Baza recenzji
-
-
Gdyby ten serial był kontynuacją "Ze śmiercią jej do twarzy" i pokazywał dalsze dzieje monster z Beverly Hills, to byłby jak najbardziej ok-ale to "dzieło" zostało stworzone na poważnie i to jest właśnie przerażające. Festiwal cringu i żenady, kręcony chyba w domach Kardashianów...ludzie, w jakich czasach my żyjemy....
-
Vince Gilligan to mój scenopisarki idol, ale po raz pierwszy poczułem się rozczarowany jego dziełem. O ile pierwsze cztery odcinki są świetne - będące połączeniem "The Last of Us", "Inwazji porywaczy ciał" i wątków Bogrów ze "Star Treka" z pierwszorzędną komedią i naprawdę wciągają, o tyle dalej serial szybko traci na siebie pomysł.
Impet wytracił niemiłosiernie szybko. Nie widzę tu potencjału na długie lata. Panie Gilligan, zamykaj Pan to szybko! -
Gdyby zamiast serialu nakrecono powiedzmy 3 godzinny film to byłoby na duzy plus dla tej produkcji. A tak dłużyzny, dłużyzny. Przedostatni odcinek cudeńko, taki powinien być ten serial, a własciwie film :-)
-
Kultowa brytyjska produkcja która już od lat wychowuje kolejne pokolenia nerdów. I dobrze! Lekki humor, znane horrorowe motywy, trochę slapsticku i znakomite aktorstwo. Ciężko wybrać najlepszego doktora.
-
Wychowywałem się na kreskówkach pod koniec lat 80 i 90. Na koniec lat 2000 nadszedł mój koniec z Cartoon Network (w latach 90 uczyłem się z nich angielskiego).
Ale Fineasz i Ferb to jedynka kreskówka (obok Wodogrzmotów Małych), którą namiętnie oglądałem będąc już dorosłym. Bo jest świetna!
Hej! Gdzie jest Pepe?
Fantastycznej roli Wojciecha Paszkowskiego, jako Dundersztyc składam hołd. Za szybko odszedłeś mistrzu. Może nie miałeś "dobrej dętki"? -
Bardzo wierna adaptacja "Lalki" (może nawet momentami zbyt wierna - trochę dłużyzn). Chociaż mogę mieć obiekcje do prowadzenia niektórych postaci, to jednak jest to świetnie zrobione widowisko - z dobrym aktorstwem, genialną muzyką oraz drobiazgowo przygotowanymi kostiumami i dekoracjami.
-
Pierwszy sezon świetny, drugi niestety co najmniej dwie klasy gorszy- więc ogólna ocena nie może być inna. Świetna obsada, efekty i bohaterowie, ale niestety produkcja nie ma tego wdzięku które posiadają inne filmy czy animacje o Addamsach... zobaczymy co będzie dalej.
-
Cały serial zaczyna się od idiotyzmu naukowców nieprzestrzegających podstawowych zasad, ale mniejsza z tym. Najgorsze, że główna bohaterka jest antypatyczna. Ciągle naburmuszona, nieszczęśliwa, nadużywająca alkoholu. Mimo że generalnie się z nią zgadzam, nie potrafię jej polubić, a niestety cały serial kręci się wokół niej, więc jego też nie polubiłem. Jedyne, co go trochę ratuje, to Zosia i jej relacja z Carol, zdecydowanie najciekawszy wątek. Może jeszcze Diabaté jest intrygujący.
-
Pilot serialu znakomity. Im dalej w odcinki, tym nudniej, ale też ciekawie. Ale to taki snuj. Główna bohaterka odegrana świetnie, ale momentami irytująca. Czuć bardzo styl twórcy. Skupienie na samotności, a nie na science fiction. Czekam na drugi sezon, bo po prostu kupuje ten klimat. Tylko czy będzie mniej przewidywalnie? 7,5/10
-
-
Udane są tu zabawy montażem, kolorem i formatem kadrów, które ciekawie wprowadzają w klimat tego okresu. Niestety pod względem rozmachu i fabuły to biedniejszy brat "Wielkiej wody" i "Heweliusza". Część wątków jest zbędna (np. żołnierz i dziewczyna z gitarą) lub wyciągnięta z dupy (Kennedy). Momentami można się zgubić w wydarzeniach. Dodatkowo, niesmak budzi ilość scen palenia szlugów - wiem, że historycznie tak to wyglądało, ale nagromadzenie tych ujęć jest tak duże, że chce się rzygać.
-
No dobra. W zaokrągleniu niech będzie te 8/10 dla pierwszego sezonu, który wygląda jak miniserial. Ale dlaczego powstało później tyle sezonów i mają one tyle odcinków? Też czerpali z komiksów? Nie wiem, czy oglądać dalej i dalej i dalej...
-
To serial dla narzekających w Stranger Things S05 na plot armor, brak grozy i napięcia. Jest grubo od pierwszego odcinka - dzieci giną, krew się leje. Richie MVP.
-
6,5/10. Momentami Scooby-Doo, ale są też mocne sceny! Raz się przestraszyłem, aż podskoczyłem. Bill! Za mało go! Za mało!
-
The Last Frontier to dynamiczny thriller akcji osadzony w surowej, zimnej Alasce. Mocna premisa, wartka akcja i klimat zagrożenia w dziczy trzymają uwagę. Zdarzają się fabularne uproszczenia i momenty spadku napięcia, ale jako popcornowy serial działa bardzo dobrze.
-
Jan Holoubek wyrasta na jednego z najciekawszych twórców z naszego podwórka ostatnich lat. "Heweliusz" to znakomite kino katastroficzne w formie serialu-historia słynnego zatonięcia ukazana przez pryzmat dramatu rodzin pozostałych po ofiarach oraz obraz kraju po zmianie ustroju. Naprawdę nie ma się do czego przyczepić-możemy być dumni z tej produkcji.
-
7.58 grudnia 2025
- 1
- Skomentuj
-
Czołówka obecnego comfort-food w sferze seriali telewizyjnych. Każdy sezon dowozi uroku, tajemnicy, zagadki i napięcia, mając miejsce na wygłupy.
-
Znowu mam wrażenie, że oglądam arcydzieło, ale nie mam pewności. Tak naprawdę nie mam żadnej pewności, jeśli chodzi o ten tytuł. Możliwe, że twórcy są aż tak genialni, jakie sprawiają wrażenie. Możliwe też, że to był jeden wielki tytuł-troll i pretekst, żeby - i tu następuje zdradzenie finału, więc tego nie zrobię. Ponownie jednak wśród widzów przewijają się głosy, że to jeden z najważniejszych momentów w historii telewizji... A ja nadal jestem zakręcony wokół tego, że nie mogę w to uwierzyć.
-
Miejsce akcji to Szpital w Pittsburghu, a konkretnie jego oddział pogotowia, gdzie można sypać pieniędzmi, personelem, sprzętem, a dziura nadal nie będzie wypełniona, bo pacjenci nigdy się nie kończą. Na obecną chwilę „The Pitt” jest zapewne najlepszym obrazem prezentującym, jak to jest pracować na pogotowiu. Przygotujcie się na seans, od którego nie da się oderwać i na serial, który przejeżdża walcem po swoich widzach. Finału wyczekuje się jak gorącego prysznicu, który zmyje brudy życia.
-
Realizacja obłędna, sceny sztormu powodują gęsią skórkę, aż chciałbym tego więcej. Fabularnie czasami gorzej, a czasami miałem łzy w oczach od pokazanych tu ludzkich dramatów. Oczywiście największy z nich to życie w kraju z kartonu. Eleryk, Żurawski, Koman top.
-
7.52 grudnia 2025
- 1
- Skomentuj
-
Tony Soprano z Gotham.
Początkowo byłem zachwycony, ale para szybko uleciała. Nie widziałem tu nic, czego nie było dziesiątki razy w kinie gangsterskim. Klisza na kliszy, a wyróżnia jedynie miejsce akcji serialu i komiksowa postać. Farrell i Milioti świetni i warci każdej nagrody, lecz ostatecznie tylko oni trzymali mnie przed przed ekranem, bo intryga przestała mnie interesować w połowie, a finału domyśli się każdy. -
Netflix ostatnio wyspecjalizował się w ekranizacjach gier. Szkoda, że jeśli chodzi o styl animacji to wszystkie na jedno kopyto. Ale fabularnie ta też trzyma poziom, chociaż fanem Splinter Cella nie jestem.
-
Kiedy kopiuje amerykańską wersję poziom też jest podobny, czyli żenujący. Ale kiedy idzie w swoją stronę, potrafi rozbawić. Aktorsko delikatnie mówiąc średnio. // Edit: Podwyższam ocenę, bo kolejne sezony są ciekawsze. Nie boi się kontrowersyjnych tematów i czasami jedzie po bandzie. Sebastian. xD Tylko ten romans Asi i Adama zupełnie nie działa, zero chemii. Nie mam pojęcia, czemu to nadal ciągną.
-
pierwsze odcinki fajne, potem jakość zjeżdża. fajne zdjęcia, ziemiste.
-
7,5/10. Sceny walk są niesamowite. Bohaterom się kibicuje. Główny aktor gra świetnie (podobno to kaskader i mistrz miecza). Ale trzeba przymykać oko na rodowód mangowy, bo robi się komiksowo i nie tak realistycznie.
-
Terapia małżeńska akcji. Ciekawa relacja Smithów, w drugoplanowych rolach Moura, Posey, Dano, Turturro czy Perlman, trzymająca w napięciu akcja. Punkt wyjścia jest inny niż w filmie z 2005, więc eksploruje nowe zagadnienia tego konceptu. Pozytywne zaskoczenie.
-
Ściska za gardło i mdli nawet po Aviomarinie.
Sceny na morzu przerażające (utopienie się to jedna z najgorszych i najbardziej bolesnych śmierci, jakiej może doświadczyć człowiek), podobnie jak te z sali sądowej.
Kraj, który nigdy nie przeszedł dekomunizacji (to jedna z największych tragedii Polski), gdzie orzekała banda komuchów z góry ustalonym werdyktem. Cierpienie rodzin ofiar daje widzowi obuchem w łeb.
Warto!
Dzięki Ci Netflix, bo dzięki Twej kasie i Polacy mają swoje kino katastroficzne -
Określenie polski "Czarnobyl" nie jest przesadą. Bujało. Zalewało. Mdliło. Budziło silne emocje. Realizm zachwyca. To pasjonującą i smutna opowieść, choć ma się wrażenie, jakby nie wszystkie wątki jednakowo zostały dopełnione. Wszyscy aktorzy znakomici, ale to robi Eleryk... Dajcie mu nagrodę! Więcej w recenzji, która "wypłynie" w weekend.
-
Ocena po pierwszym sezonie. Świetny Ian. Realistycznie funkcjonująca taka osada zamieszkana przez barwne postaci. Ale momentami to tani western. A monotonne tempo potrafi uśpić. Czas pokaże, czy moja ocena się utrzyma, czy zwiększy.
-
książka ciekawa, serial - katastrofa
-
Drugi sezon to dynamiczne i emocjonalne rozwinięcie historii, które jeszcze mocniej podkreśla mroczny klimat i złożoność bohaterów. Animacja zachwyca stylem, a scenariusz sprawnie łączy brutalną akcję z wątkami politycznymi i duchowymi. To dojrzalsza i chyba bardziej intensywna odsłona serii, choć klimatem nie dorównuje oryginalnej serii Clive’a Bradley’a.