Song to Song (2017)

6.1 10.0 0.0
  • Polecany przez krytyków
  • Pozytywnych recenzji: 54%
  • Liczba recenzji: 13
  • Liczba recenzji pozytywnych: 7
  • Liczba recenzji negatywnych: 6

Szczegóły

Dwa osobliwe trójkąty miłosne. Obsesja i zdrada, dla których tłem staje się scena muzyczna Austin w Teksasie.
  • Reżyser: Terrence Malick
  • Scenariusz: Terrence Malick
  • Premiera w Polsce: 19 maja 2017 (4 dni temu)
  • Premiera na świecie: 10 marca 2017 (74 dni temu)

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
  • 8
    3
  • 7
    3
  • 6
    1
  • 5
    4
  • 4
    1
  • 3
    1
  • 2
  • 1

Recenzje

  • 8.3
    Jest to kino niszowe. Bardzo trudne w odbiorze. Jak raz dacie się jednak porwać Malickowi, to będziecie wracać do jego kościoła. Gwarantuję.
  • 8.0
    Choć jest kinem trudnym i wymagającym, to jednak jest zdecydowanie wartym uwagi. Potrafi nas niesłychanie zaintrygować i zmusić do refleksji.
  • 8.0
    Specyficznie, dziwacznie, oryginalnie, ale niesamowicie hipnotycznie i bez wtórności.
  • 7.0
    Gwiazdorska obsada, dobra muzyka, modny temat, znakomity operator, co mogło pójść nie tak? Zdecydowanie coś nie wyszło, bo w połowie seansu salę opuściło kilkanaście osób, a po zakończeniu projekcji usłyszałam oddechy ulgi. "Song to Song" z pewnością nie trafi do każdego.
  • 7.0
    Choć brzmi to jak garść stereotypów, jak lament odklejonego starca nad "upadkiem obyczajów", Malick zbawia swoje diagnozy stylem opowiadania.
  • 7.0
    Piękny obraz zagubienia i poszukiwania własnej drogi w realnym, a nie bajkowym życiu.
  • 6.7
    Najnowsza impresyjna fabuła Malicka "Song to Song", osadzona w Austin w stanie Teksas, gdzie obecnie artysta mieszka, to najlepsza rzecz, jaką ostatnio nakręcił. Ale, niestety, potwierdza dobitnie słabość reżysera do efektownej, popkulturowej estetyki kosztem prawdy psychologicznej.
  • 5.0
    Nowy Malick to kino monumentalne, ale i oczywiste, wyniosłe i dumne, wymagające od widza pełnego poddania się filmowej materii, przyjęcia z całym dobrodziejstwem inwentarza, i zarazem bez żadnej dozy krytycyzmu, wszystkiego tego, co w obecnych czasach anachroniczne i przebrzmiałe. Trudne, żeby nie powiedzieć - niemożliwe.
  • 5.0
    Obraz pełen sprzeczności, z jednej strony przepełniony banałem, quasi filozoficznymi wywodami o sensie życia i miłości, który irytuje, razi swoją pretensjonalnością i niezamierzanie śmieszy, a z drugiej - szczególnie w warstwie wizualnej - sprawia, że nie potrafię przejść obok niego obojętnie, a zdjęcia, kostiumy, scenografia oraz strona muzyczna sprawia, że mnie ten projekt fascynuje.
  • 5.0
    Zawodzi niestety fakt, że film Malicka poza ładnymi - jakby wyrwanymi z ekskluzywnego magazynku dla architektów - zdjęciami Lubezkiego i dobrą, utrzymującą odpowiedni rytm, płynąca w tle muzyką, nie oferuje widzowi nic więcej.
  • 5.0
    Choć często nieznośny i irytujący, ma pewną siłę przyciągania. Wywoła skrajne emocje. Obawiam się, że większość widzów jednak solidnie wymęczy. O ile w ogóle wytrwają do końca seansu - bo nie widziałem takiego exodusu z sali na pokazie prasowym od dawna.
  • 4.0
    Jeśli ktoś ma ochotę po raz kolejny wybrać się w podróż z tym egocentrycznym guru współczesnej kinematografii, robi to na własną odpowiedzialność.
  • 3.0
    Ani nie jest filmem pozbawionym fabuły, ani nie trzyma widza za gardło atmosferą - jest natomiast intelektualnym bełkotem reżysera, który wybrał sobie za perspektywę sztuczną sytuację festiwalu muzycznego, dobrał do tego a priori muzykę i... w dość oczywisty sposób nie wiedział co z tym dalej zrobić.