Baza recenzji
-
Gra o tron. Francja przez setki lat spływała krwią, ale oczywiście najgorsze i tak zgotowała ludziom katolicka zaraza. Scena pogromu, gdzie brat zabija brata poraża, tym bardziej, że wiemy, że ta dżuma nigdy nie umiera. Zobaczymy to później wiele razy - w komorach gazowych, Wołyniu, Srebrenicy, Buczy. Mam całą zakrwawioną sukienkę, został mi już tylko uśmiech...
Fantastyczne kino nawet jeśli z historią jest nieco na bakier, a uszy czasem od dialogów więdną. Koniecznie! -
Jako, że Polacy nie mają setek milionów na historyczne kino, wybrnięto z tego inaczej - najpierw ograniczono się w mały plener i dworek, by ostatecznie zamknąć postacie w karczmie i posiadłości, gdzie w finale i tak wszyscy wezmą się za gardła. Zamiast kina historycznego, przygodowe. A napięcie można kroić szablą.
Maślona owszem ściąga z Tarantino (Django, Nienawistna ósemka), a finał to już typowy "krwawy Sam" Peckinpah i jego "Nędzne psy", ale nic nie osłabia to końcowego efektu. -
Netfliksowy akcyjniak z ciekawą i obsadą i spektakularnymi widokami. Egerton i Theron dają radę, a scena z początkiem polowania przy piosence Chemical Brothers już jest jedną z najsłynniejszych w tym roku. Kobiety - nie podróżujcie same po australijskim buszu.
-
Choć sama historia absolutnie nie powala na kolana, to jednak sposób realizacji bardzo dodaje tej produkcji. Wszystko tu jest tak estetyczne i eleganckie (łącznie z trójką głównych bohaterów), że oglądanie to prawdziwa przyjemność. Choć to film w sumie na raz, nie jest tylko naiwną i sympatyczną komedią jaką zapowiadały zwiastuny.
-
Najfajniejsza postać? Dzieciak! Ocena troszkę naciągnięta. Czarno-biała wersja nie zmienia jej, choć robi klimat. Fabuła nie porywa, choć wątek z eksperymentami fajny.
-
[Rewatch] Słowa "With great power comes great responsibility" nigdy później nie wybrzmiały tak mocno jak u Raimiego. Dobry film i jeszcze lepsza ekranizacja która swego czasu razem z "X-Men" Singera przywróciła superbohaterów na ekranie do łask przełamując ich stereotyp głupawych historyjek, jednocześnie będąc pewnego rodzaju duchem czasów w których powstał.
-
Zagłada Domu Taylorów.
To co zaczyna się jak "Festen" Vinterberga, czy "Sierpień w hrabstwie Osage" zmierza do przerażającej antyutopii rodem z Huxleya czy Orwela.
Z jednej strony rodzinna psychodrama z drugiej istny czas apokalipsy dzisiejszego świata pełnego politycznych podziałów.
I ten stary jak świat morał, by nie szukać wrogów na zewnątrz. Zwykle upadek zaczyna się wewnątrz kraju. Wewnątrz wspólnoty. Rodziny... -
Pedro Pascal jako agent Mossadu tropiący nazistów... a nie, czekaj - jako Mandalorianin tropiący sieroty po Imperium. Generalnie interesująca przygodówka z kilkoma ładnymi lokacjami i zadowalającymi efektami. Co prawda jest kilka głupotek scenariuszowych i trochę zachwiane proporcje poszczególnych aktów, ale jednak jest to przygoda, którą chciało się śledzić. No i Grogu jest słodki.
-
Produkcja to tak naprawdę wydłużony odcinek serialu, ale za to jaki odcinek! Czysta akcja, znakomita muzyka, a mały Grogu jeszcze bardziej uroczy niż zwykle ( czy to w ogóle możliwe? ). Po prostu porcja dobrej gwiezdnej rozrywki. This is the way!
-
6.530 maja
- 1
- #1 w nowych
- Skomentuj
-
Bezkompromisowa opowieść jednym z najbardziej znanych antagonistów ze świata Batmana. Tu nie ma miejsca na miękką grę - a tytułowy Pingwin to uosobienie zła w najczystszej postaci. Wielkie brawa dla drugiego planu -Victor, Sophia Falcone czy matka głównego bohatera...wszyscy spisali się na medal. Historia "brudna", mroczna i okrutna - taki jest właśnie świat Gotham. Znakomity punkt wyjścia dla kinowej kontynuacji oraz ewentualnie innych historii.
-
It's showtime! Stop. Mocno mi nic i mnie nie rozerwało. Okej. Jednak bawiłem się nieźle, choć wahałem się z oceną. Fabuła? A dajcie spokój. Ale to szczerze lepszy film niż pierwsza część. A co go takim czyni? Johnny "Fu....." Cage! No i jeszcze Kano i jego teksty. Oraz walka Liu Kanga z... kimś istotnym (muzyka, napięcie, emocje, choreografia). MK z 1995 wciąż najlepsze, bo tam turniej bardziej wygląda jak turniej, a muzyka jest "osobnym cool bohaterem".
-
Po tragicznych ostatnich sezonach wracamy do kameralnych korzeni. Oby tylko nie popełnili tych samych błędów.
-
Lars Von Trier nie lubi Ameryki i praw nią rządzących. To demaskatorskie kino, pełne pretensji wobec braku wyobraźni ze strony Jankesów.
Tu Wendy nie jest dziewczyną, z którą można pójść do łóżka i się zabawić, (bo młodych ludzi to nie interesuje) lecz śmiertelna zabawką, która kurzyła się w sklepie, teraz stając się narzędziem zbrodni. Przedmiotem w rękach ludzi wyznających filozofię rodem z filmów Johna Wayne’a. Tylko tam odjeżdżano w kierunku zachodzącego słońca, tutaj wszyscy się wykrwawią. -
Więcej
„Projekt Hail Mary” działa najlepiej wtedy, gdy kosmos przestaje być tylko tłem, a staje się pretekstem do opowieści o samotności, zaufaniu i kombinowaniu pod presją. Film ma serce, humor i kilka naprawdę zgrabnych pomysłów. Nie wszystko zaskakuje, ale całość zostawia po sobie bardzo przyjemne wrażenie.
-
Ciekawy dylemat.
Niestety dziadek Eastwood nie był w stanie porzucić swej maniery, którą uprawiał od kilkunastu lat, gdzie "zło musiało zostać koniecznie ukarane" (patrz także słaby "Przemytnik"). A szkoda.
Mógł to być wyjątkowo przewrotny i przede wszystkim cyniczny film. Ten koncept naprawdę zasługiwał na więcej. Na współczesny moralitet o zepsuciu tego świata. Może innym razem? -
Niestety - druga część sławnego musicalu to produkcja nieudana. Gorsze piosenki, słaba intryga, aktorsko również nie powaliło. Podział na dwie części zaszkodził historii. Lepiej zachować w pamięci część pierwszą.
-
Więcej
opowiada o trudnej relacji, na którą jedynym remedium jest wspólne umiłowanie drużyny sportowej
-
Billie Eilish - Hit Me Hard and Soft: The Tour (w technologii 3D)
2026Kino 29 dni temuŚwiat 1 mies. temuporywający zapis koncertu, który działa dzięki reakcjom fanów, zakulisowym fragmentom oraz sile samej artystki
-
To właściwie fabularyzowana sesja RPG, więc najlepiej będą się bawić fani gatunku. Ale inni też znajdą tu akcję, przygodę, humor i ładną animację. Choć ma też rzeczy które mogą przeszkadzać, np. zbędne gore. Logika też często ustępuje przed wymogami ciągłej akcji i pchania fabuły do przodu. W ogóle przydałby się choć jeden odcinek na sezon, który zwalnia z akcją, pozwala bohaterom pokręcić się po mieście, pogłębić relacje i po prostu pobyć w ich towarzystwie.
-
opiera scenariusz na intrygującej biografii, ale rozprasza ją w chaotycznej konstrukcji bez napięcia, zamiast portretu charyzmatycznej pisarki zostaje monotonna narracja
-
Kompletnie do mnie nie trafiła ta opiewana wszędzie produkcja - owszem, główny bohater jest artystycznie chaotyczny i odpowiednio "wymiętolony", ale o wiele ciekawsze rzeczy dzieją się na drugim planie. Nie trafił widocznie do mnie ten humor, a być może te amerykańskie realia po prostu nie są moim klimatem. Doceniam realizację ale ogólnie jestem na nie.
-
Lubię tą opowiastkę - a ona nawet po ponad 30 latach ma wciąż klimat i dużo uroku. Murray i McDowell bezbłędni.
-
Historia słynnego spływu Amazonką, opowiedziana głównie przez pryzmat konfliktów między uczestnikami. Bardzo dobrze się ogląda. Jedynym zbędnym elementem są rewizjonistyczno-feministyczne frazesy, wygłaszane przez lekarkę, a wnoszące absolutne nic.