Aktualizacja serwisu! Seriale, dziennik obejrzeń, "moja strefa", import i eksport, komentarze, konwersacje i wiele więcej. Sprawdź
6.5 10.0 0.0 54
Pozytywnie oceniony przez krytyków
6.4
Pozytywnie oceniony przez użytkowników

Mimo drugiego zawału, ojciec Juliusza odmawia zmiany trybu życia. Wybawieniem zdaje się być Dorota, lekarz weterynarii.

  • Recenzje krytyków

  • Recenzje użytkowników

    • 6

      Pietrzakowi najbardziej w duszy gra zrobienie duchowego następcy "Dnia świra" - i wychodzi mu to z zaskakująco wzruszającym i dołującym skutkiem, który staje się jednym z najbardziej emocjonujących zakończeń, jakie w ogóle widziałem w filmach. Niestety ktoś postanowił do tego dodać żarty Gizy i Rucińskiego, przez co historia okazuje się jedynie cholernie nierównym komediodramatem - i z ciętymi jak żyleta tekstami, i z gagami o dyndającym z lusterka w samochodzie fallusie.

    • 6

      Film poskładany z pomysłów wszelkiej maści. I tych dobrych i tych niespecjalnie. Lepiej sprawdza się na poziomie dramatycznym niż komediowym, bo ma sporo serca do swoich bohaterów, a dialogi brzmią autentycznie - najbardziej błyszczy w relacji Mecwaldowskiego z Peszkiem. W komedii się gubi, bo stara się chwycić wszystkie sroki za ogon, w efekcie czego część poddaje się założeniom twórców, a część odlatuje w siną dal, nie wiedząc w co w ogóle grają. I widz też często nie wie.

    • 7

      Bardzo sprawnie poprowadzona komedia ze zmianami tempa.
      Oddechem od szalonego humoru są również znakomicie dopracowane sceny plastycznie, idealnie korespondujące z talentem tytułowego bohatera.
      Plusy: stand-upowe poczucie humoru, wprowadzone elementy komedii: sensacyjnej, romantycznej i czarnej, rozbrajający Rutkowski, subtelne wprowadzanie celebrytów na trzeci plan, scena porodu.
      Minusy: bezbarwna Smołowik, przekraczanie granic dobrego smaku

    • 6

      Kabaret Limo maczał w tym swoje lepkie paluchy, ale zaskakująco lekka i nośna komedia. Mały dramacik, kiedy historia staje się trochę poważniejsza. Nie brakuje oczywiście maksymalnie żenujących żarcików o dupie. Taki Miauczyński prowadzący pod rękę troszkę sitcomowy humorek – nihil novi, ale co pośmiane to moje.

    • 6

      Nad scenariuszem pracowało zbyt wielu kucharzy, przez co niektóre wątki się urywają, a film chwilami ma problemy z tonem. Niemniej jednak ma swoje momenty, ale to pewnie nie zasługa Gizy i Rucinśkiego, tylko pozostałych scenarzystów.

    • 6

      Trochę widać to przepisywanie scenariusza, bo trochę brakuje tutaj jednego konkretnego kierunku. Ale ma swoje momenty zarówno jako dramat jak i komedia.

    • 3

      Jakby polskie kabarety i filmy Marka Koterskiego miały razem niepełnosprawne dziecko. Momentami skręcało mnie z zażenowania.

    • 6

      Standupowy humor nie taki zły, niektóre momenty były całkiem zabawne. Mało było za to tej drugiej strony medalu, szczególnie wątku relacji Juliusza z ojcem.

    • 6

      Miała być trochę komedia, tróche dramat, wyszedł całkiem miły dla oka mix tego wszystkiego. Niektóre żarty idą za daleko, ale nie aż tak daleko aby to było złe!

    • 6

      Zbyt mocno miota się między smutnawym komediodramatem, a próbą naśladowania Koterskiego. Lepszy w tych smutniejszych fragmentach. Bardzo dobry Mecwaldowski

Najlepsze recenzje użytkowników

  • 6

    Pietrzakowi najbardziej w duszy gra zrobienie duchowego następcy "Dnia świra" - i wychodzi mu to z zaskakująco wzruszającym i dołującym skutkiem, który staje się jednym z najbardziej emocjonujących zakończeń, jakie w ogóle widziałem w filmach. Niestety ktoś postanowił do tego dodać żarty Gizy i Rucińskiego, przez co historia okazuje się jedynie cholernie nierównym komediodramatem - i z ciętymi jak żyleta tekstami, i z gagami o dyndającym z lusterka w samochodzie fallusie.

  • 6

    Trochę widać to przepisywanie scenariusza, bo trochę brakuje tutaj jednego konkretnego kierunku. Ale ma swoje momenty zarówno jako dramat jak i komedia.

  • 8

    Dobra komedia i w niektórych momentach też dramat.

  • 6

    Film poskładany z pomysłów wszelkiej maści. I tych dobrych i tych niespecjalnie. Lepiej sprawdza się na poziomie dramatycznym niż komediowym, bo ma sporo serca do swoich bohaterów, a dialogi brzmią autentycznie - najbardziej błyszczy w relacji Mecwaldowskiego z Peszkiem. W komedii się gubi, bo stara się chwycić wszystkie sroki za ogon, w efekcie czego część poddaje się założeniom twórców, a część odlatuje w siną dal, nie wiedząc w co w ogóle grają. I widz też często nie wie.