Ana, mon amour (2017)

6.4 10.0 0.0
  • Polecany przez krytyków
  • Pozytywnych recenzji: 71%
  • Liczba recenzji: 9 w tym 7 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 5
  • Liczba recenzji negatywnych: 2

Szczegóły

Ana cierpiąca na ataki paniki zakochuje się z wzajemnością w Tomie. Związek pozwala kobiecie przezwyciężać trudności.
  • Reżyser: Calin Peter Netzer
  • Scenariusz: Calin Peter Netzer, Cezar Paul Badescu, Iulia Lumânare
  • Premiera w Polsce: 20 października 2017 (wczoraj)
  • Premiera na świecie: 17 lutego 2017 (246 dni temu)

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
  • 8
    2
  • 7
  • 6
    3
  • 5
    2
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1

Recenzje

  • 8.3
    Zaskakuje nie mniej niż "Pozycja dziecka" - wcześniejszy psychodramat rumuńskiego reżysera - choć jest filmem trudniejszym i bardziej wymagającym.
  • 8.0
    Prowokujący ambiwalentne uczucia, ale produkujący ich wiele. To kino idealnie wyśrodkowujące powagę, biorące się za temat pozornie banalny, a opowiadający z wielkim humanizmem.
  • 6.0
    Dobry montaż, zdjęcia i aktorstwo to wciąż trochę za mało, gdy zawodzi technika opowiadania historii, a film się dłuży, nie dając widzom tego, co obiecał. Zmarnowany potencjał.
  • 6.0
    Trudny w odbiorze, ale będący istotną lekcją.
  • 6.0
    Jest realistyczna na poziomie obrazu, ale już nie w skomplikowanej, rozłożonej na blisko 10 lat narracji. Jeżeli oczekujecie linearnie rozwijającej się historii, to przynoszę złą nowinę - nic z tego.
  • 5.5
    Problemem Ana, Mon Amour jest niepotrzebnie skomplikowana forma, przeszkadzająca w zrozumieniu postaci. Wrażenie przypomina patrzenie na coś przed lornetkę, którą co chwilę ktoś wytrąca nam z ręki.
  • 5.0
    Trzeba docenić reżysera, że świetnie skomponował swój film z eklektycznych fragmentów - potrafił tak poprowadzić akcję, by wydarzenia z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości składały się na większą, spójną całość.
  • ?
    Należy do tego typu kina, które dotyka, kąsa, szarpie - a w efekcie boli. To trzeci już, tylko w tym roku, rumuński film w polskich kinach, który warto poznać.
  • ?
    Netzer skrupulatnie analizuje swój przypadek, ale w jego analizie panuje też spory chaos. Skacząc po różnych perspektywach czasowych, odczuwa się, iż ten zabieg faktycznie maskuje sporo scenariuszowych mielizn, nie będąc w rzeczywistości niczym więcej ponad typowy obraz o destrukcyjnym związku.