Filmweb

  • Średnia ocena: 5.8
  • Pozytywnych recenzji: 62%
  • Liczba recenzji: 710 w tym 708 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 441
  • Liczba recenzji negatywnych: 267

Rozkład ocen

  • 10
    2
  • 9
    15
  • 8
    92
  • 7
    189
  • 6
    143
  • 5
    109
  • 4
    76
  • 3
    61
  • 2
    13
  • 1
    8

Recenzje

  • 7.0
    Kuljanin nie pędzi na łeb na szyję, pozwala wybrzmieć melancholii bohaterów, powoli buduje wielokierunkowe relacje pomiędzy nimi, pokazuje awers i rewers desperackich działań.
  • 6.0
    Oglądając "Uwodziciela", prawie nie czuje się tego, że jest to pierwszy pełnometrażowy film reżysera. Alami wykazuje się dużą zręcznością w tworzeniu interesujących bohaterów.
  • 4.0
    Otwarta mizoginia i uprzedmiotowienie to jednak ślepe uliczki, które robią z "Wyznania" kobietożerczy pamflet. Serio, czy naprawdę potrzebujemy jeszcze więcej pogardy i przedpotopowych klisz, żeby pokazać, w jak wielkie kompleksy wpędzają nas niezależne kobiety?
  • 7.0
    Na tegorocznym festiwalu Kino Dzieci film Nørgaarda nieprzypadkowo zgarnął nagrody i od małoletniej publiczności, i dorosłego jury. "Villads" łączy pokolenia.
  • 2.0
    Niestety, do górnolotnych deklaracji Kondrata nie dorasta niska forma, jaką sobie wybrał. Mniejsza już o to, że zamiast próby zmierzenia się z fascynującym życiorysem, wniknięcia w motywacje bohatera, zgłębienia zagadek i wybojów wiary, dostajemy filmową lekcję religii. Żeby chociaż była to zajmująca lekcja, jakieś chwytające za serce chrześcijańskie kino gatunkowe pełną gębą.
  • 3.0
    Jawi się jako przydługa, pozbawiona wyobraźni gra wstępna, która jedynie testuje cierpliwość pasjonatów gatunku. Na szczęście dla twórców, większość widzów będzie tak znudzona filmem, że nie starczy im już sił, by czuć irytację na reżysera i scenarzystów za złożenie obietnic bez pokrycia.
  • 3.0
    Bez dobrego scenariusza Alfredson i jego aktorzy nie mają wielkiego pola manewru.
  • 8.0
    Niezależnie od intencji twórców, będę się więc upierała, że film jest czymś więcej niż tylko relacją z usidlania dobrego mężczyzny przez złą kobietę. Tafdrupowie dają możliwość spojrzenia z dystansem na związek dwóch niepasujących do siebie osób - przeanalizowania, jakie błędy oboje popełniają, czego nie widzą, w którym momencie są szczerzy, a w którym manipulują bądź są manipulowani. Jako wyobrażenie współczesnych kobiet z perspektywy współczesnych mężczyzn ich film pozostaje udanym żartem.
  • 7.0
    Jeżeli chociaż kilku widzów poczuje, że tam, nad Eufratem, nie ma żadnych obcych, innych i niebezpiecznych, tylko te same kruche, narażone na cierpienie ciała - będzie to sukces większy niż tysiąc sensacyjnych nagłówków z tysiąca brukowców.
  • 5.0
    Są więc rozkrzyczane koncerty z jednej strony i psychodeliczne tripy z drugiej, brak jednak autentycznej, udzielającej się emocji. Film ogląda się więc na zimno - i to chyba jego największy grzech.
  • 9.0
    Choć nowy film Amichaia Greenberga jest mocno osadzony w realiach Izraela i odnosi się bezpośrednio do bolesnej przeszłości narodu żydowskiego, to okazuje się być niezwykle aktualny w każdym miejscu na Ziemi, w którym nacjonalizm stara się zdobyć monopol na historię i tożsamość.
  • 1.0
    W swoich najlepszych momentach film przypomina tanią, odpustową, szkaradną estetycznie, pozbawioną krzty narracyjnego polotu, wyzutą z humoru, konstrukcyjnie niespójną, lichą dramaturgicznie, kiepsko sfastrygowaną, pstrokatą, koncepcyjnie miałką, nieskażoną głębszą myślą i powierzchowną frajdą, nudną jak flaki z olejem, niezamierzoną parodię "W głowie się nie mieści" studia Pixar.
  • 6.0
    Wbrew tytułowi - raczej podzieli niż zjednoczy widownię. Ale to chyba dobrze.
  • 5.0
    Odpowiednik wina ze średniej półki. W sam raz dla kogoś, kto zmęczył się ofertą z dyskontów, a nie ma siły na bardziej wyrafinowane, wymagające większych nakładów czasowych i finansowych somelierskie doświadczenia.
  • 7.0
    Takie wakacje jak w "Goodbye, Berlin" zdarzają się w życiu tylko raz. Na szczęście dzięki magii kina można je przeżywać wiele razy.
  • 7.0
    Niektóre wątki są co prawda słabsze - zwłaszcza ten dotyczący ekonomicznej sytuacji rodziny Rosy. Nad pewnymi rozwiązaniami można by dyskutować, ale "Jestem Rosa" to naprawdę przyzwoite kino.
  • 6.0
    Dzieciaki, które czekały na możliwość zobaczenia ulubionych bohaterek na dużym ekranie, nie powinny być jednak rozczarowane.
  • 5.0
    Sam film jest jak jego męscy bohaterowie: sympatyczny, ale niezapadający w pamięć. Jedyne, co udało się Hallie Meyers-Shyer, to stworzenie opowieści, która nie irytuje widzów.
  • 7.0
    Dobrze, że nowy "Blade Runner" nie jest bezpiecznym klonem oryginału. Ale narastający z biegiem akcji heroiczny ton wydaje się zgrzytem.
  • 6.0
    Zwiewny, słodko-gorzki film - choć niekoniecznie o lekkich sprawach. W rezultacie po sympatycznym seansie "Dziecko Apokalipsy" dość łatwo wywieje wam z głów.
  • 8.0
    Nie wiem, czy Złota Muszla pomoże filmowi zapisać się na kartach historii kina, na pewno jednak po "The Disaster Artist" reżyserska kariera dobijającego czterdziestki Franco - inaczej niż bohatera jego filmu - nabierze rozpędu.
  • 3.0
    Czerstwe dowcipy trzyma na nogach łopatologiczny scenariusz - oczywistości w rodzaju "dobry żołnierz kontra fajtłapowaty żołnierz", nieprzebierający w środkach, ale ostatecznie głupkowaci mafiozi, akcja zawiązywana według złotej reguły "zabili go i uciekł", to wszystko raczej nie zaprasza do śledzenia historii z wypiekami na twarzy.
  • 7.0
    Ucieka większości oczywistych schematów - redukcjonizmowi nauk ścisłych, kliszom kultury popularnej i pretensjom sztuki współczesnej. Estetyzuje naukę i unaukowia estetykę, pozwalając nam na podwójnie grzeszną przyjemność: z nabywania nowej wiedzy i z patrzenia na piękno.
  • 7.0
    Ambicje twórców znacząco wykraczają jednak poza chęć stworzenia doskonałej imitacji dzieł geniusza. Kobiela i Welchman zapragnęli zrozumieć holenderskiego malarza nie tylko jako artystę, lecz także człowieka.
  • 4.0
    Mimo wszystko radziłbym nie traktować "Botoksu" jako kompendium wiedzy o rodzimej służbie zdrowia. W optyce reżysera każda incydentalna patologia wydaje się bowiem normą, a jedno zgniłe jabłko - całym sadem.
  • 7.0
    Zabawnie, uroczo i bardzo pozytywnie.
  • 4.0
    Kinowa dystrybucja chcąc nie chcąc narzuca kontekst odbioru, który może wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku dokumentu Rafaela Lewandowskiego "Z dala od orkiestry".
  • 3.0
    Typowy hollywoodzki półprodukt. Środki wykorzystano fabryczne, więc i z taśmy zjechała tandetna chimera: za dużo guseł na przekonujący dramat medyczny, za mało mroku na dobre kino grozy.
  • 6.0
    W efekcie bohaterowie zarażają swoim znudzeniem publikę, a film robi się równie jałowy co świat, który opisuje. Po seansie pod powiekami zostają przede wszystkim świetne role młodych naturszczyków oraz wykreowana z pomocą polskiej operatorki Moniki Lenczewskiej plastyczna wizja konającej niewinności.
  • 7.0
    Nakręcona i zagrana bez pretensji opowieść o tym, że walka z własnym strachem może być wyzwaniem dla dwojga, zaś asekuracja podczas wspinaczki na szczyt nie jest powodem do wstydu.
  • 6.0
    Słodko-gorzki, nienachalny, wiarygodny. Ciepły wiosenny wietrzyk.
  • 7.0
    Dzieło Vaughna ma w sobie jednak tyle bezpretensjonalności i dystansu, że trudno się na nie boczyć. "Złoty krąg" to solidna angielska robota.
  • 4.0
    Jest fenomenalnie wyglądającą animacją i to właściwie jedyne, co z tego filmu zapamiętałem. Internetowi złośliwcy, twierdzący, że za trzecim razem się nie uda, mieli tym razem rację.
  • 3.0
    Są obarczone głównymi grzechami etiud studenckich: całą dramaturgię próbują budować za pomocą słowa.
  • 8.0
    Dzięki tym wszystkim elementom "Piękny kraj" staje się hipnotyzującą baśnią, wciągając widzów do świata przedstawionego, odzierając ich ze sceptycyzmu, który rodzi się z aż za dobrej znajomości narracyjnych schematów filmowych.
  • 5.0
    Ma trzy wielkie atuty. Tytułowy esej francuskiego pisarza, jego niesamowitą ekranową prezencję oraz głos Iggy'ego Popa.
  • 5.0
    Paradoksalnie jednak, jak to w przypadku podobnych tworów bywa, całość ogląda się bez bólu. Na każdy idiotyczny zwrot akcji przypada tu parę minut nieźle budowanego napięcia, każda bitka ma przynajmniej parę ujęć, które pozwalają zapomnieć, że filmu nie nakręcił Paul Greengrass, zaś wszystkich Dylanow O'Brienów tego świata równoważy jeden Michael Keaton.
  • 7.0
    "Ptaki..." zaczynają się tam, gdzie większość podobnych filmów dobiega końca. Zamiast rekonstruować na ekranie sam proces ludobójstwa w Ruandzie, polscy twórcy opisują "krajobraz po bitwie", opowiadają o traumie, żałobie, a w końcu także i o zdolności do przebaczenia.
  • 4.0
    Trudno się tym wszystkim przejąć, bo fabularny ciąg przyczynowo-skutkowy pełen jest dziur, wszystko wydarza się "tak o".
  • 7.0
    "Zabójczy Jacques" nie jest więc komedią, jakiej można się było spodziewać. Niemniej jednak pozostaje filmem zabawnym, idealnym na pochmurne popołudnie lub wieczór.
  • 3.0
    Jest właśnie taką plecionką koszmarnych stereotypów, nieśmiesznych uproszczeń i kiepskiego aktorstwa.
  • 5.0
    Jest więc jak szkatułka na sklepowej półce: kusi kunsztownym wykonaniem, ale w środku jest zupełnie pusta.
  • 7.0
    Finał robi wstrząsające wrażenie także dlatego, że rozgrywa się w - pozornie bezpiecznej - przestrzeni rodzinnego domu. Decydując się na taki manewr, Legrand doskonale wie, co robi. Zwodnicza swojskość czyni czającą się w filmie grozę jeszcze bardziej intensywną i trudną do zniesienia. Trzeba przyznać, że termin "domowe ognisko" dawno już nie wybrzmiał w kinie w sposób równie dosłowny.
  • 7.0
    Przez tych około osiemdziesiąt minut dowiedziałem się prawdopodobnie więcej o pingwinach królewskich niż przez całe moje życie. Luc Jacquet stworzył świetny obraz, który swoją słodkością i narracją trafi do serc najmłodszych, a pięknymi kadrami zachwyci niejednego dorosłego.
  • 1.0
    Debiutujący za kamerą Christoph Rurka całą wiedzę o kinie i życiu wyniósł najpewniej z polskich kabaretów. Bez względu na to, czy obserwujemy propozycję korupcyjną, podglądamy bohaterów przy kuchennym stole czy jesteśmy w samym środku policyjnej obławy, oglądamy festiwal czerstwych gagów, pozbawionych puenty dowcipasów i słownego ping-ponga, w którym za piłeczkę służy ołowiana kula.
  • 6.0
    Za dużo tu czerni i bieli, a za mało szarości. Postacie dorosłych wydają się jednowymiarowe, a autorski pesymizm niemal do samego końca nie zostaje rozrzedzony choćby odrobiną światła. W efekcie powstał film szlachetny i smutny, ale skażony grzechem oczywistości.
  • 9.0
    Bezpretensjonalny, niemal błahy ton filmu nie powinien jednak zwieść fanów reżysera. Nawet jeśli "Mektoub, My Love: Canto Uno" przypomina "Pamiętniki z wakacji", to tylko takie, które mogłyby wyjść spod ręki Balzaca albo Marivauxa.
  • 6.0
    Kino tak bardzo bałkańskie, że w pierwszej chwili zadziwia, jak aktualny w polskich warunkach jest to film. W czasach, kiedy wściekły nacjonalizm rozpycha się w naszym kraju, przybywa Rajko Grlić z opowieścią o burzeniu murów ksenofobii.
  • 7.0
    Reżyser nie pozwala sobie na szczęście na tani sentymentalizm i naiwność. "Sweet Country" to nie jest kraj dla dobrych ludzi.
  • 5.0
    Pozbawiony polotu "The Third Murder" stanowi świadectwo kryzysu w karierze Japończyka, który urastał do rangi ulubieńca najważniejszych światowych festiwali. Kilka naprawdę udanych scen pozwala jednak mieć nadzieję, że zapaść jest tylko chwilowa, a reżyser już wkrótce powróci do olimpijskiej formy.
  • 8.0
    Zagrane jest to wszystko bez jednej fałszywej nuty, napisane bez pretensji i nakręcone z wyczuciem trudnej, komediowo-dramatycznej materii.
  • 8.0
    Doceniam inscenizacyjną biegłość reżysera, biję pokłony przed odwagą i poświęceniem Lawrence. "mother!" największe wrażenie robi jednak wtedy, gdy twórcy sugerują ewentualne interpretacje, a nie wbijają je do głowy młotem pneumatycznym.
  • 9.0
    Trwa wprawdzie niemal 200 minut, ale z ręką na sercu mogę przyznać, że nie widziałem w nim ani jednego zbędnego fragmentu.
  • 9.0
    Tym, co czyni ten film wyjątkowym, jest jednak empatia twórcy. McDonagh może puszczać oko do kinomanów, zderzać śmiertelną powagę z groteską, ale na końcu i tak najważniejsi są dla niego bohaterowie.
  • 7.0
    O sile "The Leisure Seeker" świadczy zatem nie, raczej sztampowa, treść, lecz atrakcyjny sposób jej przekazania.
  • 8.0
    Świetnie wyreżyserowana "La Villa" pozostaje bardziej wyważona niż histeryczny "To tylko koniec świata" i zabawniejsza od humorystycznego na siłę "Happy endu".
  • 6.0
    Frears do spółki ze scenarzystą Lee Hallem wrzuca do jednego garnka sporo pomysłów. Choć nie wszystkie udało im się wyważyć w idealnych proporcjach, film nie rozczaruje raczej fanów talentu reżysera.
  • 5.0
    Wszystko wskazuje zatem na to, że fokstrot, który w opinii fachowców stanowi jeden z najtrudniejszych tańców towarzyskich, okazał się dla reżysera zbyt skomplikowany. Mylący kroki i gubiący rytm Maoz z całą pewnością nie osiągnął w swej sztuce biegłości zaprezentowanej przed laty przez Ariego Folmana w "Walcu z Baszirem".
  • 7.0
    Clooney nie tylko świetnie prowadzi swoją obsadę. Potrafi również z talentem budować napięcie, a także gładko łączy ze sobą wewnątrz jednej sceny powagę z absurdem.
  • 7.0
    Jeśli potraficie zaakceptować przesłanie filmu, to czeka Was 75 minut wspaniałej rozrywki. "O czym szumi las" jest piękną animacją, która zachwyca stroną estetyczną i poziomem wykonania.
  • 7.0
    To ten rodzaj kina, na którym dobrze będą bawić się przedstawiciele kilku pokoleń.
  • 7.0
    Nie jest przepełnionym ambiwalencją dramatem psychologicznym, lecz hybrydą coming of age i kina drogi. Nawet jeśli dzieło może wydać się przez to odrobinę konwencjonalne, drobne słabości scenariusza wynagradza w nim wyśmienita reżyseria. To opowieść elegancka, autentycznie poruszająca i przemyślana w najdrobniejszych szczegółach.
  • 4.0
    Największym plusem "Sparka" jest to, że nie jest animacją złą, raczej - nieudaną. Nikogo nie skrzywdzi, ale też nie uszczęśliwi.
  • 3.0
    W swojej skończonej powadze i całym kiczowatym majestacie - przypominają hity z pasma nocnych marków, które nasi ojcowie oglądali z rumieńcami na twarzy i butelką piwa w ręce.
  • 8.0
    Okaże się prawdopodobnie największym sukcesem artystycznym w karierze Meksykanina. Nominacje do Oscara za scenografię, zdjęcia czy charakteryzację wydają się formalnością podobnie jak laury dla obsady.
  • 7.0
    Choć stracił szansę na okazanie się filmem wybitnym, z całą pewnością pozostał bardzo przyzwoitym kawałkiem kina.
  • 6.0
    Reżyserski duet snuje tę historię w tonie antropologicznej baśni, stawiając na stylistyczną prostotę. Nie zawsze jednak szlachetną. Miejscami razi zgrzebny montaż ujęcie/przeciwujęcie, który ewidentnie ma obejść warsztatowe niedostatki nieprofesjonalnych aktorów. Ale i ten chwyt ma swój urok, tym bardziej że naturszczycy są tu jednak bardzo (sic) naturalni i wiarygodni.
  • 4.0
    Fakt, że z dokumentem - nawet fabularyzowanym - trudno przegrać do zera, niewiele tutaj zmienia. Jasne, "Habit i zbroja" to najlepszy film o Krzyżakach w tym roku i nie powinno to umknąć braci pedagogicznej. Problem w tym, że ta sama brać mogłaby po prostu zabrać drogie dzieci do parku, wbić w ziemię dwa patyki i opowiedzieć im o nich w równie zajmujący sposób.
  • 6.0
    Nie jest kolejną opowiastką ku pokrzepieniu serc. Reżyser z Quebecu wykorzystuje formułę, by zdemaskować jej fałsz oraz destrukcyjność nierealistycznych oczekiwań, jakie wywołuje u widzów.
  • 3.0
    Nad "First Reformed" można by w podobny sposób pastwić się jeszcze długo, ale warto oprzeć się tej pokusie, choćby z szacunku dla dotychczasowego dorobku jego twórcy. Sromotna klęska zdolnego skądinąd reżysera jest zaskakująca tym bardziej, że w pewnym momencie Schraderowi udaje się mimowolnie zdiagnozować jej przyczyny.
  • 7.0
    Ekscentryczny komediodramat, który w lekkim tonie mówi o sprawach wagi ciężkiej. Portretuje pełną podziałów Amerykę oraz jej niedomagającą klasę średnią, w duchu klasyków egzystencjalizmu pyta o rozterki współczesnego człowieka, a na dokładkę snuje rozważania o dalszych losach naszej planety. Wbrew miniaturowemu tytułowi ambicje reżysera są więc całkiem spore.
  • 7.0
    Choć metoda reżysera pozostaje taka sama od lat, zmienia się otaczająca rzeczywistość. "Safari" nie pozostawia wątpliwości, że - w pozbawionej solidarności, hermetyzującej się Europie - terapia szokowa doktora Seidla jest nam potrzebna jak nigdy dotąd.
  • 7.0
    Największa siła "Braci Lumiere" polega na tym, że nie ograniczają się do nostalgicznego wspominania dawnej niewinności kina. Francuski dokument jest zdolny, by na powrót wcielić ją w życie i dać widzom tę samą bezinteresowną przyjemność, jaką przed laty oferowały filmy tytułowych bohaterów.
  • 6.0
    Przyzwoite aktorstwo odtwórców głównych ról, niezłe tempo akcji oraz elegancko sfotografowane plenery Paryża i Hagi. Poza tym umówmy się - każda komedia romantyczna, której bohaterowie mają więcej niż 30 lat i nie wyglądają jak modele z okładki "ELLE", zasługuje na uwagę.
  • 7.0
    Z charakterem, z humorem, w tempie. Czy tak spełnia się amerykański sen - niewiele myśląc o konsekwencjach, byle do przodu? Cokolwiek by mówić, ogląda się to dobrze.
  • 5.0
    Gdyby nie aktorska siła dwóch Katarzyn, obrazy Provosta najpewniej rozpłynęłyby się w powietrzu chwilę po seansie.
  • 7.0
    Kreacje aktorów, humor i głęboka empatia obecne w "Sławie" tworzą kino, któremu - niezależnie od pory roku - warto dać szansę.
  • 7.0
    "Jak upaść to upaść, im niżej, tym lepiej" - powtarza za Dostojewskim Łoźnica. A potem bierze kamerę i faktycznie schodzi coraz niżej. To podróż, po której trudno zasnąć, zwłaszcza gdy skleimy sobie te piekielne puzzle w jeden wielki obraz narodu. Ale też wędrówka, w trakcie której, paradoksalnie, łatwo się znieczulić.
  • 7.0
    Kaurismäki - zgodnie z tytułem - pokazuje "drugą stronę" zaangażowanego kina. Daje nadzieję, że możliwa jest ucieczka od propagandowych klisz, które nieraz - w bardzo słusznym celu - bardzo nas emocjonalnie szantażują. Fiński reżyser nie wywiera na nikim presji. Zamiast wpychać nam w gardło emocje, zachowuje kamienną twarz.
  • 5.0
    Rozkosznie głupiutki i zarazem przezabawny film.
  • 8.0
    Webb bezbłędnie zarządza tu przepływem informacji, powoli wprowadza nas w meandry wspólnej historii postaci, świetnie buduje napięcie - choćby w sekwencji testu, jakiemu poddaje Mary pewien matematyk.
  • 6.0
    Inne "mamuśki" natomiast docenią film za inteligentny humor i kojącą siłę kobiecej solidarności - a także siłę kobiecości w ogóle. Przede wszystkim za sprawą fantastycznych aktorek z Toni Collette na czele.
  • 4.0
    Nie będę bawił się w teoretyka i historyka kina, zwłaszcza że mówimy o filmie dla dzieciaków, ale byłoby nieźle, gdyby sequel mówił coś nowego o bohaterach, stawiał ich przed trudniejszymi wyzwaniami, wykorzystywał zalety i przywary w innych sytuacjach. Film Brunkera jest tymczasem dzieckiem intelektualnego lenistwa oraz realizacyjnej rutyny.
  • 6.0
    Być może to po prostu znak czasów - nasza ponura rzeczywistość nie do końca przystaje do konwencji poczciwego kina sensacyjnego sprzed lat.
  • 3.0
    Efekt jest zabójczo niewiarygodny. Jak na film w ludzkiej skali, zrodzony z empatycznego instynktu, "Dom wygranych" razi swoją emocjonalną pustką.
  • 3.0
    Fabuły jest tu tyle co mięsa drobiowego w tanich kabanosach.
  • 6.0
    Choć "Królewicz..." wydaje się obarczony zbyt wieloma wadami, by stanowić artystyczne spełnienie, bez wątpienia wciąż warto kibicować jego reżyserowi. Nawet ambitna porażka skłonnego do ryzyka Czekaja satysfakcjonuje bowiem bardziej niż wykalkulowane sukcesy większości jego kolegów po fachu.
  • 3.0
    Gdzieś w procesie realizacyjnym, po fatalnych wynikach testowych pokazów, twórcy zmuszeni byli dokonać wielu zmian i niestety czuje się to wyraźnie niemal w każdej scenie. Żaden trop gatunkowy - fantasy, western czy science fiction tu nie działa, a momenty, w których nasz świat zazębia się ze światem równoległym, zamieszkanym przez czarnoksiężników i demony, wyjęte jakby z komedii "Goście, goście", tylko podkreślają reżyserską inercję.
  • 8.0
    Sprawdza się zarówno jako hołd złożony najszlachetniejszemu z gatunków, jak i jego antyteza, film o kryzysie męskości oraz historia mężczyzny większego niż kino, popis estetycznego minimalizmu oraz kino, które trzyma za gardło. Właśnie za takie paradoksy dostaje się najważniejsze nagrody.
  • 6.0
    Fakt, że historia czerwonego psiaka znajduje szczęśliwą kontynuację w "Przygodach Rudego", skutecznie powstrzymuje jednak łzy i czyni go bardzo przyjemnym filmem idealnym na wakacje - nie tylko dla dzieci i nie tylko dla rodziców.
  • 7.0
    Bardzo organiczny, dowód, że klasycznie hollywoodzką inscenizację można przekuwać na świeży ekranowy efekt. A przy okazji: wzór, jak opowiadać o wybojach lokalnej historii za pośrednictwem uniwersalnego filmowego języka. Polityczna wrażliwość i kino gatunków maszerują tu ramię w ramię, pora odrobić lekcję.
  • 7.0
    Twórcy "Annabelle" bez pardonu zaprzeczyli znanej w przyrodzie regule, że nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Po nieudanych pierwszych narodzinach szybko wymyślili drugie i trzeba przyznać, że tym razem się udało. Nowa "Annabelle" i nowe "Narodziny zła" to bardzo udany początek.
  • 5.0
    Na szczęście od samego początku nie obiecuje nic ponad uroczą opowiastkę, więc nie ma tu mowy o rozczarowaniu z powodu zbyt wygórowanych oczekiwań. Ten film po prostu ma ukoić nerwy i otulić widzów puchową kołderką pozytywnych emocji. Co też czyni całkiem skutecznie.
  • 8.0
    Że "Makala" jest filmem, w którym pchamy ten rower razem z bohaterem, chyba dodawać nie muszę - wszystko za sprawą precyzyjnej formy, narracyjnej finezji i reżyserskiej samokontroli Grasa. Z kolei u kresu podróży czeka na nas coś, czemu kształt mogą nadać tylko najlepsi dokumentaliści.
  • 6.0
    Czeska animacja okazuje się więc nie tylko przyjemną rozrywką, ale też całkiem wiarygodną lekcją życia. Od filmu wchodzącego do kin w samym środku upalnego lata więcej nie należy wymagać.
  • 7.0
    Jeden z filmów niepozwalających widzowi na obojętność. Styl Fiony Gordon i Dominique'a Abla może wydać się tyleż uroczy, co pretensjonalny, ale z całą pewnością nie można odmówić mu wyrazistości. O specyfice kanadyjsko-belgijskiego duetu decyduje przede wszystkim ekscentryczne poczucie humoru, które powinno spodobać się wszystkim wielbicielom nieodżałowanego Jacques'a Tatiego.
  • 7.0
    Reżyserka potrafi opowiadać o stanach uczuciowego wypalenia, najróżniejszych okresach bezdecyzyjnych oraz środowiskach, które budują wokół bohaterów niewidzialne mury.
  • 8.0
    Chociaż Flying Lotus nie miał jeszcze okazji pochwalić się swoim dzieckiem poza obiegiem festiwalowym oraz własną piwnicą, "Kuso" cieszy się (nie)sławą jednego z najbardziej obrzydliwych filmów w dziejach kina. A ja się z tą opinią zgadzam, bo wiele na ekranie widziałem, ale na pewno nie faceta posuwającego zaropiały i opowiadający sprośne żarty wrzód na szyi swojej dziewczyny.
  • 4.0
    Niestety "Babskie wakacje" są taśmową produkcją hollywoodzką, więc wszystkie momenty, w których naprawdę jest się z czego śmiać, są efektem ubocznym, a nie wynikiem przemyślanego twórczego podejścia do materiału wyjściowego.
  • 8.0
    Reżyserska maestria Ducournau, w połączeniu z doskonałymi rolami Marillier i Rumpf oraz inteligentnym przenicowaniem schematów kina grozy, przynosi film, który mówi o nas więcej, niż chcielibyśmy przyznać. A jeśli się mylę i jest wyłącznie kampową fantazją o kobiecej zemście na męskiej rasie, to tym lepiej dla kina i gorzej dla mężczyzn. Bon apetit!