Teraz możesz założyć konto i korzystać z nowych funkcji serwisu.
Obserwuj

Manifesto 2015

Trzynaście różnych postaci żyjących we współczesności przedstawia radykalne manifesty z XX wieku.
  • Reżyser: Julian Rosefeldt
  • Scenariusz: Julian Rosefeldt
  • Ostatnia aktywność: 1 grudnia 2017 (16 dni temu)
  • Premiera w Polsce: 17 listopada 2017 (30 dni temu)
  • Premiera na świecie: 9 grudnia 2015 (739 dni temu)
NOWE! Teraz możesz spersonalizować wyniki filmów obserwując wybranych krytyków lub wybrane źródła.
6.6 10.0 0.0
  • Polecany przez krytyków
  • Pozytywnych recenzji: 82%
  • Liczba recenzji: 21 w tym 11 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 9
  • Liczba recenzji negatywnych: 2
  • Najlepszy film w nowościach: #31
  • Najpopularniejszy film w nowościach: #33

Recenzje

  • 8.3
    Blanchett dostała od Rosefeldta nieograniczone pole do popisu. Wykorzystała je mistrzowsko.
  • 8.0
    Nie jest kinem do oglądania czy nawet do przeżywania. To film, którego warto doświadczyć. Jednocześnie oferuje autentyczne wyżyny aktorstwa w wykonaniu Blanchett, których z kolei nie można przegapić.
  • 8.0
    Rosefeldt nie popada w tym swoim sprzeciwie w kaznodziejską zapalczywość, trzyma się blisko widzów, blisko przystępnej, przejrzystej formy scenicznego monologu. Dla filmu, który wyrósł z hermetycznego podłoża galerii sztuki, to chyba najlepsza rekomendacja.
  • 8.0
    Jest naprawdę poruszającym obrazem, hipnotyzującym, inteligentnie i przewrotnie zbudowanym. Pokazującym stan sztuki obecnie i jakie jest zainteresowanie jej kondycją.
  • 8.0
    Intelektualna podróż po ideach, koncepcjach i sztuce XX wieku. Erudycyjna uczta, która prowokuje, inspiruje, dekonstruuje, polemizuje i bezkarnie drwi.
  • 7.0
    Wprawdzie "Manifesto" początkowo było instalacją, niemniej jednak równie dobrze sprawdza się jako film. Rosefeldtowi znakomicie udaje się zawiązać węzeł gordyjski ze sprzecznych postulatów.
  • 6.5
    Czas spędzony na doszukiwaniu się źródeł i inspiracji konkretnych wypowiedzi Cate, a potem konfrontowaniu swoich domysłów z creditsami będę wspominał rewelacyjnie, ale przy tak ambitnym założeniu albo kreujemy równie ambitną puentę, albo bawimy się w obiektywne przedstawienie sytuacji. Żaden z tych scenariuszy się nie ziścił. Miał być więc pełen bukiet smaczków, a pozostał jedynie posmak goryczy.
  • 6.0
    Film dla tych, którzy chcą być na bieżącą w nowinkach o sztuce albo dla tych, którzy chcą się snobować. Jest to też bezkompromisowy tryumf Cate Blanchett.
  • 6.0
    Wideo instalacja z aktorskim popisem Cate Blanchett, która mistrzowsko wciela się w trzynaście postaci, przeobrażając manifesty w monumentalne monologi wygłaszane z monotonną precyzją. Artystyczna zabawa formą.
  • 4.0
    Komentujące współczesny dyskurs dotyczący sztuki Manifesto powinno było pozostać instalacją artystyczną. Coś, co sprawdza się jako performance niekoniecznie musi przekładać się na język filmu.
  • 3.3
    Cate Blanchett w kilkunastu różnych wcieleniach może okazać się wystarczającym magnesem dla widzów. "Manifesto" okazuje się jednak pułapką. Film wciąga w niemożliwy do ogarnięcia wir słów i wypluwa swoje ofiary zdezorientowane, bezradne, a w wielu przypadkach również znudzone.
  • ?
    Centralnym problemem "Manifesto" nie jest awangarda czy modernizm, lecz ocalenie wolności zagłuszanej medialnym zgiełkiem. Wolności sztuki, wolności twórcy, wolności myśl.
  • ?
    Autor jest świadomy siły refleksji, dlatego interpretację oddaje w ręce widzów, pozostawiając ich z garścią otwartych pytań. Jedno jest pewne. Już same kreacje Cate Blanchett są prawdziwą ucztą - nie tylko dla oczu.
  • ?
    To nie jest klasyczny film, to rzeczywiście może być rodzaj manifestu, a właściwie diagnozy dotyczącej stanu sztuki współczesnej. Z jednej strony wiemy, że jest potrzebna, bo często najlepiej komentuje nasze "tu i teraz", a z drugiej widzimy, ile w niej pozy i autokreacji. W połączeniu z świetną muzyką i montażem - ogląda się "Manifesto" z wielką przyjemnością.
  • ?
    Najważniejszym i najbardziej udanym zabiegiem reżysera okazuje się to, że wszystkim manifestom nadaje jedną twarz: Cate Blanchett. Tak naprawdę to ona jest manifestem.
  • ?
    Przykuwa bowiem uwagę, ale nie porywa, jest ironiczny ale nie śmieszny do rozpuku, krytyczny ale nie zjadliwy. Widocznie wyposażony w ponowoczesną wrażliwość reżyser nie chciał przyjąć poetyki manifestów, które zazwyczaj były radykalne i trochę efekciarskie - ale też i bardziej chwytliwe.
  • ?
    Grę Australijki oczywiście podziwiam, podobnie jak skalę tego przedsięwzięcia. Poszczególne elementy "Manifesto" uważam zresztą za bardzo intrygujące, ale jako filmu po prostu go nie kupuję.
  • ?
    Znajdą się zapewne tacy, którzy uznają, że reżyser po prostu rzucił na świat swój "idiotyczny" pomysł, tymczasem ów "idiotyzm" bardzo mnie zaintrygował i skłonił do myślenia.
  • ?
    Pomysł był ciekawy. Jednak według mnie na samym pomyśle się sprawa skończyła.
  • ?
    Skala przedsięwzięcia jest imponująca. Każdy z trzynastu filmów trwa 10 minut, co w sumie daje metraż całkiem długiego filmu kinowego, a pamiętać należy, że każda z części rozgrywa się w zupełnie innej scenerii, co dodatkowo komplikowało proces produkcji.
  • ?
    12 twarzy Cate Blanchet. "Manifesto" to przede wszystkim aktorski popis i mistrzowski kunszt aktorki.