• Ostatnia aktywność: 19 czerwca
  • Dołączył(a): 16 października 2018

Ostatnio obejrzane

  • 8

    Do tego filmu nie zdawałem sobie sprawy, jak ważny dla kina akcji jest Tom Cruise, i cholera, niech żyje nam jak najdłużej. W temacie samolotów chyba nie wymyślono do tej pory nic lepszego. Absolutnie odrzutowy, będący kwintesencją letniego blockbustera i wyborniej działający na nostalgii wielki film akcji. Trzeba być pod wrażeniem, bo Kosinski z Cruisem odkurzyli typowy kicz lat 80. i dali mu nowe życie.

  • 6

    Furioza odrywa się z intrygą w stronę gatunkowych półśrodków, ale przynajmniej Olencki dobrze wie, co chce powiedzieć i za pomocą jakich środków. Zupełnie odwrotnie względem kina gangsterskiego ostatnich lat w Polsce. Wszyscy poza Banasiukiem są tutaj świetni, i serio, naprawdę wszyscy. O Damięckim powiedziano wiele i wiele też w tym prawdy. Książkiewicz nie próżnuje ani chwili, twardo gra swoje. Drugi plan z Simlatem i Bobrowskim ogląda się kapitalnie.

  • 6

    Jessie Buckley - no klasa. I Garland w sumie też, ale tylko jeśli chodzi o ekspozycję, czym później tym niestety gorzej. Mnie się ten MEN w ogólnym rozrachunku podoba w zdecydowanie bardziej dosłownym sosie. To znaczy, gdy Garland zaczyna odkrywać karty jest jeszcze dobrze, słabiej robi się pod koniec, kiedy dąży już w linii prostej do swoich wymownych fabularnych wniosków.

  • 6

    Zaczyna się z pompą norweskiego dreszczowca, a kończy na płytkiej podróbce Siedem i True Detective. W całości przeplata zaś świetność śledczej dramy, bo ma genialnie wykreowany portret miasta i ludzi w nim żyjących (zarówno w obrazie, jak i w scenariuszu) z wieloma tańszymi sztuczkami, które systematycznie odhacza przy kolejnych odcinkach. Liczę, że HBO pójdzie dalej w polskie seriale, bo co by nie mówić, zaczęli w dobrym stylu.

  • 7.5

    O cie wiory. Humor jest tak totalnie w dechę, a Cena dodaje do tego tak wielki aktorski pokaz, że prostują się nawet kutasy tajlandzkich prostytutek... choć... chwila... nie ważne. Gunn wygrał tym serialem naprawdę wiele. Niech zostanie teraz na trochę w serialach, bo lepi rzeczy piękne z zupełnie przeciętnych mogłoby się wydawać.

Najwyżej ocenione

Odrębnie ocenione

Najlepsze recenzje

  • 9

    Po wyjściu z kina towarzyszyło mi pewne uczucie rozczarowania. Miałem wrażenie, że trochę przeszedłem obok, że oczekiwałem czegoś innego, że cały czas czekałem na TEN moment, który nigdy nie nadszedł. Jednak z każdą kolejną godziną ten film rósł w siłę. Muzyka leciała w głowie. Taneczne ruchy Phoenixa przed oczami. Jest mocarnie, ale nie efekciarsko. I to czego się nie spodziewałem - opowiadamy raczej do wewnątrz. Będę tęsknił do powtórki na blu. That's Life.

  • 6

    Ready or Not to zabawna i często zaskakująca pomysłami na pchnięcie akcji produkcja, łącząca w sobie wiele cech horrorów z gatunku home invasion, komediowego gore czy po prostu thrillera. Twórcy nawet nie ukrywają, że powinniśmy mieć do tego filmu wielki dystans, ale jednocześnie zapewniają nam wiadome rozwiązania przypisane do klasycznych form prowadzenia narracji. Taki efekt daje nam zarówno ciekawe wariacje nt ogranych już gatunków i gwarantuje zabawę, którą już dobrze znamy, ale nadal lubimy

  • 8.5

    Nie było w 2021 roku filmu, który wprowadziłby mnie w tak dobry nastrój. Mieszanka zapadających w pamięć scen rodem z najlepszych komedii, romansów, a nawet thrillerów. Ta jakże oryginalna miłosna opowieść o czasach i ludziach niesie za sobą sporo pozytywnych emocji. Anderson kreuje epokę fantastycznie, choć nie wiem, czy "kreacja" to do końca odpowiednie słowo, bo ogląda się to pod tym względem jak dokument. Na ten moment to mój ulubiony film PTA. Będzie klasykiem w gatunku, a wykracza poza.

  • 7

    Czuję, że mam przyjemność przeżywać coś wielkiego. Nie ma w tym pretensji, jest intrygująca podniosłość, która na szczęście nie przeradza się w sztywną pompatyczną nudę. Emocje raczej podążają za spektakularnością, chociaż głosy o ich brak są częściowo trafne. I, no właśnie, spektakl, który kreuje Villeneuve to niesamowite doświadczenie kinowe.

  • 7

    Gra to wreszcie jak należy. Ta poprzednia mroczo-pseudointelektualna stylówa była w dużej części nieznośna. Gunn pokazuje, że zmiana konwencji i stylistyki może Suicide Squad unieść. To film odpowiednio brutalny, śmieszny i emocjonujący, choć oczywiście czasami wpada też w gatunkowe pułapki. Wygrywa w największym stopniu świetnymi postaciami, bo prawie każdy nowy osobnik ciekawi i ciągnie za sobą potencjał na dłuższą historię.

Średnio ocenia o 0.6 niżej niż inni użytkownicy