Debiut reżyserski: https://youtu.be/G9bmlNVO-HY
O filmach też w MFCinerama: http://mfcinerama.pl/author/michal-kaszubowski/

  • Ostatnia aktywność: Wczoraj
  • Dołączył(a): 16 października 2018

Ostatnio obejrzane

  • 7.5

    Po drugim seansie staje się bardziej klarowny i zasługuje na podwyższenie oceny. Symbolika staje się przystępniejsza, a postacie bardziej zrozumiałe. Powtórka zdecydowanie pomaga The Lighthouse. Jeszcze nie wiem czy to czołówka art horroru, ale aura tego filmu jest pochłaniająca. Jak to kapitalnie wygląda!

  • 8

    Największa legenda w historii tej dyscypliny. Plakat oddaje wszystko. Kapadia jest gdzieś po środku, składa hołd, ale też mówi co było złe. Waży futbol z życiem prywatnym. Diego z Maradoną. Jedna z najsmutniejszych historii życia osoby, która była i jest synonimem globalizacji.

  • 6

    Splot wszystkich nieprawdopodobnych momentów jest na tyle burzliwy, że mam często wątpliwości czy brać ten film w pełni na serio. Bo realizm w formie nie splata mi się z realizmem w treści, gdzie bohaterowie żyją własnym życiem, a ich logika ucieka gdzieś w stronę scenopisarskich zapędów reżysera. Cieszę się jednak mocno, bo Kruhlik zapowiada się na ciekawego autora. W obecnych polskich realiach Supernova jest bardzo świeżym filmem.

  • 6

    Gdyby cały film był taki jak te wysmakowane wizualnie, przesiąknięte dzikością południa i dramaturgicznie podkręcone ostatnie 30 minut to niemiałbym do Martel praktycznie żadnych pretensji czy uwag. Niestety w takim przypadku kilka mam, bo ekranowa pustka, stagnacja i rozgoryczenie, jest w dużej części scenariuszową pustką i moim rozgoryczeniem.

  • 5

    Z innymi postaciami aspirowałoby to do takiej prozy życia, którą świetnie opanował Mike Leigh. Przez swoich bohaterów – szczególnie główny – ten film jest nieoglądalny. Wykluczenie jednostki, niespełnione nadzieje, ambicje i miłości, traumy przeszłości, to wszystko Dumont punktuje świetnie, ale co z tego skoro ubiera w tak problemowe w odbiorze, ciężkostrawne postaci. Wygląda jednak to wszystko bardzo ładnie.

Najwyżej ocenione

Najniżej ocenione

Odrębnie ocenione

Najlepsze recenzje

  • 9

    Po wyjściu z kina towarzyszyło mi pewne uczucie rozczarowania. Miałem wrażenie, że trochę przeszedłem obok, że oczekiwałem czegoś innego, że cały czas czekałem na TEN moment, który nigdy nie nadszedł. Jednak z każdą kolejną godziną ten film rósł w siłę. Muzyka leciała w głowie. Taneczne ruchy Phoenixa przed oczami. Jest mocarnie, ale nie efekciarsko. I to czego się nie spodziewałem - opowiadamy raczej do wewnątrz. Będę tęsknił do powtórki na blu. That's Life.

  • 6

    Ready or Not to zabawna i często zaskakująca pomysłami na pchnięcie akcji produkcja, łącząca w sobie wiele cech horrorów z gatunku home invasion, komediowego gore czy po prostu thrillera. Twórcy nawet nie ukrywają, że powinniśmy mieć do tego filmu wielki dystans, ale jednocześnie zapewniają nam wiadome rozwiązania przypisane do klasycznych form prowadzenia narracji. Taki efekt daje nam zarówno ciekawe wariacje nt ogranych już gatunków i gwarantuje zabawę, którą już dobrze znamy, ale nadal lubimy

  • 6

    Brakuje tej szeroko pojętej magii jedynki - być może przez to, że to jednak bardziej jesienna część. Fabularnie nie ma tutaj nic odkrywczego, a powielanie schematów staje się przykrym faktem. Ani w formie, a tym bardziej w treści twórcy nie potrafią niestety niczym zaskoczyć. Nie zrażajcie się jednak, bo są fajne piosenki, humor, uroczy Olaf i jeszcze więcej uroczych postaci i całkiem przyjemnych momentów. Po prostu to poprzeczka leżała zbyt wysoko, a Frozen II jest niestety nie tą ligą.

  • 4

    Dość powiedzieć, że to najlepszy z kilku ostatnich filmów Vegi. Gdyby dać ogarniętemu scenarzyście przepisać scenariusz, a sprawnemu fachowcowi pozwolić na reżyserię, mógłby wyjść z tego całkiem niezły jak na polskie realia kryminał w stylu Holly lat dziewięćdziesiątych. Miast tego mamy standardowe debilizmy rodem z Kobiet Mafii, przyprawione o jakąś zamkniętą konstrukcję, która oczywiście się gubi, ale nareszcie w filmach Patryka nią jest.

  • 2

    Szczerze muszę oddać temu filmowi to, że okazał się całkiem przyjemną komedią. Jeśli oceniałbym czystą, nieskrępowaną rozrywkę na sali kinowej, to prawdopodobnie byłaby to mocna szóstka. Pochwaliłbym też bardzo dobre oświetlenie - spece od światła do spółki z operatorem spisali się. Na tym jednak kończą się wszystkie dobre słowa. Film Białowąs i Mendesa jest w rzeczywistości tylko czasem nieźle wystylizowanym złym i szkodliwym kontentem, któremu nie pomagają żadne właściwości filmowe.

Średnio ocenia o 0.7 niżej niż inni użytkownicy