Michał Walkiewicz

  • Średnia ocena: 6.1
  • Pozytywnych recenzji: 67%
  • Liczba recenzji: 135 w tym 130 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 87
  • Liczba recenzji negatywnych: 43

Szczegóły

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
    5
  • 8
    29
  • 7
    33
  • 6
    20
  • 5
    18
  • 4
    12
  • 3
    9
  • 2
    2
  • 1
    2

Recenzje

  • 1.0
    W swoich najlepszych momentach film przypomina tanią, odpustową, szkaradną estetycznie, pozbawioną krzty narracyjnego polotu, wyzutą z humoru, konstrukcyjnie niespójną, lichą dramaturgicznie, kiepsko sfastrygowaną, pstrokatą, koncepcyjnie miałką, nieskażoną głębszą myślą i powierzchowną frajdą, nudną jak flaki z olejem, niezamierzoną parodię "W głowie się nie mieści" studia Pixar.
  • 7.0
    Nakręcona i zagrana bez pretensji opowieść o tym, że walka z własnym strachem może być wyzwaniem dla dwojga, zaś asekuracja podczas wspinaczki na szczyt nie jest powodem do wstydu.
  • 5.0
    Paradoksalnie jednak, jak to w przypadku podobnych tworów bywa, całość ogląda się bez bólu. Na każdy idiotyczny zwrot akcji przypada tu parę minut nieźle budowanego napięcia, każda bitka ma przynajmniej parę ujęć, które pozwalają zapomnieć, że filmu nie nakręcił Paul Greengrass, zaś wszystkich Dylanow O'Brienów tego świata równoważy jeden Michael Keaton.
  • 1.0
    Debiutujący za kamerą Christoph Rurka całą wiedzę o kinie i życiu wyniósł najpewniej z polskich kabaretów. Bez względu na to, czy obserwujemy propozycję korupcyjną, podglądamy bohaterów przy kuchennym stole czy jesteśmy w samym środku policyjnej obławy, oglądamy festiwal czerstwych gagów, pozbawionych puenty dowcipasów i słownego ping-ponga, w którym za piłeczkę służy ołowiana kula.
  • 8.0
    Zagrane jest to wszystko bez jednej fałszywej nuty, napisane bez pretensji i nakręcone z wyczuciem trudnej, komediowo-dramatycznej materii.
  • 3.0
    W swojej skończonej powadze i całym kiczowatym majestacie - przypominają hity z pasma nocnych marków, które nasi ojcowie oglądali z rumieńcami na twarzy i butelką piwa w ręce.
  • 4.0
    Fakt, że z dokumentem - nawet fabularyzowanym - trudno przegrać do zera, niewiele tutaj zmienia. Jasne, "Habit i zbroja" to najlepszy film o Krzyżakach w tym roku i nie powinno to umknąć braci pedagogicznej. Problem w tym, że ta sama brać mogłaby po prostu zabrać drogie dzieci do parku, wbić w ziemię dwa patyki i opowiedzieć im o nich w równie zajmujący sposób.
  • 7.0
    "Jak upaść to upaść, im niżej, tym lepiej" - powtarza za Dostojewskim Łoźnica. A potem bierze kamerę i faktycznie schodzi coraz niżej. To podróż, po której trudno zasnąć, zwłaszcza gdy skleimy sobie te piekielne puzzle w jeden wielki obraz narodu. Ale też wędrówka, w trakcie której, paradoksalnie, łatwo się znieczulić.
  • 4.0
    Nie będę bawił się w teoretyka i historyka kina, zwłaszcza że mówimy o filmie dla dzieciaków, ale byłoby nieźle, gdyby sequel mówił coś nowego o bohaterach, stawiał ich przed trudniejszymi wyzwaniami, wykorzystywał zalety i przywary w innych sytuacjach. Film Brunkera jest tymczasem dzieckiem intelektualnego lenistwa oraz realizacyjnej rutyny.
  • 8.0
    Sprawdza się zarówno jako hołd złożony najszlachetniejszemu z gatunków, jak i jego antyteza, film o kryzysie męskości oraz historia mężczyzny większego niż kino, popis estetycznego minimalizmu oraz kino, które trzyma za gardło. Właśnie za takie paradoksy dostaje się najważniejsze nagrody.
  • 8.0
    Że "Makala" jest filmem, w którym pchamy ten rower razem z bohaterem, chyba dodawać nie muszę - wszystko za sprawą precyzyjnej formy, narracyjnej finezji i reżyserskiej samokontroli Grasa. Z kolei u kresu podróży czeka na nas coś, czemu kształt mogą nadać tylko najlepsi dokumentaliści.
  • 7.0
    Reżyserka potrafi opowiadać o stanach uczuciowego wypalenia, najróżniejszych okresach bezdecyzyjnych oraz środowiskach, które budują wokół bohaterów niewidzialne mury.
  • 8.0
    Chociaż Flying Lotus nie miał jeszcze okazji pochwalić się swoim dzieckiem poza obiegiem festiwalowym oraz własną piwnicą, "Kuso" cieszy się (nie)sławą jednego z najbardziej obrzydliwych filmów w dziejach kina. A ja się z tą opinią zgadzam, bo wiele na ekranie widziałem, ale na pewno nie faceta posuwającego zaropiały i opowiadający sprośne żarty wrzód na szyi swojej dziewczyny.
  • 8.0
    Reżyserska maestria Ducournau, w połączeniu z doskonałymi rolami Marillier i Rumpf oraz inteligentnym przenicowaniem schematów kina grozy, przynosi film, który mówi o nas więcej, niż chcielibyśmy przyznać. A jeśli się mylę i jest wyłącznie kampową fantazją o kobiecej zemście na męskiej rasie, to tym lepiej dla kina i gorzej dla mężczyzn. Bon apetit!
  • 6.0
    Łatwiej jest mówić o tym, czego twórcy "Kacpra i Emmy" nie robią źle, niż o tym, co robią dobrze - tak, to jeden z tych filmów, które doceniam pomimo kolosalnych wad.
  • 9.0
    Reżyser decyduje się na charakterystyczną dla swojej twórczości formę neutralnej obserwacji, ale zaciąga również kredyt u innych mistrzów współczesnego, europejskiego kina, ze swoim rodakiem Royem Anderssonem na czele.
  • 6.0
    Wszystko jest tu oczywiście z odzysku, wyeksploatowane do cna, zasłyszane i obejrzane w najlepszych amerykańskich animacjach ostatnich paru dekad. Brannon nie potrafi odcisnąć na filmie autorskiego piętna, z kolei jakość animacji odbiega od oscarowych standardów. Jeśli jednak nie przeszkadzają Wam podobne felery, możecie bez stresu i bólu głowy posłuchać brzdękania "Rock Doga".
  • 8.0
    Shults zna gatunkowy kod. Potrafi podkręcać napięcie, wie również, czego się boimy, a na co zareagujemy kwaśnym uśmiechem.
  • 8.0
    Nie jest żadną "ambitną porażką", gdyż wszelkie ambicje są tu raczej efektem ubocznym barokowej formy. To kino w stu procentach spełnione.
  • 8.0
    Najnowsza odsłona cyklu to satysfakcjonujące domknięcie trylogii o konflikcie zwaśnionych gatunków oraz rewolucji pożerającej własne dzieci.
  • 8.0
    Fascynujący stop wschodniej szkoły estetyczno-narracyjnej i zachodniej wrażliwości kulturowej - w sam raz na oscarową nominację.
  • 6.0
    Niegroźny film z głupawym założeniem, ale nakręcony przez Aniello bez większych pretensji. Specjalistą nie jestem, ale potrafię sobie wyobrazić gorszy wieczór panieński.
  • 8.0
    To nie tylko najlepsza odsłona całej serii i przeprosiny po nieudanej "dwójce", ale także mądry film o przemijaniu, na które - nawet w świecie pstrokatych i rozgadanych wyścigówek - nie ma lekarstwa.
  • 7.0
    W tym doskonale zagranym i zaskakująco ironicznym thrillerze znów odkryjemy ulubione motywy reżysera, odniesienia do reszty twórczości oraz silne, kobiece bohaterki. I mimo że całość pachnie trochę naftaliną, a dziury logiczne są wielkości księżyca, to zachowajcie spokój - nigdy nie mieliśmy prawa zamawiać samych arcydzieł.
  • 7.0
    W "You Were Never Really Here" trochę się strzela, trochę dźga, krew tryska z rozciętych tętnic, a kawałki mózgu ozdabiają powierzchnie płaskie. Lecz wystarczy rzut oka na posępnego, chrząkającego pod nosem Phoenixa, by zrozumieć, że nie chodzi o to, co się mówi, tylko jak.
  • 9.0
    "W ułamku sekundy" Fatiha Akina przypomina, dlaczego największą cnotą kina politycznego pozostaje prostota. Zamiast zwracać się w stronę wielkiej metafory i odciągać kamerę od sedna problemu, reżyser wchodzi w sam środek konfliktu, znów portretuje świat, który zna najlepiej, zaludniony przez naturalizowanych Turków i Niemców z klasy średniej.
  • 7.0
    Choć całość nie jest ani specjalnie oryginalna, ani spektakularna formalnie, warto uciec w tę noc. Pieniądze same się nie ukradną, rodzinne więzi same nie naprawią, a lepsze jutro - samo nie wywalczy.
  • 8.0
    Cudownie sfotografowana, utrzymana w konwencji eleganckiego thrillera perełka.
  • 7.0
    Przez cały seans zastanawiałem się, czy temat, za który wzięła się Japonka, nie wymaga cięższej filmowej artylerii, czy nie przydałaby się tu jakaś intelektualna nadbudówka. Ale że mam do Japonki słabość, a po kolejnej "pięknej chwili" nie było już ani śladu, szybko doszedłem do porozumienia z samym sobą. To film, który naprawdę łatwo sobie wyobrazić.
  • 6.0
    Schludny i klarownie opowiedziany, jednak estetycznie rozczarowujący, jakby czarno-biała taśma miała być wartością samą w sobie.
  • 3.0
    Wielkie umysły z towarzystwa Rodina przewijają się przez ekran bez wyraźnego celu. Nie stanowią żadnego ciekawego kontekstu, po prostu stoją w altance i pojedynkują się na banały.
  • 7.0
    Bezpretensjonalne "Redoutable" jest biografią, na którą wielki reżyser zasługiwał. Nawet pomimo faktu że wciąż zasługuje na więcej.
  • 7.0
    Choć udany, jest przede wszystkim dowodem na to, że Lanthimos do pewnych gatunków się nie zniża, a inne przecenia.
  • 7.0
    Baumbach pozostaje mistrzem opowiadania o ludziach w życiowej matni, zbierających owoce niezrealizowanych ambicji, obsesji wygrania sztafety pokoleń, albo egzystencji w cieniu silnego patriarchy. "The Meyerowitz Stories" jest dalszą podróżą w głąb tego świata.
  • 7.0
    Gdyby "sprzedawać" Hanekego komuś, kto dorobku Austriaka nie zna, "Happy End" byłby zapewne doskonałym wyborem - to film, w którym jego ulubione motywy zostały ubite na gęstą masę.
  • 6.0
    Chociaż takie świadectwo pamięci również jest potrzebne, to nie starcza mu mocy na kino największego formatu.
  • 5.0
    Chrześcijańska przypowieść, kino sensacyjne, głos w dyskusji o terroryzmie, społeczna publicystyka, traktat o istocie wiary i Bóg jeden wie, co jeszcze. Ostatecznie jednak sprawdza się wyłącznie jako historia cynicznego faceta, który przechodzi na jasną stronę mocy.
  • 8.0
    Koreańczyk nie ma problemu z żonglerką gatunkami, gdyż na podobnych filmach zjadł zęby. "Okja" to kolejny po "The Host - Potworze" oraz amerykańskim "Snowpiercerze" obraz, w którym rozmaite konwencje nie znoszą się wzajemnie, lecz pracują na korzyść całości.
  • 8.0
    Fanom dotychczasowej twórczości reżysera "Wonderstruck" może wydać się nieco zbyt mocno zanurzony w przeszłości, kojarzy się z cokolwiek archaicznym sposobem myślenia o kinie. Byłoby jednak błędem traktować nowy film Haynesa jak błahostkę.
  • 8.0
    Chociaż twórcę rozliczeniowego "Lewiatana" podejrzewamy o to, że nie wszedł na plan z zamiarem nakręcenia jedynie kameralnej psychodramy, to metafora współczesnej Rosji budowana jest powoli i inteligentnie.
  • 7.0
    Kawałek bezpretensjonalnego kina o dojrzewaniu do odpowiedzialności i ciągłym przewartościowywaniu życiowych priorytetów. Bez chusteczek się nie obejdzie.
  • 5.0
    W równym stopniu nostalgiczna podróż, co część wieloletniego ekonomicznego planu - to dzieło będące owocem resentymentu reżysera, nieudana próba przepisania sagi językiem popfilozofii, a jednocześnie utrzymania jej w gatunkowych ryzach.
  • ?
    Choć istnieje dużo zgrabniej opowiedzianych, mądrzejszych i ciekawszych plastycznie animacji, "Riko prawie bocian" zasługuje na Waszą uwagę. W niszy średniobudżetowych, europejskich animacji, które ani nie obrażają naszej inteligencji, ani nie działają jak środek nasenny, wyróżnia się mądrym przesłaniem oraz bohaterami z nieco innej, psychodelicznej bajki.
  • 4.0
    Marszewski stawia ciekawe pytania, lecz gdy tylko skupia się na jakimś wątku, w paradę wchodzą mu znoszące się estetyki i konwencje. Skóra i motor nie pasują do piachu i łez, nowa fala do starego kina, a w szaleństwie powinno być jednak trochę więcej metody.
  • 6.0
    Rzecz zawieszona na granicy ekstrawaganckiego kina akcji oraz fantastyki naukowej z ambicjami, o niższej temperaturze i wolniejszym rytmie niż większość hollywoodzkich superprodukcji.
  • 4.0
    Niestety, jeśli przyłożymy do filmu matrycę kina grozy, "Baba Jaga" to rzecz poniżej średniej. Caradog James nie potrafi zbudować i utrzymać napięcia, inscenizatorem jest przeciętnym, zaś w jego arsenale środków stylistycznych nie znajdziemy nic ciekawego.
  • 6.0
    Ważkość przesłania, jakość realizacji oraz niewielki ciężar gatunkowy filmu raczej nie zapewnią bohaterowi miejsca w panteonie legend animacji. Ale pamiętajmy, że to wyluzowany i bezpretensjonalny zwierzak, który zna swoje miejsce na kwadracie. I warto złożyć mu przedświąteczną wizytę.
  • 3.0
    Ugina się pod ciężarem ambicji twórców i pozuje na opowieść o dolach i niedolach współczesnych trzydziestoparolatków. Ale nawet jeśli założenia były słuszne, reżyserska indolencja oraz dubbing z piekła rodem unieważniają ich sens.
  • 5.0
    Za "Wyklętym" ciągnie się fama dzieła subtelnego i zniuansowanego. Ale jeśli denuncjujący bohatera Żyd nazywa się Bauman, zaś lewicowa publicystyka znieważa w telewizji partyzantów, to wiedzcie, że jesteśmy co najwyżej w połowie drogi.
  • ?
    Wygląda i brzmi nieco inaczej niż dwie dekady temu, ale wciąż, przepraszam za wyrażenie, trzyma rękę na pulsie pokolenia.
  • 6.0
    Puentujące film przesłanie jest na tyle mądre, a historia na tyle bezpretensjonalna, że warto przymknąć oko na mało szlachetny rodowód filmu i dać Barbie szansę. Nawet jeśli - zagonieni przez małoletnie córeczki do licencjonowanych sklepów - będziecie musieli za to zapłacić dwa razy.
  • 4.0
    Całość ogląda się beznamiętnie, ale też bez zgrzytania zębami, co jest w dużej mierze zasługą montażysty i - po części - reżysera. Akcja płynie wartko, zaś aktorzy - nawet nie mając oparcia w silnym tekście - potrafią wywalczyć coś dla swoich postaci.
  • 7.0
    Ładunek intelektualny "Milczenia" oraz siła jego ikonografii sprawiają również, że łatwo przymknąć oko na kilka nietrafionych strategii narracyjnych. Osobiście wolę jednak, gdy Bogiem dla twórcy "Infiltracji", "Kasyna" i "Wściekłego byka" okazuje się samo kino, sztuka mnożąca sensy bez pomocy - nawet polifonicznego - języka.
  • 8.0
    Sposób, w jaki Puiu inscenizuje kolejne sceny, jak ogrywa ciasne wnętrze mieszkania i dzieli uwagę pomiędzy kolejne postaci, ustawia go w reżyserskiej pierwszej lidze.
  • 7.0
    Komediowa perełka, a jednocześnie film, z którego lepiej nie zdrapywać pozłotka - niewiele się pod nim kryje.
  • 8.0
    Myślę, że każdy twórca kina akcji chciałby mieć w swoim portfolio taki film - jednocześnie wystawny i skromny, elegancki i przywołujący pierwotną siłę kina.
  • 8.0
    O laureacie Oscara za "Rozstanie", Irańczyku Asgharze Farhadim, mówi się często, że umiejętności narracyjne odziedziczył po największych mistrzach dreszczowca, z Hitchcockiem na czele. Jest to o tyle interesujące, że jego nowy film zaczyna się, całkiem dosłownie, trzęsieniem ziemi. I choć bardzo szybko wychodzi na jaw, że to fałszywy alarm, napięcie zaczyna rosnąć.
  • 6.0
    Wygrywany jest na melodramatycznych tonach, ale ma też zamaszystość społecznej diagnozy i feministycznego manifestu - w końcu życie pod kluczem próbuje ułożyć sobie nie tylko Mathilde, ale też jej koleżanki spod celi, a nawet strażniczki. Niestety koniec końców, ten gatunkowo-tematyczny rozstrzał okazuje się największą słabością filmu.
  • 4.0
    Choć w finale puszy się na opowieść o tym, co dostajemy w genach, a czego musimy się nauczyć, pozostaje dzieckiem realizowanego z bezwzględną precyzją planu biznesowego, zaś Paul W. S. Anderson ponownie serwuje nam fabularno-estetyczny bajzel.
  • 6.0
    Niestety, cieniem na intrygującej konstrukcji kładzie się popkulturowa wrażliwość Dolana. Zwykle działa na jego korzyść, ale przy tak kolosalnych tematach jak śmierć, przemijanie i przyległości okazuje się niewystarczająca.
  • 5.0
    Twórcy mają wprawdzie ambicje, by powiedzieć coś o świecie, w którym druk przegrał z cyfrą, a skala tego konfliktu stała się metaforą generacyjnej przepaści, ale koniec końców wiele ciekawego do powiedzenia nie mają. Jeśli zaś idzie o humor, waha się on pomiędzy niedogotowaną satyrą na nowe media a kloacznymi anegdotkami w rodzaju jąder martwego łosia lądujących na czyjejś twarzy.
  • 4.0
    Sporo mówi w filmie o transgresji, byciu wyjątkowym, przekraczaniu norm i sięganiu po zakazane owoce. Lecz nawet historia dziewczyny, próbującej podkraść odrobinę sławy swojej mocodawczyni jest ledwie naszkicowana. Po seansie kilku filmów, które się nie wydarzyły, zostajemy z niczym. Są okruszki, ciastka nie było.
  • 6.0
    Przemyślana kompozycja kadrów w połączeniu z przyzwoitym aktorstwem oraz narracyjną elegancją sprawia, że "Konwój" jest nie tylko niezłą odtrutką na ostatniego "Pitbulla", ale też czymś więcej niż sumą swoich składowych.
  • 4.0
    Całość jest nudna jak flaki z olejem i zagrana na najwyższych tonach, bez krzty rozładowującej patos ironii.
  • 3.0
    Możecie obejrzeć w kinie, w telewizji, na telefonie albo wysłuchać go w radiu i nie zrobi to większej różnicy.
  • 2.0
    Jedynym, co mogłoby "Aplik@cję" ocalić, jest jakaś świadomość konwencji, gatunkowych klisz, opowiadanie w pastiszowym tonie. Tyle, że za sprawą realizacyjnej oraz intelektualnej mizerii nawet ironia jest w tym filmie przejawem asekuranctwa, robieniem dobrej miny do złej gry.
  • 3.0
    Ekranowe konflikty są grubo nakreślone i choć filmowy świat zaludniają ciekawe postaci, ich wątki sprawiają wrażenie dopisanych na kolanie, służą jedynie odwracaniu uwagi od wątłej opowieści o Howardzie.
  • 4.0
    Tym, co ostatecznie broni sequel, jest przyzwoite tempo, szczypta slapstickowego humoru i kinetyczna energia scen akcji: zrealizowanych w komputerze, ale nienagannych technicznie i pomysłowych.
  • 6.0
    Możemy sobie podróżować, ale koniec końców ścieżka zawsze się zapętli i doprowadzi nas do punktu wyjścia. Podobnie jest z "Rester Vertical" - filmem, który obiecuje wiele, ale raz po raz powraca do tej samej konkluzji.
  • 7.0
    Sporo tu tautologii, dłużyzn, scen, które nie wnoszą nic do charakterystyki postaci, a jedynie nakręcają sprężynę komedii.
  • 9.0
    Chociaż czasem bywa średnio, a zazwyczaj nudno, to raczej niewielka cena - w końcu dla Jarmuscha każda wypłata to fortuna, a każdy posiłek to bankiet.
  • 8.0
    Jak to jest zrobione! El Said dba o najdrobniejsze detale, scenografka dobiera kolor ścian pod karnację bohaterów (potwierdzona informacja), zaś operator Bassem Fayad wykorzystuje gradację żółci i brązów, otulając Kair miękkim, ciepłym światłem.
  • 8.0
    Dialogi mają odpowiednie tempo, zaś Huppert porusza się w tylu komediowo-dramatycznych tonacjach, że ręce same składają się do oklasków. I choć samo rozwiązanie zagadki nieco rozczarowuje, łatwo wybaczyć reżyserowi drobne potknięcia. Filmowy krajobraz jest z nim po prostu ciekawszy.
  • 5.0
    Animowany świat jest pozbawiony detali i sterylny, bohaterowie wyglądają, jakby naniesiono ich niedbale na niedokończoną komputerową scenografię. Jeśli jednak nie przeszkadzają wam techniczne braki, niestraszne usypiające tempo i wątpliwa artystycznie forma, dajcie małym detektywom szansę. "Stella Nostra" to wciąż kamyk szlachetny.
  • 9.0
    Clara jest twarda i wrażliwa, empatyczna i pełna erotycznej energii. Partnerują jej przede wszystkim plenery i wnętrza - zdejmowane przez operatora z bezbłędnym wyczuciem wizualnej materii, wpisane w precyzyjnie skomponowane kadry.
  • 6.0
    Zdjęta ze statywu kamera, prześwietlenia i słoneczne łuny, przenikania i wizualne pasaże, kontemplacja bezchmurnego nieba, zielonej trawy i opalonej skóry - to wszystko jest efektowne, lecz okazuje się na dłuższą metę męczące.
  • 5.0
    Całość trzyma się na dobre słowo. Wyłącznie dzięki charyzmie Cotillard, pocztówkowym zdjęciom francuskich plenerów i skrojonym na miarę kostiumom. Garcia, próbując wtłoczyć życie w martwy literacki schemat, bezrefleksyjnie go powtórzyła.
  • 5.0
    Jeśli "La Fille Inconnue" choć na chwilę wybija się ponad przeciętność, to nie dzięki firmowej paradokumentalnej estetyce, ale popisowej roli Adele Haenel.
  • 4.0
    Pomysł pomysłem, landszafty landszaftami, ale cóż z tego, skoro z ekranu wieje nudą.
  • 7.0
    Styl filmu bazuje na paru kliszowych pomysłach, począwszy od nakładanych na ekran interfejsów, na minimalistycznych kostiumach i wnętrzach kończąc, a jednak kolejne elementy budują przekonującą i konsekwentną wizję przyszłości.
  • 5.0
    Komu nie przeszkadza lenistwo scenarzystów i kogo nie boli stylistyczna indolencja reżysera, może dać mu szansę. Reszcie polecam raczej powtórny seans oryginału - to zdecydowanie lepszy sposób, by zamanifestować swoją niechęć do bożonarodzeniowego biznesu i dziwnych facetów w czapkach z pomponem.
  • 8.0
    Pozostaje głęboko humanistycznym kinem o cenie, którą płacimy za chodzenie na skróty.
  • 8.0
    Horak miesza realizm z wątkami metafizycznymi, naturalistyczne sceny pielęgnacji starych i pomarszczonych ciał sąsiadują u niego z subtelnymi, wizyjnymi fragmentami. I chociaż ten miks nie zawsze się przegryza, to koniec końców pracuje na korzyść filmu.
  • 5.0
    Szkoda, że w parze z techniczną maestrią nie idzie odpowiedzialność za bohaterów. Reżyser jest tak mocno przywiązany do uproszczonej wizji ich życia wewnętrznego, że wyświadcza im niedźwiedzią przysługę.
  • 8.0
    Kino spełnione formalnie i intelektualnie, a przy okazji dostarczające sporo frajdy.
  • 5.0
    W jakimś stopniu psiego herosa unieśmiertelnia. Szkoda tylko, że czyni to w tak niekonsekwentny formalnie i pozbawiony lekkości sposób.
  • 8.0
    Inicjacja Strange'a wypełnia pierwszy akt filmu Scotta Derricksona i dzięki komediowej konwencji robi rewelacyjne wrażenie.
  • 7.0
    Jakubik jest na tyle świadomym reżyserem, by wiedzieć, kiedy przyspieszyć akcję, a kiedy wyhamować. Zdaje sobie również sprawę, na czym polega siła retrospektywnej narracji.
  • 6.0
    Łatwo Blake'owi kibicować, zaś reżyser z powodzeniem łączy komediowe i dramatyczne tony. Szkoda tylko, że najmniej ciekawa walka, ta, którą toczy ze sobą dwóch Loachów, eksponowana jest w filmie najmocniej.
  • ?
    Wątpliwości, które dzielimy z reżyserem wydają się sednem filmu.
  • ?
    Wątpliwości, które dzielimy z reżyserem wydają się sednem filmu.
  • 7.0
    Fascynująca komedia charakterów i popis reżysersko-literackiej sprawności, ale przede wszystkim - niegłupia opowieść o tym, że definicją spełnionego życia może być czyjeś towarzystwo w ostatnich chwilach.
  • 4.0
    Wspaniałe pejzaże, intrygujący punkt wyjścia oraz partia Seana Beana to za mało, żeby mówić o filmie udanym.
  • 8.0
    Efekt jest dokładnie tak imponujący, jak można to sobie wyobrazić.
  • 7.0
    Ostentacyjnie nieefektowne, wypełnione obrazami dziecięcych rytuałów, wygrane bez emfazy, pełne delikatnych gestów.
  • 5.0
    Brakuje zarówno intelektualnej i formalnej dyscypliny "Spotlight", jak i bezpretensjonalności "Ocean's Eleven". Tak rozdarty film trudno docenić za coś więcej niż ambicje twórców.
  • 7.0
    Pozszywany z gatunkowych prefabrykatów thriller, czyli konwencja, którą Alvarez wygrywa z ogromnym wyczuciem filmowej materii.
  • 6.0
    Z konfrontacji z tak trudnym i eklektycznym materiałem Trier wychodzi obronną ręką. Jego rozgorączkowane kino cały czas jednak wydaje się niekompletne.
  • 7.0
    Świetnie napisane kino, w którym żonglerka najróżniejszymi konwencjami humorystycznymi - od slapsticku, przez komedię charakterów, po absurd - jest narracyjną zasadą.
  • 7.0
    Pojemna formuła, na którą postawił reżyserski duet, została wypełniona paroma gatunkowymi i art-house'owymi kliszami, ale ostatecznie więcej tu szczerej humanistycznej refleksji niż żerowania na mocnym dramaturgicznie temacie. W połączeniu z solidną pracą operatorską i doskonałą obsadą daje to film, który tchu wam raczej nie odbierze, lecz przypomni, że zemstę - także w kinie - najlepiej serwować na zimno.