Lady M. (2016)

7.4 10.0 0.0
  • Polecany przez krytyków
  • Pozytywnych recenzji: 94%
  • Liczba recenzji: 27 w tym 16 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 15
  • Liczba recenzji negatywnych: 1

Szczegóły

Katherine żyje w świecie mężczyzn, którzy traktują ją wyłącznie jako piękną ozdobę. Ale kobieta uwięziona w sztywnym gorsecie obyczajów to niebezpieczna kobieta.
  • Reżyser: William Oldroyd
  • Scenariusz: Alice Birch
  • Premiera w Polsce: 30 czerwca 2017 (82 dni temu)
  • Premiera na świecie: 10 września 2016 (375 dni temu)

Rozkład ocen

  • 10
    2
  • 9
    1
  • 8
    3
  • 7
    5
  • 6
    4
  • 5
    1
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1

Recenzje

  • 10.0
    Przemyślane kino zrealizowane po mistrzowsku.
  • 10.0
    Wymierza cios sztywnym zasadom, łamiąc je bezpardonowo i z hitchcockowską precyzją.
  • 9.0
    Debiutancki obraz Williama Oldroyda ma wiele wspólnego z astronomią, gdyż pod względem poziomu "wciągalności" mógłby śmiało rywalizować z czarnymi dziurami.
  • 8.0
    Znakomity debiut i kawał dobrego kina.
  • 8.0
    Prawdopodobnie jeden z najbardziej chłodnych filmów, jaki kiedykolwiek miałem okazję obejrzeć. To wzmacnia przekaz, gdyż maluje nam świat wyprany z emocji, gdzie rozlew krwi nie jest niczym szczególnym. Obserwując to wszystko w statycznych ujęciach sami możemy w pewnym momencie poczuć swoisty dyskomfort, zupełnie tak, jakbyśmy to my zostali zamknięci w areszcie domowym.
  • 8.0
    Siłą debiutanckiego obrazu Oldroyda nie jest ani średnio zapadająca w pamięć muzyka, ani złowieszcze, zmrożone w statyczności kadry, ale właśnie tytułowa rola powiatowej Lady Mackbet.
  • 7.0
    Dopracowane w najmniejszym szczególe, stawiające na plastyczne światło zdjęcia Ariego Wegnera urzekają swym pięknem, a historia wciąga.
  • 7.0
    Bardzo milczący film, utrzymany w ochrowych tonacjach, od których odbija się czasem granatowa suknia Katherine.
  • 7.0
    Dotychczas młoda aktorka zagrała dosłownie w kliku filmach telewizyjnych. Gdyby nie jej kreacja Katarzyny, prawdopodobnie "Lady M." przeszedłby bez echa.
  • 7.0
    Pełen sprzeczności, ale niezwykle sprawnie poprowadzony, dzięki czemu intryguje nienachalną feministyczną wymową, zabójczym wdziękiem i sensualną powściągliwością.
  • 7.0
    W ostatecznym rozrachunku okazuje się być ciekawym studium psychologicznym podkreślającym uniwersalność tragedii Szekspira.
  • 6.7
    Sukces Oldroyda polega na zderzeniu oczywistości z niedookreśleniem. Nie wpada w pułapkę pustej formy. Dzięki wspaniałej grze Pugh, w postaci Katherine udaje się połączyć mordercę, ofiarę, człowieka i zwierzę.
  • 6.7
    Sfilmowany Teatr Telewizji? Niech będzie. Ale ciekawy i wciągający.
  • 6.7
    Inteligentny, zmysłowy i jednocześnie ponury.
  • 6.0
    Scenariuszowe niedoróbki nie są jednak w stanie przysłonić świetnej roboty żeńskiej części obsady, zwłaszcza Florence Pugh i Naomi Ackie. Bezbłędne są również będące świadectwem malarskiej wrażliwości zdjęcia Ariego Wegnera oraz ascetyczna, potęgująca wrażenie zniewolenia scenografia.
  • 5.0
    Nie czuję nawet, by William Oldroyda można było nazwać "nadzieją reżyserii". Swe sceniczne inspiracje zaadaptował na srebrnym ekranie poprawnie, acz to żaden powiew świeżości, zwłaszcza w brytyjskim kinie.
  • ?
    Doceniając mistrzostwo Oldroyda w podjęciu gry z tekstami Szekspira i Leskowa, trudno pozbyć się wrażenia, że jego krytyka "dawnych czasów" nie wnosi niczego świeżego do tego filmowego nurtu, a miejscami nawet trąci nudą. Cóż, nie da się bez końca atakować przeszłości, nie popadając przy tym w schematyzm.
  • ?
    Jeśli tak wygląda pełnometrażowy debiut reżyserski to biję brawo i składam pokłony.
  • ?
    Atrakcyjny wizualnie dramat, ciekawy film kostiumowy, przykuwający uwagę kameralny thriller, ale jednocześnie film, który trudno zinterpretować czy ująć w konkretne ramy znaczeniowe. Mimo wrażenia niesamowitości, poetyckiej aury i fabuły opierającej się głównie na obrazach i niedopowiedzeniach, brakuje mu rzeczywistej głębi, zwłaszcza jeżeli będziemy mieć w pamięci kunszt samego "Makbeta".
  • ?
    Ogólnie, jak komuś zależy tylko na ładnych zdjęciach, to polecam. Dla mnie jednak jedna ładna niebieska sukienka czy ujęcia skalistych wzgórz i dzikich łąk, to za mało, by to wątłe przedsięwzięcie filmowe uznać za udane.
  • ?
    Poza rozwojem bohaterki od buntowniczej dziewczyny do powodowanej żądzą władzy kobiety, obraz pokazuje w szokujący sposób brutalne okoliczności hierarchii domowników. Życie i godność ludzka mają różne wartości i żeby radzić sobie we współżyciu, pełen przemocy i upokorzenia, każdy walczy samo dla siebie.
  • ?
    Zważywszy, że to pełnometrażowy debiut, aż strach pomyśleć, co Oldroyd pokaże w kolejnym filmie.
  • ?
    Choć z pozoru zdaje się być filmem spokojnym i statycznym, to jednak ma w sobie niesamowitą intensywność. Oldroyd udowodnił tutaj, że jest specjalistą od podskórnie buzującego napięcia, wielkich konfliktów i ogromnych namiętności.
  • ?
    Jeżeli film może uwodzić, to jest to "Lady M.". Jeżeli kino chce opowiadać o kwestiach gender różnymi narracjami, również tymi radykalnymi bo ma przecież do tego prawo, to tak jest w tym przypadku.
  • ?
    Niejednoznaczny, zostawiający widza z niejednym trudnym pytaniem o moralność, prawdę, społeczne układy. Niekoniecznie w XIX-wiecznej Anglii.
  • ?
    Prosta opowieść wzbiera emocjami Katherine tak, jak szare wnętrza jej domu nabierają koloru dzięki barwnym sukniom kobiety. Sekret hipnotyzującej obecności protagonistki tkwi jednak przede wszystkim w kreacji aktorskiej Florence Pugh.
  • ?
    Jest tu pomysł, klimat, dobra gra aktorska. Inteligentny i zmysłowy obraz "Lady M." zostanie wam w pamięci.