Obcy: Przymierze (2017)

5.4 10.0 0.0
  • Niepolecany przez krytyków
  • Pozytywnych recenzji: 44%
  • Liczba recenzji: 62 w tym 52 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 23
  • Liczba recenzji negatywnych: 29

Szczegóły

Załoga statku osadniczego "Przymierze" trafia na obcą planetę. Niebawem zdadzą sobie sprawę, że to pozornie rajskie miejsce w rzeczywistości jest śmiertelnie niebezpieczne.
  • Reżyser: Ridley Scott
  • Scenariusz: John Logan, Dante Harper
  • Premiera w Polsce: 12 maja 2017 (100 dni temu)
  • Premiera na świecie: 4 maja 2017 (108 dni temu)

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
  • 8
    2
  • 7
    12
  • 6
    9
  • 5
    18
  • 4
    4
  • 3
    5
  • 2
    1
  • 1
    1

Recenzje

  • 8.0
    Nie dorównuje jeszcze poziomem Obcy - 8 pasażer Nostromo, aczkolwiek to film bardzo dobry, który większość fanów kina science fiction będzie oglądała z wypiekami na twarzy. Mamy tu bowiem podobny klimat z elementem dreszczyku, silnie zarysowane zapadające w pamięci główne postaci i fabułę stawiającą przed nami kolejne frapujące pytania i refleksje.
  • 8.0
    Udało się. To Obcy, na jakiego czekaliśmy - wyważony, przemyślany, intrygujący.
  • 7.3
    Solidna, krwawa, intrygująca kosmiczna przygoda z pomysłem.
  • 7.1
    Produkcji daleko do jakości "Ósmego pasażera Nostromo", ale fakt, że jest to zdecydowanie lepszy film niż "Obcy 3" i "Obcy: Przebudzenie" powinien być już wystarczającym pocieszeniem. Nie zmienia to jednak faktu, że po odbytym seansie czuć niedosyt.
  • 7.0
    Przenoszenie akcji pomiędzy planetą a statkiem kosmicznym zdało swój egzamin, tworząc swoistą hybrydę "Decydującego starcia" i "Ósmego pasażera Nostromo". Niech w tym miejscu ironicznie wybrzmi konstatacja, że sam reżyser stworzył mutację kilku znanych tworów. Zaplanowaną, skuteczną, dopasowaną do środowiska, jakim są oczekiwania współczesnego odbiorcy.
  • 7.0
    Solidny dodatek do uniwersum znanego i lubianego ksenomorfa, przepiękny wizualnie, ale niepozbawiony wad, ze wskazaniem na przekombinowanie i tak już zawiłej fabuły.
  • 7.0
    Ogląda się naprawdę dobrze, a mroczny, niepokojący klimat i pełna niespodziewanych zwrotów akcji fabuła sprawiają, że nawet ciągłe przemarsze z sali kinowej do toalety osób, których pęcherze nie wytrzymują nadmiaru czarnego odrdzewiacza nie są w stanie popsuć przyjemności z patrzenia w duży ekran.
  • 7.0
    Ci, którzy nie będą oczekiwali zbyt wiele wyjdą z kina zadowoleni, bo to ciągle dobra rozrywka. Może trochę za bardzo przewidywalna, ale za to pozbawiona większych fabularnych wpadek i nadęcia "Prometeusza".
  • 7.0
    Okazuje się bowiem umiejętnie zrealizowaną, chłodno wykalkulowaną i obliczoną na sukces hybrydą "Prometeusza" z elementami i chwytami fabularnymi, które znamy ze starego, poczciwego "Obcego"...
  • 7.0
    Jeśli komuś nie przeszkadza, że film Scotta to odgrzewany kotlet, to dostanie porządny i świetnie zrealizowany film, który już widział.
  • 7.0
    Kino gatunkowe, ze świetnym temperamentem, z tradycją, bez skrupułów i nielogicznego miotania na prawo i na lewo możliwościami współczesnej techniki, gdzie sam Ridley Scott udowadnia, że wyobraźnia nie musiała zginąć w momencie pojawienia się efektów specjalnych.
  • 7.0
    Okazuje się dziwnym i trochę niezgrabnym tworem: ambitny koncept zostaje w nim na siłę wtłoczony w prymitywny schemat slashera. Mimo to budzi szacunek. Nadaje bowiem nowy wymiar czemuś, co zwykliśmy określać mianem "kosmicznej grozy".
  • 7.0
    Mroczna mieszanka, która przynosi spełnienie w ostatnich sekwencjach. Scott pokazuje, że potrafi wykorzystywać dobrze znane elementy, by opowiedzieć intrygujący horror/thriller, który od czasu do czasu zapiera dech w piersiach.
  • 7.0
    Jest filmem godnym tytułowej serii. Na dodatek druga połowa seansu z nawiązką rekompensuje błędy pierwszej godziny.
  • 6.7
    Scott pokazując skąd wziął się Obcy, zdziera z filmu najważniejszą tajemnicę. Wprowadza opowieść na inne tory, które nie do końca mnie porywają.
  • 6.7
    Jako horror sci-fi nowy Obcy spełnia swoją rolę i pomimo strasznego zgrzytu w ostatnich 30 minutach, człowiek (widz) okazuje się być uzależnionym od tej historii. Ja jestem i wybaczam wiele.
  • 6.5
    Próbował połączyć ze sobą subtelność oraz filozoficzność "Prometeusza" z nostalgicznym powiewem starej sagi, z którego pożyczył różne pomysły na budowanie napięcia oraz podniesienie poziomu adrenaliny. Efekt nie jest idealny, bo taka hybryda nie przypadnie wszystkim do gustu, choć ma swój czar.
  • 6.0
    Nie jest to produkcja równa, a lepsze momenty przedzielone są kiepskimi, ale da się to obejrzeć bez większego bólu.
  • 6.0
    Typowy blockbuster i tę funkcję spełnia, ale chyba miał być czymś więcej i na tym polu niestety poległ.
  • 6.0
    Choć znacznie lepszy od Prometeusza, pozostaje niestety tylko porządnym filmem rozrywkowym, nie dorastając do legendy całej serii.
  • 6.0
    Jest o jeden poziom gorszy od "Prometeusza", który miał chociaż świetnie wyważoną akcję i był fabularnie intrygujący.
  • 6.0
    Zawieszony jest między filozoficznym zacięciem a trzymającym w napięciu kinem akcji. Choć momentami nieco naiwnym i przesadzonym.
  • 6.0
    Jeśli byłby to film o ludziach walczących z jakimś dziwnym obcym, to byłby dobry, ale mówimy tu o kultowym Alienie. Ja naprawdę nie czułem potrzeby poznania historii tego, skąd się wziął. A teraz, gdy wiem, najchętniej bym o tym zapomniał.
  • 5.5
    Niestety partykularne elementy zostały zszyte bardzo grubymi nićmi, a obraz jako całość przypadnie do gustu tylko najbardziej zatwardziałym fanom.
  • 5.5
    Gdyby to był pierwszy kinowy występ Ksenomorfa lub zupełnie oddzielna opowieść, to film byłby do zjedzenia w całości, bez żołądkowej rewolucji. Jednak jako kolejny epizod kultowej serii wypada blado. Nie emocjonuje jak poprzedniki.
  • 5.0
    Naprawdę chciałem polubić ten film. Jest gatunkowo dobrze zrealizowanym sci-fi, z klimatyczną, smętną kolorystyką i obcy wyglądają po prostu rewelacyjnie. Co z tego, skoro ten film pogrzebał największą zaletę całej serii - tajemniczość xenomorphów.
  • 5.0
    Broni się jedynie efektami specjalnymi, ciekawym wątkiem eksploracji oraz kilkoma niezłymi scenami akcji. Pokazują one olbrzymi potencjał serii, jednak kompletnie niewykorzystany.
  • 5.0
    Smutno patrzeć na to jak Scott, sam na własne życzenie niszczy legendę, której był współautorem. Smutno patrzeć na to jak z premedytacją wykorzystuje postać Obcego do odcinania kuponów od kultowej serii.
  • 5.0
    Nie ma napięcia, emocji, dreszczu, niepokoju i uczucia oddechu Obcego na plecach.
  • 5.0
    Chęć zbliżenia nowego odcinka do klasyki przyniosła kuriozalny odcinek, który jest dla mnie najgorszym z wszystkich dotychczasowych sześciu filmów z serii "Obcy".
  • 5.0
    Nie wnosi nic nowego, nie wyznacza nawet lepszego kierunku dla tej serii.
  • 5.0
    Nowy "Obcy" bez dwóch wypada lepiej niż "Prometeusz. Choć ogląda się go z nostalgią, to jednak zawodzi.
  • 5.0
    Nad całością, tak pięknie wykonaną, wznosi się smród przewidywalności, krwawej estetyki rodem z kina klasy B i zupełnie zapaskudzonej fabuły, która nijak się ma do poprzedniej części.
  • 5.0
    Chaotyczny i niepotrzebny film, który samym sobą nie wprowadza nic nowego, a tylko subtelnie próbuje zacząć temat, który zostanie pewnie pociągnięty w scenariuszach kolejnych produkcji. Brakuje pomysłu, konsekwencji w dążeniu do ogłaszanego w wywiadach celu oraz odrobiny ryzyka.
  • 5.0
    Stanowi efektowną wizualnie ciekawostkę dla zapaleńców ekranowego Obcego, niezłe kino grozy trzymające napięcie dla niezaznajomionego z tematem widza, ale niczego nowego nie zaoferuje temu, kto wymaga świeżości podszytej porządnym scenariuszem rewolucjonizującym dotychczasową formułę.
  • 5.0
    Ładny, ale niezbyt groźny b-klasowy horror zrobiony za grube pieniądze, który mógł już lepiej całą energię włożyć w renarrację Wyspy Doktora Moreau, zamiast rozmieniać się na drobne.
  • 5.0
    Z jednej strony film Scotta jest klimatyczny, przerażający i krwawy, ale jednocześnie na tyle niepokojący, że może przypaść do gustu nie tylko wielbicielom serii czy fanom horroru, ale również amatorom kina psychologicznego, z drugiej strony jako prequel Obcego z 1979 roku nie wnosi nic nowego do dyskusji o filmie, jak i tytułowym monstrum.
  • 5.0
    Teatr jednego aktora, gdyż poza Michaelem Fassbenderem i stroną wizualną, film nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Widać, że to wyłącznie łącznik z kolejnymi częściami "Obcego", które w przyszłości zamierza zrealizować Scott.
  • 5.0
    Zaskakuje na podobnej zasadzie, jak niegdyś zrobił to Obcy kontra Predator 2 - swoją bylejakością. Oczywiście tutaj otoczka wizualna wypada lepiej i całość ma dynamiczniejsze tempo, ale tak wielką serię przekształcono na odtwórczy thriller, przy którym zjechane Life błyszczy kompetentnością.
  • 5.0
    Widowiskowo zrealizowana, ale przewidywalna, przegadana i chwilami mocno nużąca opowieść.
  • 5.0
    W równym stopniu nostalgiczna podróż, co część wieloletniego ekonomicznego planu - to dzieło będące owocem resentymentu reżysera, nieudana próba przepisania sagi językiem popfilozofii, a jednocześnie utrzymania jej w gatunkowych ryzach.
  • 4.5
    Zawiódł pod wieloma względami, mimo to końcówka filmu wzmaga apetyt na więcej.
  • 4.0
    Od trzydziestu lat nie powstała żadna całkowicie udana i satysfakcjonująca odsłona, a fani postawili swoje poprzeczki tak nisko, że to dziś komiczne. Wszystko jest o tyle irytujące, bo dziełom Ridleya Scotta, doskonałym od strony filmowej, tak niewiele brakuje. Tylko dobrego scenariusza.
  • 4.0
    Gigantyczne rozczarowanie. Film bez pomysłu, magnetyzmu, a nawet widowiskowości, która w Hollywood często zasłania bzdury w scenariuszu.
  • 4.0
    Nie rozczarowuje w jednym wypadku - kiedy nie nastawiamy się na nic.
  • 3.3
    Ridley powinien sobie dać spokój, zostawić tematykę Obcego w spokoju, a nie ciągle wskrzeszać tę samą historię, eksperymentować na niej i wyładowywać swoje niespełnione marzenia.
  • 3.3
    Przeraża jedynie lenistwem reżysera i scenarzystów, którzy nawet nie starali się pokazać niczego nowego, bawiąc się w filmowy recykling na absolutnie każdym polu.
  • 3.0
    Stara się być zarówno sequelem Prometeusza, jak i prequelem Ośmego pasażera Nostromo, ale w konkluzji okazuje się być produkcją źle skrojoną, pozbawioną własnej tożsamości.
  • 3.0
    Ridley Scott tworzył lepsze i gorsze filmy, ale nie sądziłem, że w serii Obcy nakręci coś, co będzie można zaliczyć do rozczarowania roku.
  • 3.0
    Pozbawiony jest atmosfery znanej z pierwszych dwóch części, podąża utartą ścieżką przez "Prometeusza", ale zupełnie nie wykorzystując bogactwa uniwersum.
  • 2.0
    Zdecydowanie lepiej by było dla samego Aliena z 1979 roku, aby Przymierze nigdy nie powstało. Tajemnica stojąca za postacią Obcego aż prosiła się o to, aby jej nie ujawniać. Nie w takim stylu, nie w takim filmie, nie przy tak idiotycznym scenariuszu.
  • 1.0
    Zły pod każdym względem, od pierwszej do ostatniej sceny.
  • ?
    Nie jest to film, który wnosi cokolwiek nowego, ale w związku z tym, że jest dynamiczny, świetny wizualnie i rewelacyjnie nakręcony nie nudziłam się ani przez minutę, i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że mnie nie rozczarował.
  • ?
    Ja jestem zadowolony. Ba, chcę wiedzieć, gdzie ta historia wywędruje następnym razem.
  • ?
    Na status kultowego chyba nie ma szans i raczej nie będę do niego wracał równie chętnie jak do pierwszych trzech, ale tym razem z kina wyszedłem znacznie bardziej zadowolony niż po "Prometeuszu".
  • ?
    Otrzymaliśmy kino bez wątpienia widowiskowe. Warstwa wizualna jest perfekcyjna. Początek tego dość długiego filmu doskonale wprowadza w nastrój. Całość jest raczej spójna logicznie i konsekwentna, choć, jak pisałem, przewidywalna i strywializowana.
  • ?
    Zbyt dużo czasu ekranowego zmarnowano na udawanie, że twórców obchodzi los zbłąkanych wędrowców i że wciąż bawi ich zabawa w kotka i myszkę, jaką urządza sobie z nimi zmiennokształtny kosmita.
  • ?
    Bezczelny skok na kasę, w którym pseudointelektualny bełkot ma przysłonić scenariuszowe bzdury.
  • ?
    Scott stworzył prawdziwe monstrum, które opróżnia portfele i bezlitośnie łamie fanowskie serca.
  • ?
    Dostaliśmy bezsensownie krwawą papkę, która jest po prostu szkodliwa, mieszając z błotem mitologię pierwszych odsłon serii "Obcego".
  • ?
    Nie takiego Obcego oczekiwałem, czyli piękne rozczarowanie krokiem w całkiem nowym, filozoficznym kierunku.
  • ?
    Jeżeli ktoś pod wpływem brzmienia tytułu pomyślał, że Ridley Scott poszedł po rozum do głowy, porzucając nieudany projekt "Prometeusz", to niestety bardzo szybko podczas seansu mógł się przekonać, jak bardzo się myli. Nazwanie tego filmu "Obcym" jest bardzo daleko idącym nadużyciem i trudno ten gest nazwać czymkolwiek innym niż zagrywką czysto marketingową, mającą na celu przyciągnięcie do kin fanów serii - szczególnie tych, którzy sparzyli się prequelem.