Dom, który zbudował Jack

2018 Film
6.2

Pozytywnie oceniony przez krytyków

59 krytyków

6.3

Pozytywnie oceniony przez użytkowników

24 użytkowników

  • Anuluj
  • 0/500
Kilkanaście lat z życia seryjnego mordercy, który w swoich zbrodniach upatruje mrocznych dzieł sztuki.
6.3 10.0 0.0 24
Pozytywnie oceniony przez użytkowników
  • 67%
    pozytywnych
    ocen
  • 24
    użytkowników
    obejrzało
  • 10
    recenzji
    użytkowników
  • 24
    oceny
    użytkowników
  • 16
    pozytywnych
    ocen
  • 8
    negatywnych
    ocen
  • Środkowy palec wymierzony przez von Triera w kierunku wszystkich krytyków. Zdecydowanie jego najzabawniejszy film choć humor tu zawarty jest smolisty.
  • Lars von Trier zawsze uwielbiał szokować, ale tym razem przeszedł samego siebie. Czym pewnie wielu zraził i na marne pójdzie mistrzostwo reżyserskie. Każda kolejna historia jest bardziej makabryczna. Matt Dillon czuje się jak ryba w wodzie, tworzy wybitną kreację, ale przychylności widza to raczej nie zyska. Epilog zwieńczeniem całości. Fantastyczne zdjęcia, dźwięk, muzyka i montaż budują odpowiednie napięcie. Tylko jak tu przetrwać ten film wiedząc że jest coraz bardziej makabrycznie.
  • Przez większość czasu mamy do czynienia z prostą, ale dość interesującą historią o seryjnym mordercy, dobrze zagranym przez Matta Dillona. Koniec to klasyczny Trier, jakiego fani znają i kochają.
  • Podobało mi się to, w jaki sposób von Trier bawił się mną jako widzem. Gdyby tylko ta zabawa była krótsza i zakończyła się w sposób mniej kiczowaty...
  • Jedna wielka transgresyjna prowokacja, którą trudno traktować poważnie w jakiejkolwiek kwestii. Kupuję z pełną świadomością, świetnie się przy tym bawiąc.Gdyby traktować to na serio, wychodzi przede wszystkim ogromna megalomania von Triera. Ale dostrzegłem tam tyle dystansu, że wolę patrzeć na film jak na autoironiczną i bardzo bardzo czarną komedię.
  • Lars znowu szokuje i nie boi się mówić tego co myśli. Jednakże po mimo ciekawej formy i rewelacyjnego Matt'a Dillon'a ten obraz momentami zwyczajnie męczy, a epilog to straszliwie niewykorzystany potencjał.
  • Odważne, brawurowe, brutalne ale smaczne, zabawne oraz inteligentne kino. Zabawa symboliką, metaforą i przyrównaniem sztuki zabijania do sztuki estetycznej z dziejów ludzkości. Seans mimo to jest za dlugi; im dalej, tym zabawa z psychologią postaci przechodzi na cięższe akcenty egzystencjalne. Upycha wiele tematów I ubiera w surrealistyczne szaty. Po seansie można być albo zdezorientowanym albo pełnym podziwu. Ja jednak trafiłem do grupy pomiędzy.
  • Jest mocny, emanuje przemocą, jest pare bezsensownych scen, dosłownie pare takich, które ciężko się ogląda. Jest również, barwny, surrealistyczny, metaforyczny, intrygujacy, prowokuje i oburza, ale reżyser popłynął filozoficznych rozważaniach i pogubił się swojej treści, w dodatku postacie są czasami strasznie naiwne. Co gorsza film nie spełnia podstawowej roli swojego gatunku, czyli thrillera. Dodatkowo jest nudny i za długi. Broni się mataforami i świetną muzyką, tworząc symfonie zbrodni.
  • jak dla mnie nudny, początek ciekawy, środek nuuuda, no i końcówka dość ciekawa. Ludzie wychodzili z kina, z kilkunastu przybyłych osób do końca dotrwało jedynie 4.
  • Fajny film, taki nie za krótki. I do tego udowadniający, że nie mam z brutalnością jakichkolwiek problemów, a jedynie z tym, że ktoś przypadkiem wrzucił cały materiał ze zdjęć do montażowni i nie poddał go jakimkolwiek cięciom. Świetny, podlany gęsto czarnym humorem początek, zmieniający się potem w festiwal cringowatej improwizacji, nieśmiesznych tekstów i bolesnego samouwielbienia podlanego nie humorem, a spermą od ciągłej masturbacji do własnego siebie.