Marcin Stachowicz

  • Średnia ocena: 5.5
  • Pozytywnych recenzji: 49%
  • Liczba recenzji: 55 w tym 55 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 27
  • Liczba recenzji negatywnych: 28

Szczegóły

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
  • 8
    5
  • 7
    20
  • 6
    2
  • 5
    10
  • 4
    7
  • 3
    9
  • 2
    1
  • 1
    1

Recenzje

  • 7.0
    Kuljanin nie pędzi na łeb na szyję, pozwala wybrzmieć melancholii bohaterów, powoli buduje wielokierunkowe relacje pomiędzy nimi, pokazuje awers i rewers desperackich działań.
  • 4.0
    Otwarta mizoginia i uprzedmiotowienie to jednak ślepe uliczki, które robią z "Wyznania" kobietożerczy pamflet. Serio, czy naprawdę potrzebujemy jeszcze więcej pogardy i przedpotopowych klisz, żeby pokazać, w jak wielkie kompleksy wpędzają nas niezależne kobiety?
  • 7.0
    Jeżeli chociaż kilku widzów poczuje, że tam, nad Eufratem, nie ma żadnych obcych, innych i niebezpiecznych, tylko te same kruche, narażone na cierpienie ciała - będzie to sukces większy niż tysiąc sensacyjnych nagłówków z tysiąca brukowców.
  • 3.0
    Czerstwe dowcipy trzyma na nogach łopatologiczny scenariusz - oczywistości w rodzaju "dobry żołnierz kontra fajtłapowaty żołnierz", nieprzebierający w środkach, ale ostatecznie głupkowaci mafiozi, akcja zawiązywana według złotej reguły "zabili go i uciekł", to wszystko raczej nie zaprasza do śledzenia historii z wypiekami na twarzy.
  • 7.0
    Ucieka większości oczywistych schematów - redukcjonizmowi nauk ścisłych, kliszom kultury popularnej i pretensjom sztuki współczesnej. Estetyzuje naukę i unaukowia estetykę, pozwalając nam na podwójnie grzeszną przyjemność: z nabywania nowej wiedzy i z patrzenia na piękno.
  • 3.0
    Typowy hollywoodzki półprodukt. Środki wykorzystano fabryczne, więc i z taśmy zjechała tandetna chimera: za dużo guseł na przekonujący dramat medyczny, za mało mroku na dobre kino grozy.
  • 3.0
    Są obarczone głównymi grzechami etiud studenckich: całą dramaturgię próbują budować za pomocą słowa.
  • 3.0
    Jest właśnie taką plecionką koszmarnych stereotypów, nieśmiesznych uproszczeń i kiepskiego aktorstwa.
  • 5.0
    Gdyby nie aktorska siła dwóch Katarzyn, obrazy Provosta najpewniej rozpłynęłyby się w powietrzu chwilę po seansie.
  • 3.0
    Wiemy przecież, że podobne rzeczy - z lepszym lub gorszym skutkiem - robi Woody Allen, ale u niego część kasy od merostwa Paryża czy Londynu idzie na kilkadziesiąt malowniczych ujęć, a resztę ładuje się w historię i bohaterów. U Coppoli kolejność jest odwrotna: to fabuła - w zasadzie: fabułeczka - ma być pretekstem do budowy hiperrealistycznego wizerunku Francji.
  • 7.0
    Jestem jednak wdzięczny Lelio przede wszystkim za to, że w "A Fantastic Woman" destabilizuje klasyczny obraz ciała w dziele filmowym i daje możliwość namysłu nad różnymi sposobami patrzenia. A jeśli nawet drażnią Was łatki w rodzaju "kino queer" - nie rozpaczajcie, ten film może być dla Was po prostu ciekawym kinofilskim doświadczeniem.
  • 6.0
    Jest realistyczna na poziomie obrazu, ale już nie w skomplikowanej, rozłożonej na blisko 10 lat narracji. Jeżeli oczekujecie linearnie rozwijającej się historii, to przynoszę złą nowinę - nic z tego.
  • 4.0
    Twórcy "Darkland" stawiają na gatunkową siermięgę, kolejną grę z konwencją - ręce umywają, bo przecież lepiej strzelać, zamiast gadać. Ja rąk nie umyję i powtórzę po raz trzeci: bez mocnej kawy lepiej nie przestępować progu kina. Chyba że na finałowe dwadzieścia minut.
  • 4.0
    Zdecydowanie najsłabiej wypada jednak filmowy temat numer jeden, czyli portret faceta w kryzysie wieku średniego - jest jak garść stereotypów rzuconych widzom na żer, bez żadnego intelektualnego filtra czy próby niuansowania.
  • 8.0
    Nastoletniość smakuje u Guðmundssona egzystencjalnym kryzysem, a reżyser zgrane tropy kina młodzieżowego przekuwa w misterne filmowe poematy: z wyczuciem balansuje na granicy komedii i dramatu społecznego, miesza nową przygodę z seksualną inicjacją, dokumentalny realizm - z subiektywną emocją.
  • 3.0
    Nie próbuje nawet udawać, że jest czymś więcej niż bałtycką wariacją na temat "Funny Games". Klimat opresji i zamknięcia buduje się tutaj za pomocą tych samych zimnych, laboratoryjnych kadrów, betonowych wnętrz i wypranych z emocji twarzy. Jeśli jednak u austriackiego mistrza działają one w funkcji wizualnego dopełnienia dla buzującej, gęstej treści, to w "Grze pozorów" król bez żenady świeci gołym tyłkiem.
  • 5.0
    Wbrew pastelowemu sztafażowi sporo tutaj zupełnie niedziecięcej melancholii. Dlatego warto się zastanowić, czy najmłodszym nie lepiej zaserwować klasycznego serialu.
  • 7.0
    Oddaję "Dzikiej" co dzikie - już dawno nie widziałem filmu, który w tak przemyślany sposób pokazywałby środkowy palec najgłębiej zakorzenionym zakazom kulturowym.
  • 5.0
    Większość zarysowanych przez Hadera sytuacji wisi w próżni, jakby reżyser nakreślił je w formie pobieżnego szkicu i oczekiwał, że dalej będą kiełkować samoistnie. Nic z tego. Znajdziemy tu wprawdzie kilka zabawnych scen i parę dających do myślenia momentów, ale to zdecydowanie zbyt mało, żeby przedstawić przekonujący portret zmierzchającego stylu życia austriackich mieszczuchów.
  • 5.0
    Read nie do końca korzysta z tego potencjału, raczej ślizga się po powierzchni - pozwala dojść do głosu oficjalnym narracjom, wskrzesza medialne archiwa, ale głębiej nie drąży. Tak jakby Anglikowi zabrakło woli albo odwagi, żeby zmierzyć się ze wschodnim Molochem.
  • 5.0
    Emocje z tekstów The Cure czy Joy Division zdecydowanie lepiej oddają trudy dojrzewania niż wszystkie letnie obrazki - pocztówki z wakacji młodości - które zaserwowali nam brazylijscy filmowcy.
  • 4.0
    Kontr-ewolucję bohaterki obserwowałem z rosnącym przerażeniem - z ciętych ripost Carrie, które budują klimat pierwszych partii filmu, zostaje w efekcie cienka powłoczka ironii. Nieoczywisty humor pożera bakcyl sentymentalnego kiczu - i to kiczu najgorszego sortu, rodem z bożonarodzeniowych produkcyjniaków, gdzie osobowość i temat giną pod naporem pojednania i "unormalnienia".
  • 3.0
    Powielają wszystkie błędy tzw. kina dla młodzieży - nie traktują wystarczająco poważnie zarówno filmowego medium, jak i nastoletniego widza.
  • 7.0
    Naiwny uniwersalizm Rossa nie boli - film ma swoją kompozycyjną "gęstość", dwie godziny mijają w dziwnym odbiorczym ferworze, w całkowitym oddaniu bohaterom i ich niekonwencjonalnej wrażliwości.
  • 7.0
    Być może to przez ten - zamierzony bądź nie - oniryzm i dość poważną tonację, seans kończymy z poczuciem swego rodzaju niedosytu. Trudno jednak w tym przypadku mówić o mniej lub bardziej udanym filmie: to po prostu wciąż ten sam Hong Sang-soo. Poprzeczka zawieszona wysoko, klasa sama w sobie, choć jest to kino z gatunku "albo kocham, albo nienawidzę".
  • 4.0
    De la Iglesia - zapatrzony w Tarantino i Almodovara - żongluje gatunkowymi odniesieniami, ale "The Bar" i tak przypomina produkt drugiej kategorii, wypłukany z całej tej aluzyjności, do której rościł sobie pretensje.
  • 4.0
    Wszystko, co artysta mówi o swojej działalności na trzeszczących, "popękanych" nagraniach, wydaje się z dzisiejszej perspektywy niesamowicie anachroniczne - również z tego względu, że wywrotowe idee Beuysa zostały szybko wchłonięte przez porządek instytucjonalny.
  • 7.0
    Jeśli "The Party" rzeczywiście powstało pod wpływem lęku - emocji raczej destrukcyjnej - to efekt końcowy przypomina wielki akt szczerości. I odwagi - wiadomo bowiem, że szczere intencje często stają się zarzewiem propagandy. Szczęśliwie - nie w tym przypadku.
  • 3.0
    Nieświadomie zamienia się w farsę i to w momentach największego napięcia.
  • 3.0
    Oferowanie młodym szkolnej czytanki pod przykrywką "kina familijnego" uważam za zwyczajną nieuczciwość.
  • 7.0
    Ze względu na Klaußnera film ogląda się w pełnym napięcia skupieniu, chociaż wszyscy doskonale znamy zakończenie tej historii.
  • 7.0
    Nie są arcydziełem pokroju "Sieranevady" Cristi Puiu, gdzie rodzina stawała się metaforą szerszej konfiguracji społecznej, uczą jednak, w jaki sposób opowiadać o tematach politycznych, pozostając jednocześnie blisko rzeczywistości i blisko codziennego życia. Jak prowadzić dialog, żeby nie przesadzić.
  • 7.0
    Od zwykłej koncertówki film odróżnia właśnie punkt dojścia - odliczanie dni i godzin do gigu w Hawanie.
  • 7.0
    Pieprzyca umiejętnie balansuje na granicy satyry, kryminału i poważnej psychologii. Dawkuje humor i makabrę, ale nie nabija się z peerelowskiej irracjonalności w sposób kuglarski.
  • 5.0
    Niestety pławi się w swojej przeciętności i na metę dobiega na środkowej pozycji.
  • 6.0
    Do tej pory żaden polski reżyser nie odważył się mówić o tzw. "kryzysie uchodźczym" z taką otwartością. Problem w tym, że język kina artystycznego nie znosi dosłowności i zabawy w "kawa na ławę".
  • 5.0
    Rzetelna dokumentacja upadku, stopniowego wygaszania społecznego entuzjazmu - w wyniku strachu przed represjami, zmęczenia, rosnącego braku wiary w możliwość zmiany.
  • 4.0
    Nie ma w nim tego, co z kina robi kino, nawet jeśli ono samo przed tym ucieka - specyficznego poczucia realizmu, zanurzenia i identyfikacji.
  • 7.0
    Pokazuje, na jak wiele sposobów dziecięce otoczenie może radzić sobie z cierpieniem i perspektywą śmierci.
  • 7.0
    Kameralna opowieść Koreedy uczy zrozumienia dla odmienności lepiej niż najlepsza grupowa terapia.
  • 7.0
    Chociaż "Łowcy miodu" są filmem prostym, miejscami kiczowatym, to jednak uczciwym.
  • 8.0
    Immersja jest tu podstawową reżyserską taktyką, przez co film ogląda się na jednym wdechu, w stanie jednoczesnego szoku i zachwytu.
  • 2.0
    Jeśli w porę się nie wycofamy, czeka nas półtorej godziny drewnianego aktorstwa, skleconego na kolanie scenariusza i wyjątkowo nudnych dialogów.
  • 7.0
    Słabe momenty równoważy dobrze napisana, angażująca opowieść.
  • 8.0
    Właśnie takiej mądrej, niepokornej futurologii spodziewałem się po chińskim reżyserze.
  • 8.0
    Dostrzegam coś wzruszającego w tej plątaninie najróżniejszych narracji i stylistyk - kiczowatych, cyrkowych, kręconych za niewielkie pieniądze, bliskich ludowej estetyce.
  • 1.0
    To po prostu, na poziomie czystego rzemiosła - scenariusza, montażu, gry aktorskiej - bardzo słabe kino.
  • 5.0
    Pulsujący, miejscami urzekający wizualnie, ale w gruncie rzeczy wyprany z emocji.
  • 7.0
    Reżyserka dawkuje emocje i intymność w sposób na tyle zniuansowany, że znana historia może wybrzmieć raz jeszcze i wciągnąć nas w swój tok, w dającą przyjemność repetycję, błogie wspominanie tamtych "ciekawszych czasów".
  • 8.0
    Jeśli nie interesuje nas "prawda historyczna", tylko kino, "Syn Szawła" zapewni nam dwie godziny wzruszeń. Jeśli oczekujemy dokumentu, Nemes raczej nas oburzy.
  • 5.0
    Kino kobiece - a może raczej kino robione przez kobiety - po raz kolejny ujawniło swoją największą słabość.
  • 7.0
    Fantastyczna żonglerka hollywoodzkimi konwencjami gatunkowymi.
  • 7.0
    Niedookreśloność - i bogactwo wizualnych metafor - czyni z "Neonowego byka" fascynujące kino o doświadczeniu nowoczesności.
  • 5.0
    Karkołomna to prostota - typowa dla jankeskiej filozofii życia jako treningu - chociaż nie pozbawiona uroku i humoru.
  • 7.0
    Coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się mało efektowne - choćby szarobure naleśniczki dorayaki - czy nawet odrażające - jak ciało Tokue, jej okaleczone dłonie - skrywa bogate wnętrze: piękną duszę, osobowość, słodycz.