The Last Black Man in San Francisco

2019 Film
7.7 10.0 0.0 3
Bardzo pozytywnie oceniony przez krytyków
7.2
Pozytywnie oceniony przez użytkowników

Jimmy spędza czas na wędrówkach po mieście ze swoim przyjacielem, marząc o zamieszkaniu w wiktoriańskim domu, który niegdyś zbudował dziadek. Pomimo że zajmuje go starsza para, mężczyzna podejmuje kroki, by odzyskać nieruchomość.

  • To smutny list do kochanego miasta. John Talbot ustami swojego przyjaciela mówi, że "nienawidzić można tylko to co się niegdyś pokochało". Reżyser, bez wątpienia nadal kocha San Francisco, nie może jednak znieść tego co się w nim dzieje - a teraz, z perspektywy roku od Amerykańskiej premiery na festiwalu Sundance, trudno oprzeć się wrażeniu, że niczym prorok z początku filmu, twórca krytykowany za dramatyzowanie, stworzył dzieło nad wyraz profetyczne.

  • 8

    Archiwum dynamicznie ewoluującej metropolii uchwycone przez dwóch niepoprawnych marzycieli, przypowieść o męskiej przyjaźni oraz wizja toksycznego maczyzmu, medytacja o nostalgii i pamięci, opowieść o poszukiwaniu celu, tożsamości i utraconych korzeni, w końcu - a może przede wszystkim - intymny i szczery list miłosny do osobliwego miasta.

  • W dobie wszechobecnej paniki i niepokoju, warto zaczerpnąć trochę oddechu, przenieść się w miejsce o dualnej, lecz w gruncie rzeczy kojącej naturze. Pożyć życiem ludzi, którzy nie boją się oddychać pełną piersią i walczyć o swoje idee. The Last Black Man in San Francisco, jeśli dacie mu czas i odrobinę zaufania, zaspokoi zarówno wasze audiowizualne, jak i idealistyczne żądze, będąc przy tym nieznośnie lekkim, niczym kłębiące się nad łukami Golden Gate obłoki.