Michał Walkiewicz

  • Średnia ocena: 6.1
  • Pozytywnych recenzji: 66%
  • Liczba recenzji: 107 w tym 102 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 67
  • Liczba recenzji negatywnych: 35

Szczegóły

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
    4
  • 8
    22
  • 7
    23
  • 6
    18
  • 5
    16
  • 4
    10
  • 3
    7
  • 2
    2
  • 1

Recenzje

  • 7.0
    Reżyserka potrafi opowiadać o stanach uczuciowego wypalenia, najróżniejszych okresach bezdecyzyjnych oraz środowiskach, które budują wokół bohaterów niewidzialne mury.
  • 8.0
    Reżyserska maestria Ducournau, w połączeniu z doskonałymi rolami Marillier i Rumpf oraz inteligentnym przenicowaniem schematów kina grozy, przynosi film, który mówi o nas więcej, niż chcielibyśmy przyznać. A jeśli się mylę i jest wyłącznie kampową fantazją o kobiecej zemście na męskiej rasie, to tym lepiej dla kina i gorzej dla mężczyzn. Bon apetit!
  • 6.0
    Łatwiej jest mówić o tym, czego twórcy "Kacpra i Emmy" nie robią źle, niż o tym, co robią dobrze - tak, to jeden z tych filmów, które doceniam pomimo kolosalnych wad.
  • 9.0
    Reżyser decyduje się na charakterystyczną dla swojej twórczości formę neutralnej obserwacji, ale zaciąga również kredyt u innych mistrzów współczesnego, europejskiego kina, ze swoim rodakiem Royem Anderssonem na czele.
  • 6.0
    Wszystko jest tu oczywiście z odzysku, wyeksploatowane do cna, zasłyszane i obejrzane w najlepszych amerykańskich animacjach ostatnich paru dekad. Brannon nie potrafi odcisnąć na filmie autorskiego piętna, z kolei jakość animacji odbiega od oscarowych standardów. Jeśli jednak nie przeszkadzają Wam podobne felery, możecie bez stresu i bólu głowy posłuchać brzdękania "Rock Doga".
  • 8.0
    Shults zna gatunkowy kod. Potrafi podkręcać napięcie, wie również, czego się boimy, a na co zareagujemy kwaśnym uśmiechem.
  • 8.0
    Nie jest żadną "ambitną porażką", gdyż wszelkie ambicje są tu raczej efektem ubocznym barokowej formy. To kino w stu procentach spełnione.
  • 8.0
    Najnowsza odsłona cyklu to satysfakcjonujące domknięcie trylogii o konflikcie zwaśnionych gatunków oraz rewolucji pożerającej własne dzieci.
  • 8.0
    Fascynujący stop wschodniej szkoły estetyczno-narracyjnej i zachodniej wrażliwości kulturowej - w sam raz na oscarową nominację.
  • 6.0
    Niegroźny film z głupawym założeniem, ale nakręcony przez Aniello bez większych pretensji. Specjalistą nie jestem, ale potrafię sobie wyobrazić gorszy wieczór panieński.
  • 8.0
    To nie tylko najlepsza odsłona całej serii i przeprosiny po nieudanej "dwójce", ale także mądry film o przemijaniu, na które - nawet w świecie pstrokatych i rozgadanych wyścigówek - nie ma lekarstwa.
  • 8.0
    Cudownie sfotografowana, utrzymana w konwencji eleganckiego thrillera perełka.
  • 7.0
    Kawałek bezpretensjonalnego kina o dojrzewaniu do odpowiedzialności i ciągłym przewartościowywaniu życiowych priorytetów. Bez chusteczek się nie obejdzie.
  • 5.0
    W równym stopniu nostalgiczna podróż, co część wieloletniego ekonomicznego planu - to dzieło będące owocem resentymentu reżysera, nieudana próba przepisania sagi językiem popfilozofii, a jednocześnie utrzymania jej w gatunkowych ryzach.
  • ?
    Choć istnieje dużo zgrabniej opowiedzianych, mądrzejszych i ciekawszych plastycznie animacji, "Riko prawie bocian" zasługuje na Waszą uwagę. W niszy średniobudżetowych, europejskich animacji, które ani nie obrażają naszej inteligencji, ani nie działają jak środek nasenny, wyróżnia się mądrym przesłaniem oraz bohaterami z nieco innej, psychodelicznej bajki.
  • 4.0
    Marszewski stawia ciekawe pytania, lecz gdy tylko skupia się na jakimś wątku, w paradę wchodzą mu znoszące się estetyki i konwencje. Skóra i motor nie pasują do piachu i łez, nowa fala do starego kina, a w szaleństwie powinno być jednak trochę więcej metody.
  • 6.0
    Rzecz zawieszona na granicy ekstrawaganckiego kina akcji oraz fantastyki naukowej z ambicjami, o niższej temperaturze i wolniejszym rytmie niż większość hollywoodzkich superprodukcji.
  • 4.0
    Niestety, jeśli przyłożymy do filmu matrycę kina grozy, "Baba Jaga" to rzecz poniżej średniej. Caradog James nie potrafi zbudować i utrzymać napięcia, inscenizatorem jest przeciętnym, zaś w jego arsenale środków stylistycznych nie znajdziemy nic ciekawego.
  • 6.0
    Ważkość przesłania, jakość realizacji oraz niewielki ciężar gatunkowy filmu raczej nie zapewnią bohaterowi miejsca w panteonie legend animacji. Ale pamiętajmy, że to wyluzowany i bezpretensjonalny zwierzak, który zna swoje miejsce na kwadracie. I warto złożyć mu przedświąteczną wizytę.
  • 3.0
    Ugina się pod ciężarem ambicji twórców i pozuje na opowieść o dolach i niedolach współczesnych trzydziestoparolatków. Ale nawet jeśli założenia były słuszne, reżyserska indolencja oraz dubbing z piekła rodem unieważniają ich sens.
  • 5.0
    Za "Wyklętym" ciągnie się fama dzieła subtelnego i zniuansowanego. Ale jeśli denuncjujący bohatera Żyd nazywa się Bauman, zaś lewicowa publicystyka znieważa w telewizji partyzantów, to wiedzcie, że jesteśmy co najwyżej w połowie drogi.
  • ?
    Wygląda i brzmi nieco inaczej niż dwie dekady temu, ale wciąż, przepraszam za wyrażenie, trzyma rękę na pulsie pokolenia.
  • 6.0
    Puentujące film przesłanie jest na tyle mądre, a historia na tyle bezpretensjonalna, że warto przymknąć oko na mało szlachetny rodowód filmu i dać Barbie szansę. Nawet jeśli - zagonieni przez małoletnie córeczki do licencjonowanych sklepów - będziecie musieli za to zapłacić dwa razy.
  • 4.0
    Całość ogląda się beznamiętnie, ale też bez zgrzytania zębami, co jest w dużej mierze zasługą montażysty i - po części - reżysera. Akcja płynie wartko, zaś aktorzy - nawet nie mając oparcia w silnym tekście - potrafią wywalczyć coś dla swoich postaci.
  • 7.0
    Ładunek intelektualny "Milczenia" oraz siła jego ikonografii sprawiają również, że łatwo przymknąć oko na kilka nietrafionych strategii narracyjnych. Osobiście wolę jednak, gdy Bogiem dla twórcy "Infiltracji", "Kasyna" i "Wściekłego byka" okazuje się samo kino, sztuka mnożąca sensy bez pomocy - nawet polifonicznego - języka.
  • 8.0
    Sposób, w jaki Puiu inscenizuje kolejne sceny, jak ogrywa ciasne wnętrze mieszkania i dzieli uwagę pomiędzy kolejne postaci, ustawia go w reżyserskiej pierwszej lidze.
  • 7.0
    Komediowa perełka, a jednocześnie film, z którego lepiej nie zdrapywać pozłotka - niewiele się pod nim kryje.
  • 8.0
    Myślę, że każdy twórca kina akcji chciałby mieć w swoim portfolio taki film - jednocześnie wystawny i skromny, elegancki i przywołujący pierwotną siłę kina.
  • 8.0
    O laureacie Oscara za "Rozstanie", Irańczyku Asgharze Farhadim, mówi się często, że umiejętności narracyjne odziedziczył po największych mistrzach dreszczowca, z Hitchcockiem na czele. Jest to o tyle interesujące, że jego nowy film zaczyna się, całkiem dosłownie, trzęsieniem ziemi. I choć bardzo szybko wychodzi na jaw, że to fałszywy alarm, napięcie zaczyna rosnąć.
  • 6.0
    Wygrywany jest na melodramatycznych tonach, ale ma też zamaszystość społecznej diagnozy i feministycznego manifestu - w końcu życie pod kluczem próbuje ułożyć sobie nie tylko Mathilde, ale też jej koleżanki spod celi, a nawet strażniczki. Niestety koniec końców, ten gatunkowo-tematyczny rozstrzał okazuje się największą słabością filmu.
  • 4.0
    Choć w finale puszy się na opowieść o tym, co dostajemy w genach, a czego musimy się nauczyć, pozostaje dzieckiem realizowanego z bezwzględną precyzją planu biznesowego, zaś Paul W. S. Anderson ponownie serwuje nam fabularno-estetyczny bajzel.
  • 6.0
    Niestety, cieniem na intrygującej konstrukcji kładzie się popkulturowa wrażliwość Dolana. Zwykle działa na jego korzyść, ale przy tak kolosalnych tematach jak śmierć, przemijanie i przyległości okazuje się niewystarczająca.
  • 5.0
    Twórcy mają wprawdzie ambicje, by powiedzieć coś o świecie, w którym druk przegrał z cyfrą, a skala tego konfliktu stała się metaforą generacyjnej przepaści, ale koniec końców wiele ciekawego do powiedzenia nie mają. Jeśli zaś idzie o humor, waha się on pomiędzy niedogotowaną satyrą na nowe media a kloacznymi anegdotkami w rodzaju jąder martwego łosia lądujących na czyjejś twarzy.
  • 4.0
    Sporo mówi w filmie o transgresji, byciu wyjątkowym, przekraczaniu norm i sięganiu po zakazane owoce. Lecz nawet historia dziewczyny, próbującej podkraść odrobinę sławy swojej mocodawczyni jest ledwie naszkicowana. Po seansie kilku filmów, które się nie wydarzyły, zostajemy z niczym. Są okruszki, ciastka nie było.
  • 6.0
    Przemyślana kompozycja kadrów w połączeniu z przyzwoitym aktorstwem oraz narracyjną elegancją sprawia, że "Konwój" jest nie tylko niezłą odtrutką na ostatniego "Pitbulla", ale też czymś więcej niż sumą swoich składowych.
  • 4.0
    Całość jest nudna jak flaki z olejem i zagrana na najwyższych tonach, bez krzty rozładowującej patos ironii.
  • 3.0
    Możecie obejrzeć w kinie, w telewizji, na telefonie albo wysłuchać go w radiu i nie zrobi to większej różnicy.
  • 2.0
    Jedynym, co mogłoby "Aplik@cję" ocalić, jest jakaś świadomość konwencji, gatunkowych klisz, opowiadanie w pastiszowym tonie. Tyle, że za sprawą realizacyjnej oraz intelektualnej mizerii nawet ironia jest w tym filmie przejawem asekuranctwa, robieniem dobrej miny do złej gry.
  • 3.0
    Ekranowe konflikty są grubo nakreślone i choć filmowy świat zaludniają ciekawe postaci, ich wątki sprawiają wrażenie dopisanych na kolanie, służą jedynie odwracaniu uwagi od wątłej opowieści o Howardzie.
  • 4.0
    Tym, co ostatecznie broni sequel, jest przyzwoite tempo, szczypta slapstickowego humoru i kinetyczna energia scen akcji: zrealizowanych w komputerze, ale nienagannych technicznie i pomysłowych.
  • 6.0
    Możemy sobie podróżować, ale koniec końców ścieżka zawsze się zapętli i doprowadzi nas do punktu wyjścia. Podobnie jest z "Rester Vertical" - filmem, który obiecuje wiele, ale raz po raz powraca do tej samej konkluzji.
  • 7.0
    Sporo tu tautologii, dłużyzn, scen, które nie wnoszą nic do charakterystyki postaci, a jedynie nakręcają sprężynę komedii.
  • 9.0
    Chociaż czasem bywa średnio, a zazwyczaj nudno, to raczej niewielka cena - w końcu dla Jarmuscha każda wypłata to fortuna, a każdy posiłek to bankiet.
  • 8.0
    Jak to jest zrobione! El Said dba o najdrobniejsze detale, scenografka dobiera kolor ścian pod karnację bohaterów (potwierdzona informacja), zaś operator Bassem Fayad wykorzystuje gradację żółci i brązów, otulając Kair miękkim, ciepłym światłem.
  • 8.0
    Dialogi mają odpowiednie tempo, zaś Huppert porusza się w tylu komediowo-dramatycznych tonacjach, że ręce same składają się do oklasków. I choć samo rozwiązanie zagadki nieco rozczarowuje, łatwo wybaczyć reżyserowi drobne potknięcia. Filmowy krajobraz jest z nim po prostu ciekawszy.
  • 5.0
    Animowany świat jest pozbawiony detali i sterylny, bohaterowie wyglądają, jakby naniesiono ich niedbale na niedokończoną komputerową scenografię. Jeśli jednak nie przeszkadzają wam techniczne braki, niestraszne usypiające tempo i wątpliwa artystycznie forma, dajcie małym detektywom szansę. "Stella Nostra" to wciąż kamyk szlachetny.
  • 9.0
    Clara jest twarda i wrażliwa, empatyczna i pełna erotycznej energii. Partnerują jej przede wszystkim plenery i wnętrza - zdejmowane przez operatora z bezbłędnym wyczuciem wizualnej materii, wpisane w precyzyjnie skomponowane kadry.
  • 6.0
    Zdjęta ze statywu kamera, prześwietlenia i słoneczne łuny, przenikania i wizualne pasaże, kontemplacja bezchmurnego nieba, zielonej trawy i opalonej skóry - to wszystko jest efektowne, lecz okazuje się na dłuższą metę męczące.
  • 5.0
    Całość trzyma się na dobre słowo. Wyłącznie dzięki charyzmie Cotillard, pocztówkowym zdjęciom francuskich plenerów i skrojonym na miarę kostiumom. Garcia, próbując wtłoczyć życie w martwy literacki schemat, bezrefleksyjnie go powtórzyła.
  • 5.0
    Jeśli "La Fille Inconnue" choć na chwilę wybija się ponad przeciętność, to nie dzięki firmowej paradokumentalnej estetyce, ale popisowej roli Adele Haenel.
  • 4.0
    Pomysł pomysłem, landszafty landszaftami, ale cóż z tego, skoro z ekranu wieje nudą.
  • 7.0
    Styl filmu bazuje na paru kliszowych pomysłach, począwszy od nakładanych na ekran interfejsów, na minimalistycznych kostiumach i wnętrzach kończąc, a jednak kolejne elementy budują przekonującą i konsekwentną wizję przyszłości.
  • 5.0
    Komu nie przeszkadza lenistwo scenarzystów i kogo nie boli stylistyczna indolencja reżysera, może dać mu szansę. Reszcie polecam raczej powtórny seans oryginału - to zdecydowanie lepszy sposób, by zamanifestować swoją niechęć do bożonarodzeniowego biznesu i dziwnych facetów w czapkach z pomponem.
  • 8.0
    Pozostaje głęboko humanistycznym kinem o cenie, którą płacimy za chodzenie na skróty.
  • 8.0
    Horak miesza realizm z wątkami metafizycznymi, naturalistyczne sceny pielęgnacji starych i pomarszczonych ciał sąsiadują u niego z subtelnymi, wizyjnymi fragmentami. I chociaż ten miks nie zawsze się przegryza, to koniec końców pracuje na korzyść filmu.
  • 5.0
    Szkoda, że w parze z techniczną maestrią nie idzie odpowiedzialność za bohaterów. Reżyser jest tak mocno przywiązany do uproszczonej wizji ich życia wewnętrznego, że wyświadcza im niedźwiedzią przysługę.
  • 8.0
    Kino spełnione formalnie i intelektualnie, a przy okazji dostarczające sporo frajdy.
  • 5.0
    W jakimś stopniu psiego herosa unieśmiertelnia. Szkoda tylko, że czyni to w tak niekonsekwentny formalnie i pozbawiony lekkości sposób.
  • 8.0
    Inicjacja Strange'a wypełnia pierwszy akt filmu Scotta Derricksona i dzięki komediowej konwencji robi rewelacyjne wrażenie.
  • 7.0
    Jakubik jest na tyle świadomym reżyserem, by wiedzieć, kiedy przyspieszyć akcję, a kiedy wyhamować. Zdaje sobie również sprawę, na czym polega siła retrospektywnej narracji.
  • 6.0
    Łatwo Blake'owi kibicować, zaś reżyser z powodzeniem łączy komediowe i dramatyczne tony. Szkoda tylko, że najmniej ciekawa walka, ta, którą toczy ze sobą dwóch Loachów, eksponowana jest w filmie najmocniej.
  • ?
    Wątpliwości, które dzielimy z reżyserem wydają się sednem filmu.
  • ?
    Wątpliwości, które dzielimy z reżyserem wydają się sednem filmu.
  • 7.0
    Fascynująca komedia charakterów i popis reżysersko-literackiej sprawności, ale przede wszystkim - niegłupia opowieść o tym, że definicją spełnionego życia może być czyjeś towarzystwo w ostatnich chwilach.
  • 4.0
    Wspaniałe pejzaże, intrygujący punkt wyjścia oraz partia Seana Beana to za mało, żeby mówić o filmie udanym.
  • 8.0
    Efekt jest dokładnie tak imponujący, jak można to sobie wyobrazić.
  • 7.0
    Ostentacyjnie nieefektowne, wypełnione obrazami dziecięcych rytuałów, wygrane bez emfazy, pełne delikatnych gestów.
  • 5.0
    Brakuje zarówno intelektualnej i formalnej dyscypliny "Spotlight", jak i bezpretensjonalności "Ocean's Eleven". Tak rozdarty film trudno docenić za coś więcej niż ambicje twórców.
  • 7.0
    Pozszywany z gatunkowych prefabrykatów thriller, czyli konwencja, którą Alvarez wygrywa z ogromnym wyczuciem filmowej materii.
  • 6.0
    Z konfrontacji z tak trudnym i eklektycznym materiałem Trier wychodzi obronną ręką. Jego rozgorączkowane kino cały czas jednak wydaje się niekompletne.
  • 7.0
    Świetnie napisane kino, w którym żonglerka najróżniejszymi konwencjami humorystycznymi - od slapsticku, przez komedię charakterów, po absurd - jest narracyjną zasadą.
  • 7.0
    Pojemna formuła, na którą postawił reżyserski duet, została wypełniona paroma gatunkowymi i art-house'owymi kliszami, ale ostatecznie więcej tu szczerej humanistycznej refleksji niż żerowania na mocnym dramaturgicznie temacie. W połączeniu z solidną pracą operatorską i doskonałą obsadą daje to film, który tchu wam raczej nie odbierze, lecz przypomni, że zemstę - także w kinie - najlepiej serwować na zimno.
  • 3.0
    Może być jednym z tych filmów, na które traficie kiedyś w nocnym pasmie telewizyjnym dla cierpiących na bezsenność albo w czeluściach serwisu VOD. I jako usypiający strumień obrazów sprawdzi się zapewne doskonale.
  • ?
    Wątpliwości, które dzielimy z reżyserem wydają się sednem filmu.
  • 8.0
    Jest czymś więcej niż kolażem bolesnych wspomnień. To przede wszystkim piękne świadectwo wiary w terapeutyczną moc formy filmowej.
  • 5.0
    Nie wnosi nic nowego do intrygującej mitologii, reżyserski warsztat nie przesłania w nim scenariopisarskiego lenistwa, a osadzenie historii we współczesnych czasach to tylko kostium, za którym nie kryje się żaden dialog z tradycją.
  • 5.0
    Cofa nas do złotej ery akcyjniaków na kasetach wideo, które musiały zawierać przynajmniej jednego charyzmatycznego twardziela, jeden intrygujący czarny charakter oraz jedną godną zapamiętania scenę.
  • 8.0
    Carol i Therese to cudowne, kunsztownie napisane postaci, zaś Haynes wykorzystuje każdą scenę, każde słowo, gest i grymas, by powiedzieć o nich coś więcej. Mówi poprzez kostiumy, scenografię, opowiada kadrami przywodzącymi na myśl obrazy Edwarda Hoppera oraz klasycznie "hollywoodzką", zamaszystą partyturą Cartera Burwella.
  • 7.0
    Pretensjonalny, ale spełniony w gatunku czarnej komedii.
  • 8.0
    Będziecie się śmiać i płakać, często w tym samym momencie.
  • 2.0
    Narzędzie politycznej rozgrywki przebrane za kino, raczej nie stanie się jednym z filarów nowej mitologii narodowej.
  • 8.0
    Podglądanie w pracy wybitnego krakowskiego psychologa Bogdana de Barbaro to zatem nie tylko relacja z niedostępnego zazwyczaj dla kamery gabinetu psychoterapeuty. To również autotematyczna opowieść o kinie, które leczy.
  • 8.0
    Natura kontra kultura, kariera w męskim świecie, spełnianie marzeń a konieczność stabilizacji - ile animowanych filmów możemy podejrzewać o takie bogactwo tematów? W połączeniu ze świetną stroną techniczną oraz doskonałym polskim dubbingiem daje to jedną z najciekawszych propozycji w animowanym portfolio Disneya.
  • 5.0
    Awangardowy pod względem konceptu i formy "Śpiewający obrusik" to kolejny dowód na to, że lepiej z Mariuszem Grzegorzkiem zgubić niż z większością polskich twórców znaleźć.
  • 6.0
    Interesujące pomysły zostają pogrzebane przez tragiczną animację.
  • 6.0
    Pozbawiony fajerwerków, narracyjnego pazura i stylistycznie nijaki, który jednak - począwszy od dobrej muzyki ilustracyjnej i eleganckiej pracy operatorskiej - wciąż jest pokazem przyzwoitego rzemiosła.
  • 4.0
    Wstydu nikomu nie przynosi, ale stara się mechanicznie wywołać uczucia, które powinny mieć źródło w naszych trzewiach.
  • 7.0
    Bohater, z iście kafkowskiej figury, człowieka będącego ofiarą nieprzeniknionego systemu, staje się nagle siłaczem, walczącym o godność w pełnym ekonomicznych dysproporcji społeczeństwie. Jego przemiana - pokazana z empatią, ale bez ckliwości - to największa wartość surowego, humanistycznego poematu Brizé.
  • 6.0
    Całość nadaje się raczej do niedzielnej ramówki niż na srebrny ekran. To kino familijne, które ani nie idzie w świadomą stylizację retro, ani nie zwraca się w stronę moralitetu.
  • 9.0
    Najlepsza część serii od czasu oryginalnego "Rocky'ego".
  • 6.0
    Jest efektownym poradnikiem samoakceptacji, "Biblią dla opornych", niezłą komedią i przyzwoitą tragedią. Wszystkim tylko nie filmem, który sugeruje tytuł.
  • 7.0
    Choć zbyt często przymusza nas do śmiechu z pstrokatej śpiewaczki i zbyt rzadko pozwala sobie na krytykę odbiorczych nawyków, to ostatecznie jego film jest popisem kontroli nad melodramatyczną materią.
  • 3.0
    "Sen to nic więcej niż dialog z samym sobą" - słyszymy z ust filmowego psychoterapeuty. I podobnie jest z kinem. Wygląda jednak na to, że zarówno reżyser, jak i jego rozmówca nie mają zbyt wiele do powiedzenia.
  • 7.0
    Nie jest najlepszym filmem Hiszpana i pewnie z trudem załapałby się do pierwszej dziesiątki. Widać w nim jednak cnotę, którą łatwo przeoczyć w bombastycznych fantazjach czy ekstrawaganckich kryminałach reżysera, mianowicie narracyjną ekonomię.
  • 3.0
    Etykietka "kobiecego kina" wystarczy zapewne, by film zarobił swoje w kinach. Będę się jednak upierał, że mieliśmy w ostatnich latach parę przebiśniegów, które lepiej realizowały schematy jednego z najszlachetniejszych gatunków.
  • 7.0
    Jest w nim sporo niewymuszonego humoru i szczypta grozy, a nakręcona z biglem akcja nie zwalnia ani na moment. Kiedy więc staniecie przed dylematem przy kinowej kasie, pamiętajcie, że smoki to gatunek zagrożony.
  • 5.0
    Tekst Aksinowicza i Julity Olszewskiej naszpikowany jest sztucznie brzmiącymi dialogami i powierzchownymi refleksjami, z kolei Warnke i Stramowski nie są w stanie unieść filmu wyłącznie ekranową charyzmą.
  • 6.0
    Pomimo cenzorskich obostrzeń i nieracjonalnej polityki studia, Ayerowi udało się ocalić, to co w "Legionie samobójców" najcenniejsze: bezpretensjonalną historię superłotrów, którzy dla spokoju ducha albo bezpłatnej kablówki są w stanie pobawić się w superbohaterów.
  • 7.0
    Jest wszystkim, czym stylistycznie i fabularnie "bezpieczna" kontynuacja być powinna. To angażująca serducho i skręcająca wnętrzności powtórka z rozrywki - choć brakuje jej świeżości, nie jest (jeszcze) świadectwem odcinania kuponów.
  • 3.0
    Mówiąc delikatnie, pod względem formalnym, aktorskim i scenariopisarskim film Juana Pablo Buscariniego to abominacja.