Nimmo
Użytkownik-
"Nieumiarkowanie jest zgubą człowieka" Stone pokazał co chciał, niekoniecznie co było (o ile naprawdę było) (ekstra ★ za obsadę)
-
"Czasem źle się czuję między ludźmi" i to mnie łączy ze Śmiercią ;))) Wymęczyłem, bo nie ma drugiego takiego filmu z tak przeciąganymi do granic (nie)możliwości scenami ([SPOILER] Śmierć zachowująca się jak 5-ciolatek w ciele Pitta momentami zbyt karykaturalna a finalne "oddanie" ciała "zabranego" kompletnie zbędne] (ft. - 01.01.1999, ocena bez zmian)
-
(3,5) "Nie pozwolę ci bawić się moim sercem" ;) Ani to porządna/zabawna komedia, ani przyzwoite/sensowne kino sensacyjne a im bliżej końca tym więcej bzdur się pojawia. Zachwycają jedynie ładne Pragi widoki i zastanawia obecność Hopkinsa w obsadzie.
-
"Do łez przygotuj szlachetne twe oczy" Jak po kilkunastu minutach do nowatorskiej (nawet jak na obecne czasy) konwencji się przywyknie to już do samego końca oczu od ekranu oderwać nie można (i to mimo ilości krwi przelanej i trupów ścielących się gęsto) Ps (Subiektywnie) Wśród ekranizacji dramatów Szekspira miejsca ustępuje jedynie rok później nakręconemu "Hamletowi"
-
"To niezwykłe uczucie być pod czyjaś opieką" Poruszający (momentami) i dający do myślenia (teraz już wiem co to anarchoprymitywizm) Hopkins mistrzostwo (jak zawsze) ale Goodinga Jr. (i jego mimikę) to mi się ciężko ogląda. A ocena byłaby wyższa gdyby nie ten [SPOILER] nieznośnie happyendowy finał.
-
"Czasem tak działam na kobiety" ;) Kto się na serialu wychował (tym z lat 1957 - 1959) tego żadne, nawet najbardziej kolorowe, "podróby" nie zadowolą ;) Ale kilka fajnych pomysłów było ("rozbierany" pojedynek, pościg za koniem) i Kaśka, co to oczu oderwać nie szło, też ;) (ft. - 16.10.1998, +★★)
-
"Po prostu sentymentalny romans" i jeszcze opowieść o profesjonalnym pracoholiku ;) Proza Kazuo Ishiguro nigdy mi nie leżała więc dziwne by było gdyby jej ekranizacja mnie zachwycała, ale role Hopkinsa i Thompson to absolutny top w ich aktorskich karierach
-
"W malarstwie można spróbować wszystkiego, ale tylko raz" W sumie nie ma tu niczego czego o Picassie już bym nie wiedział ale za to Hopkins ... petarda (+★)
-
(4,5) "Mógł być wielki ale miał zbyt wiele wad" Coś tam trzeba wiedzieć o najnowszej historii USA by się nie pogubić w tym chronologicznym chaosie ale nawet z tą wiedzą fabuła nie porywa (a i często po prostu nudzi) Ps. Wszyscy przywódcy/politycy przeświadczeni o swej nieomylności są tacy sami
-
"Trudno określić czym jest szczęście" Ależ to się nadal świetnie, po tych 30tu latach, ogląda (a i przez większość seansu ze ściśniętym gardłem) ale że tu nie było aktorskich oscarowych choćby nominacji to kolejny Akademii powód do wstydu (zresztą nie pierwszy i nie ostatni) (ft. - 05.05.1995, ocena bez zmian)
-
(6,5) "Myślałem że takich ludzi spotyka się w książkach które są fikcją" Wychodzi na to że co komu pisane i tak dostanie ;) Piękne odwzorowanie epoki (scenografia, kostiumy) znakomite aktorstwo (dwudziestoparoletnia Helena to był prawdziwy wulkan energii) ale tak naprawdę ciekawie zaczyna się robić dopiero gdy wszystkie wątki zaczynają się ze sobą łączyć
-
"Jestem tu i teraz i to wystarczy" Najszczęśliwsze (choć nie pozbawione trosk i smutku) lata życia C.S.Lewisa. Hopkins jak zawsze odegrał rolę po mistrzowsku ale i drugi plan wypada dobrze (Hardwicke). No i padu tu idealna definicja "drugiej połówki" oraz jedne z lepszych oświadczyn ;)
-
"Romantyczna przygoda w świecie wielkich interesów" Taaaa. Film w konwencji "Mody na sukces", "Dynastii" czy tym podobnych szmir. Dlatego wielką niewiadomą pozostaje jak Anthony Hopkins (wyróżniająca się rola) dał się w "to coś" wkręcić Ps "Nurza się człowiek w telenowelach" ;)
-
"Każdy dostanie tyle owsianki ile tylko zachce" i jedną śliczną Tahitankę na dokładkę ;P Dobre aktorstwo, ciekawa historia a i tak połowę roboty robi muzyka Vangelisa (swoje też dokładają ... śliczne Tahitanki ;))
-
"Rób swoje pamiętając z kim masz do czynienia" Dobry thriller głównie dzięki Hopkinsowi ale po tylu latach (i filmach) nie dostarcza już takich emocji (ft. - 31.12.1991, ocena bez zmian)
-
"Zasady tu nie działają" podobnie jak cała reszta. Bzdurny scenariusz i słabe aktorstwo i to mimo znanych nazwisk przed i za kamerą
-
"Dla każdego przychodzi czas próby" prędzej czy później jak pokazuje ostatnia scena. Scenariusz dobry bo książka dobra a Hopkins dobry bo to Hopkins (i dlaczego mnie nie dziwi że kobiety wierzą w to co chcą słyszeć ;))
-
"Zbliża się wiosna, potrzebuję tomiku wierszy miłosnych" ;) Uroczo-sentymentalny film o miłości do książek, pisaniu listów i przyjaźni na odległość (wszystko dziś już niemal w zaniku)
-
"Zawsze ktoś w tle ciężko pracuje by wyzbyć się leku" Nie do końca zrozumiałem o co tu chodziło i jakie były przesłanki bohatera granego przez Hopkinsa ale ostatnia scena była dość wymowna
-
"Cieszcie się życiem, to wszystko żart" Produkcja telewizyjna więc więcej tu teatru niż kina ale aktorzy (Hopkins, Sarandon) dają radę. Tyle że jakieś pojęcie o historii Włoch i drugiej wojnie światowej trzeba mieć by coś z tego załapać.
-
"Niech kobiety ciężarne mają się na baczności" ;) Jak nic za dziecka oglądałem w TV i jak nic to był mój pierwszy film z Hopkinsem, tyle że wtedy nie miałem pojęcia kto to jest :))) (z tym rozbitym dzbanem to fajny pomysł ;))
-
"Uspokoił ją i zasnęła" Na plus, przekonywujące aktorstwo (no może poza tym małym wrzaskunem) Na minus, bzdurny scenariusz (a rozprawa sądowa to już jakaś parodia)
-
Lepszej obsady to raczej nikomu nie udało się zebrać tyle że w najlepszym wypadku są to większe epizody. Po tych niemal 50ciu latach od premiery realizm starć nie wypada zbyt dobrze. Co do samej historii wierzyć się nie chce że jedna i druga strona konfliktu mogła popełnić tyle błędów. "I jeszcze ta mgła w Anglii" ;)
-
"Dzikie kaczki i jutro przychodzą bez wołania" Taka mieszanka romansidła i dramatu (a finalnie to nawet łzawego melodramatu) ale Goldie urocza i świetnie by się odnalazła w latach 20tych XXI wieku z tymi swoimi stylówkami ;)
-
"Odpowiednio szeroka perspektywa wszystko może usprawiedliwić" ale nie akcję ze skoczkami która odbiera całości wiarygodność. A wątek (powiedzmy) miłosny i stoickość pasażerów (no chyba że wszyscy byli Angolami ;)) obniża ocenę.
-
"Każda rodzina ma wzloty i upadki" Wybitne aktorstwo, wciągająca historia. Szekspir by się nie powstydził, a gdyby jakiś teatr wystawiał poszedłbym (tylko niech mi ktoś powie co tzw. Europejczycy wiedzieli o Chinach (Watykanie w sumie też) w 1183?)
-
"Tu nie jest łatwo zachować kwalifikacje" :))) :))) Oglądalne ale każdy kto z twórczością Pratchetta miał do czynienia świadom jest że jakby się twórcy nie starali magii książek w skali 1:1 na ekran przenieść się nie da.
-
"Misie i małe lokomotywy" taki właśnie był ten film ;) No grupa docelowa to ja na 666% nie jestem ale kibicowałem dziewczynom by obroniły(?) ten Złoty Honmoon i bym (w końcu) mógł iść ... oczyścić uszy muzyką prawdziwego Demon Hunter, tego z Seattle a nie z Korei ;P (ostatni, 381 film w 2025, a jutro ... zeruje licznik ;))
-
(4,5) "To wszystko domysły" ;) Niby coś się dzieje ale kompletnie nie potrafi zainteresować. Obsada fajnie dobrana tyle że postacie przez nich grane wigoru mają tyle co ta ryba podana Brosnanowi (jak na Soderbergha to słabo, ale nie najgorzej ;))
-
"Spodziewałem się czegoś legendarnego" i się nie zawiodłem :))) Przednia zabawa gwarantowana o ile nie traktuje się poważnie tego na co się patrzy ;)