Michał Piepiórka

  • Średnia ocena: 5.8
  • Pozytywnych recenzji: 67%
  • Liczba recenzji: 254 w tym 69 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 46
  • Liczba recenzji negatywnych: 23

Szczegóły

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
  • 8
    7
  • 7
    20
  • 6
    19
  • 5
    9
  • 4
    5
  • 3
    7
  • 2
    2
  • 1

Recenzje

  • 5.0
    Z powodzeniem może posłużyć jako przykład filmu, który w spektakularny sposób zmarnował wielki potencjał. Przewrotnie, to właśnie te elementy, które miały zagwarantować sukces, okazały się ciężarami, ciągnącymi tę produkcję na dno wyjątkowo mętnego jeziora.
  • 7.0
    Za autora "Blade Runnera 2049" nie powinien wcale uchodzić Villeneuve, lecz Deakins, bo to właśnie on uratował ten projekt od trywialności. Trzeba jednak docenić, że kanadyjski reżyser potrafił ze słabego scenariusza ulepić film, który długimi partiami bardzo dobrze się ogląda, choć niezmiernie daleko mu do maestrii dzieła sprzed trzydziestu lat.
  • 2.0
    Nie narzekajmy na "Botoks", lecz na współczesną Polskę i doskonale znaną rzeczywistość - bo film Vegi jest jej idealnym wykwitem, dziełem, które być może w najlepszy sposób charakteryzuje obecne nastroje w naszym społeczeństwie.
  • 6.0
    Skromny, niepozorny, momentami wręcz nieatrakcyjny - ale domagający się docenienia. Potrafi oczarować nie tylko bohaterką, ale również uczuciem, które przelała na ekran reżyserka, ewidentnie zafascynowana portretowaną kobietą.
  • 5.0
    Klimat niby się zgadza, bohaterowie ci sami, intryga nawet zajmująca, ale zabrakło czegoś, co mogłoby porwać złaknioną nowych bodźców widownię. W drugiej części "Kingsmanów" jest wszystko, co było w pierwszej - oprócz kreatywności.
  • ?
    Dzięki tej artystycznej swobodzie, filmowcy wpisali się w prężnie rozwijający się od kilku lat w światowym kinie twórczy trend polegający na wyznaczaniu własnej formalnej drogi, odrzucającej rozróżnienie na kino fikcji i kino faktów.
  • 7.0
    Umiarkowanie, precyzja, sposób prowadzenia aktorów, a także wiarygodność obyczajowa i psychologiczna każą widzieć w "Cichej nocy" dzieło ponadprzeciętne, a w Domalewskim niezwykle obiecujący talent!
  • 7.0
    Nie zważając na kilka pomniejszych wad, "Najlepszy" jest powtórką z "Bogów" - okazuje się, że dobrze przygotowany przepis potrafi się sprawdzić w każdych okolicznościach.
  • 4.0
    Do problemów wynikających już z samego pomysłu na film, należy dodać również te związane z realizacją.
  • 7.0
    Dzięki Maślonie nadal można uwierzyć, że da się w polskim kinie pisać inteligentne, niewymuszone, zaskakujące i autentycznie zabawne dialogi, wymyślać abstrakcyjne sytuacje, które stają się dowcipnym refleksem rzeczywistości, a na dodatek złożyć to w spójną, czytelną, porywającą całość!
  • 3.0
    Wspomnienie seansu tego filmu również dobrze byłoby pchnąć w niepamięć i mieć święty spokój - nie ma się też co pastwić nad młodym twórcą, nie każdy przecież jest Smoczyńską, Szelc czy Matuszyńskim. Ale z drugiej strony wylewająca się z ekranu pewność co do własnego kinematograficznego geniuszu i pogarda, z jaką młody twórca spogląda na branżę, która najwyraźniej się na nim się nie poznała, prowokuje do ostrej reakcji.
  • 6.0
    Giżycki łączy żywą akcję z animacją, by wskazywać na niesamowitość kina, stającego się nierealnym, choć wiarygodnym odbiciem rzeczywistości - światem w pigułce poszerzonym o wyjątkową magię. Reżyserowi udało się wskazać na łącznik między tymi światami, ale przede wszystkim uchwycić wyjątkowość sztuki - i to nie tylko kinematograficznej.
  • 8.0
    Dawno nie było tak mocnego, ale przy tym mądrego i wyważonego filmu o przemocy - i to nie tylko w polskim kinie.
  • 7.0
    Jest znakomitym powrotem do przeszłości rodzimej kinematografii. Kox jednocześnie potrafi zachwycać pomysłowością, bawić subtelnym humorem, wciągać w fantastyczny świat przyszłości i niepokoić dystopijną wizją.
  • 3.0
    Catalina jest dla widzów enigmą i pozostaje nią do samego końca - sugerowana przez reżysera tajemnica szybko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, przez co w żaden sposób nie jest w stanie nas sobą zainteresować. Jest nijaka, chaotyczna i pozbawiona wyrazu. Ale może to nie z nią jest problem - tylko z całym filmem?
  • 8.0
    Jeden z najoryginalniejszych i najlepszych debiutów ostatnich lat w polskim kinie! Jagoda Szelc udowodniła, że także w naszym kraju można robić filmy nieoczywiste, formalnie odważne i niejednoznaczne, a przy tym w pełni spełnione artystycznie.
  • 3.0
    Punkt wyjścia jest nawet intrygujący. Oddaje ducha współczesnej, instagramowej kultury, w której liczy się to, co da się pokazać w czasie trwania jednego "snapa". Rosłaniec przedstawiła więc wyciąg z życia jednej z młodych osób, którym bardziej zależy na tym, jak wypadną jej selfiaki na Inście, niż życie w tak zwanym realu. Problem z tym, że nie potrafiła wznieść się ponad największe banały, jakie można powiedzieć o współczesnej młodzieży.
  • 3.0
    Przedstawiona sytuacja - bo nawet nie fabuła - zbudowana jest bowiem na mocnych uczuciach, które targają zagubionymi w trudnej rzeczywistości bohaterkami. Jednak ich teatralnie przesadzone szamotanie na ekranie kieruje całość w stronę niezamierzonej groteski.
  • 4.0
    Przy całej nieznośnej pewności co do własnych racji, którą emanują twórcy, film broni się wymiarem realizacyjnym - więcej tu realizmu i dosadności, niż prymitywnego bogoojczyźnianego patosu, choć twórcy nie mogli sobie odmówić kilku scen rozegranych na nieco wyższej nucie sentymentu.
  • 6.0
    Potrafi zachwycić przede wszystkim wyobraźnią i pomysłowością - głównie narracyjną, ale również tą w zakresie pisania dialogów czy konstrukcji bohaterów. Niemniej, za mało w tym czystego szaleństwa - za wiele natomiast wykalkulowania i jasno podsuwanych interpretacyjnych tropów, które zabijają przyjemność wychodzenia z własną inicjatywą podczas czytania ekscentrycznych wydarzeń z życia kilku osób, których łączy zbyt wiele, by mogło to być przypadkiem.
  • 7.0
    Tak powinny wyglądać współczesne westerny! Wcale nie trzeba cofać się do czasów Dzikiego Zachodu, ani sięgać po klasyczne motywy rewolwerowców i konfliktu bladych twarzy z rdzenną ludnością, by nakręcić film, będący znakomitą realizacją tego gatunku.
  • 5.0
    Gdy podejdzie się do tego przedsięwzięcia z odpowiednim dystansem, to można dojrzeć w nim przewrotność, inteligentną błazenadę i artystyczną prowokację. Ale trudno nie odnieść wrażenia, że pomysłu starczyło na krótką scenkę, a nie na aż tak długi film, zamieniający się ostatecznie w ciąg powtarzających się i zwyczajnie nużących żartów.
  • 6.0
    Nie posiada siły precyzyjnych, moralnych przypowieści Asghara Farhadiego - jest fabularnie znacznie skromniejszy, bardziej dosłowny i dosadny. Co nie zmienia faktu, że w niezwykle sugestywny, przekonujący, etycznie przewrotny sposób wymierza celny cios urzędniczym patologiom.
  • 6.0
    Przykład bardzo dobrze pomyślanego i zrealizowanego niezależnego kina gatunkowego.
  • 2.0
    Jedyne, co podczas seansu jest pewne, to fakt, że chciałoby się wyjść z sali jak najszybciej. Aktorzy nie grają, scenariusz nie działa, zdjęcia są fatalne - również na poziomie technicznym - dialogi niedorzeczne, sceneria jest brzydka, a historia nieciekawa.
  • 6.0
    Skromny, prosty, momentami wręcz prostolinijny, jak jego bohater, ale przy tym równie szczery - po prostu zrodzony z pasji. Reżyser ostatecznie bardzo sprawnie, za pomocą jednego dialogi, związał ze sobą oba wątki, co zwieńczyło bardzo przyzwoity film.
  • 3.0
    Od impresyjnych, pseudo-poetyckich i nic nie wnoszących zdjęć, patetyczno-żałosnych niby pożegnań zza grobu, piętrzących się banałów i wylewającej się z ekranu pretensji, znacznie wolałbym całkiem klasyczny film o bólu osób, które w obliczu zbliżającej się śmierci, muszą pożegnać się z najbliższymi.
  • 5.0
    "Córkom Abril" trudno cokolwiek zarzucić - pierwsza połowa filmu zapowiada dzieło w pełni spełnione. Problem tego filmu znajduje się gdzie indziej. I wynika on z artystycznej wrażliwości Franco, który uwielbia szokować i prowokować, zmuszając widzów do sympatyzowania z bohaterami targanymi wielkimi emocjami.
  • 5.0
    Podczas seansu nie można było mieć wątpliwości, dlaczego Egipcjanie wyszli na ulicę, by zademonstrować przeciwko zdegenerowanej władzy, ale w równej mierze nie trudno było odczuć chęć wyjścia z sali kinowej, w ramach protestu przeciwko nudzie i bełkotliwej fabule.
  • 4.0
    Escalante chciał połączyć surowy realizm z monster movies, horrorem, a nawet filmem pornograficznym, ale ostatecznie i tak najwięcej zostało z filmowego arthouse'u, który niestety wprowadza do tej względnie ciekawej historii ogromne zasoby nudy.
  • 6.0
    Bakker potrafił z wielką dozą pomysłowości, dystansu i humoru opowiedzieć o istotnym problemie współczesności - samotności, lękach, niedopasowaniu i depresji.
  • 4.0
    Oczekiwałem nowych horyzontów kina, otrzymałem odgrzewanego kotleta i to na dodatek polanego bardzo niestrawną artystowską pretensją.
  • 5.0
    W prześmiewczy i autoironiczny sposób potrafi zarazem bawić, jak i zmusić do refleksji - co z tego, że może nie najambitniejszej.
  • 5.0
    Cała wizualna wirtuozeria zostaje zmarnowana jak para, która idzie w gwizdek, bo Mundruczó najzwyczajniej w świecie nie ma niczego ciekawego do powiedzenia na podjęty temat.
  • 6.0
    Jest przede wszystkim bardzo zabawną komedią. I to komedią familijną, bo opowiada właśnie o sile rodziny, potrzebie wsparcia, bycia razem i wzajemnego zrozumienia - nawet jeżeli czyjeś potrzeby wydaja się tak nietypowe jak chęć zostania psem.
  • 6.0
    Więcej w nim z intelektualnego wyzwania, niż fabularnej opowieści - choć nie stroni od gry gatunkowymi kliszami.
  • 6.0
    Klasyczny dokument przedstawiający sylwetkę sławnej osoby. Trochę nawet zbyt klasyczny jak na film o tak wielkim prowokatorze i rewolucjoniście świata sztuki.
  • 6.0
    To nie tylko lekcja z zakresu kina kultowego, ale również historii Afganistanu i współczesnej polityki.
  • 7.0
    Bałagowi udała się rzecz niezwykła - opowiedział o niezrozumieniu, nienawiści i zniewoleniu korzystając z gestów i języka kojarzonych z tytułową bliskością, ale również miłością i szczęściem.
  • 3.0
    Zamiast szokować, prowokować, albo choćby irytować, popada w niezamierzoną groteskę - nieudolna realizacja tylko pogłębiła wrażenie śmieszności płynące ze sposobu opowiedzenia o pogubionej w swoich uczuciach i życiu bohaterce. Najgorsze jest to, że ten film można czytać również w kluczu politycznym - taka interpretacja widziałaby w nim wyjątkowo wyrachowaną, niesmaczną i upraszczającą rzeczywistość pro-life'ową agitkę, zrównującą dzieciobójstwo z aborcją.
  • 7.0
    Lowry odwracając perspektywę - skupiając się na tym, kto odszedł, a nie tych, którzy pozostali - wydobył smutek śmierci i przemijania, który do tej pory był niezauważany. Za to, ale również za artystyczną odwagę, piękno myśli i obrazu, bezkompromisowość, ale również ostatecznie i humor, należą się Lowry'emu wielkie pochwały.
  • 7.0
    Widać w tym filmie olbrzymie serce reżyserki i pasję demistyfikacji podlaną żądzą krytyki - to ewidentnie dzieło z misją, która jednak w żaden sposób nie przesłoniła walorów artystycznych. "Nie jestem czarownicą" działa nie tylko swoją intelektualną głębią, ale również świetną, przemyślaną warstwą audialną i wizualną.
  • 6.0
    Całość składa się na złożony, niejednoznaczny i głęboki portret wyjątkowej kobiety, która czerpie niezwykłą siłę ze źródła matczynej miłości. "Felicite" to nie tylko obraz kongijskich problemów społecznych, ale również wielki hołd oddany matkom.
  • 5.0
    Bartas jest świetnym obserwatorem i krytykiem współczesności, ale z trudem przychodzi mu przenoszenie swoich myśli na ekran - sięga po poezję, wrażeniowość, metaforę i nastrój, które potrafi wyciągnąć z surowego realizmu, ale to zbyt często zamienia się w pustosłowie. Jego wizji brakuje solidnego, literackiego i logicznego fundamentu, który potrafiłby związać myśl, obraz i historię w jedną, przekonującą, zrozumiałą i daleką od banału całość.
  • ?
    Niezwykła animacja, bo stanowi wyjątkowy hołd złożony prozie życia, zwyczajności, codzienności, wierności, miłości i kompletnej normalności.
  • ?
    Jest momentami zabawną, ironiczną, ale przede wszystkim dość posępną i brutalną historią pewnej torby z pieniędzmi, ukradzionej przez młodego chłopaka szefowi mafii. Film ma w sobie coś z klimatów dzieł Quentina Tarantino, ale został zrobiony znacznie bardziej na serio i ze zdecydowanie mniejszym polotem.
  • ?
    Przykład świetnie narysowanej filmowej pulpy, która bawi zapewne znacznie lepiej, gdy ogląda się ją w gronie znajomych z jakimś zimnych napojem wyskokowym w ręce.
  • ?
    To nie tylko poruszająca opowieść o rodzinnych sekretach, ale również nieco magiczna i wielce humorystyczna historia o sile twórczości, wiary w siebie, poezji i marzeń.
  • ?
    Jedyne, na co można narzekać, to poziom realizacji. Komputerowa animacja pozostawia wiele do życzenia, choć sam design stworków jest oryginalny i zapadający w pamięć.
  • ?
    Próbuje opowiedzieć w nieortodoksyjny, a zarazem dowcipny, lecz niepozbawiony tonów refleksyjnych, sposób o rzeczach fundamentalnych i ostatecznych. I udaje jej się to, choć niekoniecznie wykracza przy tym poza banalne prawdy i oczywistości.
  • ?
    Piotr Stasik przypomniał, jak wielkie możliwości tkwią w dokumencie. Choćby za to należą mu się gratulacje.
  • ?
    Dokument przemyślany, estetycznie dopracowany, intrygujący ze względu na swój temat i rzetelnie sprawozdający z blasków i cieni życia w miejscu, gdzie niejeden z nas niejednokrotnie chciałby uciec.
  • ?
    Odznacza się przede wszystkim ogromną dawką nietypowej wyobraźni oraz oryginalnym konceptem, świetnie sprawdzającym się w materii animacji. Ekscentryzm, tajemniczość, nielogiczność i absurd świetnie korespondują z plastycznością tego medium, z czego twórca znakomicie zdaje sobie sprawę i potrafił skorzystać.
  • ?
    Oglądając mistrza aktorstwa, baletnicę czy pianistę, widzom wydaje się, że wykonawca nie wkłada w kreowane widowisko trudu - obserwator nie skupia się na fizycznej stronie wystąpienia, lecz na grze, tańcu, dźwięku. Wolskiemu i Gawlicie udała się rzecz niezwykła, gdyż w żaden sposób nie odzierając muzyki z owej magii, dodali jej ciężkości fizycznego aspektu wykonania.
  • ?
    Rzadko pojawiają się na polskim gruncie fabularne etiudy, które operowałyby obrazem tak świadomie jak "Deer Boy".
  • ?
    Dobrze porządkuje podstawowe wiadomości na temat biografii i twórczości Lema, ale nie stara się przeniknąć odrobinę głębiej, by pokusić się o bardziej zniuansowaną analizę jego postaci i twórczości. Dobrze jednak, że ten film powstał - niech stanie się punktem zerowym dla kolejnych, bardziej ambitnych projektów.
  • ?
    Zaskakujące, jak wiele można powiedzieć w tak krótkiej formie - już choćby za to należą się młodej twórczyni brawa.
  • ?
    Jeśli potraktować krótkie formy jako obietnicę rozwoju talentów ich twórców, to już nie mogę się doczekać kolejnego filmu Szcześniaka. Skutecznie potrafił mnie zaintrygować również swoją osobą.
  • ?
    Eynedi sięgnęła po różne rejestry opowiadania i gatunkowe zasady. "On Body and Soul" jest zarazem melodramatem, filmem psychologicznym, jak i niezwykle śmieszną komedią. Co najważniejsze, wszystkie te trzy gatunki występują w jednym momencie, tonując się zarazem, jak i wypychając widzów ze znanych tropów interpretacyjnych.
  • ?
    Jest na tyle oszczędny w formie, że można zinterpretować ją jako niezdarność czy niechlujność. To jednak pozory, a minimalizm jest celowy i ma za zadanie zbliżyć widzów do bohaterów i nieprzyjaznej rzeczywistości, z którą przyszło im się zmierzyć.
  • ?
    Choć w filmie nie ma za wiele muzyki, ani scen pokazujących nielegalne imprezy techno, na które można byłoby liczyć, biorąc pod uwagę tytuł dokumentu, to ten brak zostaje zrekompensowany intrygującą warstwą intelektualną.
  • ?
    Dobrą decyzją było całkowite oddanie pola Zappie, który nieustannie mówi do widzów z ekranu. Momentami jednak do montażu materiałów archiwalnych wkrada się chaos - trudno odnaleźć logikę w porządkowaniu materiału audiowizualnego.
  • ?
    Potrafi przełamać tragedię humorem, by za chwilę ponownie uderzyć widzów w twarz mocną sceną.
  • ?
    Zamiast straszyć, czy angażować emocjonalnie - film zwyczajnie śmieszy. Nie powiem, bawiłem się znakomicie, ale chyba nie o taki odbiór reżyserowi chodziło.
  • ?
    Jest przykładem kina wręcz doskonałego, gdzie każdy element do siebie pasuje i został znakomicie wykonany: poczynając od scenariusza, a na grze aktorów kończąc.
  • ?
    Przykład niezwykle potrzebnego i zwyczajnie przyzwoitego kina - szkoda, że nie do końca udanego pod względem realizacyjnym.
  • ?
    Bardzo subtelne kino - kobiece nie dlatego, że one są głównymi bohaterkami, lecz z powodu swojej delikatności i wrażliwości. Należy mieć w sobie wiele empatii, by odnaleźć się w emocjonalnej rzeczywistości ukazanych kobiet.
  • ?
    Choć całość kontrolowana jest przez twórcę "Zaginionej autostrady", który jest szczególnie czuły na punkcie swojej prywatności, to po obejrzeniu dokumentu można mieć wrażenie, że nieco lepiej zrozumieliśmy fenomen jego mrocznej wyobraźni.
  • ?
    Oddziałuje znakomitym pomysłem na fabułę i wiarygodnością przedstawienia - zarówno sytuacji ekonomicznej oraz społecznej, jak i emocjonalnej nastoletniej bohaterki, która szuka swojego miejsca w życiu i społeczeństwie, ucząc się miłości, zaradności i posiadania marzeń.
  • ?
    Jest przykładem kina, które nie działa na żadnym poziomie. Stracone 1,5 godziny mojego życia.
  • ?
    Otrzymaliśmy ciekawą, choć przeładowaną wizualnie laurkę dla zespołu, którego wielkim fanem jest znakomity reżyser.
  • ?
    Nie działa na emocje, a raczej intelekt - daje wgląd w tajniki pracy pilota i pokazuje, jak zachowuje się ekipa podczas katastrofy. Cała reszta jest hołdem złożonym "największemu bohaterowi w historii Stanów Zjednoczonych", jak zostaje nazwany w filmie Sully.
  • ?
    Bardzo żałuję, że nie wszystko w tym filmie gra, bo już od pierwszej sceny hipnotyzuje i zdradza wielki talent reżysera. Potrafi budować postacie i tworzyć zapadające w pamięć sceny. Doskonale operuje klimatem i kreuje emocje. Ma wszystko, by tworzyć wielkie kino, jednak następnym razem niech znajdzie lepszy scenariusz.
  • ?
    Jest dość oszczędną w środkach opowieścią o osobie, której coraz trudniej przychodzi dostosowywanie się do rzeczywistości, w której żyje. Bardzo dobrze wybrzmiewa dramatyczne zakończenie na tle tego statycznego i stonowanego filmu.
  • ?
    Niezwykle zabawny film, a przy tym mądry - przede wszystkim dzięki osobom, które się w nim pojawiają.
  • ?
    Jeśli nie lubicie coachingu, ale nie do końca macie argumenty, by domagać się jego delegalizacji, koniecznie obejrzyjcie dokument Jenny Carchman. Choć robi to niezwykle delikatnie i uprzejmie, bezlitośnie obnaża mechanizmy, które stoją za branżą rozwoju osobistego, wartą w samych Stanach Zjednoczonych 10 miliardów dolarów.
  • ?
    We współczesnym kinie trudno kogoś zaszokować. Neel ewidentnie próbuje, ale mu się nie udaje. Jego prowokacja wypada blado, mimo umieszczenia w filmie wstrząsających scen - zabrakło głębszej myśli i analizy mechanizmów społecznych.
  • ?
    Uczta dla zmysłów i intelektu!
  • ?
    Dokument Rogera Rossa Williamsa w jeszcze większym stopniu niż "Wieża" pokazuje potężną siłę kina - i to nie artystycznego, lecz właśnie tego najczęściej traktowanego pobłażliwie, czyli animacji dla dzieci.
  • ?
    Mimo potężnego ładunku emocjonalnego, który znajduje się w wypowiedziach świadków i wybrzmiewa w dramatyzmie ukazywanych wydarzeń, film ani na moment nie popada w patos czy łzawość.
  • ?
    Wartością tego dokumentu jest czas jego powstania. Linklater jest na fali, właśnie nakręcił powszechnie cenione "Boyhood", jego filmowa filozofia zdała egzamin, a drzwi do pokoi potężnych producentów filmowych otworzyły się.
  • ?
    Jest filmem tyleż znakomitym, co ważnym.
  • ?
    Bardzo żałuję, że ten film się nie powiódł, gdyż postać Brystygierowej jest wyjątkowa.
  • ?
    To wielkie szczęście, że tak wyjątkowe postaci doczekały się dzieła, które udźwignęło ich wybitność. Paradoksalnie jednak, jego siła nie tkwi wcale w analizie wyjątkowej twórczości obu Beksińskich, lecz w sposobie oddania ich niezwykłej codzienności - jedzenia, spania, rozmawiania, a nawet defekacji. To wybitne osiągnięcie stworzyć film na wskroś realistyczny, który posiada siłę nienachalnego symbolu.
  • ?
    Całość opiera się na grze aktorskiej - przede wszystkim Bogusława Lindy, który wcielił się w rolę głównego bohatera. Jego fizyczna szorstkość bardzo dobrze pasuje do granej postaci, która wytacza osobistą wojnę systemowi.
  • ?
    Po obejrzeniu "Fal" mam wrażenie, że twórca ani nie wiedział o czym zrobić film, ani w jaki sposób.
  • ?
    Jest znakomitym przykładem nowoczesnego, atrakcyjnego kina, które wie, jak wciągnąć widzów po to, by zafundować im nie tylko rozrywkę, ale kino pełne etycznych wątpliwości, psychologicznych zawiłości, czy politycznych wtrętów. To również bardzo ciekawy głos w debacie na temat spuścizny PRL-u i pułapek zastawionych na obywateli przez ówczesny system.
  • ?
    Zgrabnie opakowany marketingowo produkt, który ma tylko jedną ambicję: dobrze się sprzedać. Wciąż mało w Polsce tak bezpretensjonalnego i uczciwego kina.
  • ?
    Ogląda się niczym kino przygodowe, w którym przygoda wciąż jest odsuwana na później.
  • ?
    Nadmiernie wydumany i nieprzekonujący twór, nieśpiesznie opowiadający o leśnym dziadzie, którego jedynym zajęciem jest łażenie o 4 rano po chrust na opał.
  • ?
    Niesympatyczne postaci i ich miłosne rozterki zwyczajnie nie są nas w stanie zafrapować. Jest to spowodowane zarówno niedorzecznościami fabułki, jak i, niestety, nieszczególnie dobrym aktorstwem. Choć należy docenić grę Konrada Eleryka, który wypadł zdecydowanie najlepiej.
  • ?
    Nie jest dziełem idealnym - można zarzucić mu zbyt oczywiste i sztampowe zwroty akcji, nadmiernie łzawy finał, fabularne nieprawdopodobieństwa i stworzenie na ekranie nieistniejącej kopii rzeczywistości naszego kraju. Te niezgrabności bez problemu można jednak wybaczyć, gdy z ekranu padają autentycznie zabawne dialogi, fabuła jest oryginalna, a sympatyczni bohaterowie przypominają ludzi z krwi i kości.
  • ?
    Film można podzielić na dwie części. Pierwsza stanowi 90% filmu i składa się na nią intrygująca formalnie i ideowo obserwacja relacji między młodymi ludźmi w rzeczywistości nierówności społecznych, a druga - finałowa - wydaje się być chorą fantazją na temat czystego zła drzemiącego w niedojrzałych sercach.
  • ?
    Oglądając film można odnieść wrażenie, że albo oglądane na ekranie sceny całkowicie pozbawione są znaczenia i zwodzą swoją wydumaną ekscentrycznością, albo to my jesteśmy zbyt głupi, by zrozumieć serwowane nam obrazy. Ze względu na własny spokój ducha wybieram opcje pierwszą - gdy nie dostrzegam sensu, przestaje się czymś interesować.
  • ?
    Tanović jest sprawnym reżyserem, dlatego snutą przez niego, kilkuwątkową opowieść ogląda się bardzo dobrze, licząc na spektakularne połączenie opowiadanych historii. Niestety zakończenie przynosi jedynie rozczarowanie.
  • ?
    Nie można zarzucić "Boskiej Florence", że nie bawi - wręcz przeciwnie, bawi i to bardzo, jednak podczas seansu publiczność śmieje się śmiechem, którego za chwilę powinna się wstydzić.
  • ?
    Całość składa się na niezwykle smakowitą historię mrożącą krew w żyłach, przypominającą niesamowite opowiastki snute o północy przy ognisku.
  • ?
    Największą zaletą filmu de Groeningena jest lekkość skonstruowanej metafory - gdy wciągnie się w barwną, napędzaną muzyką, światłami, alkoholem i narkotykami atmosferę, można nawet nie dopatrzeć się w całej historii drugiego, politycznego dna.
  • ?
    Znajdująca się w centrum filmowych wydarzeń zagadka jest najmocniejszym punktem całości. Niestety szybko wyszedł brak doświadczenia filmowców w prowadzeniu kryminalnej intrygi.
  • ?
    "Nastolatki" posiadają wszystkie wady i zalety kina młodzieżowego.