• Ostatnia aktywność: 12 listopada
  • Dołączył(a): 23 września 2018
  • 9

    Utena jest bardzo oryginalnym obrazem. Serial wydaje się monotonny, a jednak nie da się przewidzieć kolejnego odcinka, ani dalszych wydarzeń. Żeby zrozumieć film, trzeba znać wersję serialową, inaczej poziom surrealizmu będzie zupełnie niezrozumiały. Film jest alternatywną historią, jednak nie pozostawia złudzeń, co do niektórych wątków. Można porównać ten obraz do zwieńczenia Evangeliona. Utenę wyróżnia przełamywanie schematów narracji, cóż chodzi o to, żeby stać się wolnym. (lub raczej: wolną)

  • ?

    a po wszystkim doświadczasz uczucia pełni, nie jak po zjedzeniu obiadku bardzo smacznego, że nie da się nic więcej wcisnąć i robi się wręcz niekomfortowo, tylko jak się obudzisz w środku nocy i uświadamiasz sobie, że oddychasz, czujesz własne ciało

  • 5

    Sztandarowa biografia zamknięta w ramy Live Aid. Kompromis między kontrowersyjnym życiem Mercury'ego, a grzecznym wtrąceniem o całym zespole. Zbudowana w ten sposób historia nie spełnia do końca oczekiwań. Jasne, dużo wątków polizanych, ale niewiele ma jakieś głębsze znaczenie. Jak na biografię muzyczną, brakuje w niej muzyki, która niemal nie wychodzi poza studia nagraniowe i sceny koncertów. Ta królowa rocka jest wierna dworskiej etykiecie. Nie mam zamiaru od nowa przesłuchiwać dyskografii.