Michał Piepiórka

  • Średnia ocena: 6.4
  • Pozytywnych recenzji: 82%
  • Liczba recenzji: 94 w tym 17 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 14
  • Liczba recenzji negatywnych: 3

Szczegóły

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
  • 8
    2
  • 7
    9
  • 6
    3
  • 5
    1
  • 4
    1
  • 3
    1
  • 2
  • 1

Recenzje

  • ?
    Zdecydowanie bardziej wolę, gdy Czekaj nurza się w ekskrementach i szokuje wulgarnością, niż podróżuje między wymiarami, mnożąc wątki i gubiąc się we własnych pomysłach, z których na ekranie za wiele nie wynika.
  • 5.0
    Trzeba docenić reżysera, że świetnie skomponował swój film z eklektycznych fragmentów - potrafił tak poprowadzić akcję, by wydarzenia z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości składały się na większą, spójną całość.
  • 7.0
    Mimo tych kilku zastrzeżeń jestem pewien, że "Twój Vincent" będzie światowym wydarzeniem - właśnie ze względu na swój realizacyjny rozmach. To, co w nim najważniejsze - skala projektu, oddanie stylu mistrza i jego kreatywne wykorzystanie - potrafi oszołomić.
  • 7.0
    Jest idealnym przykładem kina nowohoryzontowego, które, jak podsumowuje bohater filmu, stanowi, podobnie jak sztuka, coś w rodzaju fitnessu dla mózgu.
  • 7.0
    Wielką zaletą "Fantastycznej kobiety" jest jej wrażliwość - również wizualna - minimalizm oraz wyciszone skupienie na bohaterce, którą targają wielkie emocje, ale nie zostają one przedstawione w filmie wprost. Kolejny raz okazuje się, że im prościej, ciszej i delikatniej, tym sugestywniej i bardziej poruszająco.
  • 7.0
    Spełniony, przemyślany w najdrobniejszym szczególe, a przy tym lodowaty i nieprzystępny - celowo nieprzyjemny i odrzucający. Nie chce wzbudzać łatwego szoku, ani automatycznie wymuszonego współczucia - dlatego jest szczery i skupiony na tym, co najważniejsze.
  • 6.0
    Jest filmem tak prostym, jak życie, które toczą jego bohaterowie. Angielski reżyser świetnie ograł tę prostotę, ograniczając ilość bohaterów, scenografię i zwroty akcji oraz korzystając z najbardziej klasycznego, uproszczonego schematu melodramatu. Jednak warstwa gatunkowa zostaje w tym wypadku zasłonięta wrażliwością, która rodzi się w twardym sercu brutala.
  • 7.0
    Nikt wcześniej tak spójnie nie wykorzystał motywu kanibalizmu, który idealnie rymuje się z miłością, poświęceniem, pożądaniem i erotycznym podnieceniem. Ciała są sexy - więc pewnie też smaczne.
  • 8.0
    Choć to bardzo dobry film, to można poczuć lekkie ukucie rozczarowania. Jego źródło bierze się z nierówności, która jest spowodowana brakiem wyrazistej konstrukcji, która fundowała "Turystę".
  • 4.0
    Niestety seans przynosi rozczarowanie. Głównie za sprawą swojej estetycznej wtórności i braku fabularnej oryginalności.
  • 6.0
    Kusi swoją stylowością i pierwszymi partiami erotycznej rozgrywki, ale nie przynosi spełnienia w postaci satysfakcjonującego rozwiązania.
  • 7.0
    Najnowszy film Francoisa Ozona powinno się pokazywać na podwójnych pokazach - by podwoić przyjemność. "Podwójny kochanek" jest prawdziwą orgią kampu, zgrywy, perwersyjnego humoru i gry z dobrym smakiem - jak na film pokazywany w ramach double feature przystało.
  • ?
    Choć zdecydowanie lokuje się po stronie kina gatunkowego, czerpiącego w takiej samej mierze z historii Korei, co ze znanych schematów narracyjnych, nie znajdzie poklasku u szerokiej widowni. Jest propozycją dla tych, którzy ponad szybką akcję i widowiskowość przedkładają rozwikływanie tajników wyrafinowanej gry dwóch inteligentnych graczy.
  • 7.0
    Znakomicie zrealizowany, wielowymiarowy, głęboki i, wydaje się, absolutnie przełomowy na polskim gruncie - jestem pewien, że wywoła dyskusję na temat roli kobiet i ich praw w naszym kraju.
  • 3.0
    Zdecydowanie najsłabsze dzieło Machulskiego w jego filmografii, choć wydawało się, że poniżej "Ambassady" zejść się nie da. Widać, że to film zrobiony naprędce, bez przygotowania, bez dopracowanego scenariusza, poprawnie poprowadzonych aktorów, przekonującej scenografii i porządnych zdjęć.
  • 6.0
    Jest znacznie bardziej intrygujące w swojej wizualno-audialnej warstwie niż w fabularnej.
  • ?
    Kuosmanen okazał się znakomitym realistą, wyczulonym na niuanse. Obok emocjonalnego napięcia w "Olli Mäkim" niepostrzeżenie pojawia się subtelny i bardzo ciepły humor.
  • 8.0
    Być może nie jest wielkim osiągnięciem w zakresie kina wojennego, ale z pewnością jest wybitnym dziełem sztuki filmowej. Nolan pokazał, w jaki sposób tworzyć nowoczesne kino oparte nie na opowieści, lecz doświadczeniu.
  • 7.0
    Nie zrewolucjonizuje kina superbohaterskiego tak, jak swego czasu zrobiły to "Deadpool", "Strażnicy Galaktyki" czy ostatnio "Logan: Wolverine". Jest natomiast dowodem na to, że włodarze Marvel Studios zdali sobie sprawę, że ich największą siłą jest luz i humor.
  • 7.0
    Wright jest prawdziwym filmowym szarlatanem, bo potrafi z całkowicie ogranych elementów wyczarować całkiem nową jakość, dodając zaledwie jeden, nieoczywisty składnik. Ale ja się dam mu zaczarować jeszcze niejeden raz!
  • ?
    Subtelna kreska, sympatyczna bohaterka, dobrze wykorzystane literackie inspiracje, ciepły humor i świetnie poprowadzona fabuła złożyły się na urokliwą animację, z którą nie chce się rozstawać, jak z wakacyjnym kurortem, gdy lato dobiegają końca.
  • ?
    Nie jest zwykłym filmem - to apel, manifest, głośny głos zabrany w kwestii uchodźców i Syryjczyków, którzy heroicznie postanowili nie opuszczać swoich bombardowanych domów. Każdy interesujący się współczesnym światem i osoba, której nie jest obojętny los uciskanych, koniecznie musi wybrać się do kina na ten dokument.
  • ?
    Trzyma poziom poprzednich części i bawi podobnymi żartami, jak do tej pory.
  • ?
    Tweel wyselekcjonował materiał w taki sposób, żeby poświęcić najwięcej miejsca najbardziej dramatycznym i znaczącym momentom życia bohatera. Przez to, paradoksalnie, umknęła mu kwestia najistotniejsza, czyli rzeczywisty stan ducha i umysłu Stevena i jego żony Michel.
  • ?
    Choć sprawdza się jako energetyzujący zastrzyk adrenaliny, funu i bezpretensjonalnej zabawy, to koniecznie należy wytknąć mu kilka wad, sprawiających, że nie do końca można uznać ten obiecujący projekt za w pełni udany.
  • ?
    Przyjęta przez reżysera maniera może momentami drażnić, bo film zaczyna w pewnej chwili przypominać skrypt do historii sztuki, a nawet esej przeintelektualizowanego grafomana. Jednak jakoś łatwiej przychodzi udzielenie rozgrzeszenia autorowi, gdy ten potrafił stworzyć, przy wszelkich swoich wadach, dzieło oryginalne, intensywne i niezwykle, nie tylko jak na debiut, odważne.
  • ?
    Napięcie między sugerowanym etnograficznym dystansem, humanizacją spojrzenia kamery, fabularnością ekranowych wydarzeń i subiektywizacją perspektywy sprawia, że "Sieranevada" zadaje pytania zarówno na temat konfliktów społecznych, przemian politycznych w krajach byłego bloku wschodniego czy procesów modernizacyjnych, jak i dyskursów realizmu, autorefleksyjności sztuki filmowej i mechanizmów percepcji. Tak wielopoziomową refleksję są w stanie podjąć tylko najwybitniejsze dzieła - a taka bez wątpienia jest "Sieranevada".
  • ?
    Nie przynosi żadnego przełomu - nie jest najlepszą, ani najgorszą z części, raczej nikogo niczym nie zaskoczy, ale również nie powinna sprawić zawodu. Przekonanych do "Piratów..." utwierdzi w sympatii, a widzów nieprzychylnych raczej nie zwerbuje na stronę fanów.
  • ?
    Jeżeli ktoś pod wpływem brzmienia tytułu pomyślał, że Ridley Scott poszedł po rozum do głowy, porzucając nieudany projekt "Prometeusz", to niestety bardzo szybko podczas seansu mógł się przekonać, jak bardzo się myli. Nazwanie tego filmu "Obcym" jest bardzo daleko idącym nadużyciem i trudno ten gest nazwać czymkolwiek innym niż zagrywką czysto marketingową, mającą na celu przyciągnięcie do kin fanów serii - szczególnie tych, którzy sparzyli się prequelem.
  • ?
    Na filmie Gunna dobrze bawić się będzie każdy, kto z dystansem i humorem potrafi spojrzeć na to, co podtykają mu pod nos filmowi twórcy, ale to właśnie przerośnięci fani arcade games, starych komiksów i kina klasy Z będą najbardziej zadowoleni!
  • ?
    Jestem prawie pewien, że niedługo stanie na jednej półce z takimi arcydziełami gatunku jak wspomniany film Romana Polańskiego czy "Lśnienie" Stanleya Kubricka - mimo że robi znacznie większe ustępstwa na rzecz kinematograficznej pulpy, z której korzysta ze wszech miar świadomie.
  • ?
    Jeśli spojrzeć na tę animację jako pojedynczy strzał, to okazał się on zaskakująco celny - potrafił wydobyć takie pokłady oryginalności z ogranego pomysłu, o jakich mi się nawet nie śniło.
  • ?
    Z polskiego punktu widzenia największą atrakcją filmu Olego Bornedala jest obecność w obsadzie Marcina Dorocińskiego. Jak się ostatecznie okazało, nasz aktor jest również najjaśniejszym punktem tej pożal się Boże komedyjki, uciułanej ze zgranych do cna narodowych, kulturowych i płciowych stereotypów.
  • ?
    Najlepiej oglądać w oderwaniu od pierwowzoru, by nie narzekać na momentami daleko idące uproszczenia. Wtedy łatwiej wybaczyć frywolne podejście do wersji z 1995 roku i dojrzeć w nowej realizacji po prostu przyzwoite kino akcji z intelektualnymi pretensjami, dbające o warstwę wizualną, potoczystość opowiadania i dostarczanie maksymalnych, immersyjnych wrażeń.
  • ?
    Seans "Amoku" jest ciągiem niespełnionych oczekiwań i odwlekanej przyjemności.
  • ?
    Posiada wszystkie wady i zalety projektu studia, które postanowiło zarobić kilka dolarów żerując na sprawdzonych pomysłach i nostalgii. Przy okazji niejako obnażyła hollywoodzkie umiłowanie realistycznych efektów komputerowych, które zamiast wzbudzać poczucie niesamowitości, coraz częściej wywołują obojętne wzruszenie ramion.
  • ?
    Jest przykładem blockbustera z ambicjami, który zarówno zapewni odpowiednią dozę rozrywki, jak i dostarczy pożywki intelektualnej.
  • ?
    James Mangold w "Logan: Wolverine" stworzył idealne domknięcie serii o Wolverinie, a przy okazji nakręcił film instruktażowy, jak należy produkować kino superbohaterskie na poważnie, dla dorosłych widzów, posiadające wielopłaszczyznowe konteksty, autorefleksyjne, z szacunkiem traktujące fikcyjnych bohaterów i ich fanów.
  • ?
    Jest filmem źle napisanym, zagranym i zrealizowanym. Posiada fabularne dziury, niedookreślonych bohaterów, operuje zbyt daleko idącymi uproszczeniami. Ale wszystkie te błędy, które równie dobrze mogły być zamierzonym eksperymentem formalnym dokonanym w imię udziwnienia przekazu, nie mają znaczenia w obliczu większego zamysłu, który stał za tym przedsięwzięciem.
  • ?
    Imponuje scenograficznym rozmachem, ale przede wszystkim warstwą intelektualną, która przesłoniła artystyczne walory przedsięwzięcia.
  • ?
    Jest po prostu niezłym filmem o Mrocznym Rycerzu, choć patrząc na ostatnie poczynania DC Comics, już to wydaje się niemałym sukcesem.
  • ?
    Audiowizualny spektakl, z którego wyparowała głębia ludzkich emocji i wrażliwości, a pozostała jedynie wystudiowana i efektowna powierzchnia.
  • ?
    Choć ma wiele bardzo dobrych momentów, cierpi na nieumiarkowanie, jak wzorzyste stylizacje bohaterki. Z drugiej jednak strony, to właśnie osobowość Wisłockiej, jej energia, determinacja i wewnętrzne pęknięcie jest największą wartością tej opowieści.
  • ?
    Chazelle dał się poznać jako filmowy wirtuoz, który potrafi związać w jedną przemyślaną całość tak różnorodne elementy jak śpiewający, tańczący i grający na instrumentach aktorzy, odpowiednio dobrane plenery i scenografie, kolorowe kostiumy, mistrzowsko długie ujęcia, w których każdy kadr obrazu jest pieczołowicie skomponowany oraz narracyjne zawiłości fabuły, która tylko z pozoru jest prościutka.
  • ?
    Otrzymaliśmy chaotyczną historię o kilku nieprzyjemnych typkach, którzy zwyczajnie mają słabość do alkoholu i przemocy.
  • ?
    Duprat i Cohn elegancko, ale celnie wyśmiewają zarówno mentalną zaściankowość, jak i świat sztuki. Tworząc niezwykle zabawne mikro scenki, kreując barwne postacie i skomplikowane relacje między nimi, budują kunsztowną, intelektualnie stymulującą, wielopiętrową narracyjną budowlę, której zaskakująca puenta wynosi film jeszcze wyżej.
  • ?
    Wielki, wielopłaszczyznowy, otwarty na interpretacje, choć niezwykle niepozorny film!
  • ?
    Doskonałość "Łotra" została ufundowana na dwóch solidnych filarach: niezwykle złożonym scenariuszu oraz świetnych, zbalansowanych bohaterach, w których wcielili się znakomicie dobrani aktorzy.
  • ?
    Kasperski nie fotografuje, nawet nie portretuje, lecz pisze swój film kamerą.
  • ?
    Penetruje nowe obszary wizualnej estetyki i prowadzenia narracji w świecie komercyjnej, pełnometrażowej animacji. Okazuje się, że jest w nim miejsce na projekty ambitne, niejednoznaczne i ryzykowne, łamiące złote zasady kina dla najmłodszych.
  • ?
    Poległa praktycznie na każdej płaszczyźnie - brakuje jej wyrazistych, a przy tym intrygujących postaci, wciągających przygód, zwrotów akcji, oryginalności, wpadających w ucho melodii, a także tak nieodzownych elementów każdej animacji od Disneya jak dowcip i łza wzruszenia. Wielka szkoda, że ten projekt się nie udał, bo przecież posiadał w sobie wielki potencjał.
  • ?
    Kolejny tegoroczny polski dokument podpisany przez kobietę, któremu udało się uchwycić siłę międzyludzkich więzi.
  • ?
    Tu wszystko skrzy się kreatywnością, a tego oczekuje się od dobrego kina fantasy.
  • ?
    W niezwykle oryginalny sposób wykorzystują one zabawy narracją, gatunkiem, ale także opracowaniem wizualnym, światłem, montażem i muzyką, nie po to jednak, by skupić się jedynie na obrazie i wyrafinowanej formie, lecz w celu zwrócenia uwagi na to, co myślą i czują bohaterowie.
  • ?
    Przykład kina na sterydach - roznosi je energia, więc nie potrafi powściągnąć fabularnego chaosu, sypie niewybrednymi żartami i uwielbia rozpierduchę.
  • ?
    W najlepszym wypadku średnie kino wojenne, z łopatologicznie poprowadzoną narracją, kilkoma efektownymi scenami walk i bohaterem większym niż życie. Nie ma w filmie niczego oryginalnego - czegokolwiek, czego nie widzielibyśmy już gdzie indziej.
  • ?
    Na szczęście reżyser postanowił zdystansować się od tego, co pokazuje. Nie wytyka słabości, błędów, nie piętnuje wiecznego życia w ekstatycznej Nibylandii.
  • ?
    Jest sprawnie poprowadzonym, choć niepozbawionym sporych wad, przygodowym kinem akcji, które nie ma na celu stawiania ambitnych pytań, lecz chce jedynie dostarczać rozrywki.
  • ?
    Niestety sprawdziły się wszystkie najgorsze przypuszczenia na temat artystycznego poziomu tego przedsięwzięcia oraz jego politycznej konstrukcji.
  • ?
    Ani nie działa jako metafora, ani społeczna diagnoza, ani tym bardziej jako wakacyjna rozrywka.
  • ?
    Nie zaskakuje niczym nowym. Na pewno nie jest również milowym krokiem w rozwoju pełnometrażowej animacji.
  • ?
    Rezygnuje ze znanego schematu, odrzuca proste podziały na prawych i niegodziwych.
  • ?
    Nie każdy odnajdzie się w świecie "Bone Tomahawk". Niektórzy nie dotrzymają kroku bohaterom w ich mozolnej wędrówce. Niemniej ci, którzy potrafią docenić zabawę konwencją i błyskotliwe dialogi wspierające symboliczny wymiar historii, powinni poczuć się usatysfakcjonowani i dotrzeć wraz z grupą śmiałków aż do bram piekieł.
  • ?
    Mimo niekończącej się procesji atrakcji, efektów i wybuchów historia konfliktu dwóch bohaterów zwyczajnie nudzi.
  • ?
    Wizualna strona filmu chwilami zbyt mocno ciążyć ku teatralności - zdradza się z niskim budżetem i niedopracowaniem formy. Te niedostatki zostały zrekompensowane grą aktorską.
  • ?
    Dzieło kompletne, dopracowane w każdym szczególe, zarazem sugestywne i delikatne.
  • ?
    Bardzo mądry i przewrotny film - od początku przemyślany, znakomicie zbudowany i zrealizowany, choć zdarzają mu się małe scenariuszowe potknięcia czy niewielkie niekonsekwencje.
  • ?
    Jego siła tkwi w autoiroczninym, prześmiewczym humorze skierowanym w kino superbohaterskie i inne wytwory popkultury.
  • ?
    Formalnie przeźroczysty, pozbawiony jakichkolwiek pretensji do widowiskowości, można go wręcz nazwać staroświeckim. Mimo to, gdyby przyznawali nagrody w kategorii filmu najmocniej trzymającego za gardło, miałby Oscara w garści.
  • ?
    Ludzka walka o przetrwanie, traktat o człowieczej naturze, uniwersalna opowieść o złu, dzikości i lęku zostają zagłuszone spektakularną powierzchnią ekranu - film ogląda się znakomicie, ale po seansie pozostaje po nim niepokojąca symulująca głębię pustka.
  • ?
    Choć posiada w sobie ziarno schizofrenicznej narracji, stara się trzymać realności, by przebijając się przez nią spróbować dotknąć "realnego".
  • ?
    Kino przesycone wyobraźnią, skrzące się zadziwiającymi, oryginalnymi pomysłami, kreatywne, również w warstwie wizualnej.
  • ?
    Główną wartością filmu Sasnalów jest przedstawienie współczesnego społeczeństwa jako zbioru jednostek, które w nieuświadomiony sposób sumują się w anonimowe wspólnoty.
  • ?
    Trudno znaleźć drugi film, który w tak prosty, szczery i otwarty sposób opisałby bolączki współczesnego zachodniego świata.
  • ?
    Ma znakomite tempo, akcja goni akcję, żarty się sypią, gagi piętrzą, ale tylko do mniej więcej połowy seansu. Potem następuję nieprzyjemne spowolnienie, które niestety trwa w różnym nasileniu już do końca filmu.
  • ?
    Realizm podszyty jest ponadprzeciętnym ciepłem i niebywałą sensualnością.
  • ?
    Choć żeruje na popkulturowym dziedzictwie, odznacza się niespotykaną ostatnio w Hollywoodzkie tak bardzo ożywczą świeżością.
  • ?
    Przyjemny psychodeliczny trip, który kończy się wyjątkowo gorzkim przebudzeniem.
  • ?
    Film o kulturowym zniewoleniu przepełniony jest jednak delikatnym słońcem prześwitującym przez zmierzwione włosy sióstr, największe ciepło emanuje przy tym z samych bohaterek, które nawzajem obdarzają się wielkim siostrzanym uczuciem.
  • ?
    W świecie bez zasad zabawa w stróżów prawa i złoczyńców przestaje więc mieć sens. Podobnie jak opowiadanie o ich zmaganiach, gdy scenarzysta nie zważa na zasady rządzące budowaniem fabuł.
  • ?
    Sprawdziłby się raczej jako propozycja dla całej rodziny oglądana w piątkowy wieczór, a nie krytyczna wiwisekcja uczuciowych eksperymentów przeprowadzana przez czołowego europejskiego autora filmowego.
  • ?
    Przez większą część seansu może irytować jego patchworkowa struktura, narcystyczne upajanie się zgromadzoną obsadą, plejada żartów, z których jedynie niektóre są świeże i rzeczywiście zabawne, a przede wszystkim znikoma fabuła.
  • ?
    Almodovar niby wchodzi do tej samej rzeki - powraca do znanych typów bohaterów, kolorów, emocji i historii - ale jako inny, dojrzalszy człowiek opowiada je z innych perspektyw.
  • ?
    Potężny, profetyczny głos Herzoga z off-u sprawia, że sprawy o których opowiada jawią się jako ostateczne i szczególnie doniosłe.
  • ?
    W równym stopniu przejmujący, co zabawny.
  • ?
    Na tle innych tytułów "Śmietanka towarzyska" nie odznacza się szczególną przenikliwością czy oryginalnością w przedstawianiu kulis branży filmowej, lecz posiada coś równie cennego - lekkość i ludzkie ciepło, pod którymi skrywa się cierpka refleksja nie tylko na temat kina, ale również mechaniki produkowania amerykańskich snów i manowców dorosłego życia.
  • ?
    Jeżeli w dzisiejszych czasach słowo "arcydzieło" nie utraciło swojej siły, to należałoby go użyć w przypadku właśnie takiego filmu jak "Syn Szawła". Nie tylko za podjęty temat - ten na różne sposoby był już omawiany setki razy - lecz oryginalny sposób w jaki został zrealizowany.
  • ?
    Błyskotliwe dialogi, potoki krwi, karnawał przemocy, ironia i liczne nawiązania do kultury popularnej.
  • ?
    Choć twórcy musieli zmierzyć się z licznymi zagrożeniami, które na nich czyhały, reaktywując jeden z największych popkulturowych mitów, wyszli z tego dzierżąc mistrzowski pas. Stworzyli przekonującą, odświeżającą i realistyczną historię, która nie jest zwykłą kopią, aktem profanacji, ani cynicznym żerowaniem na legendzie.
  • ?
    Nie jest filmem spektakularnie złym, ale jego twórcy popełnili grzechy niewybaczalne. Na ich sumieniu ciążą przewidywalność i schematyzm.
  • ?
    Choć pomysł na film wydaje się całkowicie odjechany, paradoksalnie całość wypada bardziej realistycznie niż Pixarowskie kino familijne.
  • ?
    Lindholmowi udała się rzecz niełatwa, otóż potrafił wytworzyć moralny zamęt w wartościach, które wydawałyby się niepodważalne.
  • ?
    Nie proponuje wystarczającego poziomu humoru, nie wciąga swoją historią, a jego efektowności bliżej do kiczowatego, kolorowego efekciarstwa. Wydaje się, że na ten pokraczny twór nie nabiorą się nawet dzieci.
  • ?
    Jednym z największych walorów filmu jest brak moralizatorstwa. Opowiadana przez Grzegorzka historia, choć daje do myślenia i niesie ze sobą sporą dawkę refleksji, nie posiada morału.