Król Artur: Legenda miecza (2017)

6.0 10.0 0.0
  • Polecany przez krytyków
  • Pozytywnych recenzji: 64%
  • Liczba recenzji: 40 w tym 33 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 21
  • Liczba recenzji negatywnych: 12

Szczegóły

Młody Artur zdobywa miecz Excalibur i wiedzę na temat swojego królewskiego pochodzenia. Przyłącza się do rebelii, aby pokonać tyrana, który zamordował jego rodziców.
  • Reżyser: Guy Ritchie
  • Scenariusz: Joby Harold, Guy Ritchie, Lionel Wigram
  • Premiera w Polsce: 16 czerwca 2017 (11 dni temu)
  • Premiera na świecie: 7 maja 2017 (51 dni temu)

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
  • 8
    2
  • 7
    11
  • 6
    8
  • 5
    7
  • 4
    3
  • 3
    2
  • 2
  • 1

Recenzje

  • 8.0
    Ekscytujący, świetnie napisany. To skuteczna hybryda tradycji, legendy z nowoczesnością.
  • 8.0
    Guy Ritchie skutecznie tchnął energię i ekscytację w skostniały gatunek fantasy - szkoda, że najpewniej nie zobaczymy ciągu dalszego jego wersji tej historii.
  • 7.0
    Zamiast z satysfakcją skrytykować najnowsze dzieło Ritchiego, muszę pochylić głowę i przyznać, że reżyser po raz kolejny stworzył niezły film, na którym widzowie będą się dobrze bawić.
  • 7.0
    Nacechowany jest licznymi elementami charakterystycznymi dla twórczości Guya Ritchiego. Wartka akcja, specyficzni bohaterowie i niebanalne poczucie humoru sprawią, że wszyscy jego fani odnajdą się w Camelocie bez problemu.
  • 7.0
    Jeśli jesteście gotowi przyjąć tę fantastyczną konwencję niemal zupełnie oderwaną od materiału źródłowego ze wszystkimi plusami i minusami inwentarza, to będziecie się bawić w kinie całkiem nieźle.
  • 7.0
    Generalnie jednak filmu Ritchiego nie można traktować jako ambitnej produkcji o legendarnym przywódcy i założycielu okrągłego stołu. Jest to film zrealizowany dla czystej rozrywki i jako taki sprawdza się idealnie.
  • 7.0
    Nawet jeśli pod płaszczem średniowiecznego mitu Ritchie rozgrywa momentami zbyt mocno znaną ze swojej twórczości lekko zabawną opowieść wprost z bandyckich środowisk, to dla każdego umęczonego blockbusterową sztampą będzie to świeży i ożywczy powiew.
  • 7.0
    Brakujące elementy da się jednak załatać niezłym aktorstwem, sprawną realizacją, wciągającą historią i fenomenalną, bodaj najlepszą spośród tegorocznych produkcji, ścieżką dźwiękową.
  • 7.0
    Jest pozytywnym zaskoczeniem. Ciekawie odświeża legendę i dostarcza znakomitej rozrywki.
  • 7.0
    Nie zachwyca, jednak nie można powiedzieć, że to strata czasu. Akcja pędzi jak szalona, ale mimo wszystko i tak ma się wrażenie, że Guy Ritchie nad nią panuje w odpowiednich momentach wprowadzając spokojniejsze motywy.
  • 7.0
    Nie podsiądzie raczej Pythonowskiego "Świętego Graala" na tronie najlepszego filmu inspirowanego legendami arturiańskimi. To jednak wciąż efektowny wakacyjny blockbuster z wyraźnym autorskim stemplem. Dla fanów reżysera pozycja obowiązkowa.
  • 7.0
    Spełnia obiecaną przez zwiastuny rolę - energetyzuje, korzysta ze stylistyki gier komputerowych, wypełnia czas akcją i w tym wszystkim przemyca sporo informacji o współczesnych Brytyjczykach.
  • 7.0
    Ja nowego króla Artura kupuje w całości. Choć wiem, że zaraz po powrocie z kina znajdą się tacy, którzy za wszelką cenę będą starali się odnaleźć starą książkę z pięknymi ilustracjami. Artur wyglądał w nich tak niewinnie...
  • 6.7
    Idealnie wpisuje się w reżyserski dorobek artysty, łącząc charakterystyczne elementy jego stylu z wszelkimi oczekiwanymi dla tego typu produkcji cechami.
  • 6.7
    Guy Ritchie próbował unowocześnić zarówno znaną wszystkim legendę, jak i gatunek filmowego fantasy. W zasadzie mu się udało, choć nie ustrzegł się mniejszych i większych potknięć.
  • 6.7
    Choć seans nie jest spełnieniem marzeń, to jednak z przyjemnością obejrzałbym dalszą część tej opowieści.
  • 6.7
    Pierwszym, co mi się spodobało i przypadło bardzo do gustu, to muzyka. Świetna! Rytmiczna, budująca napięcie towarzyszące widzowi prawie przez cały seans.
  • 6.7
    Po produkcjach Guya nie oczekuję głębi czy filozoficznych przesłanek, tylko kawałka pełnej humoru i efekciarskiej produkcji. I coś takiego otrzymałam.
  • 6.5
    Szybki, agresywny i efekciarski, a przez to na wskroś nowoczesny, do tego stopnia, że czasem odruchowo oczekuje się, że bohaterom zacznie przygrywać hip-hop lub punk rock.
  • 6.0
    Nie wszystko się udało. Szczególnie końcowy akt to jedna wielka popisówka w rytm kiepskiego CGI, gdzie już zaczynałem zerkać na zegarek, ale wszelkie pozbawione elementów fantasy części tej opowieści ogląda się już naprawdę dobrze.
  • 6.0
    Przyzwoite kino na dobrym poziomie, któremu z pewnością zaszkodziły przesadnie krytyczne recenzje. Pomimo kilku wad uważam, że pójście do kina nie było straconym czasem.
  • 5.0
    Atrakcyjnie zrealizowana, opatrzona świetnym soundtrackiem, ale przeciętna opowieść.
  • 5.0
    Niestety, z całego Sword&Sorcery, "sorcery" przebija się tu tak notorycznie, że aż niestrawnie, również przy scenach otwierających, które rzucają podłe światło na całą opowieść. Magia, czary, wielkie słonie, taka sytuacja. Na tej linii seans przebiegał dla mnie jak koszmar, bo naprawdę ciężko mi było związać magię z reżyserskim emploi, szczególnie z tak agresywnym CGI.
  • 5.0
    Wielbiciele legend arturiańskim wkurzą się na marginalizowanie kluczowych postaci, szukający epickiego rozmachu zawiodą, a fani "Przekrętu" poczują się ciut zawiedzeni poziomem żartów. W efekcie "Król Artur" jest taką nową wersją "Rocknrolli" - najsłabszego gangsterskiego filmu Ritchiego, ale nie tak złego, żeby nie dało się obejrzeć go w telewizji.
  • 5.0
    Kolejna już hollywoodzka produkcja, której twórcy zignorowali opowiedzenie interesującej historii i wykreowanie charyzmatycznych bohaterów, a skupili się na widowiskowości i efektach specjalnych.
  • 5.0
    Mogłoby być świetnie, a jest ot tak: zjadliwie, bez zgagi. To trochę mało.
  • 5.0
    Jest klimatyczną opowieścią w rękach mistrza gatunku kina akcji. Nie nudzi, intryguje i wciąga, choć finalnie nie przynosi spełniania, pozostawiając niesmak po przesadnym wykorzystaniu CGI.
  • 5.0
    Film jakich wiele, ale jeśli lubicie legendy arturiańskie i szukacie tytułu w rycerskich klimatach - może to być wasz wybór.
  • 4.0
    Zaproponowana przez Ritchiego wersja popularnej legendy z pewnością intryguje, ciekawi, a gdy lubimy takie nietypowe połączenia - również i bawi i dostarcza pożądanej rozrywki. Ja osobiście, choć samej próbie reżysera śmiało mogę przyklasnąć, nie mogę jednak odegnać od siebie myśli, że w tej naprawdę słusznej koncepcji, zabrakło nieco umiaru.
  • 4.0
    Pokaz umiejętności walki głównego bohatera plus nastrojowa muzyka to odrobinę za mało jak na widowisko aspirujące do miana wakacyjnego hitu.
  • 4.0
    W założeniu miał być początkiem nowej serii filmów, ale raczej nic z tego nie będzie. Produkcja Ritchiego miała być świeżym powiewem w micie o rycerzach z Camelotu, ale okazała się być zbyt przekombinowana.
  • 3.0
    Próbuje oczarować wszystkich efektowną akcją, która przypomina tę z serii gier "Wiedźmin". Nie udało się.
  • 3.0
    Jeżeli cokolwiek udało się w "Królu Arturze: Legendzie miecza" to doskonała ścieżka dźwiękowa, łącząca brzmienia celtyckie ze słowiańskimi, dająca bardzo udaną mieszankę, która niejednokrotnie potrafiła podnieść poziom niektórych scen. Ale nawet to nie ratuje klapy jaką jest najnowsza produkcja Guya Ritchiego.
  • ?
    Paradoksalnie jak w większości produkcji sprzed ostatniej dekady zabrakło więcej magii. W poprzednich filmach jej brak tak bardzo jednak nie przeszkadzał, ale u Ritchiego całość stoi w rozkroku, a od tego zawsze można sobie co nieco nadwyrężyć.
  • ?
    Choć sprawdza się jako energetyzujący zastrzyk adrenaliny, funu i bezpretensjonalnej zabawy, to koniecznie należy wytknąć mu kilka wad, sprawiających, że nie do końca można uznać ten obiecujący projekt za w pełni udany.
  • ?
    Mógłby służyć jako wizytówka brytyjskiej polityki historycznej. Tyle że to jedynie przydługa rozbiegówka do zasadniczej części legendy arturiańskiej.
  • ?
    Jestem pozytywnie zaskoczony, jak dobrze ten film się ogląda.
  • ?
    Trudno oprzeć się wrażeniu, że niewiele brakowało, a względnie słaby ostateczny rezultat wyszedłby jednak na plus.
  • ?
    Letni blockbuster miał szansę wylądować w tym samym koszyku, co Wonder Woman, lecz origin księżniczki Amazonek wypada przy nim o niebo, niebo lepiej. Nie oznacza to jednak, że Króla Artura: Legendę Miecza nie powinniście zobaczyć. Bez większych oczekiwań, dla czystej rozrywki, z przymrużeniem oka, zupełnie dla relaksu.
  • ?
    Nie pokochałem ani tego paskudnego średniowiecza, ani tej wersji opowieści o królu Arturze. To co prawda solidna rozrywka, ale pełna wad.