Jarosław Robak

  • Średnia ocena: 5.5
  • Pozytywnych recenzji: 58%
  • Liczba recenzji: 24 w tym 24 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 14
  • Liczba recenzji negatywnych: 10

Szczegóły

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
  • 8
    2
  • 7
    7
  • 6
    5
  • 5
    4
  • 4
    1
  • 3
    4
  • 2
    1
  • 1

Recenzje

  • 7.0
    Jeśli uważacie, że nie ma horroru bez wysypu jump-scare'ów, a brak finałowego twista zupełnie dyskwalifikuje filmy z tego gatunku, lepiej odpuście sobie seans "To przychodzi po zmroku". Jeśli jednak sądzicie, że od wyskakujących z ciemności potworów o wiele bardziej niepokojące potrafi być psychologiczne napięcie między bohaterami, a nic tak nie potęguje grozy jak ciasna przestrzeń, gra światłem i ruch kamery, filmu Treya Edwarda Shultsa nie powinniście przegapić.
  • 3.0
    Malick chciał pewnie nadać swojej produkcji luźną strukturę, "od piosenki do piosenki", ale całość sprawia wrażenie sklejonego na chybcika miksu przypadkowych kawałków, z których niemal żaden nie jest dobry.
  • 2.0
    Wciąż bardzo złe, ale już nie tak nieoglądalne jak pierwsza część.
  • 7.0
    Jest produkcją efektowniejszą od pierwowzoru, który w porównaniu wydaje się rzeczą niemal kameralną.
  • 8.0
    Nie tylko zaskakuje brawurowym zachowaniem bohaterki, ale także zręcznie miesza gatunkowe składniki, będąc po trosze kinem zemsty, thrillerem i komedią o burżujach.
  • 6.0
    Nieźle sprawdza się jako dreszczowiec - a za sprawą świetnych aktorów i błyskotliwej reżyserii autora, który przypomniał sobie kilka ze starych sztuczek, chwilami dostarcza i większych ekscytacji.
  • 4.0
    Ford niby nieźle udaje tu Lyncha, wywołując u widza dyskomfort i duszność znane z "Zagubionej autostrady" i "Blue Velvet", ale nie potrafi powiedzieć nic prawdziwie intrygującego czy odkrywczego.
  • 6.0
    Mimo wszystkich tych wad, "Przełęcz ocalonych" należy do najbardziej intrygujących filmów roku - to kino zrodzone z pasji, wyraz specyficznej religijnej wrażliwości reżysera, która może irytować brakiem refleksji i kiczem - ale której nie można odmówić zdolności kreowania porywających scen.
  • 7.0
    Produkcja, która ani przez chwilę nie udaje, że nie chce być najsmutniejszym filmem na świecie - zwłaszcza ostatnie dwadzieścia minut to seria scen tak wzruszających, że co kilka chwil chciałoby się wołać do reżysera, żeby przestał wyciskać z nas łzy, bo przecież już płaczemy jak bobry.
  • 7.0
    Chwilami jednak nawet tak udany film budzi wątpliwości: słuchając opowieści pacjentek mamy wrażenie, że zbyt wiele w nich ogólników, a nadmiar emocji ukrywa zaskakujący niedostatek społecznego i ekonomicznego kontekstu.
  • 8.0
    Kto nie trawi kina Andrzeja Żuławskiego - aktorskiej nadekspresji, krzyków i szaleństwa, powtórzeń i niełatwych do wychwycenia puent i przytłaczającej erudycji reżysera, ten "Kosmos" powinien omijać szerokim łukiem. Kto jednak kino nadmiaru i obsesji twórcy "Opętania" ceni, w pożegnalnym filmie zmarłego w tym roku twórcy może rozkoszować się przez kilka seansów.
  • 5.0
    Niewiele tu ponad kilka ulubionych Burtonowskich motywów oraz skojarzeń z produkcjami, które podobne tematy ogrywały dużo ciekawiej.
  • 7.0
    A że całości dopełnia znakomita muzyka Nicka Cave'a i Warrena Ellisa, pewna wtórność i przewidywalność opowieści nie przeszkadza tu ani na moment.
  • 7.0
    Przyjemne, bezpieczne kino familijne.
  • 3.0
    Portman zupełnie poległa reżysersko: jej film przypomina bryk z książki, zbiór dość topornie nakręconych, przestylizowanych fragmentów, w których nie wierzy się ani w tytułową miłość, ani w mrok.
  • 5.0
    Tak bardzo napina się na kopiowanie amerykańskiego mistrza, że jego produkcję ogląda się z pewnym zażenowaniem.
  • 6.0
    Jest to bardzo ładnie nakręcone, ani przesadnie moralizatorskie, ani silące się na szokowanie i skandal, w dodatku - co jest normą w francuskich filmach o młodzieży - świetnie zagrane przez młodych aktorów.
  • 6.0
    Jak na futurystyczną kodę tak ambitnego projektu oczekiwałbym też ciekawszej wizji przyszłości niż kilku bardziej fikuśnych telefonów i tabletów.
  • 7.0
    Kasperski pokazuje tradycyjnie rozumianą męskość jako fundament pod samonapędzający się mechanizm przemocy i dominacji, który nie znosi słabości i łamie charaktery - jego film byłby jeszcze lepszy, gdyby w miejsce finałowego fatalizmu potrafił znaleźć wyjście poza ten maczystowski zaklęty krąg.
  • 6.0
    Błyskotliwie nakręcony horror, który wprawdzie przestaje działać ilekroć reżyser James Wan decyduje się pokazać duchy, ale kilka innych rzeczy robi na tyle dobrze, że ponad dwie godziny seansu upływają niepostrzeżenie.
  • 3.0
    Powstałe danie okazuje się jednak niestrawne - nie wszystkie składniki są pierwszej świeżości i często gryzą się ze sobą, a reżyserowi brakuje talentu, by połączyć je w spójną i emocjonującą całość.
  • 5.0
    Intrygujący na powierzchni, ale ledwie prześlizgujący się po tematyce powieści J. G. Ballarda, alegoria, która niestety nudzi - choć jej sens jest aktualny jak nigdy.
  • 5.0
    Kopiuje patenty z trylogii, która zmieniła kino akcji, ale pokazuje też, że formuła, która kiedyś przyniosła sukces, w końcu się wyczerpała.
  • 3.0
    Okazuje się nieświeżym towarem poddanym nieprzekonującemu liftingowi - kolejną nową wersją niewolniczo przywiązaną do starej formuły, pozbawioną własnego charakteru.