Serwis w nowej odsłonie. Największa aktualizacja w historii serwisu. Sprawdź
Szanujemy Twoją prywatność i przetwarzamy dane osobowe zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Razem z naszymi partnerami wykorzystujemy też pliki "cookie".
Zamykając ten komunikat potwierdzasz, że zapoznałeś się z polityką prywatności i akceptujesz jej treść.
  • Mogę naprawdę sporo ponarzekać na Avatar: The Way of Water (szczególnie że część wad "jedynki" wciąż została), ale nie mogę nie przyznać się, że zaangażowałem się w tą historię. Udało się zgrabnie rozszerzyć świat Pandory, a do tego w końcu zależało mi w trakcie seansu na postaciach.

  • Jak na film trwający trzy godziny ogląda się go zadziwiająco dobrze dzięki wartkiej akcji i wspaniałym efektom. Można rzecz jasna zarzucić Cameronowi że w pisaniu scenariuszy jest po prostu kiepski ale nie można zaprzeczyć że w tworzeniu wielkiego filmowego widowiska nie ma sobie równych.

  • Wizualnie to arcydzieło. Fabularnie jest tak sobie.

  • Chciałbym dostać się do montażowni i skrócić film o połowę. Tylko co wyciąć - ładne widoczki czy fabułę? W obu wypadkach film by na tym zyskał... Ale nie da się ukryć, że Cameron znów przesuwa granicę efektów specjalnych na niespotykany wcześniej poziom. Drugi Avatar to też rewolucja, choć na dużo mniejszą skalę, niż jedynka. Która, nawiasem mówiąc, była moim zdaniem lepsza.

  • Ponownie, świetna reżyseria i strona wizualna nie uratują średniej historii. Niby już lepiej niż ostatnio, ale do ideału baaardzo daleko.

  • Wodny świat to na poziomie przeżycia wizualnego czysta magia. Cameron doprowadza CGI do takiego momentu, że niewprawieni widzowie mogliby mieć kłopot z odróżnieniem niektórych ujęć z Avatara 2 i National Geographic. 48 klatek robi niezłą robotę – byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie było spadków fpsów w losowych momentach. W oderwaniu od efektów jedynka jest dla mnie jednak bardziej emocjonalna. Akcja ma tutaj dziwne parabole, a może nawet zbyt dużo, jeśli działa w ramach jednego pełnego metrażu.

  • Dużo ciekawszy wielowątkowy scenariusz, wizualizacja zachwycająca, jak na taki film zdecydowanie zbyt okrutny, no i mógłby być przynajmniej pół godziny krótszy

  • Fabularnie Cameron leci algorytmem-jest tu coś dla fanów fantasy,sci-fi.Mogą dobrze się bawić dorośli,dzieci(waleczność,odwaga,braterstwo,rodzina)-w większym bądź mniejszym stopniu to działa i oddziałuje na widzu.Jest scenariuszowo pompatycznie ale w bardzo dobry sposób nakreślone.Ale na taki film się idzie dla oka-i tu wybrzmiewa to wszystko po mistrzowsku-to jak sceny w wodzie wyglądają...jakiś obłęd.3h mijają bardzo szybko.To też taki solidny pomost dalszego odkrywania tego świata.

  • Istota tej recenzji to woda, która daje mi mieszane uczucia co do tego filmu. W tym sensie, że story jest łopatologiczne, a ujęcia podwodne - wspaniałe. Ujęcia na lądzie, czasem tanie, czasem wyglądają nie z tej ziemi. I niby czekałem 14 lat ale jednak nie urwało mi to nic więcej niż dech w piersiach przy załamaniach światła na grzbietach podwodnych zwierząt i tych pięknych łun i kropelek na ciele. Coś co niby już znamy z pixara, ale jednak tutaj jest to zachwycające.

  • Można narzekać na Camerona, ale jedno trzeba mu przyznać - to wizjoner wyznaczający każdym filmem nowe standardy kina. Zawsze, kiedy myślimy, że wszystko już było, on udowadnia, że niekoniecznie. "Istota wody" to wizualny majstersztyk, który porywa i przekracza kolejne granice wyobraźni. W świecie pełnym produkcji Marvela, lub kolejnych bezsensownych polskich komedii, ja cieszę się, że mogłam wrócić na Pandorę. I będę wracać dalej, ponieważ ten świat ma jeszcze z pewnością wiele do zaoferowania.

  • Przepiękny wizualne i już tylko dla tego warto było się wybrać do kina.

  • Panie James Cameroon kłaniam się Panu nisko, rozwalił i zaskoczył mnie Pan. Udowadnia Pan, że można lepiej, nie wiem, wjechał Pan jak by czołgiem, dziękuję bardzo.

  • Red

    Jak bardzo bym się nie zachwycał efektami i wykreowanym światem, tak ciężko jest mi zrozumieć, że ktoś klepnął tak słaby scenariusz, który jest praktycznie kopią jedynki. Jako dalsze przedstawienie świata Pandory czy też dalsze wprowadzenie - sprawuje się bardzo dobrze, ale historia nie porywa.

  • jak dla mnie fantastyczny ,porownywalny z czescia 1 .jest historia i dobre efekty. polecam

  • Niesamowicie piękne zdjęcia,piękna muzyka i piorunujące efekty ale to Cameron,było pewnie,niektore sceny podwodne można ogladać wielokrotnie

  • Ładne widowisko i tyle

  • Choć nie ma świeżości oryginału to jednak pozwala w drugim akcie odkryć nowy ,orzeźwiający rodzaj doświadczenia.Znów poczułem się jak małe dziecko porwane w żywy ocean atrakcji,choć wątpliwy pod względem fabularnym czy metafizycznym ,ocierający się o mielizny ale wizualnie wypływający na głębokie wody czystego kinowego surrealizmu.Sconograficznie,dźwiękowo i wizualnie - oszałamia,jest trochę przeładowany wątkami i akcją ,ma problemy z zakończeniem ale ogólnie to przyjemny seans.

  • Pod względem efektów i światotworzenia wyśmienite. Scenariusz nieco lepszy niż w pierwszej części, choć nadal jest tylko pretekstem do zwiedzania Pandory. Może warto jeszcze dać szansę temu uniwersum.

  • Gdyby miał ocenić sam scenariusz i fabularne decyzje, to wiecie... A gdybym obejrzał na laptopie, to już wiecie bardziej. Ale to było takie kinowe doświadczenie, że prawie się utopiłem, tuląc wieloryba i wierząc w potęgę rodzinnych więzi.

  • WIDOWISKO - wspaniale nakręcone, zainscenizowane, a format 3D pochłania bez reszty w ten przepięknie zaprojektowany świat. Z drugiej strony oczekiwałem po pierwszej części czegoś więcej niż tego samego schematu - poznawanie świata i bitwa Na'vi kontra ludzie - tylko zamiast powietrza i lasu mamy wodę.