• Ostatnia aktywność: 21 września
  • Dołączył(a): 16 października 2018
  • 6.5

    Wszystko świetnie, tempo, scenografia, kostiumy, styl, aktorstwo, miłość i pościgi, tylko nie wiem, czy nie wyleci z głowy jutro po południu. Jednak to idealny film na weekendową chillerkę w większym gronie. Polskie komediowe kino akcji może wyglądać zachwycająco i swoim efektem 'wow' kopać widza po mordzie.

  • 7.5

    Doskonała przygoda dostarczająca zabawy na różnych polach. Loki jak nikt w tym uniwersum zasługiwał na solową produkcję. Umiejętnie rozpala pragnienia na więcej.

  • 7

    Gdy Mulan i Mortal Kombat przynoszą rozczarowanie, Shang-Chi z nawiązką to rekompensuje i dostarcza bardzo dobrej zabawy światem dalekiego wschodu. Są świetnie nakręcone i choreograficznie przemyślane walki, magiczne legendy z pompatycznymi momentami, które – o dziwo – naturalnie zazębia się z marvelowskim humorem. Przygoda tym bardziej udana, bo od bohaterów chce się więcej i czeka na kolejne produkcje.

  • 5

    To film, który robiłby wrażenie co najmniej 10 lat temu, a nie dziś. Olbrzymia część scenariusza jedzie na prostych automatyzmach znanych z pierwszych superhero movies. Aż dziw, że kręci się jeszcze dzisiaj tak proste i powtarzalne kino komiksowe. Gdyby nie spuścizna całego MCU i przywiązanie do Johansson jako Wdowy oraz zapowiedź nowej, tej od Pugh, to produkcja Shortland wypadłaby jeszcze słabiej. Sceny akcji również nie powalają, a większość CGI – szczególnie początkowych – mizerna.

  • 7.5

    Dębska ma ucho i oko i potrafi to wykorzystać w zawodzie. Pisze niewymuszone, zapadające w pamięć i realistyczne dialogi, tworzy wiarygodnych bohaterów i oddaje w obrazie właściwy sobie obraz czasów. Serwuje mi dzięki temu taką dawkę postpamięci, że chłonę to w mig i czuję jakbym wciągnął PRL nosem. Bawi i jakoś wzrusza, tak autentycznie, bo Dębska jako scenarzystka rozumie hiperbolę doskonale. Myślę, że ten film może być wspominany po wielu długich latach.

  • 3

    Zaczyna się naprawdę nieźle. Potem jednak w tempie szybszym niż 120 TYSIĘCY klatek na sekundę obniża poziom i przemienia się w każdy losowy film akcji. Panie Lee daj nam chociaż porządną historię, bo nowinki formalne nie uciągną całości. Dodatkowo CGI w scenach akcji z reguły mocno średnie.

  • 6

    NH21. Zdarzają się tu melodramatyczne klisze pasujące raczej do tańszych produkcji. Horvát wyciąga jednak z tego dużo autorskiej jakości. Ma sympatycznych bohaterów, którym kibicujemy i bardzo dobry setting i fakturę obrazu, dzięki czemu jeszcze lepiej wsiąkamy w klimat tego filmu.

  • 7

    NH21. Surowe, zatrważające i przerażające kino, będące wyrazem społecznego buntu wobec opresji systemu. Sporo z teatru, ale i sporo uczuć, co widać na każdym kroku. Najczęściej tych złych i rozbrajających. Z bohaterką gdzieś się w końcu identyfikujesz, bo tak jak ty pragnie tylko trochę bliskości i troski.

  • 5

    NH21. Mam nieodparte wrażenie, że końcowo płynie z tego bardzo ciekawy morał, nie wiem natomiast jeszcze jaki. Nie było we mnie wielkiej ciekawości w odkrywaniu tych tajemnic. Za mało fetyszyzowania jedzenia, za dużo słów, przez co, zamiast faktycznie dawać fantazjować widzowi i jego wyobraźni, jesteśmy często wytrącani obfitym monologiem. Pomimo to znajdą się gdzieś dwie krótkie zadowalające sceny.

  • 5

    NH21. Można tu było chyba zawrzeć ciekawsze wnioski. Zgubna chęć szybkiej dorosłości to chyba trochę zbyt powierzchowne zgłębienie tematu. Mogłoby to mieć dużo atrakcyjniejszy wydźwięk z lepszym reżyserem. Udanie zaś rodzi w widzu niechęć do głównego bohatera.

  • 6

    NH21. Interesujący film o alienacji, religijnym fanatyzmie i zabójczej wręcz opresji – powiedzmy, że jest tak przez pierwszą godzinę trwania, ponieważ im bliżej końca, tym mniej niestety oddziałuje. Choć reżyserka oferuje później jeszcze mocniejsze dramatycznie sceny, to z całego tego przytłoczenia rodzi się w końcu dystans i emocje gdzieś ulatują. To mimo wszystko zajmujący debiut.

  • 7

    NH21. To jest właśnie przykład świetnie przegadanego filmu, gdzie intryga w każdej z tych opowieści trzyma cię przy ekranie i jesteś spragniony/a kolejnych słów. Jak się okazuje, cała sztuka właśnie na tym polega – na umiejętnym dopasowaniu ich kolejności, bo te przychodzą same. Hamaguchi doskonale rozumie w jaki sposób rozkładać akcenty w dialogach i jak prowadzić sceny, aby skupiały i wręcz zwiększały "widzowskie łaknienie".

  • 7

    NH21. Chociaż jest niebezpiecznie blisko truizmów i bije od niego miejscami duch taniego filozofowania, to ten rodzaj skrywanych pragnień i bólów opowiedziany w taki właśnie sposób potrafi mnie dotknąć. Każdy z bohaterów startuje z czystą kartą – nawet reżyser nie stara się ich wartościować. Nie trzeba ich też lubić, wystarczy trochę empatii.

  • 6.5

    NH21. Bezpretensjonalne, charakterystycznie absurdalne i zabawne kino. Dupieux nie wymaga jednak od widza niczego, ale serwuje przyjemną rozrywkę. Bez sensu dodawać więcej. Czasem dobrze jest, jak jest. Ważne, by mieć siebie nawzajem.

  • 7

    NH21. Ja tam jestem w środku tej klasy, pomiędzy wszystkimi. Razem też wkraczamy w dorosłość – tak to jest fajnie wyreżyserowane. Kiedy potrzeba jest imprezowo i beztrosko, a kiedy indziej śmiertelnie poważnie, choć te problemy w życiu bohaterów nie będą miały większego znaczenia za 10 lat. Sporo esencji kina młodzieżowego. Reżyserka dobrze wie, jak to wszystko działa.

  • 5

    NH21. Lubię oglądać w kinie rozmawiających ludzi i to bynajmniej tych na sali kinowej, ale miałem z tym filmem kilka większych problemów. To moje pierwsze spotkanie z Hongiem. Trudne, nieoczywiste, z niedosytem i niestety konwersacje to tylko słowa, słowa, słowa. Przeszedłem obok, obok, obok.

  • 4.5

    NH21. W pierwszych scenach chwyta i zastanawia. Mnoży także ciekawość i daje nadzieję na kontemplowanie tego love story. Potem zatraca się w osobliwej narracji, która po czasie zaczyna odrzucać. Dodaje też do tego odtrącających bohaterów. Z pewnością mógłby być krótszy o sporo scen, bo esencja tego filmy ma duży potencjał.

  • 5.5

    NH21. Bahrami przenosi do swojego filmu Tarrowską aurę. Ma przy tym niezłą historię, a za pomocą filmowych środków wyrazu dodaje wszystkiemu znacznej jakości. Czuć piasek, wiatr, ciepło i wypalenie. Nie będę jednak o tym filmie długo myślał, bo poza ostatnią sceną niewiele po seansie zostaje w pamięci. Warto więc przeżywać w trakcie.

  • 6

    NH21. Przeżywanie tego filmu w obrazie i dźwięku to czysta przyjemność, wywołująca u mnie potrzebę podróżowania, odkrywania właśnie takich miejsc oraz bycia gdzieś... daleko... Między innymi właśnie za to kocham kino. Hansen-Løve udało się przenieść mnie duszą i ciałem na Faro – tak pięknie zostało to sfilmowane. Cholernie jednak żałuję tej banalnej intrygi, bo problemy, które są nam prezentowane, należą do pierwszych lepszych opowiastek z kioskowych gazet.

  • 7.5

    NH21. Zjawiskowo autentyczna i autentycznie zjawiskowa Kappel, będąca personifikacją tej historii. Brutalny świat pornobiznesu w ujęciu Thyberg ma dwie strony: przed i za kamerą. Każda z nich jest tak samo ważna. Cało staje się tłem do opowiedzenia o drodze na najwyższy szczyt i potrzebie sławy. A więc "Pleasure" to z jednej strony romantyczna wizja sukcesu, jak i typowe starcie z terminem 'american dream'. Nie bulwersuje jako dzieło, bo chce być wiarygodne.

  • 6

    NH21. Uderza mocno w Rumuński system i społeczeństwo, zresztą Jude robi to z takim wyczuciem, że realia te z przekonaniem można przenieść na grunt innych ościennych państw – a nawet dalej, do Polski. Udanie łączy absurd z powagą sytuacji, dzięki czemu czasami wręcz nie dowierzamy w wydarzenia, a kiedy indziej zastanawiamy się, czy to żart, czy może kolejna życiowa farsa, jakich zresztą wiele. Czasami jedynie za dużo parodii.

  • 7

    NH21. To jak wiele zajebiście dziwnych rzeczy Ducournau pcha do swojego filmu i jak jej to wychodzi, aby przekazać solidną opowieść, jest obłędnie "wow". Nie wiem czego tu się trzymać, bo na początku ten obraz pędzi na zabicie, by potem ostro wyhamować i skręcić w jeszcze bardziej zaskakujące drogi. Trzeba w pewnym momencie świadomie wyłączyć logiczne pojmowanie i oddać się tej podróży. I to – cholera – działa.

  • 6.5

    NH21. Gdy już myślisz, że dramaty bohaterów cię nie dotkną, to Domalewski znów sprawia, że przeżywasz wszystkie emocje. To już trzeci jego film, w którym dokładnie tak się dzieje. To reżyser nastawiony na dobrą opowieść i zdecydowanie to widać. Rozdźwięk gatunkowy niestety jest dość spory i gryzło mi się przez to kilka ważniejszych motywów w tym filmie. Nie wiem, czy takie lawirowanie pomiędzy gatunkami Domalewski ma opanowane. Być może z powtórkami będzie wyżej.

  • 7.5

    NH21. Nie ma żadnego ujścia dla emocji, które prezentuje Farhadi. Siedzimy jak w buzującym kotle i jesteśmy jednocześnie po każdej ze stron. Ta esencja kina Farhadiego jest właśnie najpiękniejsza. Każdy ma swoje argumenty, a rozstrzygnięcie sporu automatycznie warunkuje opowiedzenie się po jednej ze stron. To z jednej strony druzgocące doświadczenie, z drugiej natomiast do bólu życiowe. Takie jest kino tego Pana reżysera i taki też jest "Bohater". Raczej tylko z nazwy, choć czy na pewno?

  • 6.5

    NH21. Żyje ten film własnym życiem i widać, że sprawia mu to ogromną radość tak jak pewnie twórcom oraz oczywiście mnie, podczas tego odjechanego seansu. Świetny charakter ma to dzieło. W szczególności autentycznie naiwnych, a przez to prześmiesznych bohaterów. Czekam na więcej twitterowych produkcji.

  • 5.5

    NH21. Surowo i przeszywająco zimnie, ale są miejsca w tej historii, gdzie zastanawiam się, kto jest głupszy – ja czy twórcy. Brak tu chyba porządnego scenariusza i fragmentami lepszej reżyserii. Muszę jednak przyznać, że po czasie ten film lekko zyskuje, bo potrafi weżreć się w pamięć.

  • 4.5

    NH21. Streszczenie hasła na wiki, bo o przykrej historii kościoła katolickiego i jego koneksji z partiami rządzącymi, szczególnie w tamtych latach, mogę sobie poczytać w wielu źródłach. Nie ma potrzeby dorabiać do tego ładnych czarno-białych kadrów i próbować ubierać w noir – co oczywiście bardzo ładnie się ogląda. Niestety obojętność przeszywa nazbyt. Ani postaci, ani wątek główny nie są interesujące.

  • 4

    NH21. Mam wrażenie, że Weerasethakul po prostu przemielił swoją twórczość i wybrał to, co mu się najbardziej podoba. Realizm magiczny w tym przypadku bynajmniej magiczny, a raczej senny i mierny. Czuć tu powielanie tematów i choć nie byłoby w tym nic złego, to nie zaprowadził mnie ten film do żadnych wniosków, a nawet przemyśleń.

  • 6

    NH21. Źle się po tym filmie robi człowiekowi. Franco opowiada brutalne, bez odwracania kamery. Wydźwięk tego filmu jest mocny, tempo spore, a wydarzenia zaskakujące. Szkoda jedynie, że często to też beznamiętna opowieść. Nie mamy czasu dla bohaterów, nie mamy szerszych kontekstów. Trochę jak turyści wrzuceni w obcą rzeczywistość. Nie wiemy komu ufać. I tak ostatecznie zostajemy z garstką przemyśleń i niedowierzania.

  • 6

    NH21. Gryzie mi się tu kilka rzeczy. Niby dosadnie i niespiesznie, ale mam wrażenie, że jest to pewien rodzaj ars gratia artis wg Noe. Choć reżyser z czułością i empatią podchodzi do swoich bohaterów i nawet zabieg formalny ma swoje uzasadnienie i płynące z tego korzyści, to wydaje mi się, że zbyt dużo rzeczy próbuje tu Noe upchnąć. Z całą pewnością to mógłby być krótszy film, bo każdą scenę da się odczuć, a nie potrzeba do tego większej liczby sekund. Koniec końców smutne to dzieło.

  • 7

    NH21. Film ma charakterystyczny pazur, co reżyser zaznacza już w świetnym początku. Podróżujemy z bohaterami od skrywanego bólu, przez drapieżną muzykę, po zadziorny miejscowy klimat. Końcówka jest perełką. Wszystko tu jednocześnie rozczula i wpędza w złość. Jesteśmy blisko z bohaterami, bo mimo chłodu Islandii emocji nie brakuje.

  • 5

    NH21. Ten film ma sporo niezłych pomysłów, ale z reguły na tym się kończy. Sceny musicalowe wkomponowane są w film źle i prawie zawsze towarzyszy im uczucie sporej sztuczności (lipsync jest słaby, słychać, że Dębska śpiewała w studio). Brak mu też niestety twórczej konsekwencji, bo Klimkiewicz raz chce reżyserować film, a raz teatr telewizji. Bardzo lubię jednak Dębską za tę rolę. To bardzo sympatyczna bohaterka, nawet jeśli miejscami odtrąca, nadal chce się ją oglądać.

  • 6

    NH21. W pewnym momencie jednak rusza za serce, czego się nie spodziewałem. Ostatnie 30 minut to już bardzo dobre kino. Ten film wygrywa głównie za sprawą postaci ojca. Nadal jednak miałem wrażenie, że nie wiem nic o relacji z córkami, bo paradoksalnie o tym Ozon mówi najwięcej w scenach zwarć, napięć i wydarzeń, które są dla bohaterów nowością, a nie gdy jest na to czas np. w retrospekcjach.

  • 5.5

    NH21. Gdyby poziom II aktu był taki sam jak początku, to mielibyśmy prawdziwą petardę z Kazachstanu. Wkracza na właściwą ścieżkę jeszcze w końcówce i ostatecznie pozostawia po sobie pozytywne wrażenie. Niepodrabialny humor wynikający z konkretnej szerokości geograficznej. Cała ta oziębła na wielu frontach Kazachska otoczka jest wręcz niepowtarzalna.

  • 6

    NH21. Zadowalające meta przeżycie, szczególnie jeśli ktoś jest fanem gatunku. Nie obraziłbym się nawet gdyby to był film historyczny, bo świetnie sprzedaje tamtejsze vhsowe realia. Szkoda tylko trochę, że te gliniane nogi własnej fabuły miejscami są tak wątłe.

  • 8

    NH21. Nie tylko w jego postaciach tkwią tajemnice. Cały obraz Qurbaniego skąpany jest w jakiejś mitycznej aurze. Świetnie dzięki temu kontrastuje z problemami współczesnego świata. Wytwarza wrażenie, że obcuje się z czymś wielkim, sztuką przez wielkie SZ. Obecna w nim pompatyczność i podniosłość znakomicie dopełnia się z kwestiami trudności życia codziennego, często samotnego, życia wbrew wielu czasami prozaicznych i nie tylko przeciwności. Festiwal Albrechta Schucha.

  • 7

    Gra to wreszcie jak należy. Ta poprzednia mroczo-pseudointelektualna stylówa była w dużej części nieznośna. Gunn pokazuje, że zmiana konwencji i stylistyki może Suicide Squad unieść. To film odpowiednio brutalny, śmieszny i emocjonujący, choć oczywiście czasami wpada też w gatunkowe pułapki. Wygrywa w największym stopniu świetnymi postaciami, bo prawie każdy nowy osobnik ciekawi i ciągnie za sobą potencjał na dłuższą historię.

  • 6

    Trzeba się do tego filmu przyzwyczaić, wchłonąć. Bez żadnych fabularnych fajerwerków czy nawet uniesień, ale wakacyjne tempo i atmosfera oddziałują należycie.

  • 6.5

    Wciągający dokument – szczególnie jeśli nie wiedziało się wcześniej o sprawie. Można oczywiście było trochę skondensować opowieść, ale takie już uroki Netflixa.

  • 7

    Synonim świetnego wakacyjnego filmu, okraszonego pięknym apenińskim klimatem – z humorem, kolorkami i muzyką i oczywiście morałem pod przykrywką niezłego fun'u.

  • 3

    Niech o ocenie tego filmu świadczy fakt, że nawet w scenach akcji patrzyłem na zegarek odliczając czas do końca seansu. Co za zmarnowany potencjał.

  • 7

    Domalewski nadspodziewanie jest w stanie wykrzesać z tego wiele emocji – tym bardziej ta końcówka chwyta. Czasami na skróty, ale zwykle prawdziwie i przejmująco.

  • 3

    Trudne to było dla mnie doświadczenie. Pełen sztuczności i zdecydowanie wymuszonych metod. Nie byłem w stanie uwierzyć w NIC, co Kędzierzawska tu zaprezentowała.

  • 4

    Dziwna narracja, bo i gatunek niecodzienny. Sporo rzeczy mnie odrzucało i wybijało, chociaż społeczny obraz i niektóre dialogi mówiły coś ciekawego o czasach.

  • ?

    Wszystkie szczeble międzyludzkiej słownej komunikacji przedstawione za pomocą obrazu. Prosto, ale i interesująco.

  • 6

    Praktycznie wszystko, co najlepsze wydarza się tutaj na drugim planie. Kondratiuk dobrze przemyca żarty ośmieszające system, a niektóre dialogi wgryzają się w pamięć. Ma jednak dużo momentów, w których topornie się to ogląda.

  • 7

    Choć zdecydowanie mniej tu zaskoczeń, innowacyjnych rozwiązań formalnych i fabularnych i kilku innych rzeczy, za które tak kocham jedynkę, to Krasinski nadal staje na wysokości zadania i dostarcza także i tym razem solidne napięcie, chociaż, tak jak powiedziałem, bez efektu: "holy shit!". Ewidentnie można było posiedzieć jeszcze nad scenariuszem i dopracować rozbudowę świata i postacie trzecioplanowe, bo realizacyjnie, to nadal wysoki poziom i dodatkowo widać większy budżet.

  • 5

    Chociaż stara się przedstawiać jak najbardziej realistyczny obraz swoich bohaterów czy tematów, to jednak jest strasznie zmanierowany, zarówno aktorsko, jak i reżysersko.

  • 7

    Estyma z jaką Nasfeter podchodzi do małych – choć zależy to od punktu widzenia – dramatów jest godna pochwał. To kino dziecięce jak się patrzy. Świetnie oddające dziecięcy świat i problemy najmłodszych.

Wyświetlasz wyniki bez 34 duplikatów. Wyświetl wszystkie wyniki