Aktualizacja serwisu! Seriale, dziennik obejrzeń, "moja strefa", import i eksport, komentarze, konwersacje i wiele więcej. Sprawdź
7.1 10.0 0.0 19
Pozytywnie oceniony przez krytyków
7.0
Pozytywnie oceniony przez użytkowników

Absolwent pedagogiki Sinan, przed ostatnimi egzaminami wraca do małego rodzinnego Çan w północno-zachodniej Turcji.

  • 8.5

    W Dzikiej gruszy Ceylana jest dostrzegalna pewna tendencja kumulacji wrażliwości i problematyki poruszanej przez wielu twórców wywodzących się ze wschodniego kręgu kulturowego. Nie powiedziałbym, że jest to próba naśladownictwa ze strony tureckiego reżysera, ale raczej swego rodzaju wyraz całej kolektywnej emocjonalności, od której przecież nikt z nas nie jest wolny. A Nuri Bilge Ceylan jest tego faktu po prostu świadomy.

  • 8.3

    Bardzo dobry film, ale bardzo też niełatwy w odbiorze.

  • Niezwykle dojrzałe studium dojrzewania w czasach atrofii uczuć i niewiary w możliwość wyswobodzenia się z matni grzechów. Kompleksowe naświetlenie życia bohatera z różnych perspektyw, żywiony do niego szacunek przy jednoczesnym kąśliwym szyderstwie z jego wydumanych aspiracji, stawia dzieło Turka pośród jego najznakomitszych dokonań.

  • 8

    Dzieło, przy którym oddychamy dokładnie takim samym powietrzem, jakie unosi znad przerzucanych w trakcie skupionej lektury stron wielkiej powieści. Dostojewskiego, Steinbecka, Nabokova, Márqueza. Nowy film Turka to tego kalibru produkcja.

  • Raczej nikogo nie zdziwi informacja, że jest to film absolutnie przepiękny. Cudowne zdjęcia są już od dawna obowiązkowym elementem każdej produkcji Turka i tu również możemy cieszyć oczy pięknymi panoramami, pomysłowymi ujęciami, czy wspaniale iskrzącym się śniegiem.

  • 8

    Swym wciągającym nastrojem i dialogami, film umiejętnie buduje momenty, w których skłóceni ze sobą ludzie odnajdują drogę do pojednania. To historia o trudnej do opisania wartości ludzi, z którymi dzielimy życie. Warto dodać, że Ceylan zdobył Złotą Palmę na Festiwalu Filmowym w Cannes za swój poprzedni film Zimowy sen, jednak nie powtórzył swojego sukcesu z Dziką gruszą.

  • 7

    Rozkochany w Bressonie, Ozu i Tarkowskim, Ceylan celuje od kilku lat w podobnie ascetyczny i totalny model kina - próbuje zawrzeć w pojedynczej opowieści jak najmniej, aby powiedzieć jak najwięcej.

  • 7

    Mądry i gorzki, rozwiewający iluzję, którą pielęgnuje każdy z nas - iluzję sukcesu.

  • 7

    Dla wielu widzów może to być niełatwe wyzwanie, ja jednak przyznam, że dałem się - po raz kolejny - ponieść tej wysmakowanej opowieści. Zwłaszcza, że "Dzika grusza" jest, podobnie zresztą jak i poprzednie filmy laureata Złotej Palmy przesiąknięta pięknym, melancholijnym spojrzeniem na naszą egzystencję.

  • Mimo swojego długiego czasu trwania, z rzadka wytraca tempo, co chwile próbując zaangażować widza. Reżyserowi, mimo korzystania z dość wyeksploatowanej opowieści o relacji ojciec-syn, udaje się wprowadzić powiew świeżości. Czy to przez zadawanie pytań o determinizm, sens egzystencji czy też przeznaczenie i skutki naszych wyborów życiowych. I choć nie musimy się zgadzać ze stawianymi przez niego tezami, to warto ich wysłuchać. Bo mało kto mówi tak pięknie o życiu jak Ceylan.

  • 5

    Utwór sięgający po metafizykę i delikatne tkaniny do stworzenia historii. Tym razem jednak reżyserowi strategia, którą przyjął nie sprzyja. Drzewko zaczyna gnić.

  • Po seansie, jakby zarażeni, wychodzimy sfrustrowani i wracamy do naszej codzienności. Niektórzy nie dotrwają jednak do końca.

  • 5

    Bohaterowie snują się z miejsca w miejsce, rozwijana w spokojnym tempie historia zamiast wrażenia oddechu, wywołuje irytację i zniecierpliwienie. Tym samym "Dzika grusza" mimo ważnych tematów i jeszcze ważniejszych wniosków, staje się dziełem dedykowanym dla bardzo wąskiego grona odbiorców. Ja zdecydowanie poczekam do momentu, w którym Ceylan przypomni sobie, że kwintesencją kina jest elipsa - a wtedy prawdopodobnie nie będzie miał sobie we współczesnym kinie artystycznym równych.

  • ?

    Może rozczarować i zmęczyć, nawet wielbicieli twórczości Ceylana.

  • ?

    To jeden z tych filmów, które skłonni jesteśmy nazywać "utworami" lub "dziełami" - dobry przykład sztuki wysokiej. To kino erudycyjne, przywodzące na myśl projekty Bergmana czy Michałkowa, odcinające się od estetyki innych współczesnych twórców.

  • ?

    Nuri Bilge Ceylan w "Dzikiej gruszy" znów perfekcyjnie rozgrywa napięcie między prywatnym a politycznym. Troski i dylematy bohaterów odbijają problemy samej Turcji, rozdartej między świeckością a islamem, borykającej się z bezrobociem i brakiem perspektyw dla młodych.

  • ?

    Dzika grusza nie jest bowiem pozbawiona humoru, który funkcjonuje głównie na poziomie przepychanek słownych. Jednak kiedy w tle zaczyna pobrzmiewać Passacaglia c-moll Bacha, jedyny utwór muzyczny wykorzystany w filmie, daje o sobie znać smutek, który kryje się za śmiesznością prowincji.

  • Niby proste jak drut, ale ogląda się to z niedowierzaniem, że ktoś z nieszczęsnego bon motu o zderzeniu dwóch pokoleń był w stanie wydobyć tyle autentyzmu i stworzyć kawał prawdziwego kina.

  • ?

    W najnowszym filmie Ceylana jest wszystko to, co było w jego poprzednim: trzy godziny rozmów poprzetykane obserwacją przyrody i kilkoma taktami muzyki klasycznej. Jakimś cudem jednak "Dzika grusza" jest filmem fascynującym.