Aktualizacja serwisu! Seriale, dziennik obejrzeń, "moja strefa", import i eksport, komentarze, konwersacje i wiele więcej. Sprawdź

Bejtmen

Użytkownik
  • Michał Kaszubowski
  • Mężczyzna
  • 24 lata
  • Gdańsk

Debiut reżyserski: https://youtu.be/G9bmlNVO-HY

  • Ostatnia aktywność: Wczoraj
  • Dołączył(a): 16 października 2018

Ostatnio obejrzane

  • 6

    To chyba zbyt cukierkowy film, bo dramatyczność historii wybrzmiewa w dość dziwny, czasami nawet zimny emocjonalnie sposób. Dopiero po ponad godzinie wszedłem na dobre w tę historię. Do tego czasu pozostawałem obojętny na wszelakie wydarzenia. Gerwig ma aspiracje na ciepłe family story ubrane w piękne kostiumy, ale próg wejścia w ten film jest zdecydowanie zbyt wysoki, aby każdy z widzów zakochał się w przygodach kobietek. Chalamet świetnie się bawi, Pugh wygląda, a Ronan znów wiedzie prym.

  • 8

    Okej, są problemy - głównie z powtarzalnością wątków, które zdążyły już wybrzmieć, albo z psychologią postaci, ale ALE jest wielkie. I takimi ale jest na pewno humor (jeśli trafiacie w Taikę to pokochacie te żarty, jeśli nie, to Taika za którymś razem trafi w końcu w was); lekkość historii, gdzie przemieszanie gatunków świetnie wyprowadza ten film w różne niespodziewane rejony. Absurdy naszego świata zostają pięknie podkreślone w tym absurdalnym filmie, często bardzo ciepło, często brutalnie.

  • 4

    Problem tego filmu leży w tym, że jest on przede wszystkim beznadziejnie napisany. Początek i niektóre rozwiązania z końcówki są mimo wszystko dobre. Koncept też jest intrygujący i z potencjałem, ale potem dzieją się rzeczy, gdzie czuć jakby proces tworzenia był tylko spisywaniem kolejnych pomysłów, które przyjdą do głowy - nawet bez ponownego czytania. Reżysersko jest z reguły spoko, poza pewnymi wpadkami montażowymi.

  • 7

    Casus The Disaster Artist, tylko jakby cholera trochę lepsze. Dolemite ma jednak chyba więcej polotu w reżyserii. Oba są bardzo fajnymi i odjechanymi obrazami o "barwnych" postaciach. Oba świetnie odsyłają do poprzednich i tak samo wnoszą też coś nowego. Murphy, a w szczególności Snipes brylują. Miałbym kilka zastrzeżeń do biograficznego początku, ale wszystko co dzieje się potem - wynagradza. I teraz trochę żałuję, że widziałem bez kontekstu prawdziwego Dolemite i jego klasycznego już dzieła.

Najwyżej ocenione

Najniżej ocenione

Najbardziej odrębnie ocenione

Najlepsze recenzje

  • 9

    Po wyjściu z kina towarzyszyło mi pewne uczucie rozczarowania. Miałem wrażenie, że trochę przeszedłem obok, że oczekiwałem czegoś innego, że cały czas czekałem na TEN moment, który nigdy nie nadszedł. Jednak z każdą kolejną godziną ten film rósł w siłę. Muzyka leciała w głowie. Taneczne ruchy Phoenixa przed oczami. Jest mocarnie, ale nie efekciarsko. I to czego się nie spodziewałem - opowiadamy raczej do wewnątrz. Będę tęsknił do powtórki na blu. That's Life.

  • 4

    Dość powiedzieć, że to najlepszy z kilku ostatnich filmów Vegi. Gdyby dać ogarniętemu scenarzyście przepisać scenariusz, a sprawnemu fachowcowi pozwolić na reżyserię, mógłby wyjść z tego całkiem niezły jak na polskie realia kryminał w stylu Holly lat dziewięćdziesiątych. Miast tego mamy standardowe debilizmy rodem z Kobiet Mafii, przyprawione o jakąś zamkniętą konstrukcję, która oczywiście się gubi, ale nareszcie w filmach Patryka nią jest.

  • 6

    Ready or Not to zabawna i często zaskakująca pomysłami na pchnięcie akcji produkcja, łącząca w sobie wiele cech horrorów z gatunku home invasion, komediowego gore czy po prostu thrillera. Twórcy nawet nie ukrywają, że powinniśmy mieć do tego filmu wielki dystans, ale jednocześnie zapewniają nam wiadome rozwiązania przypisane do klasycznych form prowadzenia narracji. Taki efekt daje nam zarówno ciekawe wariacje nt ogranych już gatunków i gwarantuje zabawę, którą już dobrze znamy, ale nadal lubimy

  • 6

    Brakuje tej szeroko pojętej magii jedynki - być może przez to, że to jednak bardziej jesienna część. Fabularnie nie ma tutaj nic odkrywczego, a powielanie schematów staje się przykrym faktem. Ani w formie, a tym bardziej w treści twórcy nie potrafią niestety niczym zaskoczyć. Nie zrażajcie się jednak, bo są fajne piosenki, humor, uroczy Olaf i jeszcze więcej uroczych postaci i całkiem przyjemnych momentów. Po prostu to poprzeczka leżała zbyt wysoko, a Frozen II jest niestety nie tą ligą.

Średnio ocenia o 0.7 niżej niż inni użytkownicy