Filmy odbieram zmysłami. Odpowiednia kompozycja muzyki, kadrów, gestów, spojrzeń, dialogów powinna być nierozerwalną częścią każdego filmu.

  • Ostatnia aktywność: 4 września
  • Dołączył(a): 23 września 2018
  • 7

    Polska gangsterka z kultowymi tekstami i do tego ta "noirowa" stylistyka. Doceniam, chociaż byłem obok tej historii i chyba nie wszystko zrozumiałem. Jeszcze kiedyś do niego wrócę by w pełni docenić.

  • 7

    W pierwszej połowie filmu teatralność była aż zbyt odczuwalna, przez co nie mogłem się dostatecznie zaangażować. Jednakże w drugiej połowie wciągnąłem się na tyle, że nie mogłem się już oderwać. Doskonałe, piekielnie inteligentne potyczki słowne, scena rozprawy, świetne kreacje aktorskie, no i intrygująca postać Thomasa More'a.

  • 8

    Momentami aż nazbyt przeładowany piosenkami, a scenariusz to nic więcej jak wielowątkowa historia o niespełnionych marzeniach i czerpaniu radości z małych rzeczy, który pewnie zajął jakieś kilka stron, to jednak drugą połowę filmu twórcom wreszcie udało się idealnie zbalansować. Widać, że reżyser miał ogrom pomysłów, bo pod względem inscenizacji jest to istny majstersztyk - od scen muzycznych po prostu nie da się oderwać oczu. Ma sporo wad, ale jeszcze więcej serducha, pasji i czystej radochy.

  • 6

    Mimo że brak mu tej świeżości, co pierwsza część, to sam koncept nadal działa i dzięki temu film wciąż potrafi trzymać w napięciu i ciekawić. Najciekawszym i najlepszym elementem jest znakomity prolog - wspaniale zainscenizowany i podsuwający pewne tropy na temat świata, nieco poszerzając go. Realizacyjnie i aktorsko jest to pierwsza liga, ale na tym niestety pozytywy się kończą. Wyraźnie brakuje pomysłu jak dalej poprowadzić historię, a im dalej w las tym coraz więcej głupotek.

  • 5

    Film złożony z dwóch historii, które poruszają tematy bliskie chyba każdemu człowiekowi na pewnym etapie życia, ale jest to podane w tak udziwniony sposób pod każdym względem, że od połowy zwyczajnie zmuszałem się do dalszego oglądania. No właśnie, początek jest nawet intrygujący, nieoczywisty, ale też dziwnie poszatkowany. Później reżyser niestety jeszcze bardziej odlatuje, przez co w żaden sposób nie mogłem wejść emocjonalnie w ten film i utożsamić się z postaciami.

  • 4

    Kolejne części głównej serii (1-7) były coraz słabsze od siebie, ale przynajmniej cechowała je dość konkretna myśl przewodnia i w miarę spójnie się ze sobą spinały. Natomiast zarówno Piła: Dziedzictwo jak i Spirala to przykład zupełnie niepotrzebnych DLC, które pozbawione są pomysłu i wyraźnie kieruje nimi odcinanie kuponów. Tutaj nawet jest jeszcze gorzej, bo mimo że budżet jest wyraźnie większy, to można po prostu usnąć z nudów.

  • 5

    Naciągane to 5, ale doceniam za kreatywną scenografię i kostiumy oraz świetną muzykę Maurice'a Jarre'a, ale jeśli chodzi o resztę to ta część stała się niezamierzoną parodią poprzednich. Aż nie mogę uwierzyć, że po tak mięsistej 2. części i taniej, ale skądinąd klimatycznej części 1. twórcy obrali kierunek kina familijnego z taką ilością groteski, pretensjonalności i niepotrzebnego slapsticku, że pozostało mi odebrać to wszystko facepalmem. Końcowy pościg fajnie się oglądało, ale to tyle.

  • 8

    W tej części w końcu stał się tym, czym miał być od początku - szalonym, pomysłowym i bezkompromisowym kinem akcji w klimatach postapo, gdzie czuć prędkość, zapach piasku i benzyny. Postać Maxa wreszcie nabiera charyzmy i wyrazistości, przy tym wciąż pozostając postacią niejednoznaczną. Film ma parę przestojów i trochę nierówne tempo, ale kiedy już wchodzi we właściwy rytm, to na pełnej. Świetnie się zestarzał, scenografia, kostiumy i numery kaskaderskie nawet teraz potrafią zrobić wrażenie.

  • 6

    To dopiero wczesna wersja alfa tego, co George Miller pokazał w Fury Road. Bardzo dobre pierwsze 15 i ostatnie minut, świetnie nakręcone sceny pościgów i ciekawy czarny charakter, ale reszta jest miałka i zalatuje tandetą, włącznie ze środkowym aktem. W ogóle nie da się odczuć, że przedstawiono świat niedalekiej przyszłości, równie dobrze akcja mogłaby się rozgrywać dziś. Choć kostiumy i fury fajne.

  • 8

    Wręcz dokumentalny autentyzm i wrażliwość, jaką obecnie poszukuję w filmach. Nikt chyba nie potrafi opowiadać tak szczerze, a jednocześnie wyciszająco o smutku i próbie akceptacji losu, jaki został nam nadany, co Chloe Zhao. Reżyserka wyraźnie wyrasta na zdecydowanie subtelniejszego następcę Terrence'a Malicka. Ostatnie ujęcie takie, że na długo wryje się w moją pamięć.

  • 7

    Niesamowicie urokliwa, niecodzienna historia potrafi rozczulić, a ujęcia zarówno morskiego świata jak i wybrzeża mogą zachwycić, jednakże półtorej godziny skądinąd prościutkiego filmu dokumentalnego to trochę za dużo, zwłaszcza że w drugiej połowie film staje się powtarzalny i przez to trochę monotonny. Z drugiej strony rozumiem też, że twórcy chcieli dokładnie przedstawić cały rok z życia ośmiornicy i tej niezwykłej relacji. Pokazuje ona piękno oraz bezlitosność porządku w naturze.

  • 8

    Istna karuzela atrakcji i feeria barw, od początku do końca przednia zabawa i przy tym szalenie mądra pozycja, bo poruszająca temat jakże współczesny (człowieczeństwo kontra technologia). Trzeba jednak oglądać uważnie, bo tempo momentami jest aż zbyt zawrotne. Czekam na sequel, a najlepiej to spin-off z mopsem w roli głównej :D

  • 9

    Po powtórce nadal robi ogromne wrażenie pod względem wykonania technicznego i stylu narracji. I mimo że sama treść już aż takiego wrażenia nie robi jak podczas pierwszego seansu, zwłaszcza znając zakończenie, to jednak z zainteresowaniem śledzi się te wszystkie niuanse.

  • 8

    Pod wieloma względami rymuje się z "Procesem..." Sorkina. Z niezbyt ciekawego tematu dla Europejczyka zrobić taką petardę to jest sztuka. Świetnie zbudowano suspens, przez co nie można oderwać oczu od ekranu, nawet jeśli niewiele się dzieje, a temu wtóruje warte docenienia aktorstwo. A czy film jest zgodny z faktami to inna sprawa - tych szczegółowo nie znam.

  • 8

    Zupełnie inny niż się spodziewałem. To wciąż intymna historia o pogłębiającej się chorobie i relacji ojca z córką, ale poprowadzona niczym najlepszy dreszczowiec. Zaskakujący, niejednoznaczny, przytłaczający i momentami naprawdę przerażający. Wspaniały Hopkins nie grał, a stał się tą postacią.

  • 5.5

    Kolejny film o Boracie to po prostu kolejny film o Boracie, czyli 2-godzinne trollowanie amerykańskiej społeczności. Doceniam za odwagę i aktualne komentarze (ta końcówka rozwaliła system). Odkryciem jest tutaj też Bakalova, czyli córka Borata, która wnosi pewien powiew świeżości. Czasami nawet udało mi się zaśmiać, ale film niekiedy wskakiwał też na taki poziom żenady, że z reakcją tłumu gości na widok "tańca płodności" się utożsamiłem. Wyłącznie dla ludzi o specyficznym poczuciu humoru.

  • 9

    Eksperymentalne, formalne arcydzieło, które po dziś dzień robi wrażenie pod względem ujęć i montażu, ale też niesamowicie odważne - na widok nadjeżdżającego pociągu prosto w kamerę, czy rodzącego się dziecka można się wzdrygnąć. Dodatkowo mogłem cofnąć się w czasie do Rosji z końca lat 20. i podglądać życie codzienne, bez upiększeń. Niesamowite doświadczenie.

  • 9

    Powtórny seans. To wspaniała, najbardziej kreatywna i najdojrzalsza animacja Pixara. Każda emocja jest potrzebna, nie ma lepszej ani gorszej. Tak bardzo prawdziwy.

  • 7.5

    Przyznam, że trochę się wlókł i jakby zabrakło szczypty więcej emocji, jednak to powolne tempo i subtelność to także atut tej opowieści. Dzięki świetnie dobranej obsadzie z każdą z postaci można w jakiś sposób się utożsamić, a relacja chłopca z babcią została tak pięknie zbudowana, że mnie rozczuliła.

  • 8

    Ta animacja to kolejny popis kreatywności Pixara połączona z refleksjami na temat życia - o desperackiej dążności do realizacji celów i wypełnianiu nią pustki, ale zapominaniu, że tej pustki żadna rzecz na dłużej nie wypełni, bo wtedy zapominamy o otaczającej nas rzeczywistości. Wydaje mi się, że dla najmłodszych widzów będzie to trudny do zrozumienia i przeżycia seans. Film nie uniknął pewnych skrótów i uproszczeń, ale patrząc na metraż, są one zrozumiałe. Myślę, że Chazelle byłby zachwycony.

  • 5.5

    Pozostawił mnie z tak ambiwalentnymi odczuciami, że jego ocena będzie trudna. Niby ma pomysł na siebie, niekonwencjonalne podejście, bardzo dobre tempo, nie gorszą realizację, ale miesza ze sobą tyle różnych składników w tak dziwaczny sposób, że może rozboleć głowa. Już pomijając to, że ścigająca mafia (oczywiście rosyjska) zachowuje się jak ta tempa policja z Sandomierza. Wyraźne trzy akty i tak jakby każdy z nich kręciła inna osoba. Tak więc co ten film w końcu chciał powiedzieć?

  • 7

    Kino niewielu słów, trzymający się bardzo blisko bohaterki, na tyle, że każdą emocję i skrywany ból dało się mocno odczuć, mimo tych niedopowiedzeń. Trochę jedynie boli jednostronność w ukazaniu mężczyzn jako automatów, a nie ludzi.

  • 4

    Pomysł na fabułę był ciekawy. Czasami miewa swoje przebłyski w postaci niezłych wstawek muzycznych i ekranowej charyzmy Kate Hudson, a czasami sięga takiego dna, że wolałbym o nim zapomnieć. Scenariusz jest płytki i wręcz powiela stereotypy, postacie są jednowymiarowe, sceny ucinane ot tak, poprowadzone bez pomysłu, a rola Ziegler wręcz okrutnie karykaturalna.

  • 6

    Wizualnie cudny, pięknie oświetlony, stylowy niczym reklama Apartu (jaka piękna i długa), ale jakieś 90% scenariusza to takie pierdololo, a bohaterom co 5 minut zmienia się nastrój, przez co po pewnym czasie robią się po prostu nieznośni. John David Washington szarżuje w tych swoich monologach, ale to i tak jego najlepsza rola w jakiej go widziałem, a Zendaya w każdym kadrze oczarowuje - dla nich dodatkowa gwiazdka.

  • 7

    Pomysłowe, satysfakcjonujące zakończenie i świetna rola Carey Mulligan to dodatkowy punkt oceny, bo całość jest dla mnie trochę jednak rozczarowująca. Nie ujmując pomysłowi, który jest ciekawy i ma wiele ważnego do przekazania, to jednak często popada w banały, a motywacja głównej bohaterki przez większość czasu jest zbyt rozmyta, by ją zrozumieć. Ale jako kino rozrywkowe z przekazem, które nie unika czarnego humoru, sprawdza się jak znalazł.

  • 7

    Fabuła jest tu jedynie pretekstem do pokazania imponujących, kolorowych scen śpiewano-tanecznych, na które jednak trzeba cierpliwie poczekać i przejść te dość mocno przegadane wątki. Ale druga połowa filmu nadrabia te zaległości z nawiązką i zabiera widza w wir podnoszącej na duchu rozrywki w duchu złotej ery hollywood. Od olśniewającej Cyd Charisse nie można oderwać oczu.

  • 7

    Jest to jeden z tych filmów, który mogę nazwać "dziwny na tyle, że intrygujący". Ciężki nastrój od początku do końca trzyma za gardło, a nastrój dodatkowo podkreśla nietypowe oświetlenie i psychodeliczna muzyka. Sam nie wiem, w jakim kluczu odczytać fabułę, bo potrafi skręcić w dość dziwnym kierunku, by później znowu wcisnąć w fotel. Doskonała realizacja, ale też świetna gra aktorska powodują, że pomimo tego zmieszania od ekranu nie można oderwać oczu.

  • 9

    Umysł podpowiada 8, serce - 9. Jest to film bardzo skromny w środkach, niemówiący niczego wprost, ale pozostawiający z olbrzymia kulą w gardle. Piękny, mądry, poruszający, ale przy tym pozostawiający lekki uśmiech z dozą nadziei, podchodzący do każdej postaci z niebywałą empatią i wrażliwością. Najlepszy, gdy można podziwiać zapierające dech w piersiach ujęcia przyrody przy akompaniamencie Ludovico Einaudi, kiedy to reżyserka zostawia miejsce na refleksje. Kino kontemplacyjne jakie cenię.

  • 8

    Spodziewałem się czegoś w stylu Whiplasha, a dostałem poruszającą oraz intymną lekcję życia, w której na 2 godziny wszedłem w skórę głównego bohatera i stanąłem przed tymi samymi dylematami. Autentyzmu dodają naturalnie odegrane role, zarówno przez główne postacie, jak i te poboczne, a udźwiękowienie wywołuje dodatkowo ogromny dyskomfort. Być może było kilka dłużyzn, film wymaga od widza cierpliwości, ale ładunek emocjonalny wrasta z minuty na minutę. Trzeba samemu poczuć.

  • 6

    Dzisiaj tego typu film ogląda się jak dziesiątki innych kryminałów, które mamy za sobą, mimo to fabuła nadal potrafi wciągnąć i zaciekawić. No i ten klimat starych filmów noir. Ale przeszkadzała mi ta nadmierna teatralność i sztuczne zachowanie postaci, tak samo przewidywalne zakończenie (choć w połowie nawet dałem się zaskoczyć tym jednym twistem). Rozumiem rok premiery, ale nawet gdy mam porównać z innymi czarnymi kryminałami lat 40' i 50', wypada zaskakująco blado.

  • 8

    Bliżej mu do realistycznego, niezależnego kina europejskiego, bez hollywoodzkiego zadęcia i taniego szantażu, a blisko bohaterów i emocji kryjących się na ich twarzach. Wspaniałe, autentyczne role, realizacja nie gorsza (ta scena porodu, ten mastershot!), tylko te metafory jak dla mnie niepotrzebnie wybijały z realistycznie przedstawionej historii.

  • 7.5

    Wow. Tak odjechanego, świadomie głupiego, świetnie zagranego, koronkowo przemyślanego filmu (zwłaszcza polskiego) dawno nie widziałem. Jakby Quentin Tarantino i Edgar Wright postanowili połączyć siły i nakręcić połączenie Climax i American Pie. Tak, jest tu parę dialogów pisanych na kolanie i chybionych żartów, ale co to była za rozrywka - idealna w sylwestra!

  • 7

    Jakby wyciąć te psychodeliczno-upiorne wstawki, byłby to zaskakująco koherentny, offowy dramat rodzinny, lecz to one spowodowały, że wpatrywałem się w ekran zahipnotyzowany, mimo że wszystko to od początku do końca było dla mnie jedną wielką tajemnicą. Taki Lynch i von Trier w jednym. Te dźwięki, ruchy kamery, rwany montaż. Dziwny, niepokojący i szalenie intrygujący debiut.

  • 6

    Kolejny film opowiadających o czasach średniowiecznych, w którym kostiumy wyglądają jak dopiero wypożyczone z teatru, a całości brakuje tej surowości i ciężaru. Fabuła w drugiej połowie jednak na tyle mnie wciągnęła i zaciekawiła, że trzymała mnie do samego końca. Nie jest to jakieś super kino, ale chociaż zachęca do zagłębienia się w przedstawione realia.

  • 4.5

    Ogólny fun z oglądania tych kretynizmów jest, choć w niektórych momentach zacząłem tracić cierpliwość. Na tle innych slasherów - które też nigdy nie miały być mądre - pod względem wykonania wypada zadziwiająco blado.

  • 5

    Pod względem treści i aktorstwa cały czas się broni, ale strona techniczna okropnie się zestarzała. Okropny montaż, niepotrzebne zbliżenia, przez które nic nie widać i do tego jeszcze ta tandetna muzyka.

  • 7

    Już od początku, mimo zaciekawienia fabułą, miałem z tym filmem problem. Wiele wad, w tym jednowymiarowe postacie, przeskakiwanie z miejsca do miejsca nie wiadomo po co i ogólnie pojęty chaos. Ale od momentu, kiedy pewne elementy układanki zaczęły wskakiwać w odpowiednie miejsce, przeszedłem z konsternacji w zachwyt - te sceny akcji, te twisty, no i urywająca głowę koncepcja. Dlatego aż żal, że Nolana bardziej interesowała fizyka od postaci, bo mógł być to film wybitny.

  • 6

    Jest to adaptacja sztuki, stąd przyjęta przez twórców taka, a nie inna forma - kameralna, rozgrywająca się właściwie w jednym pomieszczeniu - pełna treści, która jest jednak na tyle oczywista, że w zasadzie przeszedłbym obok tego filmu zupełnie obojętnie, gdyby nie koncert aktorski. I nie mam tu na myśli jedynie Violi Davis, ale, przede wszystkim, Chadwick Boseman - daje tu popis, jakiego się nie spodziewałem.

  • 3

    Twórcy mieli dobre intencje, ale na intencjach się kończy. Dawno nie oglądałem filmu z tak niedorzeczną fabułą, która w każdej linijce dialogu, w każdym wersie piosenki uderza łopatą tak mocno, jak może, które wychodzą z ust stereotypowych, do bólu przegiętych postaci. W dodatku jest to posypane taką ilością lukru, że filmy na Disney Channel są subtelniejsze. Na plus może jeszcze niezła strona muzyczna i choreografia. Kidman i Streep mają niezły ubaw.

  • 6

    Nie jest to bardzo dobry film, nie jest to też film tak zły jak krzyczą recenzenci. Przy ekranie trzymała mnie przede wszystkim ciekawa i dająca do myślenia historia, no i fantastyczna gra aktorska (wiem, wiem, były szarże, ale co z tego, skoro niemal każda kreacja wywarła na mnie wrażenie). Jednak zacząłem odczuwać irytację przez bohaterów, kiedy musiałem po raz któryś oglądać ich wrzaski i kłótnie zamiast konstruktywnych rozmów. No i po montażu widać, że sporo materiału wyleciało.

  • 6

    Jako wehikuł czasu jest to absolutna perła - zostałem przeniesiony do lat 40., gdzie dźwięk nie był doskonały, ale można było poczuć te zadymione kadry od papierosów i wieszać oko na pięknych strojach diw tamtych czasów. Ale wszystko to zostało pozbawione duszy i chęci zainteresowania historią, która co chwilę skacze z retrospekcji do retrospekcji bez żadnego uzasadnienia. No i 60-letni Oldman grający jak zrzędliwy 80-latek 40-letnią postać (!). Film dla krytyka, nie dla widza.

  • 7

    Choć pewnych wątków nie udało mi się w pełni zrozumieć, na pewno pasują do tej całej opowieści, która pod płaszczykiem prostego, małego kina intryguje i wymaga przemyśleń. Hipnotyzuje dźwiękami, obrazami i muzyką, i jednocześnie da się odczuć coś w tym niepokojącego oraz nieoczywistego. Taka mroczniejsza wersja Barry'ego Jenkinsa.

  • 6.5

    Przejście z niezależnego, festiwalowego irańskiego dramatu do klasycznego horroru jest w kinie na pewno czymś świeżym, ale ta zmiana klimatu i gatunku jednocześnie spowodowała, że przekaz płynący z filmu gdzieś się rozmył i do samego końca nie mogłem zrozumieć, co reżyser chciał powiedzieć. Ale jak straszy, to z pomysłem i przytupem. Na plus aktorstwo i otwartość na interpretacje.

  • 9

    Zaczyna się dość schematycznie, ale to co później zobaczyłem to chyba największe zaskoczenie tego roku. No bo kto by się spodziewał, że partie szachowe można oglądać z tak zapartym tchem? Poprowadzony z pomysłem i wyczuciem (te niektóre sekwencje montażowe to majstersztyk), a scenografia i kostiumy doskonale oddają ducha lat 60. Ale serial nie byłby tym, czym jest, gdyby nie postać Beth Harmon i Anya Taylor-Joy - tak hipnotyzującej roli nie było od dawna. Kibicujemy jej od początku do końca.

  • 8

    To typowo amerykańskie kino, w którym można było się pokusić o nieco więcej subtelności, ale zostałem wciągnięty po uszy w tę historię, która może na papierze nie była szczególnie interesująca, lecz spod ręki Aarona Sorkina wyszła perełka. Ciekawie zarysowane postacie, mięsiste dialogi i bardzo dobra reżyseria, szczególnie w tych kilku kluczowych momentach, gdzie aż można było poczuć dreszczyk od zbudowanego napięcia.

  • 8

    Ten film to podsumowanie dotychczasowej obecności ludzi na Ziemi, a przede wszystkim XXI wieku, ale z zaskakująco optymistyczną puentą. Mogę tylko przytaknąć słowom Davida - wyginięciu człowieka zagraża sam człowiek. Każdy powinien obejrzeć.

  • 7.5

    Ten szalony, szkolny klimat lat 70. aż wylewa się z ekranu i to on jest głównym bohaterem. Postaci zaś są ciekawie nakreśleni i z przyjemnością ogląda się przewijające znane i jeszcze młode twarze (choć Mila Jovovich jest zupełnie niewykorzystana). Co prawda zdarza się parę dłużyzn, ale masę energii przy oglądaniu dodaje cały czas towarzyszący fantastycznie dobrany soundtrack.

  • 8

    Od początku do końca da się odczuć, że to film Kubricka - nietypowo prowadzona narracja jak i dopieszczone do ostatniego szczegółu kadry i scenografia. Sama historia co prawda niczego nowego nie wnosi, ale film jest na tyle immersyjny, że to co dzieje się na ekranie da się samemu w pewien sposób doświadczyć. Scena w łazience jeszcze długo będzie mi się śnić po nocach.

  • 6.5

    Małe, niezależne kino z uniwersalną historią, wypełnione galerią niejednoznacznych postaci i oblane surową formą, do tego ze świetną rolą młodziutkiej J. Lawrence. Mam jednak problem z rozwinięciem samej historii, która zaczęła się wić bez wyraźnego celu, a rozwiązanie głównego wątku pojawiło się "ot tak".

  • 6

    Film zostawił mnie z ambiwalentnymi odczuciami. Jest festiwalem kiczu, ma kilka naprawdę cringowych scen i dziurawy scenariusz, ale co z tego, skoro po prostu bawiłem się na nim świetnie. Od kipiących erotyzmem scen tanecznych i poczynań głównej bohaterki (moim zdaniem niezasłużenie nagrodzona maliną E. Berkley) nie można oderwać oczu. Rozrywka i guilty pleasure w najczystszej postaci.

Wyświetlasz wyniki bez 3 duplikatów. Wyświetl wszystkie wyniki