Kino

  • Średnia ocena: ?
  • Pozytywnych recenzji: ?
  • Liczba recenzji: 75 w tym 0 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 0
  • Liczba recenzji negatywnych: 0

Recenzje

  • ?
    Będzie rozpatrywany w dorobku Akina jako rodzaj wakacji umysłu przed zaangażowanym politycznie, pełnym napięcia "W ułamku sekundy". Wakacji, które można uznać za udane.
  • ?
    Hole stanął na wysokości zadania, Michael Fassbender również, podobnie jak Charlotte Gainsbourg, która dowodzi, że dojrzała seksualność - jej symbolem stała się po filmach Larsa von Triera - potrafi mieć różne oblicza.
  • ?
    Chciałoby się powiedzieć, że "Zgoda" to obraz twórczo wykorzystujący tradycję polskiej szkoły filmowej, ale dzieło Sobieszczańskiego, choć poprawne, nie wnosi wiele nowego do polskiego kina historycznego. Przełamywanie stereotypów jest tu bowiem nazbyt stereotypowe.
  • ?
    Nie jest to dosłowna kontynuacja lecz pójście o krok dalej. Kontynuację wyczuwa się przede wszystkim w tonacji i atmosferze.
  • ?
    W sumie film się dobrze ogląda. Po prostu pewne słabości trzeba wybaczyć, bo nie wpływają na wymowę całości.
  • ?
    "Dziecko apokalipsy" przepełniają ładne piosenki i ładne widoki, ujęcia spod wody i z plaży, sceny imprez i sceny przejażdżek skuterem w pełnym słońcu.
  • ?
    Vega ma w sobie intensywność i fotogeniczność, które sprawiają, że nie sposób oderwać od niej wzroku. Uwiarygodnia historię Mariny nie tylko jako osoba transseksualna, ale przede wszystkim poprzez swoją wrażliwość i siłę.
  • ?
    Brazylijska reżyserka Laís Bodanzky portretuje rodzinę na tle krajobrazu po katastrofie. Pretensje i żale, w gniewie i niedowierzaniu, z rozpędu i przyzwyczajenia: kto silniejszy, kto słabszy, kogo matka więcej chwaliła, kogo ganiła częściej.
  • ?
    Przede wszystkim trzeba docenić oryginalność i odwagę "Photona". Oryginalność wizji autora, który na styku nauki i sztuki buduje idiosynkratyczną narrację łączącą intelekt z dowcipem. Ale także odwagę ekipy, a zwłaszcza producentów, którzy pozwolili, żeby tak bezprecedensowe przedsięwzięcie zaistniało na ekranach.
  • ?
    Konsekwentne połączenie tonu komicznego i dramatycznego zdecydowanie przerosło siły reżyserki.
  • ?
    Przypomina głośne dramaty nowej greckiej fali, ale więcej w nim naśladowania mistrzów niż oryginalnych pomysłów. Metafora Grecji jako kraju pozornego, noszącego ślady dawnej świetności - jak upadła Wioska Olimpijska - nie wybrzmiewa wystarczająco mocno.
  • ?
    Zręczna reżyseria Mikko Kuparinena nie pozwala jednak, by fabuła wpadła w sidła karykatury i przesadnego uproszczenia. Duża w tym zasługa stonowanych, zniuansowanych kreacji odtwórców głównych ról.
  • ?
    Pean na cześć solidarności kobiet różnych pokoleń. Nieprzypadkowo męskie postacie nie zostały nakreślone wyraźną kreską, stanowiąc tło i trampolinę dla przedstawicielek płci przeciwnej, które doskonale poradziłyby sobie bez nich. Bardzo to krzepiące przesłanie!
  • ?
    Hybrydy gatunkowe to we współczesnym kinie żadna nowość, ale trudno nie docenić wprawy, z jaką Julia Ducournau łączy na poziomie formalnym realizm społeczny z horrorem. Filmy tego ostatniego gatunku wzbudzają często niepokój, manipulując percepcją widza, a otwarcie "Mięsa" jest podręcznikowym przykładem tej strategii.
  • ?
    "Piękny kraj" z życzliwością patrzy na wszystkie strony tego dramatu i bezpretensjonalnie przywraca wiarę: że można, że warto po swojemu, inaczej.
  • ?
    Dzięki tej artystycznej swobodzie, filmowcy wpisali się w prężnie rozwijający się od kilku lat w światowym kinie twórczy trend polegający na wyznaczaniu własnej formalnej drogi, odrzucającej rozróżnienie na kino fikcji i kino faktów.
  • ?
    "Ptaki śpiewają w Kigali" nie są rozrachunkiem z przeszłością - rozrachunek zakłada bowiem wyliczenia zysków i strat, podsumowanie i zamknięcie "bolesnego rozdziału". Opowiedziana tu historia - kameralna a zarazem mająca bardzo szeroki kontekst - jest jak otwarta rana, która nawet jeszcze nie zamieniła się w bliznę.
  • ?
    Co prawda, w filmie znajdziemy sporo klasycznych motywów, ale wygrane to wszystko zostaje już z zachowaniem nowych reguł.
  • ?
    Warto zobaczyć dlatego, aby doświadczyć, jak pod różowym niebem Portugalii, podczas kryzysu ludzie czują się zamknięci niczym w klatce. A także, aby poczuć emocje towarzyszące depresji na wielu poziomach.
  • ?
    Wyłamujący się ze schematu kina gatunkowego dla dzieci, znakomicie zrealizowany i zagrany.
  • ?
    Nie jest to najlepszy film reżysera, ale z pewnością bardzo udana synteza jego twórczości, wzbogacona o zupełnie nowe wątki.
  • ?
    Nowy film Grlicia można potraktować jako dopełnienie jego najbardziej znanego obrazu, czyli "Posterunku granicznego" (2006). Jedenaście lat temu chodziło o ukazanie momentu tuż przed tragedią - rozpadem państwa jugosłowiańskiego. Teraz obserwujemy społeczeństwo, które próbuje funkcjonować w cieniu zbrodni i radykalnych nacjonalizmów, sięgających korzeniami do początku XX wieku.
  • ?
    Choć film Salle'a, jak się wydaje, nie doprowadził we Francji do wzmożonego zainteresowania historią kina dokumentującego życie naszych braci mniejszych, to "Marsz pingwinów 2" pojawia się w idealnym momencie. Łącząc znane chwyty i dokumentalne konwencje, skłania do zadawania pytań o przyszłość filmów poświęconych nie-ludzkim istotom.
  • ?
    Buduje zimny dystans wobec bohaterów, ale zarazem narzuca ich nam w całej ich potwornej zwyczajności. A to sprawia, że "Safari" jest trudne do zniesienia, choć jednocześnie trudno od niego oderwać przerażony wzrok.
  • ?
    Zamiast obrazu pasji dostaliśmy tylko średnio atrakcyjny album z całkiem ładnie wystylizowanymi obrazkami w manierze holenderskiej.
  • ?
    Choć film mógłby być krótszy, a komentarz Frémaux mniej monotonny, to jednak "Bracia Lumiere" są z pewnością wielką gratką dla historyków kina i entuzjastów historii filmu. Nie jest to jednak propozycja wyłącznie dla nich.
  • ?
    Nowy film Sofii Coppoli potwierdza, że relacje na linii twórca - odbiorca często przypominają stosunek uwodzącego do uwodzonego. Amerykańska twórczyni robi wiele, by opowiadana historia zaskakiwała i utrzymywała naszą uwagę w stanie ciągłej gotowości. Łatwość, z jaką reżyserka osiąga cel, początkowo wydaje się wręcz podejrzana.
  • ?
    Eksploatacja zwierząt przez ludzi i produkcja mięsa rzadko bywa tematem kina dla dzieci. Stąd oryginalność norweskiej produkcji, nawet jeśli film jest staroświecki. Niedzisiejszy z premedytacją, w bardzo konkretnym celu. Bo to straszne, "stwierdza polna mysz, że zwierzęta zjadają siebie nawzajem, gdy mogłyby sobie pomagać".
  • ?
    Przy większej dyscyplinie i wyczuciu "Odwet" mógłby być filmem ciekawym i ważnym, podejmuje przecież palący - i uniwersalny - problem przemocy w szkole, której według badań doświadcza 20-25% młodzieży.
  • ?
    To coś więcej niż unikatowe doświadczenie audiowizualne dla fanów kontemplacyjnych wycieczek kulturoznawczych. Film całkiem nieźle radzi sobie także jako rozprawka humanistyczna, przeszczepiająca perspektywę lokalną na grunt uniwersalny.
  • ?
    Limanowi udało się - przy wyczuwalnym respekcie dla tej ułańskiej fantazji - uchwycić dwuznaczność, może nawet pustkę niebezpiecznego życia Seala.
  • ?
    Brakuje nieco w "Dwóch kobietach" jakiegoś złamania, przyśpieszenia, sytuacji nieoczekiwanych. Od momentu pojawienia się na ekranie Deneuve, mimo niewątpliwej przyjemności obserwowania koncertowych ról dwóch Catherine, całość staje się dość przewidywalna.
  • ?
    Kino Ozona balansuje na granicy między prowokacją a banałem, raz przechylając się w jedną, raz w drugą stronę. Francuskiemu reżyserowi udaje się jednak zachować dyscyplinę narracyjną, która sprawia, że jego opowieść wciąga widza w swoje wnętrzności, gdzie czeka na nas szokująca niespodzianka.
  • ?
    Farsę na temat władzy widzieliśmy w kinie nieraz, ale precyzyjny scenariusz gorzkiej historii, a przede wszystkim zderzenie bohaterów - niejednoznacznych, aż fascynujących w swej nieprzewidywalności - sprawiają, że "Sławę" ogląda się w napięciu, z zaangażowaniem.
  • ?
    Rozczarowanie filmem bierze się w dużej mierze właśnie stąd, że po w pełni uformowanym "Baby Bump" dostajemy zaledwie zaawansowany szkicownik, pełen pomysłów efektownych, ale też i takich, które okazały się zwyczajnie chybione. Nie sposób odmówić Czekajowi reżyserskiej siły, nie zmienia to jednak faktu, że "Królewicz Olch" to piękna porażka reżysera - imponujące, ale męczące ćwiczenie genialnego dziecka.
  • ?
    Dość schematycznie naszkicowany portret dysfunkcyjnej rodziny jest jednym ze słabszych elementów filmu. Przewidywalnie słabszym. Współczesne kino obyczajowe w Stanach Zjednoczonych tradycyjnie buduje dramaturgię wokół konfliktu jednostek, jednocześnie minimalizując rolę sił społecznych oraz instytucji i organów państwowych.
  • ?
    Choć zdecydowanie lokuje się po stronie kina gatunkowego, czerpiącego w takiej samej mierze z historii Korei, co ze znanych schematów narracyjnych, nie znajdzie poklasku u szerokiej widowni. Jest propozycją dla tych, którzy ponad szybką akcję i widowiskowość przedkładają rozwikływanie tajników wyrafinowanej gry dwóch inteligentnych graczy.
  • ?
    Z pewnością przypadnie do gustu wielbicielom spokojnego, delikatnego, poetyckiego kina. Nie zmienia to jednak faktu, że Ozon nie wychodzi poza prawdy powszechnie znane: ani nie tworzy szczególnie oryginalnej "herstory", ani nie mówi nic odkrywczego o obecnej sytuacji politycznej.
  • ?
    Niestety, adaptacja sztuki Handkego nie przełamuje złej passy reżysera, który od lat nie stworzył udanego filmu fabularnego. Całości nie ratuje nawet piękna, kojąca sceneria, która mogłaby się świetnie sprawdzić np. w reklamie funduszu emerytalnego. Szkoda, że spokój i wyciszenie nie są w "Pięknych dniach" świadectwem artystycznej dojrzałości, ale twórczego uwiądu.
  • ?
    Tymczasem Besson solidną strukturę zastępuje rozbudowanymi nadmiernie sekwencjami, w których rozkoszuje się poszczególnymi obrazami czy pomysłami. To osłabia zainteresowanie akcją, ale może się podobać, świat Valeriana zapewne znajdzie sporo egzegetów.
  • ?
    No cóż, widowisko dla miłośników filmu kopanego, ocierające się o ważną sytuację polityczną, to jednak coś do oglądania. A przy okazji i do słuchania, bo ścieżkę dźwiękową wypełniają dobre, nostalgiczne przeboje, od George'a Michaela po Davida Bowie. Czegóż więcej trzeba?
  • ?
    Pozostaje mieć nadzieję, że "Kedi" to tylko początek serii, która rozprzestrzeni się w kinematografii jak rozprzestrzenili się superbohaterowie Marvela.
  • ?
    Ostrze satyry nie sięga w filmie zbyt głęboko, co nie zmienia faktu, że obraz krytyka, których kiedyś brylował w kuluarach filharmonii, a teraz sprzedaje bilety w wesołym miasteczku, może być dla wielu dotkliwy. Życie nas wszystkich coraz bardziej przypomina rollecoaster - pytanie tylko, kiedy z niego wypadniemy.
  • ?
    Można odnieść wrażenie, że ten film powstał po to, żebyśmy przecierali oczy ze zdziwienia. Powodów jest wiele. Najważniejszy, który zapracował zresztą na sukces serii, to absolutna powaga w portretowaniu międzyrasowego starcia ludzi i człekokształtnych, całkowite wyprowadzenie historii ich konfliktu poza nawias ironii, kampu, konwencji.
  • ?
    Chwilami poruszający lecz po pewnym czasie nieco monotonny i nie sumujący się w oczekiwaną całość. Raczej w luźny zbiór wielu epizodów i psychologicznych miniatur. Dwudziestu jeden, jeśli zawierzyć tytułowej zapowiedzi.
  • ?
    Nolan nie epatuje wojenną przemocą, w której eksponowaniu tkwiła siła choćby pierwszej sekwencji "Szeregowca Ryana" Spielberga, przeciwnie - w tej opowieści chodzi nie tyle o odtwarzanie rzeczywistości, co o budowanie szczególnego nastroju tamtej chwili.
  • ?
    Coppolowie przyzwyczaili nas jednak do dzieł autorskich, a w przypadku Eleanor jest nieco inaczej. Z jednej strony, jej film pachnie winem i jedzeniem, a z drugiej - zalatuje poradnikiem dla znudzonych gospodyń domowych.
  • ?
    Kuosmanen okazał się znakomitym realistą, wyczulonym na niuanse. Obok emocjonalnego napięcia w "Olli Mäkim" niepostrzeżenie pojawia się subtelny i bardzo ciepły humor.
  • ?
    W swym "chodzeniu po ziemi" Parker będzie więc coraz bardziej sam, bo otaczają go kompletnie umowne, konwencjonalne postaci, jak chociażby przyjaciel z nadwagą czy właściciel baru kanapkowego. Należy jednak przypuszczać, że zabójcze prawo serii pewnie pozbawi postać Petera Parkera tego melancholijnego rysu.
  • ?
    Do pewnego stopnia w "Darkland" wpisana jest ta pesymistyczna diagnoza, ale jednocześnie reżyser odchodzi od publicystycznej doraźności. Tworzy film - bardzo zresztą zręcznie, z dużym wyczuciem napięcia, nawet jeśli akcja jest przewidywalna, bo powtarza schemat historii o zemście - na kształt przypowieści. To współczesna baśń o tragicznym samotnym wojowniku.
  • ?
    Nie jest to może wielkie kino, ale potrafi działać oczyszczająco. Gdybyż tylko rzeczywistość poszła w ślady sztuki!
  • ?
    Nakreślony przez Machulskiego obraz współczesności jest tyleż zabawny, co przeraźliwie znajomy. A nade wszystko: przerażający.
  • ?
    Zważywszy, że to pełnometrażowy debiut, aż strach pomyśleć, co Oldroyd pokaże w kolejnym filmie.
  • ?
    Dokument szorstki i partyzancki - nie ma żadnych wątpliwości, że powstawał w ekstremalnych warunkach, w samym środku współczesnego wojennego piekła, które pochłania także dzieci i cywilów. A jednak kiedy widzimy, że sceny ukazujące szczątkowe życie prywatne i odpoczynek bohaterów są nakręcone równie niedbale jak sceny akcji ratunkowych, odnosimy wrażenie, że i trzęsąca się kamera jest tu czymś więcej niż koniecznością.
  • ?
    Żeby naprawdę zanurzyć się w doświadczeniu "Czerwonego żółwia", trzeba porzucić toporne narzędzia.
  • ?
    Tweel wyselekcjonował materiał w taki sposób, żeby poświęcić najwięcej miejsca najbardziej dramatycznym i znaczącym momentom życia bohatera. Przez to, paradoksalnie, umknęła mu kwestia najistotniejsza, czyli rzeczywisty stan ducha i umysłu Stevena i jego żony Michel.
  • ?
    Niestety, jako widzowie nie otrzymujemy niczego poza niejasnymi sugestiami i aluzjami, jakby reżyser obawiał się mocnego dramatu w poetyce LGTB. Zamiast tego przeciąga liryczne sceny, w których oglądamy rośliny i wiele owadów, ale w których właściwie nic się nie dzieje.
  • ?
    Kulturalna i w zasadzie wierna literze tekstu ekranizacja klasycznej powieści.
  • ?
    Gudmundsson bezbłędnie wykorzystuje naturalne światło i ekspresyjną pracę kamery, pomysłowo unika ckliwości, zestawiając ujęcia bezkresnych pejzaży i romantycznych eskapad z niepokojąco syntetyczną ścieżką dźwiękową Kristiana Eidnesa Andersena. Nad wyraz subtelnie reżyser prowadzi też młodych naturszczyków.
  • ?
    Bardzo obiecujący debiut.
  • ?
    Siłą "Jak ukraść psa" jest jednak to, że sporą przyjemność z jego odbioru może mieć też widz dorosły. Pojawiają się tu bowiem nie tylko elementy bajki, ale także komedii, sensacji, filmu o porwaniu czy dramatu rodzinnego.
  • ?
    Film lalkowy o takiej perfekcji wykonania i na tak poruszający temat był jednak skazany na sukces.
  • ?
    Jakkolwiek egzotycznie - lub swojsko - nie brzmiałaby w naszym kontekście ta debata, mamy szansę obejrzeć "Samą przeciw wszystkim" pół roku później i odkryć w niej inteligentne, choć często sztampowe kino, traktujące o wypaczeniach amerykańskiej demokracji i szansie na jej uzdrowienie.
  • ?
    Napięcie między sugerowanym etnograficznym dystansem, humanizacją spojrzenia kamery, fabularnością ekranowych wydarzeń i subiektywizacją perspektywy sprawia, że "Sieranevada" zadaje pytania zarówno na temat konfliktów społecznych, przemian politycznych w krajach byłego bloku wschodniego czy procesów modernizacyjnych, jak i dyskursów realizmu, autorefleksyjności sztuki filmowej i mechanizmów percepcji. Tak wielopoziomową refleksję są w stanie podjąć tylko najwybitniejsze dzieła - a taka bez wątpienia jest "Sieranevada".
  • ?
    Krebitz chciała szokować: chciała być jednocześnie naturalistyczna - czytaj: śmiała i wyzwolona - chciała być też tajemnicza. Ale nie udało jej się zachować równowagi: nie ma wywrotowej siły, jest za to toporna, nudna dosłowność.
  • ?
    Prostota filmu i pewien rodzaj dezynwoltury, z jaką traktuje się logikę historii, są więc z początku ujmujące, ale im bliżej do końca projekcji, tym coraz bardziej irytują. Wyjściowa metafora pozostaje jednak wartością dzieła i być może niewiele zabrakło, żeby nieco lepiej wykorzystać oferowane przez nią możliwości.
  • ?
    Pod niepozorną powierzchnią skrywa zajmującą i dobrze opowiedzianą herstory, którą można się zauroczyć.
  • ?
    Mnie osobiście najbardziej ujął sposób budowania napięcia w filmie. Reżyserka nie stosuje szantażu emocjonalnego wobec widza, z godnym podziwu umiarem i powściągliwością przeprowadza go przez najbardziej nawet dotkliwe sceny dramatu.
  • ?
    Przy bardziej dopracowanym scenariuszu dzieło to mogłoby dostarczyć nam dużo sympatycznej rozrywki a nawet pewnej kinomańskiej uciechy.
  • ?
    Ogląda się z dużo większą przyjemnością niż chociażby "Drzewo życia". Z pewnością spora w tym zasługa ścieżki dźwiękowej: rockowe utwory, takie jak "Runnaway" Dela Shannona, dynamizują opowieść i trochę zmniejszają jej patos.
  • ?
    Z takim kinem jest jak z nowymi ruchami religijnymi. Jeśli mimo wszechobecnych drwin, znajdują swoich wyznawców, to w porządku. Na mnie Refn liczyć nie może.
  • ?
    Warto zobaczyć, chociażby dla kilku scen, dowcipnie i celnie ukazujących współczesny kryzys męskości.
  • ?
    Wpisują się w nurt weryfikujący transformację ustrojową i uzupełniający białe plamy w obrazie polskich lat 90.
  • ?
    Rúnarsson nie podąża utartą ścieżką.
  • ?
    Dumny ze swych dobrych intencji reżyser nie zauważa, że "Noc w Ville-Marie" okazuje się ostatecznie równie kiczowata jak film, w którym występuje Sophie Bernard.