Debiut reżyserski: https://youtu.be/G9bmlNVO-HY
O filmach też w MFCinerama: http://mfcinerama.pl/author/michal-kaszubowski/

  • Ostatnia aktywność: 21 października
  • Dołączył(a): 16 października 2018
  • 7.5

    Niesamowity film. Zupełnie inny od oczekiwań, bo podobnych motywów w kinie widzieliśmy już wiele, ale Mati Diop przenosi je na zupełnie inny poziom. Atlantyk to bardzo dobrze korelująca opowieść o poszukiwaniu i stracie. To bardzo pojemne słowa, ale taki też jest ten film. Działający na różnych płaszczyznach. Tych najważniejszych jeśli chodzi o inicjację, tożsamość, czy niezależność. Jeśli jakieś filmy mają otwierać na kino Afryki, to tylko takie jak Atlantyk.

  • 8

    Cóż za debiut. Zwiagincew może nie jest odkrywczy, ale wspaniale portretuje. Reżyserowi potrzebne jest tylko trochę obserwacji świata wokoło i mocne charaktery, i wychodzi z tego dzieło, które wżera się w światową kinematografię. Subtelność, bo dużo jest tutaj słów niewypowiedzianych, gestów niewykonanych. Z drugiej strony brutalna rzeczywistość i ciężka ręka losu. Zadziwiający film.

  • 6

    Wolę jednak jak Smarzowski sam pisze scenariusze swoich filmów. To niespodziewanie dość łagodnie zbudowana historia, bo można było iść w wiele tanich zagrań i szukać sensacji rodem z leadów. Wydaje mi się, że ten film pokazuje tylko okrucieństwo wojenne, z którym - dzięki kinu - jesteśmy obyci. Na pewno obrazuje to dobrze, ale ostatecznie nie wiele oferuje poza tym - no może poza portretem ludności. Emocje były, często bardzo prawdziwe, a to wszystko dzięki naprawdę świetnemu aktorstwu.

  • 5

    Stuhr także ma swojego Miauczyńskiego. Wiele epizodów jest inteligentnie zbudowana i świetnie puentująca różne wydarzenia i zachowania. żarty niekiedy przez swoją absurdalną wymowę są udane. I to z plusów na tyle, bo ani nie przywiązuję się do Bohatera, ani też nie skleja mi się ten film w taką całość, z której mogę wyciągnąć pewną lekcję. Na poziomie niektórych pojedynczych scen jest całkiem fajnie – właśnie tak wolę myśleć o tym filmie.

  • 7.5

    Jeden z tych filmów, które zostają gdzieś głęboko pod skórą na długi czas. Na pewno będę wracał, bo to zbyt ważny film w światowej kinematografii. Szanuję i lubię za kilka wątków, względną nieoczywistość fabuły i to jak ten film w większości czasu wygląda. Wow. Nie jestem natomiast zakochany, bo emocji nie jest za wiele, a bardzo często dostajemy przestoje w fabule. To wielki film, być może opus magnum Kurosawy, wieżę że jednak ma bliższe memu sercu tytuły.

  • 6.5

    Dzisiaj już ciężko nie znać tej historii lub chociażby nie natknąć się na nią w Internecie. Nie będę pewnie odkrywczy w tym co powiem, ale Netflix z całą pewnością doprowadza gatunek True Crime do perfekcji. W przypadku tego filmu narracja dzięki stworzonej formie jest tak wciągająca i praktycznie wręcz namacalna. Wow.

  • 7.5

    Jest taka kategoria filmów pt. "najprzyjemniejszy film roku". Palm Springs w 2020 jest w tej kategorii w absolutnej czołówce. Tricksterowa fabuła, zabawny scenariusz, charyzmatyczni bohaterowie, to właściwie przepis na sukces. No i lekkość całego dzieła. Barbakow spisuje się na medal. Wyborna rozrywka.

  • 6.5

    Surrealizm w naprawdę przyjemnej postaci. Carax bawi się fabułą, zachowując niespodziewanie dość standardową i zerową formę. Dużo tutaj humoru i autoironii, ale przytłacza trochę poczucie megalomanii twórców. Bo wnioski płynące z tego filmu nie są w mojej opinii jednoznaczne. Denis Lavant gra tutaj świetnie i praktycznie w każdej scenie wyciąga maksimum.

  • ?

    Film par excellence. Zaskakująco przyjemne w oglądaniu, zadziwiające montażem i pomysłami i dające sporo zabawy z odgadywania tytułów zawartych w nim dzieł. Zostawiam bez oceny, bo traktuję bardziej jako esej.

  • 3

    Póki co średnia ocen twórczości Malgoski Szumowskiej jest u mnie zadziwiająco niska, bo sądziłem, że to bardzo dobra reżyserka. Potem jednak zacząłem oglądać jej kino i na razie tylko "Body/Ciało" okazało się filmem lepszym niż... średni. "Sponsoringowi" bardzo blisko do wybrakowanej notki prasowej o prostytucji w podrzędnym piśmie szukającym taniej sensacji. A jeśli ktoś powie wam, że ten film jest czymś innym, czyt. lepszym i bardziej prestiżowym, to pożegnajcie się miło i odejdźcie w pokoju.

  • 6.5

    W świecie bez litości nie ma miejsca na cierpienie. Są tylko żądze. A te Kent rozumie bardzo dobrze. Obraz pełen nieuzasadnionej przemocy, uzasadnionej zemsty, brutalnej, trudnej i może nawet niesatysfakcjonującej. Wszystkie konteksty i wątki trafne. O ile potrafi zmęczyć psychicznie - a to w tym przypadku komplement - o tyle jednak niestety, że i 136 minutowy seans daje się odczuć. A mam wrażenie, że dało by się zamknąć wszystko w trochę krótszym, mniej męczącym czasie.

  • 5

    Kawulski zapożycza wszystkie przywary amerykańskiego kina. Chociaż nie wiem czy słowo "zapożycza" jest najbardziej adekwatne. Inaczej więc: Kawulski kopiując amerykańskie kino rozrywkowe (chyba) zapomina, że i Hollywood nie jest doskonałe. Ten film jest zbyt banalny, żeby być zapamiętany inaczej niż tylko chwilowa popkulturowa odtrutka na kino Vegi. Ale jednocześnie sądzę też, że film taki jak ten jest w jakiś sposób potrzebny. Może się mylę, ale Kawulski w końcu wyreżyseruje świetny film.

  • 7

    Nie dość, że film wychodzi w momencie, kiedy sprawa jest nadal aktualna, a nie po 18 latach od obecnych wydarzeń, to dodatkowo jest jeszcze bardzo udaną produkcją. Logo TVN-u w początkowych napisach nie zwiastowało tak dobrego filmu. Wszystko naprawdę trzyma się kupy, niewiele tutaj tanich zagrywek, dużo emocji, rasowej gry gatunkami i dobrej stylizacji oraz masa charakterystycznego sznytu rodem z Hollywood z zachowaniem rodzimej estetyki. No i aktorstwo! Mam nadzieję, że wytrzyma próbę czasu.

  • 7

    Bardzo duże pozytywne zaskoczenie, bo trafiłem na ten film zupełnie przypadkiem - dzięki Netflix, że nie polecacie tak dobrych filmów od razu, tylko trzeba przekopać pół i tak ubogiej bazy. To zdecydowanie jedna z najlepszych komedii od bardzo bardzo dawna, które obejrzałem. A to głównie dlatego, że McKay wie doskonale, w których momentach może pozwolić sobie na absolutnie prostackie poczucie humoru, kiedy na zupełnie abstrakcyjne, a kiedy na całkiem inteligentny intertekstualny żart.

  • 3

    Źle się dzieje w filmie kiedy morderca jest jednocześnie przebiegłym, nieuchwytnym - będącym zawsze o krok przed organami ścigania - szalenie inteligentnym psychopatą i sadystą oraz... zwyczajnym debilem, tak aby detektywi mogli ostatecznie zatriumfować. Detektywi, którzy są papierkami, a nie postaciami. Nie chcę już wcale komentować bohaterki Pani Dziennikarz. W tej beczce dziegciu łyżką miodu jest jednak jakaś tam przyjemność otwierania kolejnego piwa siedząc wygodnie przed telewizorem.

  • 6

    Nie chcę wypominać Clintowi wieku (niech chłop kręci jak najdłużej), ale ekranowe emocje i dynamika ostatnich jego filmów są ślamazarne. Ostatnie jego filmy ewidentnie nie wpasowują się w dzisiejsze kino pod względem dramaturgicznym - i zapewne nie jest to żadną ujmą, a stylem reżysera - natomiast tematycznie Eastwood stara się nadążać za trendami. Mocno "Jewella" wyciągają Rockwell, Wilde i nieoceniony Walter Hauser.

  • 6

    Jestem jednocześnie usatysfakcjonowany i niepocieszony. Wydaje mi się, że nie potrzebne jest dorabianie temu filmowi głębszego sensu, którzy starali się narzucić scenarzyści. Siłą tego filmu jest dynamika scen batalistycznych, choreografia walk wręcz i brutalność. Szkoda kilku tanich CGI, bo technicznie ten film jest bardzo dobry. Świetne operowanie kamerą i emocjonujące pojedynki to zdecydowanie coś, czym Tyler Rake może się wyróżnić.

  • 6

    Dla Afflecka ten film też ma pewnie podwójne znaczenie, związane z jego życiem prywatnym. O'Connor bardzo dobrze czuje się w kinie sportowym, i okej, nie jest to nic odkrywczego, ale opowiadane przez niego historie z uwagi na bohaterów, ogląda się z zaciekawieniem.

  • 6

    Ma bardzo fajny setting, niejednoznaczne i intrygujące postaci oraz ciekawą fabułę. Mimo, że punkt wyjścia wydaje się wręcz oklepany, to Carrisi wybiera takie rozwiązania, że widz wcale nie musi czuć się zmęczony oglądaniem po raz kolejny tego samego. Boli, że mimo fajnego wyczucia, reżyser posłużył się kilkoma tanimi pomysłami w końcówce, a w szczególności ostatnim twistem, który obniżył ostateczną ocenę tego filmu.

  • 5

    Mało w tym filmie Włoch i mało wakacji. Głównym problemem jest brak pieniędzy, a chwilę później te przestają mieć znaczenie, kiedy trzeba wydać astronomiczne sumy na remont ruiny w Toskanii i samą podróż. Zakochać się można w pierwszej poznanej dziewczynie na ulicy, a ta od razu ugotuje dla was risotto. Ja wiem, że magia kina wybacza różne ekranowe dysonanse i niedopowiedzenia, ale czasem to nie wystarcza. Małe rozczarowanie, bo był to materiał na kawał dobrego wakacyjnego kina.

  • 5

    Bardzo nierówne i często też niekonsekwentne. Początkowa magia i fantastyczność tej opowieści z czasem się wypłaszcza. Za mało właściwego mięcha (nawet trochę przegiętego), a za dużo akrobacji i mało wnoszących dialogów. Nie wiem też czy to dobrze, że Harley dostała solowy film, bo jako główna bohaterka jest szalenie irytująca. Za mało z kolei Black Maska. Niemniej kilka scen dostarcza rozrywki na dobrym poziomie.

  • 5

    Mam wrażenie, że to film spóźniony co najmniej o jakieś 10 lat. Dziś nie robi praktycznie żadnego wrażenia, ani fabularnie, ani dramaturgicznie, ani realizacyjnie. Charaktery są może i fajne (to jednak największa zaleta tego filmu, ale nie jest to przekute w coś oryginalnego. Kliszy znajdziemy sporo, a czasem nawet od przewidywalności niektórych scen bolą zęby. Jest też kilka niezamierzenie komicznych momentów. Mimo wszystko znajdziemy kilka pozytywów, ale nie ukrywam, że poczułem rozczarowanie.

  • 6

    To może jednak bardziej film o człowieku i jego pasji, o tym jak stara się uświadamiać innych, niż o faktycznej walce z globalnym ociepleniem i ludźmi, którzy przyczyniają się do wspomagania tego efektu. Niestety nie zadowala w pełni, bo nie mówi wprost co zmienić i jak żyć by zmieniło się na lepsze. Świat jest zły i dąży do rozpadu - to niestety już wiemy i zamiast głosić tylko takie slogany, potrzebujemy rzetelnych informacji o tym jak do tego nie dopuścić, a tego w tym filmie jest zbyt mało.

  • 6.5

    Poziom dobrej zabawy i czerpania radości z kina akcji jest wysoki. Poziom realizacji i reżyserii tych najbardziej dynamicznych wydarzeń jest obłędnie wysoki. Szkoda jednak, że pierwszy raz u Nolana czuję próbę oszustwa. Fizyczny koncept jest nadrzędny w taki sposób, że wszystko inne jest ledwie sztafażem, a akcja pędzi dalej. Próżno szukać tu krzty radości z fabuły, a gdyby ta była, to Tenet byłby pewnie jednym z lepszych filmów o Bondzie. Zakładam, że lepiej poradzi sobie w powtórkach.

  • 8

    Po powtórce. Muszę przyznać, że mam na temat tego filmu lepsze zdanie. Skala widowiskowości - jak to zresztą u Chrisa - jest oszałamiająca i na oszałamiająco wysokim poziomie zrealizowana. Historia podana w dość przystępny sposób i w przeciwieństwie do takiego Tenet mamy tu jakichś bohaterów i emocje związane z fabułą.

  • 7

    Napięcie wypływające z tego filmu jest nie tylko wyczuwalne, ale wręcz wszechogarniające. Erotyczna i mordercza gra wypływa z ekranu, a świetne motywy muzyczne potęgują efekt. Stone jest genialna, choć gra większość czasu na jednej minie, ale nawet to nie przeszkadza, bo gdy zakłada nogę na nogę, jesteśmy w stanie wybaczyć jej wszystkie grzechy świata. Verhoeven skupia się na wielu szczegółach realizacji, to widać.

  • 6

    Co by nie mówić, to jednak mocno bajkowa wizja, czasami na siłę dodramatyzowywana, jednakże przyjemna w oglądaniu - a to pewnie najważniejsze. Keaton jest naprawdę dobry w tej roli, wygrywa niuansami i nieprzewidywalnością postaci.

  • 7

    Świetna charakterologiczna gra głównego bohatera, szkoda więc, że postać Hanksa potraktowana została tak pobieżnie. DiCaprio kradnie dla siebie cały film. Niejednoznaczny, trickowy (udanie - nie w stylu np. "Iluzji") i całkiem zabawny. Czasami w pierwszej połowie można odczuć lekkie zmęczenie dialogami, ale druga to już akcja w najczystszej postaci. Spielberg potrafi utrzymać widza w emocjach do samego końca. Historia sama w sobie niezwykle ciekawa do poczytania.

  • 8

    Bardzo dobrze działający dramat kryminalny, który świetnie pokazuje pracę śledczych. Na pierwszym miejscu stawia jednak na ludzką opowieść i właśnie to czyni z Broadchurch wspaniały pod względem dramaturgii serial. Finał pierwszego sezonu to majstersztyk emocjonalności. Tęsknię i sądzę, że spokojnie można było pociągnąć to do piątego sezonu, z nowymi wątkami.

  • 9

    Nie mam już wątpliwości to najlepszy film Wojtka i prawdopodobne top3 polskiego kina w ogóle.

  • 6.5

    Zbudowany na wielu umownościach, ale co mi tam, to zapewne jeden z przyjemniejszych filmów roku. Pokrzepiający i nie ckliwy. Zbiegów okoliczności jest sporo, ale każdy ma w tej historii jakiś cel, więc nawet nie muszę się zmuszać, żeby w to wszystko wierzyć. Warto, bo Shia daje popis, a kilka wydarzeń czy zdań da się zapamiętać na dłużej. A teraz Ty? Jesteś tym złym czy dobrym?

  • 5

    Można lubić za klimatyczny soundtrack lat 90., ogólną kryminalną intrygę, letni obóz i wakacyjny vibe, ale czy za resztę? Koniec końców to jednak niestety drętwe dzieło od aktorstwa po scenariusz, a w nim dialogi i dziwne postaci. Mam też nieodparte wrażenie, że można było to jeszcze pociągnąć na kilka dodatkowych odcinków, chociaż w sumie lepiej nie szarżować. Jako wakacyjny mini-serial sprawdzi się.

  • 6

    Ku memu ogromnemu zdziwieniu to Niebieski okazał się pierwszym filmem Kieślowskiego, który zmęczył mnie swoim sposobem opowiadania. Oczywiście to i tak niezłe studium samotności, straty i budowania na nowo - wszystkiego. Muzyka wprowadza ten film na wyższy poziom, to samo tyczy się bardzo dobrej obsady. Niedosyt jednak pozostaje.

  • 7

    Z jednej strony to dość typowy obraz jeśli zna się trochę więcej japońskich horrorów przełomu tysiąclecia. Z drugiej Hideo Nakata jest na tyle znawcą gatunku, że bez problemu potrafi zasiać niepokojącą atmosferę, a widz zaczyna siedzieć jak na szpilkach. Trzeba pamiętać, że to właśnie fabuła jest oczkiem w głowie reżysera. Dramaty bohaterów, ich rozterki i skutki podejmowanych decyzji interesują go najbardziej, a to właśnie w horrorze uwielbiam. Czułem się nieswojo, przyznaję - szacunek za to.

  • 7.5

    Zaczyna się mocno, dynamicznie, ciekawie i po prostu dobrze, szkoda tylko, że nie utrzymuje równego tempa przez cały sezon - głównie przez to, że wątki nie są zadowalająco rozwijane. Niemniej ten serial to kawał dobrej roboty ze znaczkiem jakości HBO. Cieszy, że nastoletni bohaterowie posiadają całkiem logiczny i solidny character arc. Dużo rzeczy wprost i bez ogródek i czasem tylko tak można o czymś opowiedzieć. Jestem zakochany w Zandayi i jej minach.

  • 7

    Ponadczasowe dzieło, które nawet 50 lat po premierze zachwyca ogromem mistyfikacji, bawi i ciekawi. Nie da się przejść obojętnie obok postaci Konsula, a jego urok osobisty, obycie, i głowa na karku wprost otumaniają zauroczonego odbiorcę. Wcale nie dziwię się "ofiarom", że tak łatwo dały się nabrać. Niech za puentę tego filmu posłuży ten fragment: "I dał. Dał mi! Dlaczego mi miał nie dać? Ja mu dałem pełnomocnictwo. Ja mu dałem wszystko. Ja mu dałem fikcje. On dał mi pieniądze."

  • 7

    Wydarzenia, sytuacje i przygody w życiach postaci Edwarda Yanga są niezwykle interesujące. Każde ujęcie jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Lubię ten klimat, te opowieści, tych bohaterów. Pewnie dlatego, że wszystkie problemy są zwyczajowo przyziemne, a postacie po prostu ludzkie. Mógłby być o te 20/30 minut krótszy, myślę że niewiele ujęłoby to filmowi, bo przestoje się zdarzały. Mimo tego, niecałe 3h ogląda się jednym ciągiem.

  • 6

    Ciężko było mi uwierzyć w tak dorosłą licealistkę Stone (chociaż miała wtedy tylko 21 lat). Łatwa dziewczyna to komedia z gatunku tych niegrzecznych, a co zaskakujące także takich, których nie tylko jest jakiś morał, ale też jest on nie głupi. A umówmy się, nie jest to najprostsze zadanie, biorąc pod uwagę konkurencyjne filmy. Szkoda, że Gluck przedobrzył w "To tylko seks", ale mając Mile Kunis kto by nie przedobrzył.

  • 5

    Cube to mój film dzieciństwa i kiedy usłyszałem, że Platforma to taki Cube, tylko 20 lat później, byłem niesamowicie zainteresowany tym filmem. Teraz już wiem, że hiszpański film w żadnym wypadku nie przetrwa takiej próby czasu. Głupotki, niedomówienia, logika, a w zasadzie jej szczątkowe ilości nie pozwalają cieszyć się tak jak na seansie o ludziach w sześcianie. Koncepcyjnie może i jest intrygująco, zaczyna się też całkiem dobrze.

  • 5

    Tak trudne są na wielu poziomach relacje postaci w tym filmie, że jestem kompletnie wyłączony z jakiegoś współodczuwania. Romans nawet przez chwilę nie robi się letni. Ekspozycja jest szyta na siłę i przysparza mi prawie same problemy z tym filmem, a miłość do muzyki może tylko przez moment jest miłością. Jedyna prawdziwa nuta wybrzmiewa w 2/3 filmu, podczas słynnej sceny z Samem Neillem.

  • 4

    Bardzo kibicujesz temu filmowi, dopóki nie okazuje się, że jest tylko nędznym artykułem prasowym w formie video. Potem kibicujesz już tylko samej sprawie.

  • 7

    Bardzo polubiłem ten serial. Nie we wszystkich wątkach, ale ogólnie całość robi wrażenie. Czasami wprowadza do opowieści kilka rzeczy, które trochę wytrącały z atmosfery i klimatu (wynikają głównie z konwencji fabuły). Połączenie czystego horroru o nawiedzonym domu i dramatu psychologicznego ludzi, którzy się w nim wychowywali uważam za pomysł genialny i zrealizowany bardzo dobrze.

  • 7

    "I nie zmienia się nic". Zupełnie inny film względem pierwszej części. Tylko nie mów nikomu był filmem bardziej krzykliwym, który dopiero co rozdrapywał środowisko. Był głosem wielu skierowanym w całą instytucję. Będąc przy tym dużo lepszym zbitkiem materiałów dziennikarstwa śledczego. Zabawa w chowanego jest już skupiona na konkretach, w każdym calu. Sekielski rozlicza indywidualnie. Równie dobrze, niekoniecznie równie mocno.

  • 5

    Trafia w grozę wojny, a w ogólnym wydźwięku pomaga temu forma filmu. Z dramaturgicznego punktu widzenia jest niestety dużo gorzej. Całe napięcie gdzieś po drodze ulatuje. Tym bardziej jest to irygujące gdy De Palma bardzo dobrze wprowadza widza w historię.

  • 4.5

    Broni się głównie bardzo dobrą atmosferą i pod tym względem dorównuje poprzednikowi. Ogólny pomysł na serię, gdzie wydarzenia z danych części dzieją się w charakterystycznych epokach lub czasach, byłoby genialnym pomysłem. Więcej tutaj niestety gatunkowej generyczności. Cieszy jednak, że zdecydowano się, podobnie jak w poprzedniej części, na podbudowanie sekwencji dramatycznych, które są wartością dodaną.

  • 6

    Ma trochę tanich momentów w straszeniu, ale da się lubić ten film za scenografię, ogólny zresztą fajnie wykreowany wiktoriański styl, za całkiem ciekawe śledztwo, które z kolejnymi etapami historii nadal dobrze się trzyma w ryzach. Bohaterowie są jednak dość antypatyczni, piję w szczególności do Radcliffe'a, który jest w tej roli... dziwny. Początkowo wierzę w postać, a casting wydaje się trafiony, potem nie wiem czy nie wystarcza aktorskich umiejętności czy brakuje lepszego prowadzenia.

  • 6.5

    Ta zabawa w kotka i myszkę wychodzi Flanaganowi całkiem dobrze, bo w wielu miejscach zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw scenariusza. Świadomość realizacji jest tutaj na odpowiednim poziomie. Nie przez przypadek zresztą napisałem w pierwszym zdaniu słowo "zabawa". Oczywiście jest poważnie, ale nie jest śmiertelnie poważnie i dzięki temu reżyser panuje nad obrazem. Nie da się uciec przed kilkoma uproszczeniami, jednak można na nie przymknąć oko.

  • 3

    Film, który opiera się na przyzwoitym i całkiem ciekawym pomyśle wyjściowym, a który to nie oferuje nic poza tym. Jest bez wyrazu, bo po prostu w żadnym momencie ten film nie wznosi się na jakiś trochę wyższy poziom. Ma marną dramaturgię i jako thriller nie sprawdza się w ogóle. Raczej bym omijał szerokim łukiem, jeśli nie będzie to film, który ma lecieć w tle podczas miłych rozmów ze znajomymi przy piwie i czipsach.

  • 3.5

    Sporo fabularnie ciekawych zalążków i nawet da się zauważyć, że Vega odchodzi od epizodycznej fabuły i rwanych scen. In plus Królikowski, Stramowski i Grabowski, którzy wyciągają z tych postaci maksa - czego nie można powiedzieć o koszmarnie zagranych i napisanych postaciach Zawadzkiej i Stuhra. O dziwno to także dość nudny film, co u Vegi się raczej nie zdarza mimo wątpliwego poziomu artystycznego.

  • 5

    Dość odważne i w pewnym stopniu, może nie o tyle nowatorskie, o ile nie bojące się iść własną ścieżką, która przecież nie należy do zbyt utartych. Bardzo spoko humor sytuacyjny, ale i nie obyło się bez dużej ilości też tego niskich lotów - co trochę dziwne, bo film pokazuje, że miejscami potrafi przemycać bardziej inteligentnie pewne rzeczy. Wniosek z tego taki, że film bardzo często znajduje się w rozkroku. Fabuła też nie jest specjalnie odkrywcza, chociaż widać, że się stara.

Wyświetlasz wyniki bez 15 duplikatów. Wyświetl wszystkie wyniki