• Ostatnia aktywność: 4 sierpnia
  • Dołączył(a): 25 września 2019
  • 9

    Po latach wypada znacznie lepiej niż go pierwotne zapamiętałem. Fabularnie też o wiele bardziej doceniam większość rozwiązań, a i montaż uznaję za fantastycznie balansujący między poszczególnymi wątkami, gdyż pozwala na pełne zaangażowanie we wszystkie prezentiwane elementy fabuły. Świetny film z dobrze zrealizowanymi scenami akcji, watkiem głównym, watkami pobocznymi, gdzie każda drugolplanowa postać ma wystarczająco dużo czasu ekranowego, żeby zaangażować emocjonalnie widza.

  • 6

    Poszatkowany w montażowni i pozbawiony głębi 2 planu, a także lekko wykastrowany z czasu na wybrzmienie emocji w finale, całkiem dobry koncepcyjnie film stracił na tym i pewnie szybko trafi na półkę filmów do obejrzenia kiedyś tam raz jeszcze. Niestety tylko tych na "kiedyś tam". Bawi mnie to poczucie humoru, cieszy mnie wątek Gorra i Foster, ale mają ekranpwo zbyt mało czasu, żeby ich dramat poruszył widza. Szkoda, bo wiele rzeczy jest dobrze przemyślanych, ale ten brak czasu...

  • 8.5

    Film wizualnie przepiękny, ale poza głównym motywem muzycznym chyba wolałbym, żeby był niemy... Większość śpiewanych dialogów po prostu nie jest wystarczająco angażująca przez nudne, monotonne i dziwne rytmicznie aranżacje wokalne rozmów. Bardzo szkoda, bo cała reszta jest wyśmienita. Kolory, scenografia, kostiumy, praca kamery, ujęcia, reżyseria, niezły scenariusz, dylematy bohaterów, wszystko na plus.

  • 6.5

    Ze wszystkich ciekawych tematów, które porusza, jako ten, który ostecznie rozwija i doprowadza do finału wybiera ten najmniej ciekawy dla mnie. Wizualnie oddaje majestatyczność gór i wiszące niebezpieczeństwo, które podkreśla subtelnie muzyka. Nie gloryfikuje himalaizmu, co bardzo cenię, w przeciwnym wypadku reaguję alergicznie. Niepotrzebnie pokazuje finał wyprawy, bo przecież liczy się droga, a nie osiągnięty cel, co sam stara się przekazać. Dziennikarski wątek byłby ciekawszy.

  • 9

    Bardzo osobista historia, która nie sili się na uniwersalność i bardzo drobiazgowo dobiera środki przekazu osiągając perfekcyjną imersję w opowiadanej historii z wyczuciem i wrażliwością na najwyszym poziomie. Narracja nie jest liniowa i można się odrobinę pogubić, ale zamiast ciągłości fabularnej skupia się na emocjach, ich wybrzmiewaniu i zrozumieniu w relacjach między bohaterami. Emocje stają się istotą opowieści o miłości, jej braku, tęsknocie, blokowaniu emocji i stopniowym ich uwalnianiu.

  • 6.5

    Potencjalnie ciekawa dekonstrukcja sequeli i rant na współczesny przemysł filmowy... Który niestety w ostatecznym rozrachunku nie staje się niczym ponad to, co sam krytykuje. W każdym razie doceniam odwagę i ogólne założenie. Będę zawsze kibicował tego typu projektom autorskim idącym pod prąd i wbrew oczekiwaniom masowego widzą szczutego nostalgią. W połowie film trochę traci swój metakomemtujacy się charakter na rzecz historii o miłości, która jest mniej ciekawa, lecz ma też ona tu sens.

  • 5

    Chyba jednak już czas umierać... To jak zmarnowano potencjał serii po Casino Royale zasługuje na emeryturę i totalne przemeblowanie. Totalne rozczarowanie, dłuży się, nie potrafi zainteresować i przyciągnąć do ekranu, pełen kalkulacji i niezbyt szczerych emocji. Nie czuję totalnie chemii między bohaterami, a koncept fabularny na tym powinien bazować. Antagonista jest totalnie beznadziejny. Całość zbyt długa i jedyny udany pomysł to nowa 007. To jedyny duży plus filmu. Nuda i wtórność.

  • 8.5

    To ciekawa laurka reżysera do lat swojego dzieciństwa, która zawiera nietypową, nieszablonową, nieco niepoprawną lub wręcz obrazoburczą historię miłosną. Wszystko jednak wypada zabawnie, przejmująco i odświeżająco za sprawą doskonale dobranych ról głównych i znakomitego drugiego planu. Jednocześnie obrazuje trudne czasy w lekki sposób i zdobywa serca swoją autentycznością emocjonalną, oddając złożoność i problematykę poruszanych tematów. Zdecydowanie autorski projekt.

  • 9

    Poruszająca mozaika historii o poszukiwaniu szczęścia, błądzeniu w nieumiejętności sformułowania niedenitywnego pożegnania. Jeżeli są takie dzieła sztuki, które poruszają odpowiednie struny emocjonalne w moim ciele i umyśle, to ten film do nich należy. Znakomicie oddaje wszystkie niuanse emocjonalne bohaterki, a Frances niemalże staje się tą postacią. To film o wielu istotnych kwestiach i punktach widzenia, które wzajemnie mogą korygować swoją trajektorię w poszukiwaniu właściwego kierunku.

  • 8.5

    Toksyczna męskości na dzikim zachodzie. Główny bohater walczy z przywarami i oczekiwaniami społeczeństwa, skrywając w sobie delikatne wnętrze. Konfrontuje się on zeswoim przeciwieństwem w postaci delikatnego z pozoru chłopca skrywającego mroczne wnętrze. Całość doprawia konflikt rodzinny, klasowość, różnice płci, oczekiwań otoczenia, zwalczanie własnych kompleksów i przepracowywanie traum tworząc kompleksowy obraz społeczeństwa uwikłanego w walkę o dominację.

  • 5.5

    Bardzo nachalna muzyka, często nie trafia, a obraz nie rezonuje z nią w pełnej synergii. Dźwięk wiatru w wielu scenach działaby dużo lepiej niż zbyt główny motyw przewodni. Zbyt dużo historii, które nie są wystarczajaco ciekawie podane, żeby śledzić całość z wypiekami na twarzy. Mało thrillera w tym thrillerze prawdę mówiąc. Po uderzających kilku minutach wstępu następuje niestety festiwal nudy. Nie do końca naturalny. Historie same w sobie są świetnym materiałem, ale niekoniecznie jako kolaż.

  • 6

    Kupuję ten film bardziej jako cyniczny komentarz dotyczący społeczeństwa i tego jak wielkimi idiotami jesteśmy w obliczu zbliżających się katastrof i globalnych zagrożeń (patrz foliarstwo w obliczu pandemii). Niemniej jednak jest to obraz grubo ciosany i taki miał być, ale odbiera mu to zdecydowanie walorów czysto artystycznych. Niemniej jednak trafia momentami, co prawda z armaty do gołębia, we właściwe i czułe punkty nie tylko amerykańskiego społeczeństwa.

  • 7.5

    Wybiorczy, lecz pełen uroku zbiór historii z życia Chaplina. Nie stara się swojej postaci gloryfikować, daje kilka obserwacji i pozwala widzowi na ocenę materiału źródłowego dając pewien kontekst wydarzeniom, które opowiada. Nie jest to wiwisekcja postaci Charliego, ale zgrabnie opowiedziana historia króla komedii z bardzo subtelną i zniuansowaną rolą RDJ, wspaniałą Geraldine Chaplin i bardzo dobrym drugim planem.

  • 8

    Po latach wciąż bawi, a całość jest skonstruowana w tak dobry i unikalny zarazem sposób, że żądnemu z jego następców nie udało się odtworzyć uroku i tego czegoś, co sprawiło, że Kevin stał się dla wielu pozycją kultową, ulubionym filmem świątecznym i pokrzepiającą opowieścią o rodzinie i braku doceniania siebie nawzajem. Świetna rozrywka i udany film świąteczny.

  • 6

    W momentach, gdy film skupia się na bohaterach wypada dobrze lub nawet świetnie, ale gdy wchodzi w tony superbohaterskie to traci moją uwagę i zainteresowanie tym, co się dzieje. Głównie z uwagi na wizualną nijakość, ciemność i chaos. Reżyser radzi sobie z opowiadaniem dramatycznej historii i relacji międzyludzkich, ale nie jest za bardzo zainteresowany samym kinem czysto superbohaterskim, na czym cierpi segment rozrywkowy. Potrafi wzruszyć i rozczulić, ale też zażenować i odrzucić jako event.

  • 7.5

    Doceniam po latach jak szybko odkrywamy karty, kto i dlaczego jest antagonistą, żeby skupić się postaci głównego bohatera i jego otoczeniu. Jak na Marvelowe standardy opowiada całkiem uroczą historię rodzinną, która wybrzmiewa, a całość wykorzystując mikro i makro dostarcza solidnej rozrywki. Sekwencja finałowa z pociągiem nadal jest szczytem kreatywności MCU, co zdecydowanie warto docenić mimo wszystko.

  • 6

    Być może jest lepszy niż ja go odebrałem, ale mam pewien problem z tym, że pomimo, że próbuje podać różne perspektywy społeczne to niektóre z nich traktuje w sposób mocno pretekstowy i mało wiarygodny. Nie przemawia do mnie też pewnego rodzaju pretensjonalność bijącą z ekranu. Na uwagę jednak zasługuje poruszany temat i częściowo udaje się przemycić w filmie clue całej historii. Moim zdaniem jednak nie zawsze trafia w odpowiednie struny.

  • 8

    Stoję w opozycji do entuzjastów filmowej rzeźni i krawego ekstremum, do którego dobija ten film i jednocześnie nie zgadzam się z tymi, którzy tylko widzą w nim pornografię przemocy i wydmuszkę. Dla mnie to film operujący ekstremum na poziomie emocjonalnym i rezonujacym doznaniowo, nie do odbioru wydarzeń w filmie przyczynowo skutkowo, a jako strumienia świadomości, w którym elementy gore/giallo/fr. ekstremy mają widza sensualnie pobudzić i odzwierciedlić pewne stany psychiczne, niepokoje, lęki.

  • 8

    Nietypowy, odważny, nie stroni od nieszablonowych wyborów artystycznych. Przy tym wszystkim jest bardzo spójny i opowiada konsekwentnie historię, którą bardziej należy odbierać sensualnie, niż intelektualnie. Trochę Bergman, trochę Tarantino z Lynchowskim sercem za pasem.

  • 5

    Zarżnięty po całości materiał źródłowy. Obiecuje bardzo wiele i nie staje na wysokości zadania. Miewa świetne momenty, ale totalnie marnuje potencjał komiksowego pierwowzoru i pozostawia nas z prostym, pozbawionym pierdo***ęcia finałem z zepsutymi postaciami i płaskim emocjonalnie, ciepłym, ale bez poprawnego zbudowania atmosfery zakończeniem historii. Do tej pory czuję największy zawód w historii całego MCU. Zachęcam do komiksów Fractiona, Lemira i Thompson, żeby przekonać się, że można lepiej.

  • 9.5

    Absolutnie rozczulający, a zarazem jeden z cieplejszych obrazów, które przyszło mi oglądać. Doskonale zagrany, trafia z każdą emocją. Wszystko, o czym opowiada, pomimo nieco baśniowego charakteru jest bardzo autentyczne emocjonalnie i rezonuje z moją wrażliwością. Lynch staje się jednym z moich ulubionych reżyserów, a Siasy Spacek jedną z moich ulubionych aktorek. Jestem poruszony złożonością emocjonalną narracji i opowiadanej historii, mimo iż fabularnie prostej.

  • 8.5

    Opowiada o przemijaniu i w zaskakujący sposób potrafi podświadomie uruchomić myślenie o tym, co ważne, co warto docenić i co w ostatecznym rozrachunku tak naprawdę może mieć znaczenie. Wybór muzyki, środków wizualnych, a także charakterystyka postaci rezonuje ze sobą osiągając zamierzony cel i całość jest wyjątkowo spójna, a motyw wampiryczny użyty jest w znakomity sposób. Tyle człowieczeństwa w tych potworach...

  • 8.5

    Nie jest to film bez wad, ale... Ma w sobie tyle ciekawych, być może nie rozwiniętych wątków (spokojnie mamy potencjał na sequele, seriale, etc) i wybiera nieszablonowe rozwiązania w kategorii filmów MCU, że nie sposób tego nie docenić. Uwielbiam te postaci, ich dylematy moralne, nawet potencjał z niezrealizowanych wątków. Mimo długiego czasu ekranowego utrzymuje ciekawość, ma bardzo dobre tempo i wyjątkowo satysfakcjonujący finał. Rozwija całkiem nowy zakątek uniwersum (i to nie jest wada).

  • 6

    Bardzo lubię ten kampowy, groteskowy i bodyhorrorowy vibe, ale jednak odhaczanie poszczególnych ofiar w trakcie przydługiego i mało angażującego segmentu środkowego filmu rozwadnia trochę cały entuzjazm do początku i zakończenia tego filmu. Jest tu masa ciekawych i kiczowatych pomysłów, które zasługiwały na dużo lepsze i bardziej spójne wykończenie. Warto zobaczyć, ale nie będę zaskoczony, że się ktoś srogo rozczaruje.

  • 4

    Parodia ciekawych motywów, które film stara się podejmować. Zbyt nastawiony na spektakularność wydarzeń, zbyt groteklskowe wykonanie i łopatologicznie wygłaszane myśli przewodnie zabijają (he he) Halloween. Halloween zdecydowanie zabija tu samego siebie. Zabija wszystkie niuanse i zaangażowanie emocjonalne. Bohaterowie rysowani grubą kreską bolą w oczy, a wkładane im patetyczne i pozbawione człowieczeństwa dialogi kłują w uszy.

  • 7

    Bardzo przyjemny Mix gatunkowy, który nie unika kilku problemów, szczególnie w końcowej jego fazie, ale na którym można się zdecydowanie dobrze bawić. Wizualnie robi wrażenie, choć nie stara się być spektakularny ponad miarę. Eksploatuje kilka thrillerowych tropów, zwrotów akcji można się na pewnym etapie domyślić, ale mimo to przysparza masę rozrywki.

  • 6

    Mało ludzi na tej pustyni pełnej androidów... Niestety. Ekspozycyjne dialogi, pozbawione człowieczeństwa i zaangażowania emocjonalnego. Spektakularny wizualnie, ale... Nie czuć ciężaru żaru pustyni, niebezpieczeństwa pewnych scen, czy też poczucia zagrożenia. Dużo powiedziane, mniej pokazane. Ma swoje zalety, niemniej jednak wieje nudą i o ile może oddaje ducha powiesić, to niekoniecznie sprawdza się jako doświadczenie kinowe. Zapomnę bardzo szybko, bo emocjonalne zaangażowanie leży totalnie.hm

  • 4.5

    Jest jedna scena w tym filmie, na której miałem atak śmiechu i to żadna z tych humorystycznych. Niestety ten film jest lepszy od pierwszej części i jednocześnie dużo gorszy od niej. Paradoks polega na tym, że całość mocno zaniża pozbycie się ciekawego antagonisty, który potraktowany jest jak typowy złoczyńca z początków MCU wpadający na jeden film i siemanara. Jest trochę świadomego cringe'u i zabawy głupotkami komiksowymi, ale... Pomimo kilku zalet film nie dostarcza.

  • 4

    Oryginał bije ten remake postokroć... Niestety nadmuchany i od pierwszych scen rozdmuchany, bez subtelności i zniuansowania, które chwytało za serce w oryginale. Niestety Jake prowadzony na wysokiej nucie... Co zabija istotę dylematów i problematyki głównego bohatera.

  • 8

    Bardzo sprawnie przeprowadzona historia, która nieco pod koniec traci impet przez walkę w CGI. Niemniej jednak sekwencja w autobusie i na rusztowaniu robią wrażenie. Bohaterowie, których z miejsca można polubić, a antagonistę da się zrozumieć. Baśniowy charakter, kolory, humor i czysta rozrywka, ale także serce i masa szczegółów, które docenią azjatyccy imigranci W US. Zdecydowanie przebija oczekiwania i dowozi.

  • 4

    O WOW... Ten film jest jednocześnie takim zarżnięciem książkowego pierwowzoru i totalną B-klasową kompilacją w finale, że nie sposób zachęcać do obejrzenia go. Totalnie wyprano tę historię z uroku, który pierwotnie posiadała, zmarginalizowano kilka wątków, zbyt uproszczono całość, co w ostateczności dało mierny rezultat, a twist stracił na sile przez brak przywiązania do postaci. Przykre i spore rozczarowanie. Pierwowzór nie był idealny, ale miał w sobie masę ciepła i charakteru.

  • 6.5

    Całem udany eksperyment zabawy z konwencją sitcomów. Relacja Wandy z Visionem nabiera głębi, której brakowało w MCU, ale wprowadza też tysiąc zbędnych wątków w kontekście finału, gdzie brak ich sensownego domknięcia. "Dwubiegunówka" charakteru antagonisty nie pomaga w zrozumieniu intrygi. Cudownie podbudowany emocjonalnie finał, który jednak zawodzi swoim rozwodnieniem wątku głównego. Szkoda, bo potencjał był dużo większy. Doceniam Lynchowski klimat pierwszych trzech odcinków.

  • 5

    Największą zaletą są niewątpliwie elementy samej animacji, bo fabularnie całość prezentuje się mocno przeciętnie i jest mało angażująco. Humorem również nie nadrabia. Rozumiem pewnie zabiegi mające na celu wyjaśnienie kim są poszczególne postaci, ale myślę, że nawet dzieciaki oglądające pierwszy raz przygody Kanciastportego będą mało usatysfakcjonowane.

  • 3.5

    Koncept wyjściowy z pomysłem na antagonistę jest cudownie lampowy, ale niestety totalnie zepsuty... Pedro Pascal robi co może, tak samo jak Chris Pine. Postać Barbary to totalna karykatura. Wątpliwe moralnie wybory scenariuszowe, słabe sceny akcji, koszmarne wykorzystanie elementów komiksowych, bezsensowne marnotrastwo konceptu zawiązania akcji w latach 80. Muzyczne i technicznie wypada słabo. Coś poszło bardzo źle, a szkoda... Bo ciekawych pomysłów jest cała masa.

  • 2

    Pozbawiony "magii" film, w którym magia powoduje brak stawki. Ciągnie się niemiłosiernie, a postaci zmieniają się w mgnieniu oka, bezrefleksyjnie, pospiesznie. Festiwal upośledzonego CGI. Pretensjonalna i naiwna wydmuszka.

  • 2

    Nieciekawy, nieśmieszny, nijaki, ani ładny, ani nowatorski, ani tak mega zły, że aż dobry. Po prostu żaden. Totalnie bez charakteru i wyobraźni. Typowa młodzieżowa papka produkowana masowo, tylko żeby uzupełnić portfolio. Nie czuć ducha przygody, protagonista (który notabene nie powinien być postacią w pełni pozytywną) poznawany naprędce jest tylko papierową wydmuszką, o której się więcej mówi w ekspozycji, niż możemy jako widzowie doświadczyć na własne oczy.

  • 8

    Bardzo rozbudowany od strony psychologicznej jak na szalony mix horroru z thrillerem. Lekko autoironiczny, ale doskonale pozwala wybrzmieć emocjom we właściwym czasie. Nieustannie trzyma w napięciu, zaskakuje, ale robi to, żeby uderzyć w odpowiednie struny, a nie tylko dla taniego efekciarstwa. Hall i Bateman świetnie się uzupełniają, a partnerujący im Joel dodaje szaleństwa i sprawdza się jako wycofany, lekko skrzywiony nieudacznik i natręt.

  • 3

    Bardzo mi szkoda obsady w tym całym zgiełku taniego CGI, pływających twarzy i pozbawionych ciał mikro kotoludzi, gdzie green screen i chybiony projekt postaci rozjeżdża kilka emocjonalnych prawd, które brodwayowski spektakl ma do zaoferowania. Kilka scen wypada dzięki wokalistom i aktorom bardzo przyzwoicie, natomiast tripowy charakter niektórych z nich, ze stepującymi karaluchami i mysim chórem dziecięcym na czele, zabija poczucie dysproporcji postaci z otoczeniem i wrażenie taniego wykonania.

  • 3

    Zimna i wykalkulowana na pieniądze kontynuacja nie godna swojego pierwowzoru. Nie klei się ani fabularnie, ani emocjonalnie, nie rozbudowuje postaci na żadnej płaszczyźnie, nie rozwija w satysfakcjonujący sposób świata i co gorsza rzuca w głowy dzieci dość szkodliwe hasła o tym, że woda ma pamięć... Nudna, przewidywalna, pozbawiona wyobraźni i zlepiona na szybko animacja skierowana w portfele rodziców.

  • 7.5

    Z pewnością zostanie ze mną na długo. Jedna z tych pozycji, bez znaczenia czy się komuś spodoba czy nie jako koherentna wizja artystyczna, która powinna być obowiązkowym seansem pozwalającym rozpocząć dyskusje. Idzie na pewne uproszczenia fabularne, co jednak nie sprawia, że intensywny i satysfakcjonujący finał nie dostarcza tego, na co poruszany temat zasługuje. Zwraca uwagę na różne problemy, nie wszystkie dogłębnie eksploruje, nadrabia aktorstwem. Musiałowski wyśmienity. No i te sceny tańca.

  • 7

    Obawiałem się B-klasowego krwawego horroru, bez wyczucia i głębi. Zaskakująco jednak film dostarcza dużo więcej. Ciekawie portretuje poczucie rozdarcia między konsekwencjami i zaletami wykorzystania technologii. Kilka scen zapada w pamięć (operacja
    mózgu, wywiad ze stymulacją mózgu, scena w łazience, gdzie poczucie zagrożenia jest wręcz namacalne). Przemyca bardzo dużo szczegółów na 2 planie i buduje charakter swoich bohaterów. Nie jest pozbawiony wad i trochę odpływa pod koniec. Warty uwagi.

  • 6

    Bardzo powierzchowny. Chwyta się stu bardzo chodliwych tematów, tylko i wyłącznie po to, żeby emanować sensacją. Wątki bazowe są tylko ledwo nakreślone, choć całość można obserwować z dużym zainteresowaniem. Jest bardzo dużo ciekawego materiału, natomiast świat filmu bardzo zawęża się przez zagęszczenie nieszczęść bliskich sobie bohaterów na metr kwadratowy. Z drugiej strony jest to bardzo spokojny i lekkostrawny jak na standardy reżysera film. Można było wyciągnąć dużo więcej że scenariusza.

  • 4

    Kolejna, tym razem na szczęście krytycznie rozjechana, wydmuszka technologiczna, której artystyczne zastosowanie jest niezrozumiałe i nie sprawia wrażenia kontrolowanego. W dodatku z kultowych musicalowych wstawek robi nieciekawe, pozbawione duszy przeszkadzajki, które nie pomagają ślamazarnie ciągnącej się linii fabularnej. Im bardziej coś próbuje być doskonałe, tym bardziej widać małe niedociągnięcia. Zupełnie niepotrzebny i odtwórczy film... Animacja? Koszmarnie manipulacyjna emocjami muzyka.

  • 8

    Klasyk kina po prostu. Film, który potrafi utrzymać napięcie, usidlić widza w hipnotyzującym transie egzorcyzów, gdzie nie chodzi ani o opętaną, ani o samo opętanie, a tym bardziej nie o tytuowego egzorcystę, a o wątpiącego świadka, który staje się pożywieniem dla personifikacji zła. Nie skupia się może w dużej mierze na psychologicznym aspekcie prezentowanego problemu, ale skłania do myślenia o nim samym w trochę innym kontekście. Stoi przede wszystkim klimatem i poczuciem wyobcowania.

Wyświetlasz wyniki bez 20 duplikatów. Wyświetl wszystkie wyniki