Aktualizacja serwisu! M.in. audiorecenzje (podcasty). Sprawdź

Yippee-ki-yay, motherf*cker!

Źródło
  • Dodane: 26 stycznia 2018

Ostatnio zrecenzowane

  • 3

    "Komandosi śmierci" kończą się tandetną sceną pojednania Brada i jego Marcy: ich miłości przyklaskują żołnierze bez imion oraz żadnego znaczenia dla fabuły, całości wtóruje rzewna, soft-rockowa ballada. Wszyscy poruszają się w rytm efektu slow motion. Golan chciał wypuścić "Komandosów..." do kin, ale musiał zadowolić się wydaniem straight-to-video - była to bardzo rozsądna decyzja.

  • 7

    Film jest prosty i grubo ciosany, ale w swym gatunku wręcz sztandarowy. To ociekający testosteronem festiwal męskości, trochę łechtającej ego głównego aktora, toksycznej - John był wzorowym patriotą według Ronalda Reagana - ale przecież na takich klasykach wychował się niejeden dzisiejszy 30-parolatek.

  • 4.5

    W rękach mądrego scenarzysty James Henderson przeistoczyłby się w bohatera à la Jack Reacher lub James Bond. Może nawet zapoczątkowały serię cenionych filmów klasy "B". Niestety, Steven Palmer Peterson jest fabularzystą niewystarczająco przytomnym, niezdarnie żonglującym ekranowymi kliszami.

  • 4

    Doszlifowana choreografia i piękne lokacje zdjęciowe nie budują jednak udanego projektu. Klęska filmu - o której spokojnie można mówić - jest logiczną konsekwencją jego licznych wad. Najbardziej kardynalna z nich to nieciekawy, usłany schematyzmem scenariusz.

Najwyżej ocenione

Najniżej ocenione

Najbardziej odrębnie ocenione

Średnio ocenia o 3.6 niżej niż inne źródła