Baciu_195

Użytkownik
  • Mężczyzna
  • Ostatnio obejrzany film: 14 listopada 2019 (wczoraj)
  • Na Mediakrytyku od: 27 września 2018 (1 rok temu)
  • 5.4
    5.4
    5.8
    5.8
    6
    Kompetentny blockbuster oparty na szkielecie fabularnym pierwszych dwóch odsłon serii. Konkretne sceny akcji, kilka intrygujących pomysłów, bohaterowie, wspaniała Linda Hamilton, a i nawet chwyci gdzieś tam w środeczku. Scenariuszowo to recykling fabuł poprzedników, efekty chwilami zalatują plastikiem, brakuje chwili na pobycie z protagonistami, lecz to wciąż godny sukcesor kultowych dzieł Camerona.
  • ?
    ?
    7.9
    7.9
    8
    Po 45 latach od premiery wciąż przeraża, szokuje i niepokoi. Spotęgowany użyciem efektu ziarna gęsty klimat, który można ciąć nożem. Jednocześnie czuć, że pod tą fasadą kryje się coś zdecydowanie więcej.
  • 8.6
    8.6
    7
    Udany portret złamanego psychicznie człowieka, odrzuconego na margines społeczny. Inspiracje "Taksówkarzem" czy "Królem komedii" Scorsese widoczne są tutaj jak na dłoni. Nieprzyjemna i wręcz odpychająca wizja świata, wspaniała oprawa audiowizualna, intrygująca postać Arthura - najpewniej Phoenix tanecznym krokiem zmierza po Oscara. Gorzej natomiast, gdy Phillips celuje w komentarz społeczny - czyni to nieporadnie, tłumacząc sens filmu. I naprawdę, nie mogło obyć się bez TEJ sceny ?
  • 7.3
    7.3
    7.2
    7.2
    8
    Pozbawiony nadęcia oraz patetycznej pompy, za to skupiony na emocjonalnych rozterkach głównego bohatera i niezapominający o człowieczeństwie, przez co bywa stosunkowo kameralny. Wizualnie hipnotyzujący.
  • 6.2
    6.2
    6.1
    6.1
    6
    Można żałować niewykorzystania tego pokręconego konceptu wyjściowego w pełni, lecz i tak zalicza kilka pomysłowych, a za razem zabawnych scen. Jeremy Renner jako wariacja Batmana z Sherlockiem Guy'a Ritchiego kupił mnie całkowicie.
  • 7.0
    7.0
    6.5
    6.5
    5
    Zdecydowany przerost formy nad treścią. Jeden, wielki wylew popkulturowych symboli umieszczonych bez ładu i składu, pozbawiony sensownych bohaterów, fabularnie sztampowy z banalnym (by nie powiedzieć pretensjonalnym) przesłaniem. Dla wielbicieli wyliczania znajomych rzeczy na ekranie.
  • 7.9
    7.9
    9
    Hołd, a za razem wyraz uwielbienia Tarantino do złotej ery Hollywood. Opowieść o kumpelskiej relacji, z niejednoznacznymi bohaterami, luźno czerpiąca z autentycznych wydarzeń czy postaci, gdzie nie brakuje odwołań do filmografii reżysera oraz kina końcówki lat 60.. Warstwa aktorsko-dialogowo-realizacyjna, jak zwykle u Quentina, bezbłędna.
  • 3.3
    3.3
    4.0
    4.0
    3
    Kompletnie zawodzi jako parodia, nie działa również jako komedia. Głupkowaty humor ocierający się o rynsztok, choć trudno było oczekiwać czegoś innego.
  • ?
    ?
    3.7
    3.7
    4
    Z cyklu: "intrygujący pomysł wyjściowy - kiepskie wykonanie". Nudny, banalny w rozwiązaniach, mało angażujący.
  • ?
    ?
    8.2
    8.2
    8
    Bohaterowie, humor, przygoda, przesłanie - niczego więcej nie potrzebuję. Historia wciąż aktualna i potrafiąca zachwycić, mimo upływu lat.
  • ?
    ?
    7.8
    7.8
    8
    Chyba tylko Tarantino potrafi połączyć inspiracje azjatyckim kinem kung-fu czy opowieściami samurajskimi z elementami spaghetti westernu w sposób, który będzie jednocześnie przyciągający oraz przystępny.
  • 5.0
    5.0
    6.0
    6.0
    6
    Bardzo daleki kuzyn "Operacji Argo". I choć pozbawiony reżyserskiego polotu, z niewielkimi ilościami napięcia czy wybijającym z rytmu rozstrzałem tonalnym, to jednak wciąż przystępny. Netflixowa średniawka, za to całkiem strawna, z charyzmatycznym Chrisem Evansem na pierwszym planie.
  • 6.8
    6.8
    7.3
    7.3
    7
    Bezpretensjonalny oraz widowiskowy odmóżdżacz, gdzie wszystko gra i buczy jak należy. I choć chwilami zmęczy czy rzuci o jeden one-liner za dużo, to zdecydowanie nadrabia bezbłędną dynamiką między bohaterami. Tradycyjnie nie zabrakło refleksji nad rolą rodziny w życiu - a jak ! A i występy gościnne mile zaskakują.
  • 8.0
    8.0
    8.3
    8.3
    7
    Po latach już niespecjalnie zachwyca. I choć daleko mi do odczuwania jakiejkolwiek nostalgii wobec "Króla Lwa", tak doceniam go choćby za styl animacji, szczere emocje, aranżację scen śpiewanych czy bycie po prostu wartościową produkcją dla najmłodszych. Sekwencja otwierająca i zamykająca - ciary.
  • 7.7
    7.7
    8
    Udanie odwraca motywy przyświecające poprzednikowi, rozwija bohaterów, główną siłę czerpie z autentyczności relacji, ale przede wszystkim widać tutaj pomysł na prowadzenie młodocianego Pajączka. Kompletny wakacyjny blockbuster, a do tego ładnie opakowany w turystyczną widokówkę Europy.
  • 5.6
    5.6
    5.7
    5.7
    6
    Audiowizualny zachwyt, gdzie starcia Kaiju nie tyle fascynują, a wręcz powalają. Gorzej, gdy na pierwszy plan wychodzą nikomu niepotrzebne intrygi militarne czy nużąca drama rodzinna, co - niestety - zajmuje lwią część filmu. Hollywood wciąż się nie nauczyło.
  • 4.8
    4.8
    4.1
    4.1
    5
    Powinien angażować emocjonalnie - jak na zakończenie wieloletniej serii przystało - lecz przez to, że w większości nie zależy nam na bohaterach, jest to niemożliwe. Bałagan produkcyjny zdecydowanie nie pomógł - część wątków zmierza do nikąd, sceny poważne wzbudzają raczej niezamierzony uśmiech, od niektórych dialogów aż bolą zęby, a o antagonistach nawet nie warto wspominać. Choć efekt finalny jest zaskakująco i stosunkowo bezbolesny, z kilkoma pozytywami na czele.
  • 6.1
    6.1
    6.1
    6.1
    6
    Nieskomplikowana, momentami infantylna opowieść detektywistyczna z dość oczywistymi zwrotami akcji, bo i skierowana do młodszego widza. Większość braków scenariuszowych nadrabia jednak wykreowanym światem, którego Pokemony stanowią integralną część.
  • 7.0
    7.0
    7
    Przygnębiające i skłaniające do refleksji kino drogi utrzymane w westernowej otoczce, do tego oblane postapokaliptycznym klimatem. Aktorsko także niczego sobie.
  • 6.8
    6.8
    6
    Nie przełamuje schematów oraz klisz gatunkowych, lecz to wciąż całkiem przyjemny rom-com. Między Theron a Rogenem zdecydowanie iskrzy, humor jest w większości trafiony, choć spokojnie mogło obyć się bez nadmiernej ekspozycji żartów o masturbacji i tym podobnych. Niesamowicie zjawiskowa Charlize.
  • 7.8
    7.8
    8.2
    8.2
    9
    Historia II wojny światowej według Tarantino - w tym przypadku reżyser ponownie zachwyca koncertem aktorskim, znakomitymi dialogami, sprawnym stopniowaniem napięcia oraz luźną zabawą faktami historycznymi. Natomiast zakończenie pozostawia poczucie nie tyle satysfakcji, co nawet pewnego rodzaju katharsis.
  • 7.2
    7.2
    8
    Świadomy i mięsisty akcyjniak, gdzie trup ściele się gęsto, a każda kolejna sekwencja akcji zachwyca bardziej od poprzedniej - pod tym względem to najlepsza część serii. Co prawda gdzieś w połowie chwilowo wpływa na fabularne mielizny, lecz całość jest tak świetnie zrealizowana, cudownie przesadzona i dostarcza tyle frajdy, że wszelkie potknięcia można wybaczyć.
  • ?
    ?
    5.6
    5.6
    6
    Całość opływa kiczem oraz klimatem lat 90-tych, a te okropne - i na swój sposób urocze - efekty specjalne tylko te odczucia potęgują. I ten Christopher Lambert, który na każdym kroku daje znać, by tylko czasami nie brać tego na poważnie.
  • 3.9
    3.9
    3.3
    3.3
    3
    Klapa właściwie na każdym możliwym polu - od chaotycznego scenariusza, przez papierowe postacie, a kończąc na kiepskim CGI. Widać chęć upchnięcia jak największej ilości elementów na raz bądź też niezdecydowanie co do kierunku filmu. Do tego wieje nudą, a epatowanie sztuczną krwią czy brak jakiejkolwiek charyzmy głównego bohatera również nie pomagają. Choć z drugiej strony ma zadatki do miana guilty pleasure. W niedalekiej przyszłości solidny kandydat do telewizyjnego "Mocnego sobotniego kina".
  • 7.9
    7.9
    8
    Ma zaskakująco kameralny oraz emocjonalny wydźwięk, jak na obecność wojny w tytule oraz zamknięcie cyklu. Przede wszystkim jest angażującym kinem rozrywkowym z przekazem, dopracowanym technicznie w najmniejszym szczególe, stanowiącym godne domknięcie trylogii. Apes together strong !
  • ?
    ?
    3
    Nic więcej jak zapożyczenie motywów oraz scen z komiksowego kina superhero i przekształcenie ich w kompletnie nieśmieszny, momentami nawet żenujący sposób. Jakieś zalety ? Owszem - stosunkowo krótki czas trwania.
  • 8.5
    8.5
    9
    Ten jeden przypadek w kinematografii, gdzie stworzenie "filmu dla fanów" ma swoje uzasadnienie i zdecydowanie nie jest jego wadą. Z jednej strony satysfakcjonuje oraz syci do pełna - na czele z trzecim aktem, z drugiej zaś emocjonalnie rozdziera i pozostawia delikatny dyskomfort - bo przecież czujemy, że pewien etap się zakończył i nie wszystko będzie już takie samo.
  • ?
    ?
    6.0
    6.0
    7
    Pozornie - oklepana romansowa nuda z dialogami o niczym. W rzeczywistości - całkiem angażująca opowieść o dwojgu ludzi na rozstaju dróg, w której prostota i kameralność stanowią największą siłę. Okazjonalnie także o tym, że życie potrafi rozczarować.
  • 4.5
    4.5
    3.9
    3.9
    4
    Tak to się kończy, gdy ktoś z prostej historii na siłę tworzy zagmatwaną intrygę, która nie wywołuje nic poza kompletnym zdezorientowaniem. "Pierwszy śnieg" to zlepek luźno powiązanych scen, z niepotrzebnymi wątkami oraz postaciami, koncertowo marnujący potencjał aktorów, zawierający śladowe ilości napięcia, a brak jakiegokolwiek klimatu czy przewidywalność są tutaj tylko gwoździem do trumny.
  • 6.5
    6.5
    6.7
    6.7
    6
    Doceniam za pomysłowość, jazdę po bandzie tu i ówdzie czy pozostawiającą pole do interpretacji symbolikę. Brakowało za to ciut lepszego podbudowania historii oraz chęci większego zaangażowania w kilku momentach.
  • 7.1
    7.1
    7.3
    7.3
    7
    To nie jest żaden przełom w kontekście ekranizacji komiksów z trykociarzami. Niezmiernie jednak cieszy fakt, iż obecnie filmy spod szyldu DC Comics oddawane są w ręce uzdolnionych twórców, którzy potrafią uchwycić esencje bohaterów, tworząc produkcje oparte na relacjach między postaciami, a przy tym lekkie i pełne serducha. I taki właśnie jest ten "Shazam!".
  • 7.9
    7.9
    9
    Niebanalne i przemyślane kino sci-fi, będące tylko otoczką dla tego, w czym Villeneuve odnajduje się bezbłędnie - graniu na emocjach widza.
  • 7.7
    7.7
    7
    Jordan Peele to naprawdę łebski gość - umiejętnie bawi się konwencją, sprawnie żongluję gatunkami, potrafi zbudować atmosferę niepokoju, a w tym wszystkim znajduje jeszcze miejsce na groteskę czy komentarz społeczny dotyczący amerykańskiego społeczeństwa. "Us" to zdecydowanie pokręcony film, choć kompletnie niezaskakujące zakończenie - pozostawiające kilka nieścisłości - sporo mu z tego uroku zabiera.
  • 6.6
    6.6
    6.7
    6.7
    7
    Solidna produkcja ze stajni MCU, która umiejętnie wprowadza Carol Danvers do panteonu bohaterów Marvela, częściowo rozszerza kosmos uniwersum, lecz tym razem całość obyła się bez większego zachwytu. Jednak to właśnie takich kompetentnych bohaterek potrzebujemy w kinie.
  • ?
    ?
    5.2
    5.2
    6
    To taka wariacja na temat "Halloween" Carpentera, stanowiąca miszmasz różnorodnych pomysłów oraz fantazji Zombiego. Mnóstwo tu charakterystycznych elementów twórczości reżysera, za które można go uwielbiać bądź też szczerze nienawidzić.
  • 6.3
    6.3
    6.3
    6.3
    6
    Przykład remake'u, gdzie reżyser bierze na warsztat znaną już historię, przedstawia jej własną wizję, a całości nadaje swój autorski styl. Jest więc wszechobecny bród, odpychająca atmosfera, mnóstwo bluzg, masa absurdalnie brutalnej przemocy, i choć wszystko to zostało ładnie sfilmowane, pomysłów fabularnych starczyło - niestety - tylko na połowę filmu.
  • 8.1
    8.1
    7
    Gorzka satyra o ludziach uwikłanych w intrygi oraz gierki środowisk z wyższych sfer, skryta pod płaszczykiem pieczołowicie oddanych kadrów czy wnętrz rodem z XVIII-wiecznego brytyjskiego dworu, ze znakomitym tercetem aktorek na głównym planie.
  • 8.1
    8.1
    8
    "Green Book" najbardziej zachwyca lekkością, z jaką Farrelly portretuje zderzenie dwóch skrajnych osobowości, które wzajemnie wpływają na zmianę ich własnego postrzegania świata. A wszystko to podane z dużą dawką humoru, co tutaj zdecydowanie zdaje egzamin. To także mądra produkcja, traktująca o uprzedzeniach, tolerancji czy wartości samej przyjaźni. P.S. Drogie Hollywood, tak na przyszłość - poproszę o więcej takich duetów aktorskich.
  • 6.1
    6.1
    5.8
    5.8
    6
    W ostatecznym rozrachunku "Planeta Singli 3" mocno przypomina trzecią odsłonę "Listów do M." - po przyjemnej części pierwszej oraz kiepskim, a przy tym rozczarowującym środkowym rozdziale cyklu, otrzymujemy domknięcie trylogii w formie sympatycznej rekompensaty w zamian za potknięcie poprzednika, które nie powoduje nieprzyjemnych wzdęć oraz większych uszczerbków na zdrowiu.
  • 7.1
    7.1
    7.0
    7.0
    7
    Dość luźne i zdystansowane podejście do newralgicznej, lecz za razem ważnej tematyki, gdzie reżyser nie opowiada się za żadną ze stron (przynajmniej przez większą część seansu). Nieoczekiwanie, to celowe przerysowanie całości w połączeniu ze znakomitym aktorstwem, zgrabnie napisanym scenariuszem, dodatkowo oblane warstwą satyry, przynosi zdecydowanie satysfakcjonujący efekt.
  • ?
    ?
    5.3
    5.3
    4
    Rick Rosenthal, reżyser solidnego "Halloween II", a jednocześnie twórca "Resurrection" - filmu pozbawionego jakiegokolwiek klimatu czy napięcia, z idiotycznym pomysłem na fabułę, który bez problemu zyskuje miano najgorszego w całej serii.
  • 6.2
    6.2
    6.5
    6.5
    6
    Zgrabnie zrealizowana i znakomicie zagrana prezentacja problemu alkoholizmu wśród kobiet oraz jego wpływu na życie nie tylko prywatne, ale i zawodowe. Dla tych, którzy znają przedstawione w filmie sytuacje z autopsji, nie będzie to jednak nic nowego.
  • ?
    ?
    5.5
    5.5
    6
    Dowód na to, iż Myers najlepiej sprawdza się jako "czyste zło", bez żadnego obdzierania tej postaci z tajemniczości. Filmowy Michael ponownie jest efektowny, ale także efektywny. Zdecydowanie jeden z lepszych - obok zeszłorocznej kontynuacji oraz "Halloween II" Rosenthala - sequeli w całej serii.
  • ?
    ?
    5
    Kto liczył na satysfakcjonujący rozwój wątku Myersa, ten będzie musiał obejść się smakiem. Wyjawienie tajemnicy chodzącej za tytułowym zabójcą od czasu poprzednika raczej nie znajdzie wielu zwolenników wśród wielbicieli serii. Choć samo finałowe starcie to zdecydowanie jedno z gatunku tych tak bardzo kuriozalnych, że aż cudownych.
  • ?
    ?
    5
    Zbyt absurdalny i głupi, nawet jak na standardy slasherów. To zdecydowanie ten moment w serii, kiedy czuć spory spadek formy (pomijając "Sezon Czarownic").
  • ?
    ?
    6.0
    6.0
    6
    Syn marnotrawny miasteczka Haddenfield powraca (tym razem z nieco atletyczną sylwetką) w mocno ogranym slasherze, którego seans sprawia jednak ogromną przyjemność.
  • 5.8
    5.8
    5.4
    5.4
    6
    Byłoby nawet dobrze, gdyby nie ten okropny finał, przesiąknięty banalnymi twistami fabularnymi oraz głupotą. Co gorsza, całość - w kontekście "Niezniszczalnego" oraz "Split" - wydaje się kompletnie niepotrzebna. A szkoda, bo pierwsze dwa akty potrafią zaangażować, a i aktorsko czy realizacyjnie nie można się do niczego przyczepić.
  • ?
    ?
    6.2
    6.2
    5
    Pomysł na kontynuacje serii już bez kultowego mordercy zdecydowanie był, włączając w to choćby wątki okultystyczne oraz dystopijne miasteczko. Gorzej natomiast z jego realizacją - nie udało się uniknąć masy kiczu, niezbyt przekonującego aktorstwa czy też momentów wywołujących niezamierzony uśmiech na twarzy.
  • 6.4
    6.4
    7.0
    7.0
    7
    Sentymentalny powrót do korzeni serii. Mnóstwo odniesień oraz mrugnięć okiem w stronę wielbicieli pierwowzoru Carpentera, które nie zostały tutaj umieszczone tylko i wyłącznie dla samego bycia, lecz także wnoszą coś do samego filmu.