Serwis w nowej odsłonie. Największa aktualizacja w historii serwisu. Sprawdź
Szanujemy Twoją prywatność i przetwarzamy dane osobowe zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Razem z naszymi partnerami wykorzystujemy też pliki "cookie".
Zamykając ten komunikat potwierdzasz, że zapoznałeś się z polityką prywatności i akceptujesz jej treść.
  • Naturalnie, każdy ma inny próg tolerancji na ból, a dany problem nie musi od razu prowadzić do apokalipsy, by go nie lekceważyć. Sęk w proporcjach - w tym kontekście "Chora na siebie", niczym Netfliksowy "Nasz kandydat" recenzowany w tym cyklu przed tygodniem, balansuje na granicy dobrego smaku, wykpiwając w scenach z niewidomą asystentką w agencji modelek inkluzywność sprowadzoną do absurdu. Nie trzeba ruskich farmaceutyków, żeby deformować zdrowy rozsądek.

    Więcej
  • Celnie wykpiwa naszą współczesną obsesję wizerunku - bo Signe cierpi na coś, co możemy nazwać chorobą cywilizacyjną.

    Więcej