że po seansie sami się będziecie zastanawiać nad tym, czy Waszym wyrzuceniem gumy na trawnik nie zabijacie przypadkiem Matki Ziemi. Przesadza w paru momentach (Schrader z tym lataniem i przedziwnym, choć emocjonującym finałem grubo pojechał), ale nie jestem w stanie się na niego gniewać. Depresja w stanie czystym.

  • 6

    Tak, ale nie do końca. Narration. Also scena lewitacji. Ale jest też tu jakaś niezgłębiona potrzeba bliskości, która mnie urzeka.