Dziadek do orzechów i cztery królestwa

2018 Film
  • Obsada: Keira Knightley, Mackenzie Foy, Helen Mirren, Morgan Freeman, Eugenio Derbez
  • Reżyser: Lasse Hallström, Joe Johnston
  • Ostatnio dodana recenzja (krytykkryt.): 14 listopada 2018 (wczoraj)
  • Ostatnio dodana recenzja (użytkownikużyt.): 9 listopada 2018 (6 dni temu)
  • Premiera (kino): 2 listopada 2018 (13 dni temu)
  • Premiera (świat): 26 października 2018 (20 dni temu)
4.5 10.0 0.0 17
Negatywnie oceniony przez krytyków
  • 19%
    pozytywnych
    recenzji
  • 17
    recenzji
    16 z oceną
  • 3
    pozytywne
    recenzje
  • 13
    negatywnych
    recenzji
  • 1
    recenzja
    bez oceny
  • 7.5
    Historia oparta na popularnej baśni, jej zmieniona fabuła zachwyca tajemniczością. Utrzymana jest w smutnym klimacie, pomimo to wciąga i porusza swoim przekazem. Osobiście zostałam nią zauroczona.
  • 6.7
    Świetnie obsadzony i zaskakująco nowoczesny.
  • 6.0
    To jednak dalej przede wszystkim film dla dzieci i powinien im sprawić kupę frajdy. To nie remake disneyowskiego klasyka, żeby starsi widzowie mogli odczuć nostalgię. Ogląda się to jednak przyjemnie, mimo że chwilami film jest ewidentnie mało natchniony.
  • 5.0
    Jeśli zależy nam na chwytającej za serce, głębokiej opowieści o sile miłości i przyjaźni, lepiej zostańmy w domu. Ale jeśli chcemy po prostu zachłysnąć się disneyowskim rozmachem i niemal poczuć chłód pierwszych płatków śniegu i zapach ciepłego piernika, nie będziemy rozczarowani. "Dziadek do orzechów" to bowiem jedna z najpiękniejszych okołobożonarodzeniowych historii, niezależnie od tego, kto ją opowiada.
  • 5.0
    Jest kinem cukierkowym i umyślnie przesłodzonym, wyrazistym i krzykliwym.
  • 5.0
    Szkoda tylko, że w tym pędzie zapomniano, że dzieci lubią oglądać magiczne opowieści, a nie jedynie piękne dekoracje i kostiumy. Odnoszę wrażenie, że ten tytuł to taka zapchajdziura mająca zapełnić terminarz w oczekiwaniu na Mary Poppins powraca.
  • 4.0
    Świąteczne czekoladki dzielą się na te z nadzieniem oraz posiadające wyłącznie słodki szkielet przytłaczającej pustki. Dziadek do orzechów i cztery królestwa definitywnie zalicza się do drugiej kategorii słodyczy. Wizualne frykasy działają na receptory wzrokowe widzów, niestety: każdy kolejny element filmu nie rozpieszcza już odbiorcy.
  • 4.0
    Niestety "Dziadek do orzechów i cztery królestwa" kontynuuje serię porażek zarówno finansowych jak i artystycznych. Po seansie nie trudno zrozumieć dlaczego studio postanowiło jak najszybciej wypuścić film, jeszcze przed sezonem świątecznym, do którego klimat baśni pasuje przecież idealnie.
  • 4.0
    Kumulacja nakładów i talentów zaowocowała jednak widowiskiem przypominającym choinkową bombkę: zrobionym z rozmachem, oferującym publice trzydaniową ucztę dla oczu, a przy tym rozczarowująco pustym.
  • 4.0
    Przypomina nachalnie zdobione opakowanie, które wewnątrz nie zawiera nawet połowy zawartości, jaką promowała otoczka. To na szybko robiona wydmuszka, pod względem treści przegrywająca nawet jako produkcja wyłącznie dla dzieci.
  • 4.0
    Widoczne znudzenie i wiercenie się jakie zaobserwowałem u obecnych na sali nieletnich nie wróży dobrego przyjęcia w głównym targecie tego obrazu. Dla dorosłych to też średnia opcja, ciężko się doszukać jakichś ukrytych punktów zaczepienia, dzięki którym Dziadek do orzechów i cztery królestwa miałyby podbić serca starszej widowni. Efektowny, ale pusty przelot.
  • 4.0
    W "Dziadku do orzechów i czterech królestwach" istnieje zbyt rażący rozdźwięk między kolorową i urzekającą, choć pozbawioną disnejowskiej magii, otoczką, a słabą historią pełną fabularnych luk i ciągnącej się w nieskończoność ekspozycji, przez co seans nie usatysfakcjonuje ani dzieci, które wielokrotnie mogą się nudzić, ani też dorosłych, którzy bez trudu zaczną dostrzegać niedoskonałości filmu.
  • 3.3
    Z dobrych składników wyszedł jednak lukrowany zakalec. Jeśli nie chcecie dostać niestrawności, lepiej po niego nie sięgajcie.
  • 3.3
    Idealnym podsumowaniem "Dziadka do orzechów" jest chyba to, że najlepszym elementem filmu jest muzyka. Tu jednak James Newton Howard miał ułatwione zadania, bo jego utwory uzupełniały jedynie ponadczasowe kompozycje Czajkowskiego. Najciekawszą sceną jest zaś sekwencja baletowa. Znów - hołdująca choreografii Lwa Iwanowa, uświadamiająca zarazem, jak niewiele wartościowej treści do znanego utworu dodaje film Lasse Hallstroema i Joe Johnsona.
  • 3.0
    Nie oczekuj po tym filmie dobrego kina. Jedna z gorszych współczesnych baśni dla dzieci, jakie przyszło mi oglądać.
  • 3.0
    Powierzchowna i daleka od pierwowzoru ekranizacja powieści E.T.A. Hoffmanna jest dziełem nieudanym, pełnym mielizn fabularnych, jedynie kuszącym widza atrakcyjną oprawą wizualną. Wyprawa do kina niewskazana.
  • ?
    Jest po prostu zły.