Na układy nie ma rady (2017)

1.6 10.0 0.0
  • Niepolecany przez krytyków
  • Pozytywnych recenzji: 0%
  • Liczba recenzji: 8 w tym 8 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 0
  • Liczba recenzji negatywnych: 8

Szczegóły

Kiedy Marek dostaje propozycję, jaką jest posada drugiego wiceministra, jego dotychczasowe życie diametralnie ulega zmianie.
  • Reżyser: Christoph Rurka
  • Scenariusz: Piotr Czaja
  • Premiera w Polsce: 8 września 2017 (11 dni temu)
  • Premiera na świecie: 8 września 2017 (11 dni temu)

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
  • 8
  • 7
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
    1
  • 2
    2
  • 1
    5

Recenzje

  • 3.0
    Choruje na to, czego nosicielami jest wiele polskich produkcji, które potrafią sprowokować jednak parsknięcie - bliżej mu do skeczu, kabaretu, niż płynnego, zwinnego i chociaż na chwilę poważniejącego kina, by ten żart nie był tylko dla żartu.
  • 2.0
    Ta komedia próbuje śmieszyć, ale jakoś tak niemrawo, niejajecznie, kompletnie nieskutecznie. Nie jest żenująca jak Kac Wawa i nie serwuje dowcipów na poziomie klozetu - raczej takie rodem z najsłabszych polskich seriali telewizyjnych.
  • 2.0
    Kolejna polska komedia bez ani jednej zabawnej sceny i udanego żartu. "Na układy nie ma rady" utrwala seksistowskie stereotypy i obraża inteligencję widza.
  • 1.7
    Na takie filmy rada jest jedna: omijać, omijać jeszcze raz omijać!
  • 1.0
    Potworek, w którym nie ma pół śmiesznego żartu ani pół powodu, żeby go oglądać.
  • 1.0
    Jedynym zabawnym - i całkowicie niezamierzonym - motywem związanym z filmem "Na układy nie ma rady" jest to, że w zasadzie zawiera autokomentarz. Powtarzającym się wątkiem jest bowiem moment wybierania przez Marka skarpetek: do wyboru ma albo niebieskie, albo czerwone. Cała produkcja jest równie zajmująca i znacząca, co ten dylemat.
  • 1.0
    Jeżeli autorzy nie mają wstydu wpuszczając do kin chłam, który nie śmieszy, nudzi aż przez 100 minut oraz wygląda tandetniej i gorzej niż inscenizacje z programu "997", to nie ma dla nich żadnej taryfy ulgowej.
  • 1.0
    Debiutujący za kamerą Christoph Rurka całą wiedzę o kinie i życiu wyniósł najpewniej z polskich kabaretów. Bez względu na to, czy obserwujemy propozycję korupcyjną, podglądamy bohaterów przy kuchennym stole czy jesteśmy w samym środku policyjnej obławy, oglądamy festiwal czerstwych gagów, pozbawionych puenty dowcipasów i słownego ping-ponga, w którym za piłeczkę służy ołowiana kula.