Teraz możesz założyć konto i korzystać z nowych funkcji serwisu.
Obserwuj

Tomasz Bielenia

  • Średnia ocena: 6.1
  • Pozytywnych recenzji: 83%
  • Liczba recenzji: 6 w tym 6 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 5
  • Liczba recenzji negatywnych: 1
  • Średnio ocenia: 0.3 niżej niż inni krytycy
  • Poziom ocen: 17% wyżej, 33% niżej, 50% tak samo jak inni krytycy
  • Najwyższa ocena: 7.0 dla Gimme Danger
  • Najniższa ocena: 4.0 dla Ach śpij kochanie
  • Najbardziej odrębna ocena: 4.0 dla Ach śpij kochanie

Recenzje

  • 5.0
    4.0

    Ach śpij kochanie 2017

    Solidna charakteryzacyjno-scenograficzna robota, której towarzyszą stylowe, mroczne zdjęcia Adama Sikory, to jednak za mało, by widz miał uwierzyć w ten nieporadny spektakl Teatru Telewizji.
  • 5.1
    6.0

    Fale 2016

    Charakteryzuje się prostotą, której towarzyszy realizacyjna przezroczystość - marzenie każdego dokumentalisty. Fabuła rządzi się jednak własnymi prawami.
  • 7.3
    7.0

    Gimme Danger 2016

    Będzie niewątpliwą gratką nie tylko dla fanów Iggy'ego Popa, ale też ciekawą propozycją dla kogoś, komu nazwa The Stooges kojarzy się raczej z tercetem komików niż z jednym z najważniejszych i najbardziej bezkompromisowych zespołów w historii rocka.
  • 6.4
    6.0

    Powidoki 2016

    Jeśli ktoś nie zna twórczości Strzemińskiego, dowie się z filmu Wajdy o wszystkich najważniejszych teoriach głoszonych przez malarza.
  • 8.0
    7.0

    Wołyń 2016

    Tkwi w "Wołyniu" jakaś zadra, która uniemożliwia emocjonalne zaangażowanie się w opowiadaną historię. Czy to kumulacja przemocy, czy też dość perwersyjne rozciągnięcie ich na czas trwania niemal całego seansu - zamiast spodziewanego wstrząsu przychodzi moment względnej obojętności, zaskakującego dystansu.
  • 6.3
    6.5

    Baby Bump 2015

    Napędzany eliptycznym montażem teledyskowo-reklamowy mariaż, pomimo niewątpliwej realizacyjnej inwencji, dość szybo zaczyna nużyć, nadmiar bodźców znieczula początkowy zachwyt, kolejne sceny przypominają ciąg mniej lub bardziej udanych skeczów, a finałowa przemiana Mickeya House'a sprawia wrażenie banalnej i mało odkrywczej puenty.