6.5

Pozytywnie oceniony przez krytyków

6.6

Pozytywnie oceniony przez użytkowników

  • Anuluj
  • 0/500
Mimo drugiego zawału, ojciec Juliusza odmawia zmiany trybu życia. Wybawieniem zdaje się być Dorota, lekarz weterynarii.
6.6 10.0 0.0 34
Pozytywnie oceniony przez użytkowników
  • 82%
    pozytywnych
  • 34
    obejrzało
  • 22
    recenzje
  • 34
    oceny
  • 28
    pozytywnych
  • 6
    negatywnych
  • 6
    Pietrzakowi najbardziej w duszy gra zrobienie duchowego następcy "Dnia świra" - i wychodzi mu to z zaskakująco wzruszającym i dołującym skutkiem, który staje się jednym z najbardziej emocjonujących zakończeń, jakie w ogóle widziałem w filmach. Niestety ktoś postanowił do tego dodać żarty Gizy i Rucińskiego, przez co historia okazuje się jedynie cholernie nierównym komediodramatem - i z ciętymi jak żyleta tekstami, i z gagami o dyndającym z lusterka w samochodzie fallusie.
  • 6
    Trochę widać to przepisywanie scenariusza, bo trochę brakuje tutaj jednego konkretnego kierunku. Ale ma swoje momenty zarówno jako dramat jak i komedia.
  • 6
    Nad scenariuszem pracowało zbyt wielu kucharzy, przez co niektóre wątki się urywają, a film chwilami ma problemy z tonem. Niemniej jednak ma swoje momenty, ale to pewnie nie zasługa Gizy i Rucinśkiego, tylko pozostałych scenarzystów.
  • 6
    Film poskładany z pomysłów wszelkiej maści. I tych dobrych i tych niespecjalnie. Lepiej sprawdza się na poziomie dramatycznym niż komediowym, bo ma sporo serca do swoich bohaterów, a dialogi brzmią autentycznie - najbardziej błyszczy w relacji Mecwaldowskiego z Peszkiem. W komedii się gubi, bo stara się chwycić wszystkie sroki za ogon, w efekcie czego część poddaje się założeniom twórców, a część odlatuje w siną dal, nie wiedząc w co w ogóle grają. I widz też często nie wie.
  • 8
    Dobra komedia i w niektórych momentach też dramat.
  • 7
    trochę niekonwencjonalne, trochę porąbane, ale w pozytywną stronę. niezłe.
  • 5
    Wreszcie znośna polska komedia! Nie żebym się uśmiał, ale przynajmniej nie krwawiły mi oczy i uszy, to już coś. + najpiękniejsze miasto na świecie.
  • 6
    Humor dość głupi, ale w granicach dobrego smaku. Jak na polską komedię - nie ma tragedii.
  • 9
    Nie dość, że rozśmiesza, to odważnie odkrywa absurdy w życiu, a nawet skłania do przemyśleń.
  • 6
    Może być. Było sporo śmiechu.
  • 5
    Przykład na to, że dramat i komedia mogą ze sobą zgrabnie współgrać. Ciekawa odskocznia od tego, co obecnie proponują nam polskie komedie. Brak Karolaka = duży plus.
  • 8
    Bawiłem się jak dziecko. Poziom kina polskiego niewątpliwie zaliczył w ostatnich latach spory progres- pomijając gatunek komedii, które jak dla mnie w większości przypadków niemal sięgają dna. Tutaj przytrafił się jednak wyjątek,rewelacyjny wyjątek. Miło kiedy za komedie zabiorą się ludzie obeznani z tematem. Juliusz serwuje obrazy z życia, w których chyba każdy znajdzie cząstkę swojej codzienności. Wszystko ma charakter skeczu, scenki rozbrajają, a także potrafią wzruszyć niosąc przesłanie.
  • 4
    Film jest rzeczywiście momentami zabawny zwłaszcza, że do produkcji przykładali swoje palce panowie Giza i Ruciński. Jednak mam wrażenie, że reżyseria nie do końca wyszła ponieważ sytuacje z pozoru śmieszne albo teksty krótko mówiąc - zabawne, tutaj pokazane były jakoś tak... nijako... nudno. Całość zatem troszkę się ciągnie, a widz czeka "aż się coś wydarzy". Róbcie Panowie dalej filmy bo czekamy na naprawdę dobrą komedię. Na razie ta nią... chyba nie jest. Trzymam kciuki!
  • 3
    Jakby polskie kabarety i filmy Marka Koterskiego miały razem niepełnosprawne dziecko. Momentami skręcało mnie z zażenowania.
  • 6
    Znacie te filmy pokroju "Dnia świra", które jednych śmieszą, innych doprowadzają do płaczu, a jeszcze kolejni siedzą, jak gdyby mieli CHAD? Taką produkcją jest właśnie "Juliusz" w reżyserii Aleksa Pietrzaka. Dobrze napisany, jeszcze lepiej zagrany (Mecwaldowski! Peszek! Smołowik!). W niektórych momentach, niestety, bardzo męczący, bo humor Gizy wjeżdża tu naprawdę mocno i nie zawsze działa. Do tego film jest trochę dziwnie (strasznie niejednolicie) nagrany.
  • 6
    Miała być trochę komedia, tróche dramat, wyszedł całkiem miły dla oka mix tego wszystkiego. Niektóre żarty idą za daleko, ale nie aż tak daleko aby to było złe!
  • 6
    Standupowy humor nie taki zły, niektóre momenty były całkiem zabawne. Mało było za to tej drugiej strony medalu, szczególnie wątku relacji Juliusza z ojcem.
  • 6
    Miła, zabawna i całkiem ciekawie napisana historyjka
  • 6
    Kabaret Limo maczał w tym swoje lepkie paluchy, ale zaskakująco lekka i nośna komedia. Mały dramacik, kiedy historia staje się trochę poważniejsza. Nie brakuje oczywiście maksymalnie żenujących żarcików o dupie. Taki Miauczyński prowadzący pod rękę troszkę sitcomowy humorek – nihil novi, ale co pośmiane to moje.
  • 6
    Zbyt mocno miota się między smutnawym komediodramatem, a próbą naśladowania Koterskiego. Lepszy w tych smutniejszych fragmentach. Bardzo dobry Mecwaldowski
  • 7
    Bardzo sprawnie poprowadzona komedia ze zmianami tempa. Oddechem od szalonego humoru są również znakomicie dopracowane sceny plastycznie, idealnie korespondujące z talentem tytułowego bohatera. Plusy: stand-upowe poczucie humoru, wprowadzone elementy komedii: sensacyjnej, romantycznej i czarnej, rozbrajający Rutkowski, subtelne wprowadzanie celebrytów na trzeci plan, scena porodu. Minusy: bezbarwna Smołowik, przekraczanie granic dobrego smaku