Serwis w nowej odsłonie. Największa aktualizacja w historii serwisu. Sprawdź
Szanujemy Twoją prywatność i przetwarzamy dane osobowe zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Razem z naszymi partnerami wykorzystujemy też pliki "cookie".
Zamykając ten komunikat potwierdzasz, że zapoznałeś się z polityką prywatności i akceptujesz jej treść.
  • Film ten to z pewnością niełatwy obraz,podzielony na 3 akta-niby stanowiące całość,a jakby każdy z Nich to odrębna historia z zupełnie innym nacechowaniem.Gdzieś widz może czuć dezorientację-reżyser kreuje swoje dzieło na miano poważnego,i takowe też jest,jednakże można wyczuć pewien rodzaj nonszalancji i ironii w tym całym zabiegu.Scenariusz momentami kuleje,niektóre aspekty są mocno porwane,a może to tak naprawdę o to chodzi?O trudność w komunikacji w dzisiejszych czasach?Portman w formie.

  • Nie bawi się w lukrowanie, a zakończenie to bardziej "happy break", aniżeli "happy end". Z postacią Celeste możemy się utożsamiać, a świat, w którym się obraca, mniej lub bardziej odpowiada rzeczywistości. Czy film Corbeta możemy jednak nazwać portretem? Jeśli bowiem portret musi zamykać się w jakichś ramach, to Vox Lux nas w nich bezlitośnie więzi.

  • Film, którego przerosły nieco jego ambicje. Jasne, ogląda się go dość przyjemnie, bo w ogóle nie nuży pomimo prawie 2 godzin czasu trwania, ale problem jest nieco w scenariuszu. Było dla mnie momentami nieco za dużo niedomówień, a kiedy indziej przybliżano się kwestiom, które były porzucane po chwili. Ale nie powiem, ma on coś ciekawego do powiedzenia i zdecydowanie warto wyrobić sobie samemu opinię o nim.

  • Niby się przyjemnie całość oglądało, a Natalie Portman wypada bardzo dobrze w swojej roli, ale film nie radzi sobie pod względem scenariusza. Jest co prawda sporo udanych scen (przyzwoita pierwsza połowa czy parę scen w drugiej), ale pojawia się tutaj sporo niedomówień oraz wspomina się o wielu rzeczach, które zostają chwilę później zapomniane. Nie mniej jednak całość ma coś ciekawego do powiedzenia i jest przynajmniej warta sprawdzenia.

  • Z uporem słusznej sprawy punktuje aberracje i wynaturzenia show-biznesu. W grze z pustymi znaczeniami szybko traci impet.

  • Film typu pokochaj albo znienawidź. Corbet odsłania kurtynę obnażając lukrowany świat artystów, wyzwalając przy tym całą gamę emocji i wrażeń, od pozytywnych po skrajnie negatywne. Najlepszą sprawą, która dotyka "Vox Lux" to wizualizacja i montaż, co absolutnie robi oszałamiające wrażenie na wielkim ekranie.

  • Gwiazda pop i jej traumatyczne życie. Corbet obrazuje XXI wiek naznaczony zamachami pokazując jednak przekornie nie te, które od razu przychodzą do głową. Mamy też pełno pustych frazesów i model rodziny odbiegający od tego do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Nie ma w tym filmie pokazanego ratunku od tej sytuacji, bo chyba nikt nawet na owy nie ma aktualnie pomysłu. Realizacja, aktorstwo i ścieżka dźwiękowa bez zarzutu.

  • Odważny i prowokujący obraz o wspólczesnej twórczości kultury popularnej. Pełen dosłowności i metaforyczny zarazem. Corbet tworzy kino, które albo zaintryguje i wciągnie albo odwrotnie. Znakomita Natalie, która po raz kolejny tworzy swoją życiową kreacje oraz świetnie partnerujaca jej Raffey Cassidy, będąca odkryciem sezonu!

  • Vox Lux można uznać za dzieło pretensjonalne i o niczym, i trochę tak jest. Film zbyt wiele chce przedstawić, przez co wątki są niedopracowane lub niedokończone. Brakuje też solidnej pointy, o którą wręcz się prosi, szczególnie po wprowadzeniu wątku na plaży. Na uwagę zasługują mastershoty, ciekawa, odwrócona konstrukcja i młoda Raffey Cassidy, dzięki której pierwszy akt oglądało mi się najlepiej.

  • Wspaniały zaskakujący początek filmu, później niestety film już nie trzyma takiego poziomu.

  • Rewelacyjny operatorsko i muzycznie. Świetna Natalie Portman. Pytanie tylko jakie miało być przesłanie. Recenzja: https://www.wodaiogien.com/single-post/2019/04/29/Vox-Lux-–-Natalie-Portman-tylko-po-co-ocena-610

  • Przemoc i show biznes religią XXI w. Pierwsza połowa mało charyzmatyczna, jednak w Regenesis Portman daje popis.

  • Tam gdzie materiały promocyjne mogły nieco zmylić widzów, Vox Lux choć jest też poniekąd historią o prozie życia artysty, swoimi ambicjami sięga dużo wyżej. Film Corbeta wyraźnie aspiruje do kina arthouse'owego twórców pokroju Larsa von Triera, od których zresztą sporo zapożycza z różnym skutkiem. To film specyficzny, z nietypową budową fabuły, ogromem ledwo tkniętych wątków i nadmiarem cudów wizualno-narracyjnych. To jednak film, który warto zobaczyć ze sporą uwagą, bo tylko pozornie jest pusty

  • Naciągana ocena za ciekawą konstrukcję filmu i dobrą rolę Portman. Niestety Corbet nie obrał żadnego kierunku w swoim filmie i przez to wydaje się mdły.

  • Przerażający obraz świata, w którym to celebryci i terroryści zyskują największy rozgłos. Okrucieństwo i głupota idą pod rękę, kształtując naszą rzeczywistość.

  • Ma świetną estetykę i interesującą historię, ale druga połowa jest scenariuszowo dużo gorsza i film traci swój charakter

  • Wbrew zapowiedziom to film bardzo indie, zaskakujący pomysłami zarówno w stylizacji, jak i narracji. To film, który jest jednocześnie tak odpychający i tak intrygujący, że nie można oderwać oczu. Jednak momentami czuć, że ambicje twórcy przerosły i trochę traci panowanie nad filmowym eksperymentem.

  • Wszystko mi w tym filmie idealnie zagrało. Od niesamowitych zdjęć, przez historię, muzykę, kostiumy i charakteryzację, aż po aktorstwo, szczególnie Portman.

  • Pierwsza połowa filmu o wiele ciekawsza.

  • obiecujący, świetny początek (lata 1999-2001), dalej niestety wydumany i męczący. + za realizację

  • Odważny i prowokujący obraz o wspólczesnej twórczości kultury popularnej. Pełen dosłowności i metaforyczny zarazem. Corbet tworzy kino, które albo zaintryguje i wciągnie albo odwrotnie. Znakomita Natalie, która po raz kolejny tworzy swoją życiową kreacje oraz świetnie partnerujaca jej Raffey Cassidy, będąca odkryciem sezonu!