Serwis w nowej odsłonie. Największa aktualizacja w historii serwisu. Sprawdź
Szanujemy Twoją prywatność i przetwarzamy dane osobowe zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Razem z naszymi partnerami wykorzystujemy też pliki "cookie".
Zamykając ten komunikat potwierdzasz, że zapoznałeś się z polityką prywatności i akceptujesz jej treść.
  • Nastrój dzieła daje właśnie przestrzeń, by bez pośpiechu skupić się na niełatwych, pewnie niemożliwych do rozstrzygnięcia kwestiach. "Yang" toczy się cicho i powoli.

    Więcej
  • Mój ośrodek emocji nie ma większych wątpliwości: ta czarka zielonej herbaty bardziej stresuje, niż koi nerwy. Ale może tak właśnie miało być - może Koganada to zdystansowany krytyk, który tworzy solarpunkowe światy na opak i straszy ich hiperrealistyczną dosłownością. A ja właśnie padłem ofiarą jego konceptualnej przebiegłości.

    Więcej
  • Zdaję sobie sprawę, że nie każdego trafi tak mocno jak mnie. Yang jest powolny, może nawet uśpić. Jest nakręcony w cudownej stylistyce, ale nie da się ukryć, że głównie z myślą o wrażliwcach. Mnie kupił, oprócz wszystkiego o czym napisałem, aktorskimi występami. Wspaniały film.

    Więcej
  • Kontemplacyjne i drobiazgowo skomponowane kino poddające refleksji kwestie tożsamości, pamięci oraz więzi pomiędzy człowiekiem a maszyną.

    Więcej
  • Sytuuje się gdzieś w połowie drogi między standardowymi scenariuszami baśniowymi a świeżą dyskusją o transhumanistycznej utopi

    Więcej
  • Filmowa elokwencja Kogonady pozwala mu uniknąć pułapek przesadnej emocjonalności lub na odwrót - wykoncypowanej nijakości, dzięki czemu stworzył rzeczywistość, która wydaje się żywa i istniejąca niezależnie od działań i historii naszych bohaterów.

    Więcej
  • Nie obfituje w fajerwerki sztuki science fiction, stanowi raczej pole do rozważań nad przemijaniem.

    Więcej