T2: Trainspotting (2017)

6.5 10.0 0.0
  • Polecany przez krytyków
  • Pozytywnych recenzji: 84%
  • Liczba recenzji: 46 w tym 31 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 26
  • Liczba recenzji negatywnych: 5

Szczegóły

Po dwudziestu latach Mark wraca do domu, aby odnowić relacje z przyjaciółmi.
  • Reżyser: Danny Boyle
  • Scenariusz: John Hodge
  • Premiera w Polsce: 3 marca 2017 (233 dni temu)
  • Premiera na świecie: 22 stycznia 2017 (273 dni temu)

Rozkład ocen

  • 10
    1
  • 9
    1
  • 8
    1
  • 7
    8
  • 6
    15
  • 5
    4
  • 4
    1
  • 3
  • 2
  • 1

Recenzje

  • 10.0
    Dla mnie T2 jest idealnie zrealizowany: to nie do końca to, czego się spodziewałam, ale dokładnie to, co powinnam była dostać.
  • 9.0
    Spud, Simon, Begbie, Diane i Renton spotykają się po latach w jednym z najbardziej czadowych sequeli. Boyle nie rozmienia sukcesu oryginału na drobne, a proponuje nową zabawę.
  • 8.3
    Dobrze przemyślany, znakomicie zagrany, porządnie nakręcony. Coś, co nie mogło się udać, okazało się całkiem udanym filmem.
  • 7.8
    Realizacyjna perełka i fajny przykład tego, że można stworzyć udaną kontynuacje filmu, nawet po 20 latach od premiery poprzedniej części.
  • 7.0
    Dawno nie widziałem filmu, który byłby tak bardzo zbudowany na nostalgii. O dziwo to całkiem ciekawy powrót.
  • 7.0
    Jeśli poddamy się nastrojowi filmu, nostalgia odurzy nas jak heroinowy odlot. I choć za "T2 Trainspotting" kryje się niewiele poza sentymentami, przyjemność z seansu - na poziomie formy i na poziomie wspomnień - w znacznym stopniu wynagradza nam fabularne niedostatki.
  • 7.0
    Stanowi ważne posłowie dla swego kultowego poprzednika. I jako takie kusi się nie tylko odpowiedzieć na pytanie, co dalej stało się z bohaterami, ale co w ogóle stało się z tym popapranym światem.
  • 7.0
    Bezbłędna muzyka, świetnie wytworzony klimat, rzetelna gra aktorska oraz solidny scenariusz składają się na naprawdę porządną produkcję.
  • 7.0
    Nawet jeśli główny wątek filmu okazuje się mało interesujący, wszyscy dobrze wiemy po co wybieramy się do kina. Warto - chociażby po to, żeby jeszcze raz usłyszeć monolog Evana McGregora.
  • 7.0
    Kontrolowane widowisko, a gdy aktorzy są ubrani w podobne ciuchy co przed laty, widać, że to również aktorskie wejście w stare, dobrze znane Ewanowi McGregorowi, Ewenowi Bremnerowi i Jonny'emu Lee Millerowi role.
  • 7.0
    Ponowne spotkanie z chłopakami z Edynburga oceniam na plus, aczkolwiek jedno mi wystarczy. Niekoniecznie chciałbym ich odwiedzać za kolejne 20 lat.
  • 6.7
    Bez umizgów i usilnej próby przebijania oryginału pozwala cieszyć się obcowaniem z czwórką szkockich wariatów. Wszystko w rytm muzy Iggy'ego Popa, którego przecież kochamy nawet, gdy wsuwa zdrowe żarcie pod palmami w programie Bourdaina.
  • 6.7
    Przerysowany, wręcz groteskowy, naszpikowany parodiami rozmaitych konwencji oraz aluzjami do klasyki, łatwymi do rozszyfrowania nawet dla początkujących kinomanów.
  • 6.7
    Napędzana już nie młodzieńczym buntem jak wtedy, tylko sentymentami. Można się zastanawiać, czy potrzebna - ale swój urok ma.
  • 6.5
    Nie był konieczną kontynuacją, pierwsza część idealnie funkcjonuje jako zamknięta historia. Nie dostarcza wiele nowego, powtarza dobrze znane chwyty i rozwiązania, ale dzięki sprawnej reżyserii, dobrze napisanym dialogom i świetnemu aktorstwu ogląda się przyjemnie.
  • 6.5
    Są w tym filmie fragmenty znakomite, jak choćby monolog Rentona o wyborach życiowych czy samo zakończenie. Zawodzi jednak główny wątek oraz humor, który nie zawsze trzyma poziom. Całość sprawia smutne wrażenie. Młodość bowiem przeminęła. Czasy dobrej zabawy się skończyły.
  • 6.5
    Boyle, który co chwilę cytuje samego siebie, sięga po dobrze znane motywy wizualne i muzyczne. Z tej racji łatwo oskarżyć "T2" o wtórność, a także o cyniczną próbę, próbę scementowania i zdyskontowania kultowego statusu "jedynki". To obecne na każdym kroku zapętlenie jest jednak bardzo sugestywne. Wiele mówi o sytuacji Rentona i jego przyjaciół, którzy bez względu na obrany kierunek niezmiennie trafiają do punktu wyjścia.
  • 6.5
    Wydaje się niepotrzebnie długi, z kilkoma poważnymi dziurami w scenariuszu, z energią i czarem, które gdzieś wywietrzały przez te dwie dekady.
  • 6.0
    Nie zostanie nigdy czymś na poziomie "Trainspotting", ale całe szczęście nie próbuje. Wszystko jest tu świadome, a środki użyte zostały całkiem dobrze i aż boli, że scenariusz nie jest tak dobry, jak być powinien.
  • 6.0
    Został stworzony na siłę i powstał na fali popularności pierwszej części, z którą niestety przegrywa na każdym kroku. Ponowne spotkanie z czwórką przyjaciół z Edynburga było tylko przyjemne, ale trochę niepotrzebne.
  • 6.0
    Jest dużo prawdziwej emocji w T2, ale jeszcze więcej nieprzyjemnej wtórności i wspomnianej wcześniej niespójności, braku spinającej wszystko centralnej idei. To nie jest w żadnym wypadku zły film - nic, co tak tryska kreatywnością i unika skrótów nie może być nazwane całkowitą stratą czasu.
  • 6.0
    Pozbawiony pozafilmowych zalet pierwszej części, T2 zostaje porządnie zrealizowaną produkcją, bez której można by się było obejść.
  • 6.0
    Choć nie jestem śmiertelnie rozczarowany, bo bawiłem się w kinie naprawdę nieźle, to pozostaje świadomość, że film miał potencjał by być znacznie ciekawszym.
  • 6.0
    Nowe wcielenie chłopaków z Edynburga nie miało szans przebić kultowego znaczenia pierwowzoru, ale wciąż ma w sobie pazur.
  • 6.0
    Nie ma tej samej siły rażenia, co opowieść z 1996 roku. Danny Boyle nie eksperymentuje z formą, nie wykrzywia obrazu i nie wyrzuca dialogów w tempie karabinu maszynowego. To dojrzalsza wersja bohaterów, którzy wciąż nie potrafią stanąć na nogi.
  • 6.0
    Niby mówi się o Twitterze, Facebooku i Snapchacie, o gentryfikacji, wykorzystywaniu funduszy z Unii Europejskiej i napływie imigrantów z Europy Wschodniej, ale nie czuć, by Boyle i spółka wciąż trzymali rękę na pulsie współczesności.
  • 5.0
    Na przykładzie T2: Trainspotting po raz kolejny zostało udowodnione, że czasem warto odpuścić i nie wchodzić do tej samej rzeki.
  • 5.0
    Reżyser chce zrobić sobie i nam przyjemność spotykając bohaterów, ale nie spotyka się to z żadną ciekawą narracją filmową.
  • 5.0
    Przez to, że jedynie powiela stare motywy, nieumiejętnie próbując postawić je w nowym kontekście, to nie daje prawdziwie emocjonalnego wydźwięku, przez co film ogląda się raczej ze wzruszeniem ramion niż z wypiekami na twarzy.
  • 5.0
    Są w tym filmie momenty bardzo dobre, jak chociażby ostatnia scena, ale rozpływają się one w bezpłciowej sensacyjnej fabule.
  • 4.0
    Magię pierwowzoru udaje się wskrzesić Boyle'owi tylko w kilku scenach, na przykład kiedy Renton i Sick Boy trafiają do knajpy zaludnionej przez protestanckich bigotów. Paradoksalnie dobre epizody, zamiast cieszyć, tylko wzmagają naszą frustrację, bo pokazują, czym sequel "Trainspotting" być mógł i powinien.
  • ?
    W drugiej części Trainspotting podobało mi się sporo rzeczy, ale najbardziej chyba to, że wyjaśniono wiele spraw, nad którymi mogliśmy się zastanawiać po pierwszej części.
  • ?
    Jest bardzo dobrym, ekspresyjnym filmem, rewelacyjnie zagranym, z dopracowanym scenariuszem i idealnie dobraną muzyką.
  • ?
    Pewnie kultowy nie będzie, ale jak na sequel robiony po 20 latach trzeba go uznać za niemalże wzorcowy. Wielkie pozytywne zaskoczenie.
  • ?
    W porównaniu z filmem z 1996 roku, jego sequel jest nieco mniej kolorowy i nieco mniej szalony. To zrozumiałe, ponieważ panowie są już starsi, być może dojrzalsi i musieli trochę uspokoić swój tryb życia - by przeżyć. Jednak Trainspotting to coś więcej niż barwny film o narkotykach z ciekawym montażem. To uniwersalna historia pełna życiowych prawd i morałów, a te elementy jak najbardziej znajdziemy też w T2.
  • ?
    Jest więc jedną, wielka melancholijną nutą, gdzie co rusz dostajemy bezpośrednie lub ukryte nawiązanie do pierwszej części. To jest piękne i tak inne od wszystkich nostalgicznych filmowych powrotów.
  • ?
    Jest świetny bo ma szkocki akcent, dowcipne dialogi i najzabawniejszą scenę Anno Domini 2017.
  • ?
    W sensie czysto technicznym "T2: Trainspotting" nie można wiele zarzucić. Aktorsko jest bardzo przyzwoicie, choć bardziej niż główny bohater grany przez zawsze świetnego Ewana McGregora urzekł mnie Spud w wykonaniu niedocenionego Ewena Bremnera.
  • ?
    Wygląda i brzmi nieco inaczej niż dwie dekady temu, ale wciąż, przepraszam za wyrażenie, trzyma rękę na pulsie pokolenia.
  • ?
    Warto, chociaż możecie być lekko zawiedzeni.
  • ?
    Opiera się na nostalgii, ale nie tylko: dobrze, że wybiera ją jako swój główny temat. I z tego wynika siła Trainspotting 2: z jego świadomości, że jest w cieniu oryginału.
  • ?
    Nie próbuje nawet mierzyć się z oryginałem - pozostaje raczej rodzajem zabawy. Nostalgiczną "podróżą po młodości", która nie mówi nic, czego nie moglibyśmy się spodziewać.
  • ?
    Autor hitowego "Slumdoga" nie robi niczego na siłę. Nie próbuje przebijać za wszelką cenę słynnego poprzednika, nie robi umizgów do widza. Bardziej zaprasza starą paczkę na spotkanie z dawno niewidzianymi znajomymi. I zwyczajnie pozwala cieszyć się ich obecnością!
  • ?
    Filmowa kontynuacja "Trainspotting" nie była potrzebna, zgoda. Ale udała się znakomicie.
  • ?
    Bez oryginału nie istnieje, na własnych nogach stać nie potrafi, tylko się o tamten opiera zmęczony. Ale co z tego, jeśli ogląda się to wszystko naprawdę przyzwoicie.
  • ?
    Szkoda, że ten projekt nie wypalił. A tak obiecująco wyglądał...