Baza recenzji
-
Tutaj już wcale nie ma przygodówki, to serial interaktywny z minigrą w tytułowy dispatch. Piękna animacja, bardzo ciekawi bohaterowie, wciągająca fabuła, ale czasami widać było, że niektóre wybory nie mają większego znaczenia, w sumie historia jest bardzo liniowa. Bardzo dobra gra, ale w porównaniu z grami Telltale imho nie jest nawet na podium, chociaż daleko nie ma. Resocjalizacja zrobiona dobrze, ta ekipa. ♥
-
Po opisie spodziewałem się jakichś smętów o radzeniu sobie z przyszłością i polskiego uśmiechu, a jest zaskakująco świeżo i bekowo. Jake rozwala sobie kolesi i sam podwozi ich do szpitala, szalejący McGregor. Rozczarował mnie Magnussen, on akurat potrafi szarżować, a tutaj zdecydowanie w cieniu tamtej dwójki. Moe. :D
Wiadomo jak się skończy, ale dobrze się bawiłem. -
Więcej
film o ostatniej wędrówce, która jednak może dać więcej radości i pozwolić odkryć sens życia
-
Zaczyna się jak Atlantyda. Ma ten fajny klimat starych filmów, wszystko jest namacalne, a nie kręcone na green screenie. Wizualnie ciągle robi wrażenie, piękny Kurt Russell, ale fabuła trochę naiwna. Szkoda, że Emmerich nie zrobił tej trylogii, ale seriale przynajmniej fabularnie wydają się ciekawsze.
-
-
"Zawsze ktoś w tle ciężko pracuje by wyzbyć się leku" Nie do końca zrozumiałem o co tu chodziło i jakie były przesłanki bohatera granego przez Hopkinsa ale ostatnia scena była dość wymowna
-
-
Bardzo udana ekranizacja i wielka szkoda, ze nigdy nie powstał ciąg dalszy. Klimat wyborny, scenografia, muzyka znakomite, a Jim Carrey fenomenalny. Lubię wracać.
-
Cukierkowy, kolorowy i lukrowany do granic melodramat -ale ma swój ponadczasowy urok, głównie za sprawą Romy Schneider.
-
"Cieszcie się życiem, to wszystko żart" Produkcja telewizyjna więc więcej tu teatru niż kina ale aktorzy (Hopkins, Sarandon) dają radę. Tyle że jakieś pojęcie o historii Włoch i drugiej wojnie światowej trzeba mieć by coś z tego załapać.
-
Gdyby ten serial był kontynuacją "Ze śmiercią jej do twarzy" i pokazywał dalsze dzieje monster z Beverly Hills, to byłby jak najbardziej ok-ale to "dzieło" zostało stworzone na poważnie i to jest właśnie przerażające. Festiwal cringu i żenady, kręcony chyba w domach Kardashianów...ludzie, w jakich czasach my żyjemy....
-
Vince Gilligan to mój scenopisarki idol, ale po raz pierwszy poczułem się rozczarowany jego dziełem. O ile pierwsze cztery odcinki są świetne - będące połączeniem "The Last of Us", "Inwazji porywaczy ciał" i wątków Bogrów ze "Star Treka" z pierwszorzędną komedią i naprawdę wciągają, o tyle dalej serial szybko traci na siebie pomysł.
Impet wytracił niemiłosiernie szybko. Nie widzę tu potencjału na długie lata. Panie Gilligan, zamykaj Pan to szybko! -
Wolę pierwszą część, ale brakuje dziś tak rozkosznej, bezkompromisowej jatki z przymrużeniem oka. No i siekanie kacapów to sama miód i słodycz.
-
"Niech kobiety ciężarne mają się na baczności" ;) Jak nic za dziecka oglądałem w TV i jak nic to był mój pierwszy film z Hopkinsem, tyle że wtedy nie miałem pojęcia kto to jest :))) (z tym rozbitym dzbanem to fajny pomysł ;))
-
Pomimo wielu negatywnych komentarzy jakie widziałem, osobiście całkiem przyjemnie mi się oglądało ten film.
-
6,5/10. Podróżujemy, szukamy, tańczymy w transie, aby na koniec nas z tego transu wyrwało. Dosłownie!
-
6.55 stycznia
- Skomentuj
-
Więcej
pod przykrywką szybkiego kina akcji pokazuje ryzyko związane z rosnącą popularnością sztucznej inteligencji, zwłaszcza tam, gdzie obiecuje ona proste odpowiedzi na złożone problemy społeczne
-
"Uspokoił ją i zasnęła" Na plus, przekonywujące aktorstwo (no może poza tym małym wrzaskunem) Na minus, bzdurny scenariusz (a rozprawa sądowa to już jakaś parodia)
-
Gdyby zamiast serialu nakrecono powiedzmy 3 godzinny film to byłoby na duzy plus dla tej produkcji. A tak dłużyzny, dłużyzny. Przedostatni odcinek cudeńko, taki powinien być ten serial, a własciwie film :-)
-
Jedna ze słabszych ekranizacji Austen. Postaci nakreślone słabo, aktorzy też nie zachwycają, a autorka zapewne przewraca się w grobie widząc goliznę w adaptacji swojej powieści. Toporne kino.
-
Lepszej obsady to raczej nikomu nie udało się zebrać tyle że w najlepszym wypadku są to większe epizody. Po tych niemal 50ciu latach od premiery realizm starć nie wypada zbyt dobrze. Co do samej historii wierzyć się nie chce że jedna i druga strona konfliktu mogła popełnić tyle błędów. "I jeszcze ta mgła w Anglii" ;)
-
(0) Poszedłem z moją anakondą na "Anakondę", tylko i wyłącznie po to, żeby się gzić na łączonych fotelach dla par w Heliosie. Nie spodziewałem się aż tak totalnej nędzy na każdym poziomie. Action comedy? A gdzie tu komedia, z czego tu się śmiać? To w jakim stanie jest komercyjny Hollywood, coś strasznego. Tak jakby ktoś kazał tym setkom ludzi tworzącym film przyjść do pracy, odbębnić swoje za kiepską wypłatę i pójść do domu.
-
(0.8) Szon Patrol? Proszę przyjechać do Belgradu. Wspaniały film, mogła jeszcze kalkulatorem kręcić niektóre akcje. Scenki z życia serbskiej patologii, mało ciekawe, nawet wam nie stanie.
-
Naszpikowana znanymi nazwiskami bardzo poprawna i zachowawcza ekranizacja cyklu bestsellerów. Niestety nie ma tu ducha i lekkości tylko toporność i zbytnia dosłowność-dobre efekty specjalne, ale po seansie w pełni rozumiem dlaczego ten film był o wiele mniejszym hitem niż chciano.
-
4.54 stycznia
- Skomentuj
-
Więcej
19-krotny zdobywca Mount Everest
-
Wspaniały duet Sarandon - Penn, dźwigają ten film, zasłużone nominacje do Oscara. Neutralne podejście do tematu, ale z tego powodu miałem wrażenie, że brakuje tu konkretów. Mimo to na finale miałem łzy w oczach. Też kocham siostrę Helen. The Face Of Love ♫
-
7.53 stycznia
- Skomentuj
-
"Dzikie kaczki i jutro przychodzą bez wołania" Taka mieszanka romansidła i dramatu (a finalnie to nawet łzawego melodramatu) ale Goldie urocza i świetnie by się odnalazła w latach 20tych XXI wieku z tymi swoimi stylówkami ;)
-
"Odpowiednio szeroka perspektywa wszystko może usprawiedliwić" ale nie akcję ze skoczkami która odbiera całości wiarygodność. A wątek (powiedzmy) miłosny i stoickość pasażerów (no chyba że wszyscy byli Angolami ;)) obniża ocenę.
-
6,5/10, mimo że hollywoodzki do bólu... Ale za to Russell Crowe bardzo przekonujący! (tylko za gruby w drugiej połowie filmu).
-
6.53 stycznia
- Skomentuj
-
"Każda rodzina ma wzloty i upadki" Wybitne aktorstwo, wciągająca historia. Szekspir by się nie powstydził, a gdyby jakiś teatr wystawiał poszedłbym (tylko niech mi ktoś powie co tzw. Europejczycy wiedzieli o Chinach (Watykanie w sumie też) w 1183?)
-
Klimatyczny thriller w starym, dobrym stylu. Richard Gere jak dla mnie lepiej pasuje do takich ról niż do ról amantów w romansach.
-
Więcej
mimo wyraźnych problemów adaptacyjnych, potrafi przenieść na ekran napięcie znane z książkowego bestselleru — i właśnie dzięki temu broni się jako sprawny, choć nierówny thriller
-
Legenda found-footage i rzecz absolutnie kultowa. Do dziś ciarki podczas niektórych nocnych scen. Tak prosty koncept rzekomego prawdziwego zapisu zdarzeń okazał się promocyjnym strzałem w dziesiątkę i jakby nie patrzeć -zapisał się w historii kina. Niepowtarzalny klimat.
-
7.51 stycznia
- Skomentuj
-
Co to miało w ogóle być....Tragedia-totalny koszmarek bez ładu, składu i jakiegokolwiek klimatu.