-
Pewnie gdyby za kamerą stał ktoś inny, wyszedłby z tego albo piramidalny kicz, albo kolejny film o tym, że z zaklętego kręgu nie ma ucieczki. Maślona jednak, dzięki finezji w operowaniu gatunkowymi znakami i poczuciu humoru, w które nie trzeba wierzyć na słowo, potrafi uchwycić paradoksalną naturę kościuszkowskiego mitu.
-
To film, którego polskie kino potrzebowało. Angażujące, świetnie nakręcone kino akcji, które porwie całą widownię.
-
Wszystko jest podane w przystępnej, a przy tym bardzo rozrywkowej formie. Maślona pokazał nam już brawurowym Atakiem Paniki, jak świetnie radzi sobie z zazębianiem pozornie niepowiązanych fabularnych mechanizmów, tutaj, natomiast idzie o krok dalej.
-
8.522 września
- Skomentuj
-
-
Dowodzi, że o polskiej historii można opowiadać w sposób seksowny, odważny i wyrazisty, co zapowiadał już zeszłoroczny "Filip" Michała Kwiecińskiego. Na dodatek po raz kolejny widać, że nominowany do Oscara duet producentów Hickinbotham/Bodzak ma oko do wyłapywania świetnych scenariuszy. Debiutujący Zieliński napisał doskonale skrojony tekst, który w ręce wziął jeden z najbardziej utalentowanych reżyserów polskiego kina. Taka mieszanka musiała dać nam coś wyjątkowego, odważnego i bezczelnego.
-
8.519 września
- Skomentuj
-
-
Triumf wyobraźni i narracyjnej swobody. Środkowy palec wymierzony we wszystkie pompatyczne, nieznośne freski historyczne.
-
Wszystko to zostało podane w rozrywkowej, trzymającej w napięciu i skrojonej na miarę dzisiejszych czasów formie. Mam wrażenie, że reżyser Paweł Maślona wyznaczył kierunek dla kina historycznego, którym warto, aby podążali także inni filmowcy w przyszłości.
-
Kształtowanie w pełni autorskiego stylu schodzi na drugi plan pomimo naprawdę solidnego warsztatu, natomiast pośród szpagatów scenariuszowych wykonywanych w celu odwlekania nieuchronnego rozlewu krwi, zgromadzenia bohaterów w jednej izbie oraz dania im swoich "momentów" gubi się gdzieś ich człowieczeństwo, a odbiorca, który z niejednego gatunkowego pieca jadł, może odczuwać zniecierpliwienie nazbyt wykoncypowaną konstrukcją przedłużonej kulminacji filmu.
-
Maślona zabłysnął i pokazał, że jest w Polsce nadzieja nie tylko na kino gatunkowe zrobione umiejętnie, ale też na kino scenarzystów, którzy naprawdę mają coś do opowiedzenia.