7.4 10.0 0.0 25
Pozytywnie oceniony przez krytyków
7.3
Pozytywnie oceniony przez użytkowników

Hollywood z lat 30. zostaje ocenione oczami zjadliwego krytyka społecznego i alkoholika - Hermana J. Mankiewicza, który ściga się, by skończyć scenariusz "Obywatela Kane'a" dla Orsona Wellesa.

  • Recenzje krytyków

  • Recenzje użytkowników

    • 6

      Próbuje łapać jednocześnie wiele srok za ogon, a ostatecznie nie jest w stanie dobrze przyjrzeć się dobrze każdej z nich. Techniczny majstersztyk.

    • 9

      Dla wielu widzów film może być trudnym przeżyciem,przegadanym,niezrozumiałym w swojej formie jak i treści.Posiadający narracje szalenie złożoną oraz odwołań do kultury filmu tak ukryte,że dla widza nieznającego historii kinematografii mogą umknąć niezauważalne.Dla mnie to wspaniały ukłon do złotej ery.Fincher oszołomił warstwą wizualną,dźwiękową,montażową-jakbym oglądał film tamtych czasów gdzie kadry są jakby za mgłą a dźwięk dopiero co się pojawił.Niezwykłe filmowe doznanie.To już rzadkość

    • 7

      Scenariusz jest dla mnie ogromnym problemem, ale ostatecznie nie jest to też zły film, bo to przede wszystkim techniczny i wizualny majstersztyk. Sporo osób może się od niego odbić jeśli nie zna się historii Hollywood lat 30.

    • 6

      Ma skrajnie różne momenty, czasem zachwycamy się umiejętnym zakorzenieniem w wykreowanych realiach, czasem emocjonujemy fabułą, a innego razu zupełnie obojętnie przechodzimy obok danych scen. Choć realizacyjnie wyznacza standardy, a duch epoki jest ogromny, to czasami ciężko nawet wysiedzieć. Bez Oldmana ten film byłby nieporównywalnie słabszy. I ku mojemu zaskoczeniu, to prawdopodobnie najsłabszy Fincher.

    • 6

      Jako wehikuł czasu jest to absolutna perła - zostałem przeniesiony do lat 40., gdzie dźwięk nie był doskonały, ale można było poczuć te zadymione kadry od papierosów i wieszać oko na pięknych strojach diw tamtych czasów. Ale wszystko to zostało pozbawione duszy i chęci zainteresowania historią, która co chwilę skacze z retrospekcji do retrospekcji bez żadnego uzasadnienia. No i 60-letni Oldman grający jak zrzędliwy 80-latek 40-letnią postać (!). Film dla krytyka, nie dla widza.

    • 7

      Pewnie nie załapałem nawet połowy smaczków, ale aktorsko, technicznie, wizualnie i dialogowo jest pięknie.

    • 8

      Krytyczne spojrzenie na przemysł filmowy Hollywoodu, a zarazem impresja prawdy i fikcji oraz intertekstualny hołd dla epoki. Piękna stylizacja na kino lat 40.

    • 7

      Ładne dzieło, świetne technicznie jak i z piękną obsadą i historią. Gdybym miał mieć jedno życzenie po obejrzeniu tego filmu to przenieść się na 1 dzień do Hollywood w 30-40 latach. Trochę za mało imersji po za monologami i genialnymi dialogami w tym domku rehabilitacji. Tom Burke wielki plus!

    • 6

      Piękny ukłon do lat 30. Ale jakoś ciężko się to ogląda, a szkoda bo przy scenariuszu choć w połowie tak dobrym jak "Obywatel Kane" mógłby to być film dekady.

    • 10

      Jak ktos kocha kino to zrozumie i pokocha to jak Fincher kocha kino :)

Najlepsze recenzje użytkowników

  • 9

    Dla wielu widzów film może być trudnym przeżyciem,przegadanym,niezrozumiałym w swojej formie jak i treści.Posiadający narracje szalenie złożoną oraz odwołań do kultury filmu tak ukryte,że dla widza nieznającego historii kinematografii mogą umknąć niezauważalne.Dla mnie to wspaniały ukłon do złotej ery.Fincher oszołomił warstwą wizualną,dźwiękową,montażową-jakbym oglądał film tamtych czasów gdzie kadry są jakby za mgłą a dźwięk dopiero co się pojawił.Niezwykłe filmowe doznanie.To już rzadkość

  • 7

    Scenariusz jest dla mnie ogromnym problemem, ale ostatecznie nie jest to też zły film, bo to przede wszystkim techniczny i wizualny majstersztyk. Sporo osób może się od niego odbić jeśli nie zna się historii Hollywood lat 30.

  • 8

    Krytyczne spojrzenie na przemysł filmowy Hollywoodu, a zarazem impresja prawdy i fikcji oraz intertekstualny hołd dla epoki. Piękna stylizacja na kino lat 40.

  • 7.5

    (7.4) Tylko dla zainteresowanych. Erik Messerschmidt, dobre zdjęcia. Na pewno można było coś dodać, coś odjąć, ale ostatecznie spoko. Mayer's gantze mishpokhe

  • 6

    Ma skrajnie różne momenty, czasem zachwycamy się umiejętnym zakorzenieniem w wykreowanych realiach, czasem emocjonujemy fabułą, a innego razu zupełnie obojętnie przechodzimy obok danych scen. Choć realizacyjnie wyznacza standardy, a duch epoki jest ogromny, to czasami ciężko nawet wysiedzieć. Bez Oldmana ten film byłby nieporównywalnie słabszy. I ku mojemu zaskoczeniu, to prawdopodobnie najsłabszy Fincher.