Filmy odbieram zmysłami. Odpowiednia kompozycja muzyki, kadrów, gestów, spojrzeń, dialogów powinna być nierozerwalną częścią każdego filmu.

  • Ostatnia aktywność: 4 czerwca
  • Dołączył(a): 23 września 2018
  • 7.5

    Choć sama historia niezbyt zaangażowała mnie emocjonalnie, to, kurczę, chyba tylko Eggers potrafi widza niemal dosłownie przenieść w czasie, powalając pieczołowitością i autentyzmem przedstawionym światem, prowadząc przezeń konsekwentnie od początku do końca, bez żadnych mrugnięć okiem i chwili oddechu. Bo to, jak ten film wygląda, brzmi i jaką uwagę przywiązuje do detali, zasługuje na osobne eseje. Mimo pokaźnego budżetu i znanych nazwisk wciąż jest to dzieło autorskie i bezkompromisowe.

  • 4

    Chyba w założeniu miał być pastisz, zabawa ze znanym schematem i oczekiwaniami, a wyszło nie-wiadomo-co. Scena przy stole i Matthew dostarczają, cała reszta to niemalże kropka w kropkę kopia jedynki, tylko jakby dziesięć razy gorzej. Przede wszystkim film wygląda bardzo tanio, jakby miał od razu trafić na kasety VHS i być emitowany w TV Puls po 23:00.

  • 3

    Nie mogę uwierzyć, że Tobe Hooper nakręcił parodię własnego filmu - nawet jeśli zamierzona, ta część nie działa nawet jako komedia, bo jedyne wrażenie, jakie po sobie zostawia, to znużenie, obrzydzenie i irytacja. Denis Hopper biegający z piłami to największe "WTF" tego filmu. Ale plusy też są, bo jest czasami na czym zawiesić oko (Rob Zombie chyba zainspirował się tym stylem), no i, mimo wszystko, jest odejściem od schematu z poprzedniej części.

  • 8

    Oglądanie tego filmu było jak wejście w senny koszmar - chyba do tej pory żaden slasher nie oddał w tak dosadny sposób nastroju osaczenia i szaleństwa, a scena przy "obiadowym" stole to czysta esencja kina grozy. Przede wszystkim surowe zdjęcia, ostry montaż i minimalistyczna ścieżka dźwiękowa robią robotę. No i tępota bohaterów nie razi aż tak bardzo - a w zalewie tych wszystkich slasherów to już coś.

  • 5

    Pierwszy akt wciąga w ten szalony świat przełomu lat 70' i 80', a styl, w którym film został nakręcony, doskonale to podkreślał - można było chłonąć te zdjęcia w połączeniu z doskonale dobranym soundtrackiem i ciekawym montażem. Później ktoś jednak postanowił dodawać coraz więcej mrugnięć okiem, odklejonych od reszty metakomentarzy, tanią charakteryzację i przede wszystkim wywołujący uśmiech politowania wątek starszej pary-psychopatów. Chciałem lubić, ale nie polubię.

  • 7

    Tak, to bardzo prosty, pełen schematów i typowo hollywoodzki crowd-pleaser, który nie wybiłby się ponad przeciętność, gdyby nie obsada, która niesie cały film na swych barkach, a autentyczność i chemia między nimi powoduje, że cieplutko robi się na sercu. To koniec końców miły, przyjemny i pomimo tych schematów całkiem nieźle napisany oraz poprowadzony film, który można każdemu polecić na niedzielny wieczór - ni mniej, ni więcej.

  • 8

    Ta fabuła, szczególnie wątek miłosny, była już staroświecka w latach 60., ale Spielberg walkę gangów przekształcił w coś na wskroś współczesnego, dzięki czemu film nie sprawia wrażenia niepotrzebnego, mimo że na początku ten soundtrack nieco gryzł mi się z nowocześnie nakręconym obrazem. A propos obrazu - absolutny majstersztyk techniczny, piękne kolory i praca kamery. Do tego dochodzi utalentowana aktorsko, wokalnie i tanecznie obsada (oprócz Ansela Elgorta, któremu brakuje ekranowej charyzmy).

  • 7.5

    Nie ukrywam, że kultowość tego filmu sprawiła, że inaczej sobie go wyobrażałem i ciut się nim rozczarowałem, mimo że ogółem oglądanie go jest przednią zabawą. Pomaga mu w tym przewrotny i - na tamte czasy - oryginalny pomysł, zawrotne tempo, świetny aktorski duet i przede wszystkim humor (scena z koncertem rocka na szkolnym balu absolutnie rozbrajająca). Był fun, ale bez wrażenia "wow".

  • 5

    To chyba najbardziej psychodeliczna i formalnie odjechana animacja jaką widziałem, łącząca cechy ręcznie malowanego obrazu (niczym "Twój Vincent" Kobieli) z animacją poklatkową, rozgrywająca się w ciasnych przestrzeniach, która bardziej przypomina "Króliki" Lyncha niż jakikolwiek inny film. Ale ciekawie zaczęło się robić dopiero pod koniec, bo z reszty filmu nie byłem w stanie nic wyciągnąć i przypomina bardziej pseudoartystyczny bełkot z usypiającą narracją z offu.

  • 6

    Przy ekranie trzymała mnie przede wszystkim forma, w jakiej zaprezentowano po raz wtóry znaną prawie wszystkim historię. Forma przepiękna, oryginalna, przemyślana i bez reszty hipnotyzująca, tworząca oniryczny nastrój, jednocześnie tworząc swego rodzaju teatralny spektakl - a wszystko to dzięki minimalistycznej scenografii i kontrastującym ze sobą czerni i bieli. Ale to, co mnie z drugiej strony wybijało z historii, to chaotycznie podane bełkotliwe archaiczne dialogi i dziwacznie dobrana obsada.

  • 6.5

    Film ze słodko-kwaśno-gorzkim posmakiem, niczym wina degustowane przez bohaterów, które są metaforą relacji z drugim człowiekiem. Przez większość czasu ogląda się przyjemnie, do momentu aż na ekranie znów trzeba oglądać kolejne poczynania przyszłego pana młodego, z którym ciężko jakkolwiek empatyzować. Film przede wszystkim niesie świetny Paul Giamatti i jego pełne bólu spojrzenie.

  • 8

    Obawiałem się trochę tego filmu, ale jak miło się tak pozytywnie zaskoczyć. Jest to świetna satyra na współczesne czasy, która bardzo często trafia w te czułe punkty i ma się wrażenie, że coś cię uderza obuchem. Niby jest śmiesznie, ale jest to śmiech przez łzy, bo śmiejesz się z tych absurdów ludzkości. W odbiorze bardzo pomaga gra aktorska (J. Law. jak zwykle skradła moje serce), a przemyślany montaż doskonale kontrastuje ze sobą poszczególne sceny.

  • 7

    Na początku wciągnął, zafascynował, a na końcu pozostawił z mieszanymi odczuciami. Cudnie nakręcony, stylizacja lat 60. wysmakowana, pomysłowo zmontowany i fantastycznie zagrany (to Thomasin McKenzie kradnie show) i mniej więcej do połowy dobrze buduje napięcie. Później zamienia się w dość schematyczny horrorek, który bym nawet zaakceptował, bo potrafił "ryć banię", gdyby nie to przejście w kompletnie niepasujące do reszty efekciarstwo. Ale końcowy twist nawet niezły.

  • 9

    To ile w tym filmie jest bijącego serca sprawia, że nie zwraca się uwagi na wszelkie niedoróbki, a patos jest perfekcyjnie wyważony z brutalnością i humorem. Ale przede wszystkim jest to poważna historia o zemście, honorze i patriotyzmie. Doskonale nakręcony (sceny bitew nadal robią wrażenie), Mel Gibson jako aktor i reżyser przechodzi sam siebie, a muzyka Hornera to osobne dzieło sztuki.

  • 6.5

    Z początku ciężko mi było wejść emocjonalnie w ten film, który zaczyna się dość chaotycznie, ale gdy przyzwyczaiłem się do jego niestandardowej narracji i tempa, wreszcie znalazłem się na pokładzie. Jest poprowadzony z werwą, często ma ciekawe pomysły inscenizacyjne, do tego uwagę przyciągają ciekawie zarysowane postacie (ta przyjaźń męsko-męska potrafi rozkleić) i ogląda się go oraz słucha po prostu z przyjemnością. Ale pod koniec wkradło się za dużo ckliwości, przez co zaczynał męczyć.

  • 7

    Film z początku nuży i trochę zniechęca, ale mniej więcej od połowy zaczyna coraz bardziej wciągać i intrygować. Czuć tu coś podskórnego, niewypowiedzianego wprost, ale mocno oddziałującego. Można zachwycić się pięknymi zdjęciami i pejzażami, a także świetnym aktorstwem, nastrojową muzyką i kilkoma trzymającymi za gardło scen. Miałem pewne problemy z tym filmem, ale cały czas coś powoduje, że nie chce wyjść z głowy, dlatego podnoszę do 7.

  • 9

    Po powtórce fabuła znacznie się klaruje, a każda scena pochłania do tego stopnia, że zapomina się o rzeczywistości.

  • 7

    Bardzo ciekawy i odważny debiut reżyserski, niezwykle stylowy (piękne zdjęcia i nastrojowa, minimalistyczna muzyka), przy tym nieoczywisty, oparty głównie na subtelnych spojrzeniach i gestach. Film jest bardzo kameralny, wręcz nieco teatralny, z bardzo oszczędnymi środkami. Do tego świetne, zniuansowane role kobiece. Jednak mam wrażenie, że tych niedopowiedzeń jest aż za dużo, a zakończenie zostawia ze sporym niedosytem, przez co wyraźnie czegoś brakuje.

  • 6

    Fabuła intryguje od samego początku, doskonale budując przy tym suspens i nastrój, dlatego tym większe było moje rozczarowanie, w jak banalny i jednocześnie groteskowy sposób wyjaśniono owe tajemnicze zjawiska, przez co w drugiej połowie filmu niepokój ulotnił się, a pojawił się uśmiech z politowaniem.

  • 4

    Okropne dialogi, antypatyczni postacie i nuda w pierwszej połowie psują całość, bo strona techniczna, szczególnie jak na polskie realia, aż za dobra. Natomiast właśnie to ta szalona druga połowa ratuje film od szajsu, przynajmniej był jakiś pomysł, chociaż patrząc na całość, nie został on należycie wykorzystany. Strach się bać co nas czeka w kolejnej części...

  • 5

    Jest w tym filmie tyle dziwacznych i irytujących elementów, że aż mną skręcało. Ale kreacje Spacek i Duvall mają coś w sobie hipnotyzującego i pociągającego.

  • 7.5

    Trzeba się przygotować na film nieoczywisty, bardzo powoli wgryzający się w fabułę (przez co pierwsza połowa może trochę nużyć). Ponadto często eksperymentuje z formą, która na uważnych może zrobić wrażenie, choć dla pozostałych będzie trącić myszką, a niekiedy irytować. Lecz ta atmosfera niepewności, nieoczywista symbolika i coś podskórnego, co ciężko opisać, sprawiają, że film wciąga i fascynuje, w wyczekiwaniu na ten świetny, ryjący banię finał.

  • 6

    Potrafi wciągnąć i jednocześnie zirytować tym chaotycznym scenariuszem i nierówną realizacją (bo albo kręcimy w nerwowym, dokumentalnym stylu, albo robimy artystyczne ujęcia <te białe tła> scen miłosnych), ale cenię za sam poruszony temat.

  • 8

    Kino fantasy, jakie chyba zawsze chciałem obejrzeć. Wybitny audiowizualnie - przede wszystkim cudne zdjęcia i ta paleta kolorów, która jest osobnym bohaterem, oraz genialne udźwiękowienie - można chłonąć każdą komórką ciała. Natomiast fabuła jest na tyle enigmatyczna i podana szczątkowo, że wymaga dłuższych przemyśleń. Nie jest to łatwe kino - powolne, bardzo skupione, nie dające wprost odpowiedzi - ale warte wejścia w ten świat.

  • 6

    Zaczyna jak horror klasy B puszczany nocami na TV4 i w sumie też tak kończy, ale co z tego skoro tak wciąga i ciekawi, jakie tory tym razem obiorą twórcy. Pod koniec niby fabuła zaczęła mieć sens, ale i tak cały czas się zastanawiałem, co właściwie oglądam. Pomimo tych dziur fabularnych, cringu i przesadzonej przesady, jakże szalonego i ciekawego pomysłu, wybornej realizacji i ogólnego funu nie można mu odmówić.

  • 7

    Polska gangsterka z kultowymi tekstami i do tego ta "noirowa" stylistyka. Doceniam, chociaż byłem obok tej historii i chyba nie wszystko zrozumiałem. Jeszcze kiedyś do niego wrócę by w pełni docenić.

  • 7

    W pierwszej połowie filmu teatralność była aż zbyt odczuwalna, przez co nie mogłem się dostatecznie zaangażować. Jednakże w drugiej połowie wciągnąłem się na tyle, że nie mogłem się już oderwać. Doskonałe, piekielnie inteligentne potyczki słowne, scena rozprawy, świetne kreacje aktorskie, no i intrygująca postać Thomasa More'a.

  • 8

    Momentami aż nazbyt przeładowany piosenkami, a scenariusz to nic więcej jak wielowątkowa historia o niespełnionych marzeniach i czerpaniu radości z małych rzeczy, który pewnie zajął jakieś kilka stron, to jednak drugą połowę filmu twórcom wreszcie udało się idealnie zbalansować. Widać, że reżyser miał ogrom pomysłów, bo pod względem inscenizacji jest to istny majstersztyk - od scen muzycznych po prostu nie da się oderwać oczu. Ma sporo wad, ale jeszcze więcej serducha, pasji i czystej radochy.

  • 6

    Mimo że brak mu tej świeżości, co pierwsza część, to sam koncept nadal działa i dzięki temu film wciąż potrafi trzymać w napięciu i ciekawić. Najciekawszym i najlepszym elementem jest znakomity prolog - wspaniale zainscenizowany i podsuwający pewne tropy na temat świata, nieco poszerzając go. Realizacyjnie i aktorsko jest to pierwsza liga, ale na tym niestety pozytywy się kończą. Wyraźnie brakuje pomysłu jak dalej poprowadzić historię, a im dalej w las tym coraz więcej głupotek.

  • 5

    Film złożony z dwóch historii, które poruszają tematy bliskie chyba każdemu człowiekowi na pewnym etapie życia, ale jest to podane w tak udziwniony sposób pod każdym względem, że od połowy zwyczajnie zmuszałem się do dalszego oglądania. No właśnie, początek jest nawet intrygujący, nieoczywisty, ale też dziwnie poszatkowany. Później reżyser niestety jeszcze bardziej odlatuje, przez co w żaden sposób nie mogłem wejść emocjonalnie w ten film i utożsamić się z postaciami.

  • 4

    Kolejne części głównej serii (1-7) były coraz słabsze od siebie, ale przynajmniej cechowała je dość konkretna myśl przewodnia i w miarę spójnie się ze sobą spinały. Natomiast zarówno Piła: Dziedzictwo jak i Spirala to przykład zupełnie niepotrzebnych DLC, które pozbawione są pomysłu i wyraźnie kieruje nimi odcinanie kuponów. Tutaj nawet jest jeszcze gorzej, bo mimo że budżet jest wyraźnie większy, to można po prostu usnąć z nudów.

  • 5

    Naciągane to 5, ale doceniam za kreatywną scenografię i kostiumy oraz świetną muzykę Maurice'a Jarre'a, ale jeśli chodzi o resztę to ta część stała się niezamierzoną parodią poprzednich. Aż nie mogę uwierzyć, że po tak mięsistej 2. części i taniej, ale skądinąd klimatycznej części 1. twórcy obrali kierunek kina familijnego z taką ilością groteski, pretensjonalności i niepotrzebnego slapsticku, że pozostało mi odebrać to wszystko facepalmem. Końcowy pościg fajnie się oglądało, ale to tyle.

  • 8

    W tej części w końcu stał się tym, czym miał być od początku - szalonym, pomysłowym i bezkompromisowym kinem akcji w klimatach postapo, gdzie czuć prędkość, zapach piasku i benzyny. Postać Maxa wreszcie nabiera charyzmy i wyrazistości, przy tym wciąż pozostając postacią niejednoznaczną. Film ma parę przestojów i trochę nierówne tempo, ale kiedy już wchodzi we właściwy rytm, to na pełnej. Świetnie się zestarzał, scenografia, kostiumy i numery kaskaderskie nawet teraz potrafią zrobić wrażenie.

  • 6

    To dopiero wczesna wersja alfa tego, co George Miller pokazał w Fury Road. Bardzo dobre pierwsze 15 i ostatnie minut, świetnie nakręcone sceny pościgów i ciekawy czarny charakter, ale reszta jest miałka i zalatuje tandetą, włącznie ze środkowym aktem. W ogóle nie da się odczuć, że przedstawiono świat niedalekiej przyszłości, równie dobrze akcja mogłaby się rozgrywać dziś. Choć kostiumy i fury fajne.

  • 8

    Wręcz dokumentalny autentyzm i wrażliwość, jaką obecnie poszukuję w filmach. Nikt chyba nie potrafi opowiadać tak szczerze, a jednocześnie wyciszająco o smutku i próbie akceptacji losu, jaki został nam nadany, co Chloe Zhao. Reżyserka wyraźnie wyrasta na zdecydowanie subtelniejszego następcę Terrence'a Malicka. Ostatnie ujęcie takie, że na długo wryje się w moją pamięć.

  • 7

    Niesamowicie urokliwa, niecodzienna historia potrafi rozczulić, a ujęcia zarówno morskiego świata jak i wybrzeża mogą zachwycić, jednakże półtorej godziny skądinąd prościutkiego filmu dokumentalnego to trochę za dużo, zwłaszcza że w drugiej połowie film staje się powtarzalny i przez to trochę monotonny. Z drugiej strony rozumiem też, że twórcy chcieli dokładnie przedstawić cały rok z życia ośmiornicy i tej niezwykłej relacji. Pokazuje ona piękno oraz bezlitosność porządku w naturze.

  • 8

    Istna karuzela atrakcji i feeria barw, od początku do końca przednia zabawa i przy tym szalenie mądra pozycja, bo poruszająca temat jakże współczesny (człowieczeństwo kontra technologia). Trzeba jednak oglądać uważnie, bo tempo momentami jest aż zbyt zawrotne. Czekam na sequel, a najlepiej to spin-off z mopsem w roli głównej :D

  • 9

    Po powtórce nadal robi ogromne wrażenie pod względem wykonania technicznego i stylu narracji. I mimo że sama treść już aż takiego wrażenia nie robi jak podczas pierwszego seansu, zwłaszcza znając zakończenie, to jednak z zainteresowaniem śledzi się te wszystkie niuanse.

  • 8

    Pod wieloma względami rymuje się z "Procesem..." Sorkina. Z niezbyt ciekawego tematu dla Europejczyka zrobić taką petardę to jest sztuka. Świetnie zbudowano suspens, przez co nie można oderwać oczu od ekranu, nawet jeśli niewiele się dzieje, a temu wtóruje warte docenienia aktorstwo. A czy film jest zgodny z faktami to inna sprawa - tych szczegółowo nie znam.

  • 8

    Zupełnie inny niż się spodziewałem. To wciąż intymna historia o pogłębiającej się chorobie i relacji ojca z córką, ale poprowadzona niczym najlepszy dreszczowiec. Zaskakujący, niejednoznaczny, przytłaczający i momentami naprawdę przerażający. Wspaniały Hopkins nie grał, a stał się tą postacią.

  • 5.5

    Kolejny film o Boracie to po prostu kolejny film o Boracie, czyli 2-godzinne trollowanie amerykańskiej społeczności. Doceniam za odwagę i aktualne komentarze (ta końcówka rozwaliła system). Odkryciem jest tutaj też Bakalova, czyli córka Borata, która wnosi pewien powiew świeżości. Czasami nawet udało mi się zaśmiać, ale film niekiedy wskakiwał też na taki poziom żenady, że z reakcją tłumu gości na widok "tańca płodności" się utożsamiłem. Wyłącznie dla ludzi o specyficznym poczuciu humoru.

  • 9

    Eksperymentalne, formalne arcydzieło, które po dziś dzień robi wrażenie pod względem ujęć i montażu, ale też niesamowicie odważne - na widok nadjeżdżającego pociągu prosto w kamerę, czy rodzącego się dziecka można się wzdrygnąć. Dodatkowo mogłem cofnąć się w czasie do Rosji z końca lat 20. i podglądać życie codzienne, bez upiększeń. Niesamowite doświadczenie.

  • 9

    Powtórny seans. To wspaniała, najbardziej kreatywna i najdojrzalsza animacja Pixara. Każda emocja jest potrzebna, nie ma lepszej ani gorszej. Tak bardzo prawdziwy.

  • 7.5

    Przyznam, że trochę się wlókł i jakby zabrakło szczypty więcej emocji, jednak to powolne tempo i subtelność to także atut tej opowieści. Dzięki świetnie dobranej obsadzie z każdą z postaci można w jakiś sposób się utożsamić, a relacja chłopca z babcią została tak pięknie zbudowana, że mnie rozczuliła.

  • 8

    Ta animacja to kolejny popis kreatywności Pixara połączona z refleksjami na temat życia - o desperackiej dążności do realizacji celów i wypełnianiu nią pustki, ale zapominaniu, że tej pustki żadna rzecz na dłużej nie wypełni, bo wtedy zapominamy o otaczającej nas rzeczywistości. Wydaje mi się, że dla najmłodszych widzów będzie to trudny do zrozumienia i przeżycia seans. Film nie uniknął pewnych skrótów i uproszczeń, ale patrząc na metraż, są one zrozumiałe. Myślę, że Chazelle byłby zachwycony.

  • 5.5

    Pozostawił mnie z tak ambiwalentnymi odczuciami, że jego ocena będzie trudna. Niby ma pomysł na siebie, niekonwencjonalne podejście, bardzo dobre tempo, nie gorszą realizację, ale miesza ze sobą tyle różnych składników w tak dziwaczny sposób, że może rozboleć głowa. Już pomijając to, że ścigająca mafia (oczywiście rosyjska) zachowuje się jak ta tempa policja z Sandomierza. Wyraźne trzy akty i tak jakby każdy z nich kręciła inna osoba. Tak więc co ten film w końcu chciał powiedzieć?

  • 7

    Kino niewielu słów, trzymający się bardzo blisko bohaterki, na tyle, że każdą emocję i skrywany ból dało się mocno odczuć, mimo tych niedopowiedzeń. Trochę jedynie boli jednostronność w ukazaniu mężczyzn jako automatów, a nie ludzi.

  • 4

    Pomysł na fabułę był ciekawy. Czasami miewa swoje przebłyski w postaci niezłych wstawek muzycznych i ekranowej charyzmy Kate Hudson, a czasami sięga takiego dna, że wolałbym o nim zapomnieć. Scenariusz jest płytki i wręcz powiela stereotypy, postacie są jednowymiarowe, sceny ucinane ot tak, poprowadzone bez pomysłu, a rola Ziegler wręcz okrutnie karykaturalna.

  • 6

    Wizualnie cudny, pięknie oświetlony, stylowy niczym reklama Apartu (jaka piękna i długa), ale jakieś 90% scenariusza to takie pierdololo, a bohaterom co 5 minut zmienia się nastrój, przez co po pewnym czasie robią się po prostu nieznośni. John David Washington szarżuje w tych swoich monologach, ale to i tak jego najlepsza rola w jakiej go widziałem, a Zendaya w każdym kadrze oczarowuje - dla nich dodatkowa gwiazdka.

  • 7

    Pomysłowe, satysfakcjonujące zakończenie i świetna rola Carey Mulligan to dodatkowy punkt oceny, bo całość jest dla mnie trochę jednak rozczarowująca. Nie ujmując pomysłowi, który jest ciekawy i ma wiele ważnego do przekazania, to jednak często popada w banały, a motywacja głównej bohaterki przez większość czasu jest zbyt rozmyta, by ją zrozumieć. Ale jako kino rozrywkowe z przekazem, które nie unika czarnego humoru, sprawdza się jak znalazł.

Wyświetlasz wyniki bez 4 duplikatów. Wyświetl wszystkie wyniki