Pełna sala

  • Średnia ocena: 6.4
  • Pozytywnych recenzji: 68%
  • Liczba recenzji: 41 w tym 41 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 28
  • Liczba recenzji negatywnych: 13

Szczegóły

Rozkład ocen

  • 10
    1
  • 9
    5
  • 8
    8
  • 7
    6
  • 6
    8
  • 5
    6
  • 4
    4
  • 3
  • 2
    3
  • 1

Recenzje

  • 8.0
    Reżyserka stworzyła uniwersalną historię o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie. Nie wchodzi w polityczną narrację, a od strony czysto ludzkiej ukazuje dramat niedopasowania.
  • 6.0
    Sandler i Stiller przyzwoicie odrabiają zadaną pracę domową, dzięki czemu nietrudno utożsamić się z nieporadnymi życiowo bohaterami, wciąż walczącymi między sobą o uwagę oraz miłość. Warto zatem chociaż dla nich obejrzeć tę produkcję, ponieważ takich metamorfoz potrzebuje kino.
  • 9.0
    Ten dokument ociera się o ideał filmu popularnonaukowego. Zachwyca wizualnie, narracja prowadzona jest z lekkością i humorem, a prezentowanym treściom nie można nic zarzucić pod kątem merytorycznym. Jedynym problemem jest nieco na siłę wepchnięta warstwa fabularna, polegająca na nawiązaniu się relacji między profesorem a dziennikarką.
  • 4.0
    Stara się wygrać na kilku frontach: włożyć kij w mrowisko wyjawiając bolesny fragment naszej historii, opowiedzieć z dystansem o zbrodniach komunistycznych, ukazać poprzez emocje trójki bohaterów, z jakim koszmarem mieli do czynienia więźniowie. Niestety żaden z tych celów nie zostaje spełniony i tylko wystarczy ubolewać, że tak doniosły temat nie dostaje odpowiedniej reprezentacji.
  • 8.0
    Nie otwiera tak dużego pola do interpretacji jak oryginał, zbyt często wykłada kawę na ławę, a żadna rola emocjonalnie nie zbliża się do występu Rutgera Hauera i jego monologu o łzach na deszczu. Pozostaje jednak jednym z najlepszych science fiction ostatnich lat, tworząc na kanwie oryginalnej marki autorską wizję Villeneuve'a, korespondującą zarówno z jego poprzednimi produkcjami, jak i dziełem Scotta.
  • 7.0
    Niezaprzeczalnie ważny. Pokazuje pełną znoju konfrontację obcego, niewygodnego czynnika z normatywnym otoczeniem pełnym zachowawczości.
  • 9.0
    Ta emocjonalna bomba z pewnością ma potencjał, by trafić do każdego widza, nawet jeśli wcześniej kino z dalekiego wschodu omijał szerokim łukiem.
  • 7.0
    Myślę, że film odbiór filmu może być bardzo zróżnicowany wśród osób o odmiennym guście. Na pewno zostanie cieplej przyjęty przez zakochanych w sztuce van Gogha i niekonwencjonalnej formie niżeli przez oczekujących tradycyjnej biografii czy animacji.
  • 5.0
    W warstwie fabularnej w filmie debiutującej w pełnym metrażu Sofii Exarchou dzieje się tak naprawdę niewiele.
  • 9.0
    Polecam ten dokument wszystkim, także tym, których zupełnie nie obchodzi sport, bo to po prostu bardzo dobra historia, tak dobra i filmowa, że aż trudno uwierzyć, że to prawdziwe życie, a nie hollywoodzka fabuła.
  • 5.0
    Problem polega na tym, że "Kingsman: Złoty krąg" nie oferuje niczego nowego względem pierwszej części. Te same chwyty montażowe oraz nieróżniące się niczym choreografie walk nie robią już takiego wrażenia, jak za pierwszym razem. Brakuje im świeżości i elementu zaskoczenia.
  • 6.0
    Mam wrażenie, że dla Szweda najważniejsze było to, by produkcja była przystępna i uniwersalna, przez co w wielu miejscach najzwyczajniej w świecie poszedł na łatwiznę, co sprawiło, że zamiast wybitnego stworzył film co najwyżej dobry.
  • 5.0
    Feministyczny manifest girl power z przymrużeniem oka, gryzący się stylistycznie ze skrupulatnie budowanym wcześniej napięciem i oniryczno-baśniową atmosferą. Zabieg, który pasuje do tarantinowskiego "Death Proof", tutaj nie zdaje egzaminu.
  • 7.0
    Niesamowicie klimatyczny.
  • 4.0
    Gdyby odrzucić w "Mięsie" wstawki gore i pozostawić samo jądro problemu - ścieranie się bohaterki z budzącą się seksualnością - to pozostałby pełnokrwisty dramat zasługujący na najwyższe uznania. Tymczasem pozostaje się z wrażeniem, iż próbowano dać panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek.
  • 4.0
    Typowe kino środka, które wprawdzie zasadza się na ciekawych tematach, ale później grzęźnie na mieliznach.
  • 6.0
    Mimo wszystko jest w "Tannie" coś nieuchwytnego. Coś, co sprawia przyjemność z oglądania i przynosi przedziwną formę katharsis.
  • 8.0
    Nawet, jeśli powstanie "Podwójnego kochanka" to pokłosie sukcesu kasowego "Piędziesięciu twarzy Greya", to właśnie on, a nie ekranizacja powieści dla niezaspokojonych gospodyń domowych są dowodem na renesans thrillera erotycznego, z całym dobrodziejstwem inwentarza.
  • 2.0
    Ambitny projekt i skrojony teoretycznie pod widzów takich jak ja. Niestety dziwne wybory realizacyjne i błędy produkcyjne pogrzebały tę obiecującą produkcję. Zamiast cudownego postmodernistycznego, eklektycznego dzieła dostaliśmy jeden z najgorszych filmów roku.
  • 6.0
    Trudno mi mówić, aby "Sława" była filmem złym, jest to jednak produkcja, który niczego nie wymaga, ale też nic w zamian nie daje, nie wzbudza żadnych emocji, nie prowokuje żadnych przemyśleń, pozwala całkowicie wyłączyć mózg. Takie profesjonalnie zrealizowane Trudne Sprawy.
  • 5.0
    Cierpi na podobne bolączki jak poprzedni film reżysera. Nadmiar, eksces i wyskakujące licho potrafią zepsuć każde horrorowe widowisko. Pozostaje wierzyć, że Szwed nauczy się z czasem, że kino jak zemsta smakuje lepiej na zimno i że minimalizmem można ugrać dużo więcej niż się wydaje.
  • 2.0
    Bez wątpienia Kuba Czekaj spadł z wysokiego konia. Chciał stworzyć artystyczny film uwikłany w szerszy kontekst kulturowy, ale wyszła z tego raczej wieloletnia pisanka, w której wciąż znajduje się nieświeże żółtko.
  • 8.0
    Zarówno "Incepcja", jak i "Interstellar" czarowały znakomitą realizację i niestandardowym podejściem do narracji i czasu. Nie inaczej jest z "Dunkierką".
  • 5.0
    Ma formę ponad półtoragodzinnego zwiastuna, a że zawsze przychodzę na seans 15 minut po wyznaczonej porze, zdecydowanie nie są to wrażenia jakich poszukuję w kinie.
  • 6.0
    Międzynarodowy sukces filmu Kuosmanena nie byłby możliwy bez odtwórcy głównej roli. Jarkko Lahti nie tylko upodabnia się bardzo do prawdziwego Olliego, ale nadaje jego filmowemu awatarowi nader sympatycznego i szczerego usposobienia.
  • 8.0
    Nie sposób nie docenić "Baby Drivera" nie tylko za ogrom pracy włożonej w stronę techniczną, ale też za wylewającą się na każdym kroku z ekranu, szczerą miłość Wrighta do kina, muzyki i swojej pracy. Tyle serca włożonego w film widziałem ostatnio tylko w "La La Landzie".
  • 8.0
    Kleber Mendonça Filho, twórca ciepło przyjętych "Sąsiedzkich dźwięków" długo kazał czekać na swoje kolejne dzieło. Film pokazywany w zeszłym roku na festiwalu w Cannes udowadnia, że nie zatracił społecznej wrażliwości, a jego język filmowy nadal się rozwija. W "Aquarius" pod płaszczykiem opowieści o starciu jednostki z wielkim biznesem ukrywa pełną wrażliwości i niuansów symfonię o godności i przemijaniu.
  • 6.0
    Mam wrażenie, że w kategoriach kina rozrywkowego zdecydowanie się sprawdza i jestem przekonany, że wielu widzów zakocha się w tym filmie. Z drugiej jednak strony wisi nad nim widmo niewykorzystanego potencjału.
  • 5.0
    Nie czuję nawet, by William Oldroyda można było nazwać "nadzieją reżyserii". Swe sceniczne inspiracje zaadaptował na srebrnym ekranie poprawnie, acz to żaden powiew świeżości, zwłaszcza w brytyjskim kinie.
  • 8.0
    Nietuzinkowa, liryczna, minimalistyczna w formie i uniwersalna w wymowie metafora życiowej drogi.
  • 6.0
    Widz razem z protagonistą musi złożyć puzzle rozrzucone pomiędzy jego przeszłością i teraźniejszością. Nie jest to pusta zabawa, jakich wiele we współczesnym kinie, ale forma psychoterapii. Odkrywanie kolejnych elementów układanki przynosi bowiem bohaterowi, jak i widzowi rodzaj katharsis.
  • 7.0
    Zdecydowanie wynagradzają niski poziom dwójki, która była nużąca i z intrygą poprowadzoną w sposób niebudzący emocji. Teraz, już na samym początku zostajemy wrzuceni w środek wyścigu, w tle leci dynamiczna muzyka, auta ścinają zakręty, a w powietrzu niemal unosi się smród palonej gumy.
  • 9.0
    Zrealizowana z zegarmistrzowską precyzją wiwisekcja rodzinnych relacji.
  • 10.0
    Genialny film, który w swojej kategorii może konkurować chyba tylko z "Boyhood" Linklatera.
  • 6.0
    Dosyć sztampowe origin story w otoczce klasycznego kina przygodowego. Bez formalnego szaleństwa, bez autorskiego sznytu, za to z wyjątkowo uroczą bohaterką, którą z miejsca zaskarbiła sobie moją sympatię.
  • 9.0
    Porusza naprawdę ciężkie tematy, jest to wadą i zaletą, gdyż może być impulsem do bardzo wartościowej rozmowy z dzieckiem i przy odpowiednim nakierowaniu przez rodzica mieć walory wychowawcze.
  • 2.0
    Fragmentaryczna struktura "Szatan kazał tańczyć" Katarzyny Rosłaniec na pozór przypomina godardowskie eksperymenty z formą. Niestety reżyserce nie udaje się ukryć pod kunsztowną skorupką równie intrygującej treści.
  • 7.0
    Reżyser punktuje rosyjski system szkolnictwa, ale całość można z powodzeniem czytać także jako metaforę społeczeństwa, które dla "świętego spokoju" ulega pod naporem propagandy i manipulacji.
  • 7.0
    Debiutujący w pełnym metrażu Rafał Kapeliński udowadnia, że o pedofilii można mówić bez rozdzierania szat i budzenia kontrowersji.
  • 8.0
    Mogę powiedzieć jedno, ewidentnie mamy w Polsce reżyserski diament, któremu brak jeszcze ostatnich szlifów, ale już teraz widać, że Terpińską stać na tworzenie filmów wybitnych. Pół godziny wystarczyło, by pokazać Jury w Cannes jak dobrze rozumie kino i sprawnie potrafi portretować postaci, nie pchając widzowi nic nachalnie przed oczy.
  • 4.0
    Kilka błyskotliwych puent to bowiem za mało, by poważnie traktować przesłanie tego filmu. Trudno nawet stwierdzić, dla kogo ta produkcja została stworzona. Ni to pies, ni wydra. I to jest największym grzechem produkcji Netflixa.